Nurmagomedov podejmie Fergusona


Khabib Nurmagomedov powraca 11 grudnia naprzeciwko Tony’ego Fergusona.

Długa absencja Khabiba Nurmagomedova (22-0) wydaje się być wreszcie zakończona. Mogący pochwalić się sześcioma zwycięstwami z rzędu w UFC Dagestańczyk skrzyżuje bowiem rękawice z wyśmienicie radzącym sobie ostatnimi czasy Tonym Fergusonem (19-3), który ostatnio zdemolował Josha Thomsona.

Obaj zawodnicy są rozpędzeni i głodni walki o najwyższe cele. Reprezentant American Kickboxing Academy dominował nad prawie każdym rywalem, w tym nad obecnym mistrzem, a Ferguson od porażki z Michaelem Johnsonem dokłada starań do tego, by żaden z jego przeciwników nie mógł wyjść z oktagonu w dobrym stanie.

Nurmagomedov dał się poznać jako być może najlepszy zapaśnik w dziejach wagi lekkiej. W swoich dotychczasowych bojach obalał bez najmniejszych trudności każdego poza Gleisonem Tibau, ale i z nim zwyciężył. Khabib zachwyca od początku swojej przygody w UFC siłą fizyczną, techniką i dynamiką w obaleniach, a także potrafi sprawić zagrożenie w parterze i postraszyć latającym kolanem w stójce, choć to bez wątpienia nie jest jego szczególnie mocna płaszczyzna.

Ferguson mocno rozwinął się na przestrzeni lat. Chociaż ma zapaśnicze podłoże, to w swoich walkach błyszczy dobrym boksem, chętnym używaniem łokci oraz niezłymi kopnięciami pozwalającymi kontrolować mu pojedynek. Bez wątpienia ułatwiają mu to doskonałe warunki fizyczne. Także na ziemi Tony zasługuje na określenie go mianem bardzo groźnego jako podopieczny Eddiego Bravo, który chętnie inkorporuje różne, także nieco rzadziej widywane, elementy BJJ do swojego arsenału.

Stawka pojedynku jest niezwykle wysoka – prawdopodobnie zwycięzca otrzyma walkę o pas mistrzowski. Przemawia za tym fakt, że Nurmagomedov miał zmierzyć się z Donaldem Cerrone na gali UFC 187 w eliminatorze do title shota. Dla obu zawodników wygrana będzie oznaczała już siódme zwycięstwo z rzędu. Dodajmy do tego także to, że obecnie nikt inny z czołówki nie ma ciągu zwycięstw potrzebnego do takiego pojedynku i prawdopodobnie nie wypracuje go przed 19 grudnia, kiedy to Rafael dos Anjos podejmie Kowboja.

Faworyt to bez wątpienia trenujący wraz z Danielem Cormierem czy Cainem Velasquezem Dagestańczyk, którego doskonała kontrola połączona z nieludzkimi wręcz zapasami wydają się być przepisem na mającego momentami problemy w tej płaszczyźnie z Dannym Castillo rywalem. Swoich szans El Cucuy szukać powinien najprawdopodobniej w stójce, gdzie jego boks oraz długi zasięg mogą stać się pewną zaporą dla oponenta. Walka odbędzie się na dystansie trzech rund – z doniesień Ariela Helwaniego wynika, że taki dystans preferują szkoleniowcy Orła.

Aktualna rozpiska gali TUF 22 Finale:

Khabib Nurmagomedov vs. Tony Ferguson
Joe Lauzon vs. Evan Dunham
Mike Pierce vs. Ryan LaFlare