„Nie można mówić, że pękł balonik” – Kamil Oniszczuk o pierwszej porażce i jej przyczynach

Nie schował głowy w piasek Kamil Oniszczuk po pierwszej zawodowej porażce, jaką na ACA 109 zadał mi Mindaugas Verzbickas.

W czwartek Kamil Oniszczuk doznał pierwszej zawodowej porażki, będąc zmuszonym uznać wyższość Mindaugasa Verzbickasa podczas gali ACA 109 w Łodzi.

Polski zawodnik rozpoczął walkę nieźle, trafiając częściej i dobrze broniąc się przed zapaśniczymi zapędami Litwina, ale szybko dopadło go zmęczenie. W drugiej rundzie nie był już w stanie utrzymywać walki w dystansie, a w trzeciej walczył na charakterze. Przetrwał, ale przegrał jednogłośną decyzją sędziowską.

Wyszedłszy do dziennikarzy po walce, Kamil stanowczo zaprzeczył, jakoby długa przerwa czy pandemia miały jakikolwiek wpływ na jego porażkę.

– To taka, kurwa, wymówka, że 18 miesięcy przerwy czy coś – powiedział. – Nie lubię się usprawiedliwiać. W pierwszej rundzie było duże tempo, w drugiej już się kondycyjnie czułem zmęczony. Jeszcze gdzieś w tym klinczu jak wywróciłem, dostałem łokcia w tył głowy. Nie tłumaczę się, że łokieć w tył głowy, tylko po prostu ten łokieć nie tyle, że mnie podłączył, ale już widziałem trochę ciemno po tym łokciu i mnie jeszcze bardziej zmęczył.




– Po prostu się zmęczyłem. Kondycyjnie myślałem, że byłem super przygotowany, ale zmęczyłem się kondycyjnie i to jest chyba główny powód tej porażki.

– Jestem zawiedziony, bo nie spodziewałem się, że na takim poziomie przegram i się tak chujowo pokażę.

Oniszczuk stwierdził, że w walce na chwyty ze specjalizującym się w tym obszarze rywalem nie czuł się zagrożony. Zaprzeczył, jakoby w którymkolwiek momencie walki było blisko duszenia.

– Wiedziałem, że będzie szedł w stójce do przodu i nie pęknie, bo w żadnej walce nie pękał – kontynuował. – Pokazywał charakter. Zaboksował dobrze. W sumie chyba lepiej chodziły mu ręce ode mnie. Na początku ja go mocniej trafiałem niż on mnie. Potem kilka razy mnie trafił, ale w stójce nie czułem żadnego ciosu. Szedł dobrze w stójce i dynamicznie wchodził w nogi. I tyle. Nie wiem, czy mnie czymś zaskoczył. Wiedziałem, że będzie dobry.

– Może nie byłem przygotowany na taką intensywność w pierwszej rundzie, bo jestem takim zawodnikiem, który toczy walki w wolniejszym tempie, a pierwsza runda była intensywna i naprawdę się zmęczyłem.



Jak podchodzi do utraty zera w bilansie?

– Boli mnie w chuj – przyznał. – Nie spodziewałem się nigdy, że przegram na tym poziomie. Miałem duże marzenia… Dalej mam duże cele, aspiracje i nie chcę być jakimś kondonem, kto przegrywa walki, ale to jest sport. Tak się zdarza. Nie spodziewałem się, że przegram tę walkę i że się tak zmęczę. To jest słabe. Wolałbym chyba, żeby mnie udusił, niż przegrać przez kondycję. Charakter mam. Cały czas próbowałem, ale jak mi się wpiął, to byłem już bardzo zmęczony. Co mam powiedzieć? Jestem zawiedziony.

Kamil przyznał, że nie jest jeszcze pewien, w jaki sposób zmienić przygotowania do walki, aby w kolejnym występie nie zabrakło mu prądu. Nie wyklucza, że wcześniej zrobi badania.




– Mogę się chyba tym pocieszyć, że nie udusił mnie jak jakiegoś kapsla, jak innych Polaków – powiedział. – Nie można mówić, że pękł balonik czy coś, bo pokazałem, że mam umiejętności, ale narzucił dobre tempo.

Cały wywiad poniżej (za MyMMA.pl):

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Śmieci jednego są skarbem dla drugiego” – Jones reaguje na mistrzowski status walki Błachowicz vs. Reyes

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply