UFC

Nate Diaz: „To ty jesteś je*aną dziwką, Conor”

Nate Diaz odpowiada na krytykę ze strony Conora McGregora za to, że swego czasu rozmawiał z Floydem Mayweatherem Juniorem.

Nate Diaz i Conor McGregor nigdy nie szczędzili sobie słownych uprzejmości, ale podświadomie dało się wyczuć, że za całą tą maskaradą słów, gestów i czynów kryje się jednak wzajemny szacunek.

Wszystko to z perspektywy Irlandczyka zmieniło się jednak wówczas, gdy na światło dzienne wyszła krótka rozmowa stocktończyka z Floydem Mayweatherem Juniorem.

Dla McGregora było to jak złamanie niepisanego paktu o wzajemnym szacunku.

Nate to dziwka. Nate to dziwka! Nate to jebana dziwka.

zrugał Amerykanina w styczniu Irlandczyk.

Pozwólcie, że powiem wam, dlaczego. Mam największy… Miałem największy, absolutnie największy szacunek dla Nate’a – i nadal mam dużo szacunku do Nate’a, robi swoje.

Ale gdy odebrał ten telefon, tę videorozmowę z Floydem Mayweatherem… W stylu: „Cześć, fani Floyda”. Tamtej nocy został dziwką Floyda. Patrzę i myślę, o, ty, kurwa, dziwko. Ty totalna cipo.

Gdy Floyd opowiadał wtedy, że „o, zmusiłeś McGregora do klepania”, on na to, że „tak, zrobiłem to”, a Floyd: „dokończę robotę”, Nate powinien był wtedy powiedzieć: „Stul, kurwa, ryj, ciebie też uduszę!”. I potem opublikować to wszędzie. I wtedy pomyślałbym: „Jebać Floyda! Jedziemy znowu z Natem!”. Ale tamtej nocy okazał się dziwką Floyda. Był jego pracownikiem tamtej nocy. Więc jebać Nate’a. Jebać Nicka! Jebać braci Diaz! A jeśli jesteście z braćmi Diaz, to jebać i was!

I właśnie o tę sytuację i te słowa McGregora Diaz został zapytany w programie The MMA Hour, odpierając ataki Irlandczyka.

To on jest jebaną dziwką! Ty jesteś jebaną dziwką, Conor!

– powiedział Nate.

Dostałeś wpierdol, a potem latałeś i bredziłeś: „Jestem mistrzem dwóch kategorii, przezwyciężyłem trudności”. Tak? Kiedy?! Gdy pękałeś w tej drugiej walce? W trzeciej rundzie jęczałeś „Uuuuuh”. Byliśmy pod siatką, jego narożnik mówi, żeby realizował plan, a gość tam płacze. Gdy jesteś zawodnikiem i stoisz tam na środku, wiesz, kiedy ktoś jest małą dziwką.




Amerykanin nawiązał też do sytuacji z konferencji prasowej po gali UFC 196, na której udusił Irlandczyka. Konkretnie do tej:

Pamiętacie, jak go pokonałem i potem wchodziłem na tę konferencję prasową? Są nagrania z tego – cały wystraszony tam siedzi, spogląda na mnie, chce mówić „cześć”, chce być moim przyjacielem, żeby zmniejszyć napięcie. Co to ma być? To ty jesteś dziwką. Z nas to ty jesteś jedynym, który zachowywał się jak pizda. To ty nią jesteś, skurwielu. Ja pizdą nie jestem – i nigdy nie byłem.

– powiedział stocktończyk, wyjaśniając następnie okoliczności, w jakich zadzwonił do niego Mayweather.

Floyd Mayweather zadzwonił do mnie przypadkowo, zupełnie się tego nie spodziewałem. Palę jointa, patrzę na telefon, myślę, co to, kurwa? To, kurwa, trochę jakby „dziwne”.

Patrzę na ten telefon i mówię – bo nigdy z nim nie rozmawiałem wcześniej – „Co tam?”. Ale myślę sobie, kurwa, jebać tego gościa – będzie się bił z McGregorem i zarobi kupę kasy. Jebać to! Nie chcę być hejterem, ale chcę się bić z tymi skurwielami, więc myślę sobie: „Pierdol się, skurwielu, po chuj do mnie dzwonisz?”. Chciałem rozłączyć rozmowę, ale potem jak zacząłem z nim gadać… To Floyd Mayweather. Szacunek dla gościa. Walczę, kurwa, wręcz, a ten gość jest najlepszy w tym, co robi. Mam się rozłączyć jak jakiś dupek? „Jebaj się, skurwielu! Woo, woo, woo!”? Rozumiem, że w tej grze, jeśli chcesz się z kimś bić, to powinieneś to zrobić, ale jednocześnie jakiś poziom szacunku trzeba mieć. Nie rozłączę się jak jakiś hejter tylko dlatego, że masz się bić z Conorem.

I powiem tak – w walce MMA vs. boks nie jestem z MMA. Boksowałem całe życie. Ale nie jestem też z boksem – stoję po swojej stronie. Ale co mam, kurwa, powiedzieć mu, że „McGregor ci wpierdoli”? Jebać McGregora. I to ja jestem pizdą, bo nie powiedziałem mu, żeby się pierdolił? Po prostu nie zachowałem się, jak jakiś pierdolony głupek pozbawiony jakiegokolwiek szacunku dla innych.

Nie jestem dupkiem. McGregor nie ma szacunku dla nikogo. W tym rzecz.

Przyszłość obu nie jest pewna. Diaz otrzymał propozycję walki z Tonym Fergusonem, ale postawił zaporowe warunki finansowe i nie wyklucza, że w tym roku w ogóle nie pojawi się w oktagonie. Podobnie może być jednak z McGregorem, który cały czas dąży do bokserskiego starcia z Mayweatherem.

*****

Nate Diaz: „Bijcie się ze sobą, sku*wiele”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button