„Muszą mnie udobruchać” – Jan Błachowicz zdradza, za ile wziąłby inną walkę, gdyby zestawiono Jones vs. Reyes II

Jan Błachowicz zdradził, że w czarnym scenariuszu – gdyby nie otrzymał walki mistrzowskiej – zaakceptowałby inne starcie za odpowiednie pieniądze.

Ponad dwa tygodnie minęły już od wielkiego zwycięstwa Jana Błachowicza w rewanżowym starciu z Coreyem Andersonem, które stanowiło nieformalny eliminator do pojedynku o pas mistrzowski wagi półciężkiej.

Okazuje się jednak, że polski zawodnik nadal nie wie, na czym stoi.

W najnowszym wywiadzie, jakiego udzielił RDC Polskie Radio, stwierdził, że nie jest co prawda ani zły, ani rozczarowany, ale…

– Jestem na razie zaniepokojony, bo nie wiem, co się dzieje tak naprawdę – przyznał. – Sam czekam na jakieś wieści. Na dobre wieści. Chwila, moment, myślę, że wszystko będzie wiadomo.




Najpoważniejszym – i prawdopodobnie jedynym – rywalem Cieszyńskiego Księcia w rajdzie po pas mistrzowski pozostaje Dominick Reyes, który kilka tygodni temu po niezwykle wyrównanej walce przegrał z Jonem Jonesem decyzją sędziowską.

– Jest nas dwóch tak naprawdę – powiedział Błachowicz. – Gdyby Jon Jones wygrał swoją ostatnią walkę, którą miał tydzień przed moją, w jakiś zdecydowany sposób – a nie byłaby ona tak bardzo wyrównana, a niektórzy nawet mówią: kontrowersyjna – to by nie było w ogóle spekulacji. Ja bym był następny w kolejce. W sensie, następna walka byłaby na sto procent z Jonem Jonesem. Ale że walka ich była tak równa, bardzo dużo ludzi i oni sami domagają się rewanżu. Dominick Reyes domaga się rewanżu.

Błachowicz nie ma jednak wątpliwości, że Reyes na natychmiastowe drugie starcie nie zasługuje. Miał swoją szansę, skończył na tarczy. Teraz pora na kolejnego pretendenta.

Inaczej do tematu wydaje się jednak podchodzić sternik UFC Dana White, który kilka dni temu nie stwierdził co prawda, że kolejnym rywalem Jona Jonesa będzie ponownie Dominick Reyes, ale potwierdził, że Dewastator ja najbardziej na drugą szansę zasługuje.

Błachowicz podchodzi jednak do wypowiedzi szefa z pewną rezerwą.



– Dana White bardzo dużo rzeczy mówi w mediach, które później w ogóle się nie sprawdzają, tak że jeszcze bym poczekał z ostateczną opinią.

Polski zawodnik nie uważa, aby miał wyraźnie mniejszy potencjał marketingowy od Dominicka Reyesa. Zdaje sobie jednak sprawę, że po mistrzowskiej walce Dewastatora – i to wyrównanej i emocjonującej – jego notowania poszły mocno w górę. Nie ma jednocześnie wątpliwości, że zapracował na swoją szansę.

– Mnie się wydaje, że w oktagonie zrobiłem już wszystko, co mogłem – powiedział Polak. – Moje menadżerka też zrobiła wszystko, co mogła. Cały czas gdzieś tam dziubiemy. Jakieś tam swoje racje przelewamy, w sensie piszemy do matchmakerów. Tak czy inaczej, ostatnie słowo należy do władzy, do szefa i pewnie do samego Jona Jonesa, który może sobie wybrać rywala swojego.




A jeśli jednak dojdzie do rewanżu Jonesa z Reyesem?

– Mam za co żyć, mogę poczekać – powiedział Jan. – Nie ma problemu. Poczekam, ile będzie trzeba. Tylko chciałbym mieć to zapisane w papierze, na kontrakcie – nie jakieś tam słowne umowy. Że następna moja walka po ich rewanżu jest moja.

– Czarny scenariusz będzie taki, że biorę jakąś inną walkę, ale podbijam stawkę za to, że było mówione co innego, a wyszło co innego – kontynuował. – Stawkę w sensie: wypłatę. Muszą mnie po prostu udobruchać.

Błachowicz stwierdził, że może poczekać maksymalnie do końca tego roku.

– A jeżeli nie, to podbijamy stawkę i możemy walczyć z kimś innym.

Ile musiałoby dołożyć UFC, aby zaspokoić finansowe oczekiwania polskiego zawodnika, jeśli nie otrzymałby on pojedynku mistrzowskiego?

– Dużo – powiedział wesoło Błachowicz. – Dużo. Dla jednego dużo to będzie tysiąc złotych, dla drugiego dwa tysiące, a dla trzeciego sto tysięcy. To jest kwestia indywidualna. Dla mnie dużo to jest więcej niż sto tysięcy. Mówimy tutaj o dolarach oczywiście.

Cieszynianin nie ma wątpliwości, że wszystko stanie się jasne w przyszłym tygodniu.

Cały wywiad poniżej:

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz darmowy zakład 50 PLN

*****

Błachowicz czy Reyes? „Nie wiem, jak można gościowi odmówić” – Jones zabiera głos!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply