„Ludzie krytykują mnie za trzy elementy, ale…” – Smith podsumował wiktorię z Oezdemirem, odpowiedział Jonesowi

Po gali UFC Fight Night 138 zwycięzca walki wieczoru – poddał Volkana Oezdemira – Anthony Smith spotkał się z dziennikarzami, opowiadając o swoim występie oraz dalszych planach.

W walce wieczoru gali UFC Fight Night 138 w Moncton Anthony Smith dopisał do swojego rekordu trzecie z rzędu zwycięstwo w kategorii półciężkiej, po krwawym boju poddając w trzeciej rundzie Volkana Oezdemira.

Podczas konferencji prasowej po gali nie ukrywał zadowolenia ze swojego występu.

Nawet gdy byłem w żółwiu z nim za plecami, to ani przez chwilę nie byłem w tarapatach. Kontrolowałem jego nadgarstki.

– powiedział.

Nie wstrząsnął mną na nogach, nie posłał mnie na deski. Oddam mu to jedno obalenie, które zdobył, ale ta cała światowej klasy, najstraszliwsza stójka… Widzieliście, jak poszukał obalenia. Czuję więc, że wyłączyłem każdy element jego gry. Jednocześnie zrobiłem z tego brudną walkę, bo tak trzeba było. Wiedziałem, że pierwsze runda będzie brudna. Wiedziałem, że muszę klinczować, pouderzać na korpus, ruszać się, po prostu zrobić z tego brudną walkę, zmusić gościa do pracy. I myślę, że to zrobiłem.




W dwóch pierwszych występach w 205 funtach Lwie Serce ekspresowo ubijał leciwe legendy w osobach Rashada Evansa i Mauricio Shoguna Ruy. Wielu poddawało jednak w wątpliwość wagę tych wiktorii, podkreślając, że Suga i Shogun najlepsze lata kariery mają już dawno za sobą.

Smith nie ma jednak wątpliwości, że pokonaniem Oezdemira potwierdził swoją klasę – i krytyką nie zamierza się w ogóle przejmować.

Nie dbam o to w ogóle.

– stwierdził.

Powiedziałbym, że ludzie krytykują mnie za trzy elementy. Mówią, że nie mam szczęki, ale ich uciszyłem, bo przyjąłem kilka czystych ciosów od Volkana Oezdemira, czego wielu innych gości w dywizji nie było w stanie zrobić.

Po drugie – mówiono, że nie dam razy z gośćmi z czołówki dywizji. A właśnie temu zaprzeczyłem. Ludzie mówią też, że nie mam parteru – i ich też uciszyłem. Jednak bez względu na wszystko ludzie i tak będą gadać. Tak to już jest. Myślę jednak, że wykonałem cholernie dobrą robotą, uzasadniając swoje pretensje do mistrzostwa, więc mogą gadać, co chcą.

Zaraz po zwycięstwie Smith poprosił o walkę o pas mistrzowskim, czemu trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, że szwajcarski Turek był sklasyfikowany na 2. miejscu w rankingu.

Rzecz jednak w tym, że Amerykanin nie garnie się do szybkiego powrotu. Była to bowiem jego czwarta walka w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy.

Powiem to tu i teraz – powtarzałem wcześniej, że mogę walczyć z kimkolwiek, kiedykolwiek i gdziekolwiek – ale powiedziałem też, że potrzebuję przerwy.

– stwierdził Smith.

Moja ręka jest mocno rozbita, na pewno będę potrzebował prześwietlenia. Moja noga jest rozwalona. Nie chcę, żeby ci wszyscy idioci sklasyfikowani w czołowej piętnastce kategorii półciężkiej… Nie mam nic do Dominicka Reyesa, ale już to widzę – ledwie wrócę do domu w poniedziałek, będą domagali się walki. A już powiedziałem, że potrzebuję przerwy, co oni wykorzystają do gadek, że unikam walki. Mówię to więc teraz – biorę, kurwa, przerwę. Potrzebuję cholernej przerwy.

Lwie Serce zaznaczył też, że ma rodzinę, trzy córki i chciałby w końcu poświęcić im więcej czasu.

Zapytany o powrót do akcji, zapowiedział, że Międzynarodowy Tydzień Walk w lipcu pasowałby mu idealnie – chciały skrzyżować wtedy rękawic ze zwycięzcą konfrontacji Jona Jonesa z Alexandrem Gustafssonem, którzy pójdą w bój podczas grudniowej gali UFC 232.

Co zaś tyczy się Bonesa, który w mediach społecznościowych wiktorię Smitha podsumował krótkim „Było OK”

Jeśli się tym nie przejmuje, to po co ogląda?

– stwierdził Smith, zapytany o słowa Jonesa.

Jon Jones powinien się najpierw martwić o Alexandra Gustafssona. Uważam, że dokładnie takiego występu za nic w świecie Jon Jones nie chciałby widzieć. Nie sprzątniesz mnie odrobiną błysku w oktagonie i mocnymi ciosami. To tak nie działa. Gdybym był Jonem Jonesem, prawdopodobnie bardziej martwiłbym się teraz o Alexandra Gustafssona.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply