UFC

Jon Jones wyjaśnia, dlaczego „w naturalny sposób wzbrania się” przed walką ze Stipe Miocicem

Jon Jones raz jeszcze zabiera głos na temat potencjalnych walk z Brockiem Lesnarem i Stipe Miocice, zdradzając też, czego nauczył się od Conora McGregora.

Rozsiadłszy się ponownie na tronie kategorii półciężkiej, Jon Jones prowadzi medialny tour, roztaczając przed pytającymi wizję swoich kolejnych potyczek. Wśród takowych na pierwszy plan wysuwają się kandydatury Brocka Lesnara, któremu rzucił już wyzwanie, oraz Stipego Miocica, któremu wyzwania rzucać nie zamierza – przynajmniej na razie.

W żadnej mierze nie znaczy to jednak, że Bones nie ma na oku pasa mistrzowskiego kategorii ciężkiej…

Jak najbardziej chciałbym zostać mistrzem kategorii ciężkiej. Stipe wykonuje teraz niesamowita pracę, wygląda kapitalnie.

– powiedział Jones w rozmowie ze Sports Illustrated.

Tak naprawdę nigdy jednak nie analizowałem go jako rywala – dlatego w naturalny sposób wzbraniam się przed tą walką. Tak samo jest jednak ze wszystkimi – dopóki ich nie rozpracuję i nie zdam sobie sprawy, jak mogę ich pokonać.

Bones nigdy nie ukrywał, że wraz ze swoją ekipą trenerską – z Gregiem Jacksonem na czele – poddaje swoich rywali analizie totalnej, wyłuskując wszelkie, najdrobniejsze nawet, szczegóły ich stylu walki, schematy zachowań, błędy.

Walka z Brockiem Lesnarem to jednak sytuacja wielkiego win-win. Stipe natomiast jest raczej nieznany szerszej publice. Tylko fani MMA wiedzą, kim jest. A Brock Lesnar? To by rozpaliło wszystkich, generując poważne kwoty dla mnie i dla UFC.

– kontynuował Jones.

Niektórzy goście są usatysfakcjonowani samym faktem, że walczą w UFC. Ja natomiast zawsze chciałem być zwycięzcą w UFC, mistrzem UFC. Conor McGregor pokazał, że możesz być mistrzem UFC, możesz być mistrzem dwóch dywizji, ale możesz też wybić się jeszcze bardziej i dostać wszystkie te mega-walki, które same w sobie nie mają może sensu, ale dają fanom to, co chcą zobaczyć. Nauczyłem się od Conora, że jeśli robisz to, co fani chcą oglądać, w końcu pojawią się wielkie pieniądze.

Dla mnie więc walki z gośćmi, którzy podchodzą do mnie z dużym szacunkiem, nie mówią nic kontrowersyjnego, nie budują walki… Nie jestem już tym zbytnio zainteresowany po tym, jak zobaczyłem, jak wybija się Conor McGregor. Teraz interesują mnie grube, kontrowersyjne akcje… Dlatego wyzwałem Brocka Lesnara – bo to taboo, to cyrk, ale uważam, że wykręci duże liczby.

Na tę chwilę jednak wydaje się, że najpoważniejszym kandydatem do walki z Jonem Jonesem – który zapowiedział, że przed końcem roku chce raz jeszcze wejść do oktagonu – jest jego były przeciwnik Alexander Gustafsson, na konfrontację z którym zresztą Amerykanin jest otwarty.

*****

Sierpem #57 – jak Jon Jones ubił Daniela Cormiera?

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button