UFC

James Vick zabiera głos po klęsce z Justinem Gaethje: „Najgorszy dzień w moim życiu”

James Vick zabrał głos po brutalnym nokaucie, jaki w walce wieczoru gali UFC Fight Night 135 w Lincoln zafundował mu Justin Gaethje.

Przed pierwszą w karierze walką wieczoru James Vick nie szczędził cierpkich słów Justinowi Gaethje, przekonując, że były mistrz WSoF jest zawodnikiem drugiej ligi, że jest Homerem Simpsonem MMA, że zmiażdży go w pierwszej rundzie.




Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, bo rzeźnicko – jak zawsze – nastawiony Gaethje potrzebował niespełna półtorej minuty, aby ciężko znokautować rywala. Tak ciężko, że ten przez kilka minut po nokaucie nie wiedział, co się dzieje, próbując nieporadnie obalać Highlighta, gdy ten przyszedł podziękować za walkę.

Kilka godzin po walce Texecutioner zabrał głos, publikując następujący wpis w mediach społecznościowych.

https://www.instagram.com/p/Bm8bm4eFBoB/

Ostatni dzień był najgorszym w moim życiu. Dziękuję, Justinie Gaethje, za szansę. Pomimo że byłem pewny siebie, zawsze cię szanowałem. Powiedziałem, co powiedziałem, żeby wypromować walkę. Jesteś człowiekiem z klasą i doceniam twoje słowa z tego wieczoru. Nie mam wymówek. Byłem w formie, zdrowy, pewny siebie. Spieprzyłem. Szczerze przepraszam wszystkich, którzy we mnie wierzyli. Wrócę i będę kontynuować treningi, kochając życie zawodnika mieszanych sztuk walki. Takie życie wybrałem i najwyraźniej taka jest jego ciemna strona. Dziękuję wszystkim przyjaciołom, rodzinie, klubowym kolegom oraz UFC za daną mi szansę.

W ten sposób seria czterech wiktorii z rzędu 31-latka dobiegła końca. Porażka z Justinem Gaethje jest drugą w jedenastym występie Texecutionera w UFC. Pierwszą, także przez nokaut, zadał mu Beneil Dariush.

*****

„To potwór” – Khabib, Cormier i inni reagują na brutalny nokaut Gaethje na Vicku

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button