UFC

Rozczarowany Israel Adesanya reaguje na porażkę z Alexem Pereirą, nie jest zadowolony z przerwania: „Nic mi nie było!”

Pomimo iż z jego szumnych zapowiedzi nic nie wyszło, Israel Adesanya po porażce z Alexem Pereirą pojawił się na konferencji prasowej.




W pojedynku wieńczącym galę UFC 281 w Nowym Jorku Israel Adesanya stracił tytuł mistrzowski wagi średniej, będąc zmuszonym po raz trzeci w karierze – pierwszy raz w formule MMA – uznać wyższość swojego kickbokserskiego pogromcy Alexa Pereiry.

Po czterech rundach walki Nigeryjczyk prowadził co prawda na kartach punktowych, ale w piątej nie zdzierżył kanonady uderzeń ze strony zdeterminowanego Brazylijczyka. Nie padł co prawda na deski, ale zainkasował masę potężnych uderzeń, które doprowadził do przerwania walki.




I właśnie decyzja sędziego Marca Goddarda o przerwaniu zawodów była jednym z przewodnich tematów podczas konferencji prasowej, na której pojawił się po gali The Last Stylebender.

– Co czuję? – zadumał się. – Jestem wdzięczny. Jestem wdzięczny. Co za życie. Co za chwile. Tak, kurwa, podobnie do ostatniej walki. Ta sama historia. Szaleństwo…

– Nic mi nie było. Pierwszym, co powiedziałem Eugene’owi i sędziemu, było to, że nic mi nie było. Byłem cały czas przytomny. Zdarza się.

– Nie mam problemu z przerwaniem, bo ufam swoim trenerom. Ufam im. Nic mi jednak nie było. Widziałem, jak to wszystko się działo. Może oczy na moment mi się wywróciły, ale byłem przytomny.

– Moje ego chciałoby, żeby przynajmniej pozwolono mi skończyć na tarczy. Nie sądzę jednak, żebym tam odpłynął, bo byłem cały czas w grze. Widziałem o wiele gorsze przerwania. Przywróćcie, kurwa, Steve’a Mazzagattiego! Ściągnijcie go z powrotem i powinno być wtedy dobrze. Może wygrałby tamtą piątą rundę, ale to ja nadal byłbym mistrzem.

Jako główną przyczynę porażki Adesanya wskazał kontuzję nogi, której miał doznać w następstwie niskich kopnięć Pereiry.



– To była tylko moja noga – powiedział. – Moja noga nie wytrzymała i bardzo mi to przeszkadzało. Jak jednak powtarzam, szacunek dla niego, bo zainwestował w te kopnięcia. To samo zrobiłem jemu! Jego noga też jest rozjebana. Ale, tak… Trafił mnie lepiej.

– Sądziłem, że skończę go w późniejszych rundach, może w czwartej, może w trzeciej. Jest jednak odporny i szybko dochodzi do siebie. Nawet przed tą piątą rundą wiedziałem, że pójdzie ostro, bo przegrywa. To samo co ostatnio… Kolejna wspaniała historia dla niego. To jednak nie koniec. Wojna trwa.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Adesanya zwrócił uwagę, że rozbita noga utrudniała mu nie tylko poruszanie się po oktagonie, ale także próby sprowadzeń, od których w walce tej nie stronił.

– Ciężko było mi atakować zapaśniczo z powodu tej nogi, którą uszkodził kopnięciami na łydkę – powiedział. – Ale, brachu, możesz mi wierzyć, jestem niebezpieczny w parterze. Byłem jednak uszkodzony już na początku.

Adesanya nie ma najmniejszych wątpliwości, że należy mu się natychmiastowy rewanż. Zwrócił uwagę, że w tym roku walczył już trzy razy, kładł wszystko na szali.




Nie wie natomiast kiedy, do drugiego starcia z Brazylijczykiem w formule MMA mogłoby dojść. Zdradził, że boryka się z pewnymi problemami zdrowotnymi – w szczegóły się nie wdawał – którymi musi zająć się w pierwszej kolejności, zanim zacznie myśleć o powrocie. Pozostaje dobrej myśli przed rewanżem.

– Wiem, co mam robić – zapewnił. – Walka szła po mojej myśli. Trafił mnie w nerw na piszczeli. Dlatego moja praca na nogach była zaburzona. Gdy się potknąłem, musiałem zrobić ten cały śmieszny przewrót. To nie w moim stylu, więc… Szacunek dla niego za inwestowanie w te kopnięcia na łydkę. Tak, zapłaciłem za nie.

Cała konferencja prasowa z Israelem Adesanyą poniżej.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button