UFC

Dustin Poirier wyjaśnił, dlaczego zgodził się na walkę z Benoitem Saint-Denisem na UFC 299, wskazał największy atut Francuza: „Nie ma w sobie żadnej gotowości do poddania”

Były tymczasowy mistrz wagi lekkiej Dustin Poirier opowiedział o okolicznościach zestawienia walki z Benoitem Saint-Denisem na UFC 299 w Miami.




Gdy kilka tygodni temu gruchnęły wieści o zestawieniu walki zaprawionego w bojach Dustina Poiriera z idącym jak burza Benoitem Saint-Denisem na gali UFC 299, fani oraz eksperci więksi i mniejsi unieśli brew. Amerykanin od dłuższego czasu powtarzał bowiem jak mantrę, że interesują go wyłącznie największe możliwe walki z rozpoznawalnymi nazwiskami, które zmotywują go do ciężkich treningów.

Dlaczego zatem zaakceptował pojedynek z francuskim rębajłą? O to zapytał go Ariel Helwani w magazynie The MMA Hour.

– Byłem zaskoczony (ofertą) – przyznał. – Spodziewałem się, że będzie jakiś bardziej znany zawodnik. Myślałem sobie, że może to będzie jakaś walka o dziedzictwo, może Rafael dos Anjos, może jakiś inny były mistrz… Po prostu sądziłem, że oferta ze strony UFC będzie właśnie zbliżona do tego typu zestawień.




– Ale potrzebowałem czegoś, co zmobilizuje mnie do wczesnego wstawania i harówki, a szanuję ten sport i go doceniam. Mam już na karku 35 lat, a gość jest młodym, wygłodniałem lwem, który ma niesamowitą serię zwycięstw. Wygrał chyba pięć walk z rzędu.

– Kiedyś ktoś dał mnie szansę, żeby się przebić. Szanuję ten sport, więc teraz robię to ja. Zobaczmy, czy nadal mam… 9 marca, kupcie PPV, przekonamy się. Kojarzysz ten mem z tym psem spoglądającym w lustro i zastanawiającym się, czy nadal ma w sobie tego zwierza? 9 marca, pięć rund.

Diament zdradził, że zanim zgodził się na walkę z BSD, pojawił się temat starcia z Natem Diazem, ale nic z tego nie wyszło. Nie było natomiast żadnych zapytań o potencjalną czwartą konfrontacją z Conorem McGregorem.

Starcie z Benoitem Saint-Denisem posłuży za co-main event gali UFC 299, która odbędzie się 9 marca w Miami. Diament ujawnił, że pierwotnie pojedynek ten zaproponowano mu na okoliczność jubileuszowej gali UFC 300 w Las Vegas. Uznał natomiast, że jednak UFC 299 będzie lepsze – z uwagi na wyższe miejsce w rozpisce oraz lokalizację.



Pięciorundowy dystans walki – bo na takim się odbędzie – był pomysłem Poiriera. Amerykanin na takim czuje się lepiej, bo rozkręca się z minuty na minutę.

Luizjańczyk przyznał, że słyszał wyzwanie, jakie po ostatnim zwycięstwie nad Mattem Frevolą rzucił mu Bóg Wojny, ale nie potraktował go poważnie. Uważał wtedy, że Francuz ma jeszcze przed sobą sporo pracy, zanim ich starcie nabierze realnych kształtów.

Z czasem jednak zdanie zmienił. Nie przeszkadza mu teraz nawet 11. miejsce, jakie w rankingu wagi lekkiej okupuje Saint-Denis. Poirier nie zwraca na to uwagi, wychodząc z założenia, że każdy może wygrać z każdym.

– To dzik – powiedział. – Oglądaliśmy jego walki z trenerami. Widzieliśmy jego debiut, który wziął w zastępstwie, przenosząc się do 170 funtów. Gość wyłapał potężne bomby, a nawet się nie cofnął. Ciągle nacierał, cały czas szedł w ogień. Nie ma w sobie żadnej gotowości do poddania.




– I właśnie takie walki mnie ekscytują. Wiem, że to nie jest dla mnie najzdrowsze, ale takie starcia właśnie lubię. Jest, jak jest.

– Jest teraz naprawdę rozpędzony. Podobno jest teraz dużą gwiazdą w Europie, gdy zalegalizowano MMA (we Francji). Skończył pięciu gości z rzędu, UFC go lubi, przyciąga uwagę. Ja go więc osądzę. Sprawdzę, czy jest gotowy.

Zapytany o swoje wpisy sprzed kilku dni – obwieścił wtedy, że walki nie będzie, by kilka godzin później zakomunikować, że doszło do nieporozumienia i wszystko gra – nie wdawał się w szczegóły. Stwierdził jedynie, że zabrakło komunikacji, ale teraz już wszystko jest w porządku.

– Skończę go – powiedział o tym, jak wyobraża sobie starcie z Saint-Denisem. – Skończę go na przestrzeni 25 minut. Mogę go znokautować albo poddać.

– Jest bardzo silny fizycznie. W każdej ze swoich walk notował obalenia. Dobre judo, dobre jiu-jitsu. Mocne kopnięcia, wszystko wyprowadzane ze złymi intencjami. Bardzo niebezpieczny gość.

– Jego największym atutem jest mentalność – jest twardy, nieustępliwy. Wychodzi, żeby naprawdę się bić. Jeśli go sprzątnę, to naprawdę muszę to zrobić. Gość nie ułoży się na macie. Trzeba go naprawdę sprzątnąć.




– O to w tym wszystkim chodzi – kontynuował. – Gość, który nie ma wielkiego nazwiska w Ameryce, ale jest bardzo groźny. Może pokonać każdego w Top 10, Top 15. To bardzo niebezpieczna walka. Nie jest łatwa. Groźne zestawienie. Trudne.

– Ten jego styl… Ciągła presja na siatce, obalenia, dobre jiu-jitsu, mocne kopnięcia i ciosy. Jest wiele broni, z których korzysta. To bardzo niebezpieczna walka, ale właśnie takich chcę.

Dustin Poirier vs. Benoit Saint-Denis - kto wygra?

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie z 3X ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – KAŻDY DO 100 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button