UFC

Donald Cerrone: „Jestem ku*ewsko podjarany!”

Donald Cerrone opowiada o szlagierowo zapowiadającym się pojedynku z Robbiem Lawlerem, do którego dojdzie na lipcowej gali UFC 213 w Las Vegas.

Pierwotnie do walki Donalda Cerrone z Robbiem Lawlerem miało dojść podczas listopadowej gali UFC 205 w Nowym Jorku. Nic z tego jednak nie wyszło, bo były mistrza kategorii półśredniej wycofał się z walki, tłumacząc, że potrzebuje nieco więcej czasu, aby doprowadzić się do pełni zdrowia i oczyścić głowę po utracie złota, które zabrał mu kilka miesięcy wcześniej Tyron Woodley.

Ostatecznie jednak do pojedynku Cerrone z Lawlerem powrócono – dobędzie się on 8 lipca podczas gali UFC 213 w Las Vegas.

Jestem kurewsko podjarany.

– powiedział Kowboj podczas spotkania z mediami podczas promocji gali.

To będzie ekscytujące. Nie wiem nawet, po co im jestem potrzebny do sprzedawania tej walki – już jest sprzedana. Jeśli jesteś, kurwa, fanem MMA i nie oglądasz tej walki, pierdol się.

Uważam, że to walka, którą każdy będzie chciał obejrzeć. To tak jakby ulubiona walka zawodników. Dwóch old-schoolowych gości rzucających się na siebie. Muszę przyznać, że od strony mentalnej nie miało dla mnie znaczenia, kogo mi dadzą. Dopiero co dostałem wpierdol, wracam po ciężkiej walce, a teraz mam kolejną. Jest dobrze. Jest zajebiście. Nie mogę się doczekać.

Od czasu fiaska ich pierwszej walki Kowboj gościł w oktagonie dwukrotnie. Podczas grudniowej gali UFC 206 po twardej walce znokautował Matta Browna, by następnie do klatki powrócić półtora miesiąca później. Powrotu tego nie będzie jednak wspominał miło – podczas styczniowej gali UFC on FOX 23 dostał srogie lanie od Jorge Masvidala, który zatrzymał jego serię czterech kolejnych wiktorii.

Kowboj nie ukrywa, że tak długa przerwa – między walką z Masvidalem i Lawlerem minie prawie pół roku – była dla niego problematyczna. Chciał wrócić do akcji wcześniej, ale napotkał na zdecydowany opór ze strony Dany White’a.

Podobnie zresztą było w innej sprawie – Cerrone nie ukrywa bowiem, że chciał wrócić do kategorii lekkiej, ale i tutaj usłyszał zdecydowane „nie”.

Teraz jednak skupia się już tylko na konfrontacji z Lawlerem.

Robbie to stara szkoła. Bije się od zawsze – i ja też.

– powiedział Donald.

Będę się bił z jednym z najlepszych brawlerów, będziemy się nakurwiać i damy show. To moja walka. Takie walki kocham. Nie ma innego miejsca, w którym wolałbym wtedy być niż w tej pierdolonej klatce. I naparzać się z jednym z największych? Kocham to. Każdą minutę.

Zwycięstwo z Lawlerem może katapultować Cerrone z powrotem w okolice walki o pas mistrzowski kategorii półśredniej – i choć Kowboj nie pogardziły taką okazją, to przekonuje, że w jego przypadku to nie o pas w tym wszystkim chodzi.

Niektórzy ludzie rodzą się z miłością do pasa. Ich jedynym celem, jedyną życiową misją jest zdobycie pasa.

– stwierdził Kowboj.

A ja? Lubię dobrze się bawić, robiąc to, co kocham. Walka to po prostu coś, co robię, ale to mnie nie definiuje. Jeśli zdobędę pas – zajebiście. Jeśli nie, bawiłem się świetnie. Dosłownie nie ma żadnego innego miejsca, w jakim wolałbym być 9 lipca niż ta pierdolona klatka, w której będziemy się lać. Uwielbiam to. To moja pasja. Dla mnie to szczyt mojego życia, moja pasja, każdego pierdolonego dnia robię to, co kocham. Ludzie mówią: „Kowboju, powinieneś przestać pić, powinieneś przestać imprezować”. Nie. Pierdolcie się wszyscy, robię to po swojemu. Tak chcę to robić.

*****

Sensacyjny nokaut obrotówką w Indonezji – video

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button