Arabska klęska – czyli jak Jan Błachowicz przegrał z Gloverem Teixeirą

W walce wieczoru sobotniej gali UFC 267 w Abu Zabi Jan Błachowicz stracił tytuł mistrzowski na rzecz Glovera Teixeiry – co zadecydowało o porażce Polaka?




Nie tak fani nad Wisłą wyobrażali sobie pojedynek wieńczący zeszłotygodniową galę UFC 267 w Abu Zabi, w którym Jan Błachowicz stanął do drugiej obrony tytułu mistrzowskiego kategorii półciężkiej, krzyżując pięści z Gloverem Teixeirą.

Po bardzo słabym, bojaźliwym wręcz chwilami występie Cieszyński Książę przegrał z Brazylijczykiem przez poddanie w drugiej rundzie, tracąc zdobyty trzynaście miesięcy wcześniej tron. Rok temu we wrześniu obszernie przyjrzałem się triumfowi Jana Błachowicza z Dominickiem Reyesem w artykule pt. Arabska masakra – czyli jak Jan Błachowicz rozbił Dominicka Reyesa. Dziś natomiast w znacznie smutniejszej atmosferze trzeba pochylić się nad tym, co w Abu Zabi poszło nie tak…

Co zadecydowało o arabskiej klęsce Polaka? Jakie elementy jego oktagonowej gry nie zagrały? Jak rozmontował go Brazylijczyka?

Anatomia klęski

Przyznam, że zastanawiałem się, w jaki sposób podejść do niniejszej analizy – czy dokładnie przyjrzeć się przebiegowi pojedynku, czy jednak wyłuskać z niego powtarzające się błędy, jakie popełniał nasz zawodnik? Myślę, że druga ta opcja – wzbogacona o narrację dotyczącą przebiegu walki – będzie dla Czytelników przystępniejsza, więc…




Rozpocznijmy jednak od… Dobrych elementów w grze Polaka – bo kilka takowych dało się w Abu Zabi zaobserwować.

Lewy sierpowy

Otóż, lewy sierpowy Jana Błachowicza działał w tym pojedynku całkiem nieźle – ale niestety nie kontrujący lewy sierpowy. Chodzi bowiem o bezpośredni lewy sierpowy, którym Polak kilka razy ślicznie ominął gardę rywala, trafiając czysto.

Na obu powyższych akcjach Jan jest co prawda blisko ogrodzenia, co nie jest korzystne, ale do tego wrócimy później. Na pierwszym przykładzie trafia ślicznym bezpośrednim lewym sierpem za ręce Brazylijczyka, odchodząc do swojej lewej. Niestety – nieszczególnie dynamicznie. Chwilę potem znów musiał walczyć o przestrzeń w oktagonie.

Na drugiej animacji widzimy podobny bezpośredni lewy sierp. Polak zadał go dosłownie 2 sekundy po tym, jak Teixeira naruszył go na siatce. Widać już wyraźnie zmęczenie, widać niską dynamikę – ale uderzenie i tak doszło czysto za gardę Glovera.

Wreszcie tutaj widzimy, jak obaj zawodnicy jednocześnie wyprowadzają ciosy – Janek lewy sierpowy, Glover lewy prosty. Oba uderzenia dochodzą. Wydaje się, oceniając po nogach Brazylijczyka, że cios Polaka ważył więcej, ale… To oczywiście Teixeira od razu ruszył na oddającego ochoczo pole Polaka.

Tego rodzaju akcji – tj. inicjujących wymianę czy też pojedynczych lewych sierpowych – było jednak w wykonaniu Jana Błachowicza w tym pojedynku jak na lekarstwo. Presja ze strony Glovera Teixeiry robiła swoje…

Niewiele było też niestety kombinacji – a szkoda!

Kombinacje

Gdy tylko nasz zawodnik rozpuszczał ręce w 2-uderzeniowych lub dłuższych kombinacjach, w zasadzie za każdym razem trafiał pretendenta co najmniej jednym dobrym ciosem. Brazylijczyk nie był w stanie uniknąć wszystkich ciosów, zblokować ich, pozostając cały czas w zasięgu rażenia. Przez głowę nawet nie przemknęła mu myśl o kontrze – tak bardzo pochłonięty był próbami wybronienia się przed uderzeniami – co czyniło rzeczone kombinacje względnie bezpiecznymi dla Janka.

Rzecz jednak w tym, że podobnie jak w przypadku bezpośredniego lewego sierpowego, tak i w przypadku kombinacji było ich naprawdę niewiele…

Powyżej jedna z najlepszych akcji Jana Błachowicza – najlepszą zostawimy na później. Bojowo nastawiony, nieoddający pola – rzadkość! – Polak inicjuje atak lewym z dołu, dokładając następnie prawy prosty i wszystko kończąc dobrym lewym sierpem, który trafia czysto.

Na drugiej animacji widzimy identycznie zainicjowaną akcję – lewy z dołu, prawy, lewy – na koniec której Cieszyński Książę dokłada jeszcze prawy i lewy proste. Te dwa ostatnie uderzenia doszły celu. Jak widać na obu powyższych akcjach, Teixeira nie szuka w ogóle kontr, pochłonięty defensywą.

Niestety jednak, żadnej z powyższych akcji Błachowicz nie spróbował wykorzystać do przejęcia inicjatywy w walce. Szybko ponownie oddawał pole.

Na dwóch powyższych przykładach Polak cofa się w okolice czarnej linii, nawet ją przekraczając. Na pierwszym z nich inicjuje akcję lewym podbródkiem, dokładając później serię dobrych uderzeń, z których dwa doszły czysto, delikatnie jakby wstrząsając Teixeirą. Niestety, Janek również tego sukcesu nie spróbował wykorzystać do zmiany dynamiki walki, szybko z powrotem cofając się pod siatkę.

Druga akcja jest podobna – nasz zawodnik cofa się w okolice siatki (nie orbituje), wyprowadzając lewy z dołu, lewy sierp i lewy prosty. Te dwa ostatnie uderzenia doszły czysto. Jak widać, Jan próbuje odchodzić do lewej, ale czyni to tak wolno, że Brazylijczyk nie ma żadnego problemu z ponownym zamknięciem go na ogrodzenu.



Powyższe akcje byłego polskiego mistrza – bezpośredni lewy sierp i kombinacje – przyniosły mu powodzenie, ale przebijają też przez nie o wiele mniej korzystne elementy, o których wspomniałem – tj. notoryczne oddawanie pola przez Janka, najczęściej w linii, oraz niezdolność do zmiany dynamiki walki, nawet po dobrych uderzeniach.

Zanim skupimy się jednak na elementach, które kompletnie zawiodły, odnotujmy jeszcze, że w drugiej rundzie Jan Błachowicz wybronił trzy pierwsze podejścia zapaśnicze ze strony Glovera Teixeiry, będąc w stanie utrzymać walkę na nogach. Wydawało się nawet, że powoli przejmuje inicjatywę czy też jest tego bliski. Dość powiedzieć, że w rundzie drugiej Polak trafił łącznie 24 znaczącymi uderzeniami, podczas gdy Brazylijczyk – 20.

W końcowym rozrachunku nie miało to jednak większego znaczenia, bo pomimo lepszej celności w stójce nasz zawodnik nie był w stanie przeciwstawić się presji Teixeiry, regularnie cofając się też na siatkę.

Przekleństwo cofania się w linii na siatkę

Tak… W przerwie między pierwszą a drugą rundą trenerzy Jana Błachowicza Robert Jocz i Robert Złotkowski uczulali cieszynianina, aby nie ustawiał się na siatce – tam bowiem oczywiście jego możliwości ofensywy czy kontrofensywy są ograniczone, a ryzyko przyszpilenia do niej przez poszukującego obalenia Brazylijczyka znacznie większe. Trener Złotkowski apelował też o aktywny jab.

Nieprzypadkowo, bo już w jednej z pierwszych akcji walki Janek cofnął się na siatkę, umożliwiając rywalowi podejście zapaśnicze – sfinalizowane.

Na pierwszym przykładzie widzimy akcję, po której Polak wylądował na początku pierwszej rundy na plecach. Błachowicz w odpowiedzi na firmową kombinację Teixeiry – prawy prosty i lewy sierp z doskokiem – cofa się prosto na siatkę. Brazylijczyk wie dobrze, co zrobić następnie – schodzi do nogi naszego zawodnika, który próbuje kontrować lewym sierpem. Glover jest jedna zbyt nisko i instynktownie wyprowadzony ten cios – daleki od elementarza technicznego – pruje powietrze. Chwilę potem Polak wylądował na plecach, gdzie spędził całą rundę.

Na drugim przykładzie widzimy bliźniaczo podobną akcję, choć tym razem zakończoną happy-endem dla Błachowicza. Początek drugiej odsłony. Glover znów szarżuje z kombo krzyżowy (tym razem na dół) – lewy sierpowy z doskokiem, podczas gdy Jan cofa się w linii na siatkę, szukając podobnie dziwacznie wyprowadzonego lewego sierpa jak na poprzedniej akcji. Czując ogrodzenie na plecach, Cieszyński Książę dał tym razem nogę do boku, unikając klinczu.

Powyżej również dobrze widać chaotyczne oddawanie pola w wykonaniu naszego zawodnika, który próbuje co prawda kontrować, ale wygląda to, jak wygląda. Nie jest w stanie odejść do boku, ponownie przyszpilony do ogrodzenia. Tym razem uratowały go w porę złapane podchwyty.

Na drugiej animacji widzimy natomiast dobre lewe proste Polaka z odejściem do swojej lewej. Natomiast mistrz czynił to z taką szybkością – praca na nogach… – że Teixeira nie miał żadnych problemów, żeby nadal wywierać presję, kastrując go z miejsca i czasu na kolejne uderzenia.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Najlepiej stójkową bojaźliwość polskiego zawodnika oddają natomiast poniższe przykłady.

Na obu wyraźnie widać, jak Błachowicz ustępuje pola Teixeirze. Pojedyncze kiwki, przyruchy Brazylijczyka wystarczają z nawiązką, aby Polak cofał się – oczywiście niestety w linii, aż za czarną linię w pobliżu ogrodzenia.

Grzechem byłoby natomiast pominięcie przebiegu pierwszej rundy po tym, jak cieszynianin wylądował na plecach. Otóż, przyjął tam ultra-defensywą postawę, kompletnie rezygnując z jakichkolwiek prób poddań – próbę zapięcia trójkąta rękami z gardy pomijam – czy przetoczeń, o powrocie na nogi nie wspominając. Zupełnie jakby jego nastawienie na walkę z pleców polegało na uniknięciu obrażeń i niepodejmowaniu żadnego zbędnego ryzyka. Wydaje się, że tezę tę potwierdzają słowa „1-0 dla ciebie”, jakie po syrenie kończącej pierwsze pięć minut Błachowicz wypowiedział z uśmiechem do Teixeiry.

Natomiast nie wykluczam, że jednak nasz zawodnik coś niepokojącego z pleców poczuł. Coś, co wprowadziło w jego stójkowe poczynania dużo niepewności, zawahania czy wręcz bojaźliwości. Coś, co zmuszało go do oddawania pola, obniżenie aktywności, skupienie się na defensywie zapaśniczej. Nie chciał za nic w świecie ponownie wylądować na plecach. Może poczuł jednak tę presję Glovera z góry? Może to kwestia niektórych uderzeń z góry? A może naciskówki na kark, którymi dwukrotnie potraktował go Brazylijczyk – zmuszając Polaka do rozpięcia gardy – jednak odbiły się na jego zdrowiu?




Tak czy inaczej, Cieszyński Książę walczył dokładnie tak, jak walczyć nie chciał. Zapowiadał bowiem, że po to mocno szlifował parter w drodze do gali, aby nie być sparaliżowanym w stójce. Aby nie obawiać się obalenia. Taka obawa prowadzi bowiem oczywiście do obniżenia aktywności w stójce. Obciąża oktagonowy procesor, w charakterze procesu głównego ustawiając troskę o defensywę zapaśniczą – a ta oczywiście naraża na uderzenia.

Gdy Robert Złotkowski apelował o aktywny jab, prawdopodobnie chodziło mu o coś takiego – powyżej Anthony Smith dręczy w pierwszej rundzie walki Glovera Teixeirę, lewy prosty wykorzystując zarówno do wymanewrowywania Brazylijczyka, jak i do przygotowywania go pod mocny prawy.

Wszystko to jest tym bardziej rozczarowujące, że w pierwszej akcji walki Jan Błachowicz odkrył – prawdopodobnie przypadkowo – fantastyczny sposób na… Unikanie przyszpilenia do siatki!

Mańkut!

Przyjrzyjmy się poniższej akcji z pierwszych sekund walki. Jan Błachowicz – nieświadom jeszcze ani zagrożenia parterowego, ani mocy w pięściach Brazylijczyka – nadal świeży, cofa się co prawda prosto na siatkę, ale…

Wyprowadziwszy drugie niskie kopnięcie na wysokości łydki, Polak trafia do odwrotnej pozycji. Chwila zawahania i… Zostaje w niej! Poprawia ją jeszcze, wysyłając jasny sygnał: „jak zaraz pierdolnę moim firmowym lewym kopnięciem, to ci łeb spadnie!”. Sygnał ten Teixeira natychmiast odczytał, robiąc to, co robi się w walkach z mańkutami – poszedł nieco do swojej lewej, próbując zajść wykroczną (prawą) nogę Polaka. A w ten sposób otworzył oczywiście mistrzowi drogę do spokojnego odejście do swojej lewej – z czego Błachowicz chętnie skorzystał, wracając na środek oktagonu!

Tak. Jeśli jesteś klasykiem i masz naprzeciwko siebie mańkuta, zamykanie go na siatce staje się nieco bardziej skomplikowane. A przecież pamiętamy doskonale, że Błachowicz potrafi walczyć z odwrotnej pozycji! Może nie czuje się z niej tak komfortowo, ale na mańkuta ustawiał na jakiś czas w wielu poprzednich walkach! Akcji takiej jak powyżej nigdy jednak w tej walce już nie powtórzył… Nie wyprowadził też później ani jednego – sic! – kopnięcia…

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Owszem, zdaję sobie doskonale sprawę, że ustawiając się na mańkuta, wystawiałby nogę Teixeirze, że być może Polak nie czuje się tak pewnie w defensywie zapaśniczej, gdy rywal wybiera jego prawą – nie lewą – nogę, ale… Ta akcja pokazała jednak, że zmiana ustawienia na odwrotne – choćby raz na jakiś czas, choćby w dłuższym dystansie! – miała tutaj potencjał i mogła zniwelować ryzyka, na jakie Polak narażał się, cofając się notorycznie w linii na ogrodzenie.

Początek końca

Gdy po raz kolejny Jan Błachowicz cofnął się na siatkę, Glover Teixeira grzmotnął go swoją firmową kombinacją – i to bardzo mocno.

Glover uderza krosem na dół, w odpowiedzi na co, Jan cofa się na ogrodzenie, szukając jeszcze instynktownego lewego sierpa. Z plecami na siatce – niekorzystne ustawienie nóg! – próbuje kombinacji prawego podbródka z lewym sierpem. Teixeira atakuje natomiast swoją firmową kombinacją prawego prostego z lewym sierpem – tym razem bez doskoku, bo półdystans. Brazylijczyk unika podbródka Polaka, a sam trafia zarówno krzyżowym, jak i lewym sierpem – i to z dużą mocą!

Zwracam uwagę, że prawy prosty Teixeiry trafił Błachowicza czysto w szczękę. Gdy natomiast doszło do wymiany lewy sierp na lewy sierp, Brazylijczyk nie tylko był znacznie lepiej ustawiony na nogach, będąc w stanie wygenerować większą moc w uderzeniu – Polak był ograniczony przez siatkę, na którą się cofnął – ale też zostawił prawą rękę wyżej. Dzięki temu lewy sierp Janka delikatnie o nią zahaczył, odrobinę niwelując siłę ciosu. Polak nie trafił też pięścią, a przegubem. Z kolei lewy sierpowy reprezentanta Kraju Kawy miał otwartą drogę do głowy naszego zawodnika – ten bowiem prawicę trzymał przy biodrach…

W analizie poprzedzającej walkę wspominałem, że Glover Teixeira od kilku walk znacznie lepiej radzi sobie z ciosami podbródkowym aniżeli wtedy, gdy notorycznie rozbijał go nimi Alexander Gustafsson, czy znokautował go Anthony Johnson. Dzisiaj Brazylijczyk nie pochyla się tak chętnie, nie spuszcza wzroku z rywali. Potrafi też się odchylić, a nawet skontrować.

Przyjrzyjmy się zresztą bliźniaczo podobnej akcji, jaką potraktował niedawno Nikitę Krylova – również w kontrze na kombinację prawego podbródka z lewym sierpem/prostym.

Podobieństwo uderzające…

Ostatnia akcja

Po wspomnianym lewym sierpie Janek zanotował co prawda jeszcze kilka dobrych uderzeń, ale oddychał już bardzo ciężko. W jego poczynania wkradło się jeszcze więcej chaosu, by nie rzec – paniki. W konsekwencji ponownie cofnął się na siatkę.

Glover Teixeira ponownie wykorzystuje swoje firmowe kombo prawego z lewym sierpem, by z dziecinną łatwością ustawić Jana Błachowicza na ogrodzeniu. Polak próbuje kontrować prawym, odchodzić do swojej lewej, ale nie jest w stanie czmychnąć przed nacierającym Brazylijczykiem.

I tutaj zrobiło się ciekawie… Teixeira zszedł bowiem do prawej nogi Błachowicza, próbując ją poderwać, aby przenieść walkę do parteru. Nasz zawodnik starał się prawą ręką podnosić pozycję rywala – trzymał ją na twarzy, szczęce Glovera. Lewą ręką starał się natomiast nachwytem – nie zdążył złapać podchwytu – wykluczyć prawą rękę Teixeiry, aby ten nie zapiął klamry za jego prawą nogą.




Dlaczego zaatakował kimurą? Otóż, dlatego że nie był w stanie utrzymać prawej ręki Brazylijczyka! Spójrzcie na poniższe zdjęcie. Między tułowiem i lewą ręką sędziego Marca Goddarda widać niebieską rękawicę Teixeiry, który za milisekundę połączy dłonie za prawą nogą Polaka. W akcie desperacji – zdając sobie sprawę, że zaraz wyląduje na dole – nasz zawodnik za chwilę sięgnie lewą ręką za plecami przeciwnika, szukając wybrania kimury.

Powyżej na pierwszym przykładzie widzimy opisaną wyżej akcję. Błachowicz nie jest w stanie utrzymać nachwytem prawej ręki Teixeiry, który łączy ją ze swoją lewą. Polak szuka kimury, ladując na plecach i za chwilę tracąc też kimurę.

Natomiast na drugim przykładzie widzimy bliźniaczo podobną akcję z walki Glovera Teixeiry z Nikitą Krylovem. Ukrainiec wykorzystał ją, aby… Zajść Brazylijczykowi za plecy! Wydaje się, że Jan Błachowicz również mógł w tej sytuacji spróbować tej akcji, zwłaszcza że prawą rękę miał w dogodnej do tego pozycji.

Nasza zawodnik mógł też oczywiście zaatakować łokciem prawej ręki – w ten sposób Glovera Teixeirę okrutnie naruszył Karlo Roberson.

Co stało się później? Niestety – dramaty… Jan Błachowicz nie był w stanie utrzymać półgardy, oddając dosiad. Natychmiast – zanim w ogóle Glover Teixeira wyprowadził pierwsze uderzenie z dosiadu – Polak zaczął oddawać plecy. Na początku był w stanie podnieść się na kolanach, ale został natychmiast rozciągnięty na brzuchu.

Następnie Brazylijczyk uderzeniami ułożył go sobie pod duszenie – jak Nate Diaz w pierwszej walce Conora McGregora – zapinając duszenie. Z perspektywy kamery nie wydawało się ono idealnie dopięte, ale… Zanim jeszcze Teixeira zaczął ciągnąć, Polak przygotował rękę do klepania. Na moment sięgnął jeszcze nią do uchwytu Brazylijczyka, ale szybko cofnął, poddając walkę, gdy tylko Glover zaczął ciągnąć z całych sił.

Podsumowanie

Od strony technicznej był to niestety bardzo słaby występ polskiego mistrza. Notoryczne oddawanie pola, cofanie się prosto na siatkę, brak kontruderzeń, rzadki lewy prosty, bojaźliwość, niska aktywność. Nawet gdy trafił dobrymi uderzeniami, nie szedł za ciosem, nie starał się zmienić dynamiki pojedynku. Prawdopodobnie niemały na to wpływ miała pierwsza runda, którą spędził pod Gloverem Teixeirą.




Zabrakło orbitowania, zabrakło przejęcia inicjatywy czy choćby podjęcia takich prób. Kontrujący lewy sierp w zasadzie nie działał – Teixeira schodził bowiem głową bardzo nisko, podczas gdy Błachowicz tak chaotycznie oddawał pole, że nie był w stanie trafić rywala. Być może mocno zapięta garda przez całą rundę pierwsza odbiła się na wytrzymałości Polaka.

Niewykluczone, że wpływ na przebieg i wynik walki – może nawet spory! – miały też czynniki poza-oktagonowe, o których opowiedziałem w poniższym nagraniu (fragment podcastu).

Nie będę ukrywał, że mam wrażenie, że były polski mistrz dał występ znacznie poniżej swoich możliwości, że jest w stanie powrócić do formy, jaką prezentował w poprzednich starciach. Jestem daleki od dyskredytowania Glovera Teixeiry, bo presja, jaką wywierał, determinacja, z jaką walczył, nieustępliwość, jaką prezentował wespół z ciężkimi pięściami i morderczą grą z góry, uczyniły z niego piekielnie trudnego przeciwnika. Mimo wszystko uważam, że Cieszyńskiego Księcia stać jednak na więcej.

Kamaru Usman zdecydowanym faworytem – kursy bukmacherskie na UFC 268

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

5 Comments

  1. Majster900

    2 listopada 2021 at 23:23

    Moim zdaniem jeden z najsłabszych pojedynków jakie Janek w ogóle dał … Patrząc na to jak Jano wyprowadzał ciosy i na zachowanie glovera przy tym , to Janek spokojnie mógł uciekać od tej siatki , musiał po prostu więcej się ruszać i to by spokojnie wystarczyło żeby glovera co najmniej wypunktować. Pierwsza runda ? Nie wiem co Janek chciał osiągnąć , ale nie doprowadził nawet do podniesienia walki , nie mówiąc że był okrutnie bierny będąc na plecach. Janek wyglądał okropnie w tej walce , zero ładu , pomysłu i słuchu na rady z narożnika.

  2. bulizzor

    3 listopada 2021 at 00:29

    Z tych 3 elementów, które wymieniłeś najbardziej przemawia do mnie ten o zbyt przyjacielskim podejściu do przeciwnika. Zabrakło tej iskry, chęci utarcia nosa przeciwnikowi. Ale ja bym dodał jeszcze 4 element. Pozaoktagonowe zobowiązania. Obserwuję go na FB i ilość produktów, które reklamuje jest ogromna. Może za dużo tego szumu wokół niego?

    • Majster900

      3 listopada 2021 at 00:56

      Ten 4 element też zauważyłem . Ale on wyglądał tak jak by miał dosłownie niechęć do tej walki , aż dziwnie to wyglądało …

  3. czungumangu

    3 listopada 2021 at 07:25

    Detal, ale z kronikarskiego obowiązku, freundowska pomyłka: Glovera znokautował podbródkiem Antek Johnson, a nie Smith

    • janek33

      3 listopada 2021 at 09:58

      +1. I pomyśleć, że kiedyś w tej wadze był Rumble, Gustafson, Cormier i Jones, a teraz Glover wygyrwa pas z Błachowiczem w takiej żenującej walce.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply