UFC

Alexander Volkanovski zdradza, jak skończy Islama Makhacheva: „Możecie mi wierzyć lub nie”

Mistrz wagi piórkowej Alexander Volkanovski opowiedział o tym, czego spodziewa się, gdy sędzia da sygnał do rozpoczęcia walki z Islamem Makhachevam na UFC 284.




Nieco ponad miesiąc pozostał do pierwszej w tym roku konfrontacji champ vs. champ w UFC. Zaplanowaną na 11 lutego w Perth galę UFC 284 zwieńczy starcie Islama Makhacheva z Alexandrem Volkanovskim.

Rozpędzony serią jedenastu zwycięstw Dagestańczyk w zeszłym roku rozsiadł się na tronie wagi lekkiej, deklasując Charlesa Oliveirę. Rezerwowym do tej walki był właśnie Alexander Volkanovski. Mogący pochwalić się serią aż dwunastu wiktorii kingpin 145 funtów od dłuższego bowiem czasu łypał w kierunku drugiego tytułu mistrzowskiego.

Zdecydowanym faworytem walki jest Makhachev, ale Volkanovski nie ma wątpliwości, że Dagestańczyk nie zdoła sforsować jego defensywy zapaśniczo-parterowej – a przynajmniej nie na tyle, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Ba! Australijczyk uważa, że skończy Dagestańczyka! W jaki sposób? O tym opowiedział w najnowszym wywiadzie na kanale The AllStar.




– Uważam, że to będzie bardziej walka w stójce – powiedział Alex. – Oczywiście Islam pójdzie szybko po sprowadzenie, bo nie będzie czuł się komfortowo z moją mobilnością. Prawdopodobnie będzie musiał jednak walczyć w stójce.

– Nie twierdzę, że jego stójka jest słaba. Będzie jednak czuł się niekomfortowo z powodu mojego stylu poruszania się i tego typu rzeczy. Uderzenia z innych kątów niż te, do których jest przyzwyczajony, mój timing i tego typu aspekty.

– Z tego powodu będzie czuł się tam odrobinę niekomfortowo, w przeciwieństwie do mnie. Będę walczył tam, gdzie będę się czuł komfortowo, spróbuję klinczu i tego typu rzeczy. Islam będzie oczywiście na początku walki silny.

– Jeśli mnie złapie… Będzie trzymał, ale gwarantuję wam, że jeden człowiek… Cały czas robię mnóstwo rund ze świeżymi gośćmi. Odpoczywają 5-10 minut między rundami. Potem robią po ze mną 2-3 minuty, bo chcą dać mi najmocniejszy sparing, jaki mogą, ale w końcu i tak mają dość. Wyobraźcie więc sobie, że jeden gość spróbuje zrobić mi to wszystko sam. Mówię wam, mogę to robić przez pięć rund, szczególnie naprzeciwko jednego gościa.



– Nie ma znaczenia, jak silny jesteś, jak sprawny jesteś. Z czasem zwolnisz, staniesz się słabszy.

– Nawet jeśli mnie złapiesz albo nawet jeśli mnie przewrócisz, wrócę na nogi. Walka będzie toczona w stójce. Myślę, że z czasem zda sobie z tego sprawę.

– W pierwszej rundzie będzie wywierał presję, ale… Myślę, że go ustrzelę w kontrze, bo wiem, że muszę dobrze wykorzystać czas, gdy walka będzie w stójce. Mówiąc bardziej technicznie – na ogół gdy walczę z gośćmi, wiem, że ich jedyną szansą na zwycięstwo jest najprawdopodobniej trafienie jakimś nokautującym ciosem. Dlatego w stójce rozgrywam to nieco bezpieczniej. Podejmuję oczywiście pewne ryzyko – wywieram presję, inicjuję ataki, wyprowadzam sporo uderzeń – ale nadal korzystam w dużej mierze z „siatki bezpieczeństwa”.

– W tej walce też będę do pewnego stopnia to robił, ale tutaj wiem, że naprawdę muszę wykorzystać czas, gdy walka będzie toczona w stójce. Nie mogę po prostu stać i cierpliwie czekać. Nie mogę podchodzić do stójki zbyt ostrożnie, bo nie chcę, aby uciekały mi rundy. Muszę więc do cna wykorzystać czas spędzony w stójce. I dlatego spodziewam się skończenia. Nigdy wcześniej nie musiałem zrobić tak dużego użytku z walki w stójce, jak zamierzam to zrobić teraz. Dlatego właśnie uważam, że go skończę. Możecie wierzyć lub nie. Spodziewam się więc, że to będzie bardziej walka w stójce.




– Pierwsza runda? Wyobrażam sobie, że będzie szarpana, będzie klincz i tego rodzaju rzeczy. Będzie trochę chaotycznie. Kolejne rundy? Nawet pomimo iż spodziewam się, że będzie czuł się trochę niekomfortowo, będziemy toczyć walkę na nogach. I tam go dopadnę. Nie mogę się doczekać.

– Podkreślam jednak, że przygotowuję się na pięć rund walki z fatalnego położenia. Zawsze tak podchodzę do walk. Nawet gdy walczę z gośćmi, dla których wiem, że jestem trudnym rywalem, w przygotowaniach toczę prawdziwe wojny na sparingach. Tak na wszelki wypadek. Trzeba to robić. Szczególnie na gościa pokroju Islama musisz być przygotowany na 25 minut totalnej wojny, także walcząc z gównianego położenia.

Cała rozmowa poniżej.




Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button