UFC

Alexander Gustafsson: „Idę po pas”

Alexander Gustafsson opowiada o planach powrotu do walki, wskazując rywala, z którym chciałby się zmierzyć i galę, na której chciałby się bić.

Alexander Gustafsson ostatnio widziany był w akcji na we wrześniu ubiegłego roku, na gali w Hamburgu pokonując przez decyzję Jana Błachowicza. Do walki miał powrócić dwa miesiące później, ale z powodu kontuzji pleców zmuszony był wycofać się ze starcia z Antonio Rogerio Nogueirą.

Od dawna krążyły pogłoski, że wystąpi 18 marca na gali UFC Fight Night 107 w Londynie, ale nic z tego nie wyszło – nie znaleziono mu odpowiedniego rywala, a nie był zainteresowany pojedynkiem z zawodnikami spoza czołówki.

Oczywiście, że byłem rozczarowany, ale po prostu muszę być cierpliwy.

– powiedział Mauler w rozmowie z FloCombat.com o swojej absencji na gali w Londynie.

Czekam na telefon z UFC i mam nadzieję, że zaproponują mi odpowiedniego rywala. Potrzebuję walki, która pozwoli mi pójść do przodu. Byłoby oczywiście miło bić się w Londynie, ale nie pozwalam, żeby mnie to martwiło. Ciężko pracuję na treningach i czekam na telefon.




Dla sklasyfikowanego na 2. miejscu w rankingu kategorii półciężkiej Szweda niewielu rywali ma teraz sens. Daniel Cormier i Anthony Johnson mają już zaplanowaną walkę, Ryan Bader jest bliski podpisania kontraktu z Bellatorem, a Jimiego Manuwę – z którym teraz trenuje – i Mauricio Ruę już pokonywał.

W czołówce znajduje się jednak jeszcze jeden zawodnik, z którym Mauler nie miał okazji pójść na pięści. To Glover Teixeira.

Glover jak najbardziej ma sens dla mnie. Z przyjemnością zmierzę się z nim albo z kimś innym z czołówki. Musi to po prostu mieć dla mnie sens i poprawić moje położenie.

Nie wiadomo, kiedy 30-letni Szwed powróci do oktagonu, ale nie jest tajemnicą, że idealnie pasowałaby mu gala w jego rodzinnym Sztokholmie, która szykowana jest w okolicach późnej wiosny.

Nie muszę tego nawet mówić, ale oczywiste, że marzyłbym, aby tam wystąpić.

– powiedział Gustafsson.

Gdyby zaproponowali mi walkę z Teixeirą w moim rodzinnym mieście, nawet bym o tym nie myślał – biorę ją na 100%.

Prosta sprawa. Wiele dla mnie znaczy walka w Sztokholmie. Moja rodzina, przyjaciele, wszyscy przyszliby, żeby mnie obejrzeć, a to znaczy dla mnie wszystko. Nie ma nic lepszego niż walka w swoim domu.

Gustafsson, który w 2016 roku stoczył tylko jedną jedyną walkę, nie ukrywa też, że teraz, gdy problemy zdrowotne ma już za sobą, chciałbym podkręcić tempo występów.

Chcę walczyć tak często, jak to tylko możliwe, ale mogę brać walki tylko wtedy, gdy UFC mi je proponuje, a moje ciało pozwala mi się bić.

– stwierdził sposobiący się do roli ojca Gustafsson.

Mam świetne przeczucie odnośnie tego roku i czuję, że to będzie wielki zwrot w mojej karierze.

Przeżyłem ciężkie chwile z powodu kontuzji i tego rodzaju spraw, które nie pozwalały mi walczyć tak często, jak bym tego chciał. Ale teraz mam to za sobą i jestem gotowy do walki. Teraz tylko w górę i idę po ten pas, po mistrzostwo. Wyjdę tam, żeby udowodnić, że jestem najlepszy na świecie – i wiem, że muszę to udowodnić czynami. Następny krok to zdobycie statusu pierwszego pretendenta.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button