Typy UFCUFCZapowiedzi gal UFC

Typowanie UFC Freedom 250: Topuria vs. Gaethje

Analizy wszystkich walk gali UFC Freedom 250: Topuria vs. Gaethje która odbędzie się w Białym Domu w Waszyngtonie.

Dla Czytelników Lowking.pl, którzy nie są jeszcze graczami FORTUNY, przygotowaliśmy BONUS DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START. Szczegóły – tutaj.

Gala UFC Freedom 250: Topuria vs. Gaethje rozpocznie się w nocy z niedzieli na poniedziałek o godzinie 02:00 czasu polskiego na Polsat Sport 1 oraz najprawdopodobniej UFC Fight Pass.

Grafika przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznacza:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem mocno przekonany do swojego typu, choć... MMA!
Mój faworyt powinien bez większych problemów wygrać.
Na papierze mój faworyt ma więcej atutów - ale nie skreślam rywala.
Walka spod znaku 50/50.

Poniżej video-typy na wszystkie walki oraz analizy tekstowe.


145 lb: Diego Lopes (27-8) vs. Steve Garcia (19-5)

Kursy bukmacherskie: Diego Lopes vs. Steve Garcia 1.61 – 2.28


Bartłomiej Stachura: rozpędzony serią siedmiu aż zwycięstw Steve Garcia będzie miał po swojej stronie kilka cennych atutów – gabaryty, moc w pięściach (tak, tak!), boks, arsenał. Jego kopnięcia na kolano – firmówka z Albuquerque – mogą siać spustoszenie z uwagi na lichą pracę na nogach Diego Lopesa, zawodnika już ukształtowanego, z konkretnymi atutami i lukami.

Na tym jednak nie koniec, bo Brazylijczyk wraca 4,5 miesiąca po rewanżu z Alexandrem Volkanovskim, w którym mocno uszkodził obie stopy. Czy zdołał je zaleczyć?

Jednak dwa czynniki powinny tutaj mocno sprzyjać Lopesowi. Po pierwsze – odporność szczęki. W tym aspekcie Brazylijczyk jest tytanem, a Garcia – niekoniecznie. A Lopes też potrafi grzmotnąć, oj potrafi! Po drugie zaś, co łączy się z pierwszym – styl walki Garcii jest oparty na agresji, huraganowych atakach, wdawaniu się w wymiany ogniowe. Nie będzie on hasał tutaj z dystansu jak Volkanovski, utrudniając robotę Lopesowi. Nic z tych rzeczy! Sam przyjdzie do Brazylijczyka, a ten w ostrych wymianach odnajduje się nieźle – właśnie z uwagi na odporną szczękę.

Jestem bardzo daleki od skreślania Steve Garcii. Amerykanin posiada narzędzia, aby nie tylko pokonać topornego w stójce Brazylijczyka, ale wręcz go upokorzyć. Uważam jednak, że Garcia nie okiełzna morderczych żądzy i zawędruje o jeden most za daleko pod kątem gotowości do wymian.

Zwycięzca: Diego Lopes przez (T)KO (3.55)
Pewność typu:


185 lb: Bo Nickal (8-1) vs. Kyle Daukaus (17-4)

Kursy bukmacherskie: Bo Nickal vs. Kyle Daukaus 1.31 – 3.35


Bartłomiej Stachura: kursy bukmacherskie nie oddają tego, co na papierze – a to dlatego, że doświadczenie, gabaryty, stójka oraz czysty parter powinny być tutaj po stronie Kyle’a Daukausa. Ba! Posiada on też bardzo cenne narzędzie antyzapaśnicze w postaci rewelacyjnych duszeń brabo, którymi wygrał aż osiem walk w karierze.

Rzecz jednak w tym, że jeśli lepszy zapaśniczo Bo Nickal skupi się w parterze przede wszystkim na kontroli, to powinien okiełznać ofensywne żądze Daukausa z pleców. Nie wykluczam zresztą, że jeśli ułożony na plecach Kyle będzie walczył zbyt otwarcie, narażając się na chwytane kontry, to Nickal go podda. To może się wydarzyć, bo Nickal od kilku lat intensywnie szlifuje BJJ.

Ostatecznie właśnie z uwagi na zapasy i kontrolę stawiam właśnie na Bo Nickala, ale nawet mi tutaj brew nie drgnie, jeśli Kyle Daukaus wygra tę walkę albo przez nokaut – jest znacznie twardszy w stójce – albo przez poddanie, na przykład właśnie w kontrze na obalenie. Tym niemniej…

Zwycięzca: Bo Nickal przez decyzję (3.10)
Pewność typu:


155 lb: Mauricio Ruffy (13-2) vs. Michael Chandler (23-10)

Kursy bukmacherskie: Mauricio Ruffy vs. Michael Chandler 1.16 – 5.00


Bartłomiej Stachura: w jaki sposób Michael Chandler może sprawić sensację, pokonując Mauricio Ruffy’ego? Otóż, Brazylijczyk gigantem pod kątem defensywy przed lowkinami nie jest. Cofa się czasami w linii na siatkę, gdzie Amerykanin wykonuje najlepszą robotę. Jego gra zapaśniczo-parterowa nie stoi na najwyższym poziomie. Zrywny, dynamiczny Amerykanin może zatem w pierwszej rundzie poszukać lowkingów czy ostrych kombinacji bokserskich, ustawiając sobie w ten sposób obalenia.

Ponadto cała presja ciążyć będzie tutaj na Brazylijczyku, którego psim obowiązkiem jest pokonanie Amerykanina – i to efektownie! Kto wie, jak zniesie tę presję? W Paryżu rady nie dał! A teraz nie trenował ani w Fighting Nerds, z którym to klubem się rozstał, ani w Australii z Alexandrem Volkanovskim. Istnieją zatem pewne znaki zapytania.

Tym niemniej, zejdźmy na ziemię. Ruffy jest szybszy, uderza mocniej, jest znacznie większy i rozwija się z walki na walkę. Ma nie lada smykałkę do kontruderzeń, podczas gdy szarżujący Chandler ma tendencje do okrutnego odsłaniania głowy. Amerykanin jest zresztą na ostatniej prostej swojej kariery. Nie sposób zresztą wykluczyć, że – jak rzecze Miłosz Kruk – bez względu na wynik będzie to jego ostatnia walka w karierze. Ponadto ten parter Brazylijczyka wcale aż tak dziurawy nie jest. Kilka razy spod Benoita Saint-Denisa jednak wstał.

Prognozuje, że Mauricio w pierwszej rundzie będzie bardzo uważny, starając się zidentyfikować schematy Michaela. Może przyjmie jakieś uderzenia, może nawet przegra tę rundę na kartach punktowych. W drugiej jednak znajdzie sposób na nokaut – albo swoim firmowym krosem, albo latającym kolanem, ewentualnie podbródkiem.

Zwycięzca: Mauricio Ruffy przez (T)KO (1.45)
Pewność typu:


265 lb: Derrick Lewis (29-13) vs. Josh Hokit (9-0)

Kursy bukmacherskie: Derrick Lewis vs. Josh Hokit 1.22 – 4.10


Bartłomiej Stachura: w przypadku tej walki sprawa również nie jest szczególnie skomplikowana. Szanse Derricka Lewisa trzeba ograniczyć do trafienia jakimś zbłąkanym cepem, i to prawdopodobnie tylko w pierwszej rundzie, bo później opadnie z sił. Chodzi mi co prawda po głowie scenariusz, w którym Czarna Bestia trafia szarżującego Josha Hokita nokautującym uderzeniem albo rozłupuje mu głowę krótkimi ciosami, gdy ten szarpie go za nogę, szukając obalenia, ale… Nie przesadzajmy!

Hokit zapowiedział, że nie zamierza wdawać się z Lewisem w bijatykę, bo „jest głupi, ale nie aż tak”. I ja mu wierzę. Szybko pójdzie po sprowadzenie, łańcuchem zapaśniczym przewracając Lewisa. Ten, jako zawodnik znacznie cięższy i fizycznie silniejszy, zdoła być może wrócić na nogi, ale Hokit będzie go zaciągał na dół. Tam będzie dręczył Bestię uderzeniami, aż ta ułoży się embrionalnie, zasłoni głowę i wyśle jednoznaczne sygnały sędziemu, że już wystarczy. Tak, Hokit ubije niesłynącego nigdy z serca do walki i najlepsze lata mającego dawno za sobą Lewisa uderzeniami z góry w pierwszej rundzie.

Zwycięzca: Josh Hokit przez (T)KO (1.95)
Pewność typu:


135 lb: Sean O’Malley (19-3) vs. Aiemann Zahabi (14-2)

Kursy bukmacherskie: Sean O’Malley vs. Aiemann Zahabi 1.20 – 4.50


Bartłomiej Stachura: Aiemann Zahabi to solidny, leciwy już rzemieślnik, który staje przed życiową szansą. Determinacji mu nie zabraknie, woli walki również. Kanadyjczyk nie jest natomiast elitarny w żadnej płaszczyźnie. Nie posiada też wielkiego potencjału ogniowego. Podejmuje natomiast w oktagonie mądre decyzje – wie, kiedy atakować, kiedy się bronić, jak zaznaczać swoją przewagę. Na Seana O’Malleya będzie to jednak o wiele za mało.

Kluczowa będzie tutaj przewaga szybkości Amerykanina – zarówno pod kątem pracy na nogach, jak i prac ręcznych. Prognozuję, że będzie długimi fragmentami nieuchwytnym celem dla Zahabiego, kąsając go z dystansu, trafiając kontrami (prawy kros!), polując na latające kolana.

Tylko kataklizm – na przykład w postaci jakiegoś lowkinga, który Zahabi wykluczy nogę O’Malleyowi jak lata temu Vera – sprawi, że Amerykanin skończy tę walkę na tarczy. Kanadyjczyk ani wystarczającej mocy w pięściach, ani odpowiednio mocnych zapasów, aby zneutralizować stójkową grę O’Malleya. Zrzuciwszy nie lada ciężar ze swoich barków za sprawą powrotu na zwycięskie tory w starciu z Yadongiem Songiem, Suga rozbije Aiemanna Zahabiego w pył, choć nie zdoła twardego Kanadyjczyka skończyć.

Zwycięzca: Sean O’Malley przez decyzję (1.95)
Pewność typu:


265 lb: Alex Pereira (13-3) vs. Ciryl Gane (13-2)

Kursy bukmacherskie: Alex Pereira vs. Ciryl Gane 1.82 – 1.96


Bartłomiej Stachura: zdecydowanie najciekawsza walka w całej rozpisce. Szczegółowo przyjrzałem się jej w poniższej analizie, do której zapraszam wszystkich, którzy nie mieli jeszcze okazji się z nią zapoznać.

W telegraficznym zaś skrócie… Ciryl Gane będzie miał po swojej stronie doświadczenie z wojaczki w wadze ciężkiej, szybkość, kondycję, prawdopodobnie też wszechstronność. Francuz podejdzie do walki z Brazylijczykiem podobnie, jak podszedł do konfrontacji z Tomem Aspinallem. Kontrola dystansu, orbitowanie, kiwki, zmyłki, krótkie szarże, pojedyncze kopnięcia, poszukiwania okazji do kontry, unikanie ostrych wymian. Będzie preferował długi dystans – ma przewagę zasięgu ramion – lub klincz, z którego może polować na obalenia. Zrobi wszystko, aby unikać półdystansu, w którym pięści Alexa Pereiry stanowić będą ogromne zagrożenie.

Nawet nie drgnie mi brew, jeśli Bon Gamin wygra tę walkę na punkty – będąc skuteczniejszym i unikając bomb Poatana – przez nokaut – jeśli zniecierpliwiony nieuchwytnością przeciwnika Brazylijczyk zaatakuje zbyt agresywnie i się odsłoni – albo nawet przez poddanie, na przykład jakąś szaloną skrętówkę. Pereira w wadze ciężkiej widziany nigdy nie był – nie wiadomo, jak wypadnie kondycyjnie, siłowo. Jest wiele znaków zapytania! Francuz jest natomiast bezwzględnie jednym z najlepszych zawodników królewskiej wagi na świecie.

A jednak minimalnie faworyzuję Pereirę. Dlaczego? Gane to nie zapaśnik, a defensywa zapaśnicza Brazylijczyka przeszła długą i wyboistą drogę. Prognozuję zatem, że walka ta będzie rozgrywana głównie w stójce. Tam Alex będzie miał przewagę potencjału ogniowego, stójkowej inteligencji – tak, Gane bywa w defensywie okrutnie chaotyczny, bo nienawidzi przyjmować uderzeń – oraz przede wszystkim: atomowe wewnętrzne lowkingi! Tak, nad oktagonem w Białym Domu będzie unosił się duch Jana Błachowicza za każdym razem, gdy Poatan rąbał będzie odwrotnie ustawionego Francuza wewnętrzny lowkingiem – a to dlatego, że do skorzystania z broni tej Brazylijczyka zainspirował właśnie Cieszyński Książę i jego walka z Magomedem Ankalaevem. Dlatego w rewanżu Poatan rąbał dagestańskiego mańkuta nie zewnętrznym lowkingiem albo wewnętrznym na wysokości uda, a wewnętrznym na wysokości łydki. Dwa wystarczyły i Ankalaev nogi nie miał.

W pierwszej rundzie, może też w drugiej Pereira będzie miał problemy z szybkim, chyżonogim Ganem. Francuz trafiał będzie jabami, frontalami, może dołoży palce w oczy. Brazylijczyk będzie jednak metodycznie polował na wspomniane lowkingi, stopniowo spuszczając Francuzowi powietrze z kół. W rezultacie Bon Gamin zacznie zmieniać ustawienie, a w jego poczynania z czasem wdadzą się nerwowość i chaos. Pereira ustrzeli go w mistrzowskich rundach lewym szpadlowym.

Zwycięzca: Alex Pereira przez (T)KO (2.43)
Pewność typu:


155 lb: Ilia Topuria (17-0) vs. Justin Gaethje (27-5)

Kursy bukmacherskie: Ilia Topuria vs. Justin Gaethje 1.18 – 4.60


Bartłomiej Stachura: szczegółową analizę tej walki przedstawiłem w poniższym nagraniu, do którego zapraszam.

Odbębnijmy najpierw formalności. MMA, skręcenie kolana albo kostki, jelitówka, zyg zamiast zag, dyspozycja dnia i tak dalej. Wszystko może się wydarzyć!

Na tym jednak nie koniec, bo na papierze Justin Gaethje ma też kilka narzędzi, którymi może teoretycznie uprzykrzyć oktagonowy żywot Ilii Topurii. Ma lewy sierp, na który bywa narażony Gruzin, ma prawy overhand, ma podbródki z klinczu i generalnie brudny boks. Ma srogie lowkingi. Ma wreszcie gigantyczne doświadczenie i gabaryty. Ba! Ma też… taktykę! Tak, dokładnie. Justin Gaethje, wbrew durnej narracji, nie jest typem rzeźnika, który nie potrafi kontrolować swoich morderczych żądzy. Piewców takich teorii odsyłam do jego walk z Donaldem Cerrone, Tonym Fergusonem, rewanżu z Dustinem Poirierem, obu starć z Rafaelem Fizievem czy nawet walki z Michaelem Chandlerem. Highlight potrafi walczyć ze wstecznego, potrafi orbitować, potrafi kontrować.

Amerykanin będzie miał też najskuteczniejszą być może broń na El Matadora w postaci… palców w oczy! To jedna z technik, w których Justin się wyspecjalizował. Dziabnie Gruzina w oczy na początku i od razu dynamika walki może się zmienić. A przecież Ilia nie wycofa się, nawet gdyby naprawdę faulem tym Justin uszkodził mu oko. Za dużo medialnie i werbalnie zainwestował w tę walkę.

Jeśli jednak fantazje odłożyć na bok, to trudno w roli ogromnego faworyta nie widzieć tutaj Gruzina. Ma kapitalną bazę – tj. nogi pod sobą, co umożliwia mu dowolną reakcję w dowolnym momencie – jest znacznie szybszy, uderza mocniej, precyzyjniej, sam posiada atomowe lowkingi, ma prawdopodobnie twardszą szczękę, jest wszechstronniejszy. Nawet gdyby z jakiegokolwiek powodu nie układała mu się walka w stójce, to może spróbować zapasów – a jeśli przewróci Justina Gaethje, to prawdopodobnie bez większych problemów go podda.

Prognozuję, że Amerykanin podejdzie do walki tej zupełnie inaczej niż do starcia z Paddym Pimblettem – tj. szczególnie w pierwszej rundzie stronił będzie od wymian, stawiając na kontrolę dystansu, orbitowanie, defensywę i okolicznościowe lowkingi. W drugiej odsłonie El Matador, uzbrojony we wnioski z pierwszej, znajdzie natomiast sposób na ustrzelenie Justina Gaethje.

Zwycięzca: Ilia Topuria przez (T)KO (1.35)
Pewność typu:

PODSUMOWANIE

Walka / kursyTyp / pewnośćMetoda
Topuria - Gaethje
1.18 - 4.60
Topuria
TKO
Pereira - Gane
1.82 - 1.96
Pereira
TKO
O'Malley - Zahabi
1.20 - 4.50
O'Malley
DEC
Hokit - Lewis
1.22 - 4.10
Hokit
TKO
Ruffy - Chandler
1.16 - 5.00
Ruffy
TKO
Nickal - Daukaus
1.31 - 3.35
Nickal
DEC
Lopes - Garcia
1.61 - 2.28
Lopes
TKO
Ostatnia gala11-1
Typy 2026158-67
Skuteczność 202670,22 %
Skuteczność 202567,31%
Wszystkie3806-1995
Skuteczność65,60%

Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!


Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button