
„Bardzo, k***a, wątpię!” – Dana White zirytowany pytaniem o Benjamina Netanjahu i Seana Stricklanda przed UFC Freedom 250
Zaprzągł do działania wulgaryzmy Dana White, gdy ponownie zapytany został o nieobecność Seana Stricklanda na niedzielnej gali UFC Freedom 250 w Białym Domu.
We wtorek sternik UFC Dana White po raz pierwszy zabrał głos na temat niedopuszczenia jedynego amerykańskiego mistrza Seana Stricklanda do udziału w niedzielnej gali UFC Freedom 250.
Podkreśliwszy, że Tarzan nie nadaje się do jakiegokolwiek obcowania z ludźmi, szef organizacji zapewnił, że absolutnie nie został on wykluczony z gali w Białym Domu. Zaznaczył, że liczba miejsc była i tak ograniczona.
Tarzan szybko odniósł się do wypowiedzi White’a, informując, że po pokonaniu Khamzata Chimaeva otrzymał zapewnienie od Huntera Campbella, że znajdzie się dla niego miejsce na UFC Freedom 250. Później jednak dostał telefon od UFC, w którym poinformowano go, że Biały Dom zgody na jego obecność nie wyraził. Strickland nie ma wątpliwości, że powodem była jego krytyka podległości prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa Benjaminowi Netanjahu.
Goszcząc w środę na kanale Full Send Podcast, Dana White został ponownie zapytany o zbanowanie Seana Stricklanda.
– To największa, k***a, bzdura, jaką słyszałem – powiedział, zirytowany. – Wstaję codziennie i widzę nowe bzdury.
– Nie, nie został, k***a, wykluczony. Sean Strickland po prostu nie został zaproszony. Nie ma żadnego zakazu. Po prostu go nie zaprosiliśmy. Mamy, k***a, ośmiuset zawodników na kontrakcie, którzy też nie pojawią się na tej gali. Nie dlatego, że mają jakiś zakaz, tylko dlatego że nie ma miejsca.
White nawiązał też do różnorodnych wypowiedzi Stricklanda, który w ostatnich miesiącach sprowadzał galę w Białym Domu do – upraszczając – zabawiania światowych zdegenerowanych elit z listy Epsteina.
– Nie wspominając już o tych wszystkich bzdurach, które Sean Strickland wygadywał przed galą w Białym Domu – powiedział White. – Mówił, że nie chce tam iść, że nie chce być częścią tego wydarzenia, że nie chce tam walczyć. Cały Sean Strickland.
– Gdybyśmy robili galę w Tucson w Arizonie na jakiejś hali, Sean Strickland i tak byłby akurat gościem, którego chcesz trzymać z dala od ludzi. Nie chcesz, żeby akurat Sean Strickland się tam, k***a, kręcił. Zaprosiliśmy go kiedyś na Power Slap. Wdawał się w bójki z ludźmi. Podszedł, k***a, do Machine Gun Kelly’ego i zaczął go wyzywać. A nagle teraz Sean Strickland jest, k***a, ofiarą? Paradne. Nie, Sean Strickland nie został wykluczony przez Biały Dom.
– To nie jest facet, którego zabiera się w towarzystwo innych ludzi, a co dopiero do pie***lonego Białego Domu. No i przed tym wydarzeniem dał jasno do zrozumienia, że nie chce brać w tym udziału. A teraz nagle stał się ofiarą, której zakazano wstępu. Nikomu nie zakazano wstępu.
Dana White zignorował komentarz jednego z gospodarzy programu, który zauważył, że Sean Strickland jest jedynym amerykańskim mistrzem. Odniósł się natomiast do plotek, wedle których na widowni w Białym Domu ma zasiąść Benjamin Netanjahu.
– Bardzo, k***a, wątpię, aby Netanjahu wybierał się na tę galę – powiedział White. – No ale to są właśnie te wszystkie bzdury, które się pojawiają. Same bzdury. Nie ma w tym krzty prawdy.
White zgodził się, że Strickland nie dostał żadnego zakazu, tylko po prostu nie otrzymał zaproszenia.
– Dokładnie – powiedział. – Na pewno nie został wykluczony. Nikt nie został wykluczony. Mamy ośmiuset zawodników pod kontraktem. Wielu gości pojawi się na gali, będą tam też dla fanów. Sean Strickland to nie jest, k***a, facet, którego ściągasz na takie wydarzenie.
– Organizujemy 44 gale rocznie. Czy Sean Strickland pojawia się na wszystkich 44 pie***onych imprezach w roku? Nie. Żaden z ośmiuset zawodników, z którymi mamy kontrakt, tak nie robi. Jest grupa facetów i dziewczyn, którzy na nie przychodzą, i około siedmiuset innych, którzy tego nie robią. Bzdury.
Poniżej zaduma nad kolejnym rywalem dla Mateusza Gamrota.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






