UFC

„Okazał się zbyt twardy i go nie sprzątnąłem” – Mateusz Rębecki podsumował debiut w UFC, przyznał, że chodzi mu po głowie waga piórkowa

Mateusz Rębecki opowiedział o zwycięskim pojedynku z Nickiem Fiore podczas gali UFC Fight Night w Las Vegas.

Podczas sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas Mateusz Rębecki rozpoczął przygodę pod sztandarem amerykańskiego giganta od dominującego zwycięstwa z Nickiem Fiore.

Polak od początku walki aż kipiał agresją, próbując urwać Amerykaninowi głowę. Fiore przetrwał jednak falowe ataki Polaka, który z czasem zaprzągł do działania zapasy, kontrolując i okolicznościowo obijając rywala z góry. Wygrał jednogłośną decyzją sędziowską.

– Jestem teraz trochę zmęczony, bo stoczyłem naprawdę mocną walkę – powiedział Mateusz podczas konferencji prasowej po gali. – Nie spodziewałem się, że (Fiore) będzie taki twardy. Próbowałem rozbić go w pierwszej rundzie. Niestety, okazał się zbyt twardy i nie sprzątnąłem go.

– Po pierwszej rundzie musiałem zmienić taktykę na obalenia i więcej kontroli z gardy – bo byłem trochę zmęczony po próbach znokautowania go.

Co Polak czuł, gdy pomimo intensywnych wysiłków Fiore nadal pozostawał w grze?

– Pozostawałem skupiony – powiedział. – Miałem w głowie tylko jeden kierunek. Mam już doświadczenie. Stoczyłem 18 walk, więc czuję się komfortowo. Muszę zmienić więc taktykę. W oktagonie zawsze myślę i dokonuję zmian, jeśli coś nie idzie.

– W pierwszej rundzie tej walki nie poszło, jak chciałem, więc musiałem coś zmienić.

– Chcę być zawodnikiem, który robi wszystko – kontynuował. – Ciosy, kopnięcia, obalenia, obrona przed obaleniami. Lubię robić wszystko, na co pozwoli mi rywal. Spróbowałem latającego kolana, łokci, wszystkiego.

– Dzisiaj zrobiłem część z tych wszystkich rzeczy, ale nie zrobiłem ich, jak należy, bo go nie znokautowałem.

W drodze do debiutu Mateusz Rębecki zapowiadał, że w kolejnym starciu chce przejść do kategorii piórkowej. Jak się okazuje, pomysł ten nadal chodzi mu po głowie. Opowiedział o nim, zapytany, jakie są jego plany na ten rok.

– Nie jestem teraz pewien – odparł. – Może 2-3 walki byłyby dla mnie dobre. Teraz miesiąc odpoczynku, potem trzy miesiące przygotowań do kolejnej walki.

– Nie jestem w tym momencie pewien. Trudno powiedzieć. Może 3 walki w roku.

– Jest jeden problem, bo myślę o kategorii piórkowej, a gdy będę przygotowywał się na tą kategorię, będę potrzebował więcej czasu na przygotowania. Będę potrzebował dłuższego obozu przygotowawczego. Czas pokaże, co jesteśmy w stanie zrobić.

Cała rozmowa poniżej.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button