UFC

„Do mnie dzwonił prezydent USA. A do niego? Wódz plemienia w Nigerii za pomocą sygnałów dymnych?” – Colby Covington kpi z Kamaru Usmana

Colby Covington ponownie rozpuścił medialne razy, nie oszczędzając Kamaru Usmana i Jona Jonesa, a do wszystkie wplątując osobę zmarłego Glenna Robinsona.

Opromieniony efektownym zwycięstwem z Robbiem Lawlerem w walce wieczoru zeszłotygodniowej gali UFC on ESPN 5 w Newark Colby Covington uwija się jak w ukropie, przenosząc na nowe pola medialną kampanię przeciwko mistrzowi wagi półśredniej Kamaru Usmanowi.

Zobacz także: Daniel Cormier wskazuje zapaśnika, który pomiata na sparingach Khabibem Nurmagomedovem

Stanąwszy do słownego boju z Nigeryjczykiem zaraz po zakończeniu gali w Newark, w najnowszym wywiadzie z Submission Radio Chaos spuścił jeszcze mocniej gryzące psy wojny.

Postawmy sprawę jasno – dostałem telefon od prezydenta Stanów Zjednoczonych po walce.

– powiedział Covington.

Od kogo Marty Fakenewsman dostał kiedykolwiek telefon? Od wodza plemienia w Nigerii za pomocą sygnałów dymnych?

Jest niedorajdą. Zapaśnik drugiej dywizji. Nie jest na moim poziomie zapasów. Stójkowo to trzecia, kurwa, dywizja. Nie umie uderzać. Ręce z waty. Nigdy nikogo nie znokautował. Patałach. Obnażę go i zostawię w kałuży krwi.

Na tym jednak nie koniec, bo lawinę krytyki, jaka spadła na niego za kpiny z Matta Hughesa w wywiadzie po walce z Robbiem Lawlerem, Colby Covington najwyraźniej wykorzystał jako paliwo do przekroczenia kolejnej granicy.

Tym razem w medialne porachunki z Nigeryjskim Koszmarem wciągnął zmarłego przed rokiem na zawał serca w wieku 50 lat założyciela Blackzilians Glenna Robinsona.

Gość to kawał gnoja.

– kontynuował tyrady pod adresem Usmana Covington.

Słyszałem od wielu ludzi, jaki jest fałszywy, a zgrywa jakąś wielką gwiazdę. Uważa się za lepszego od innych. Nie ma żadnej osobowości. Nawet Tyron Woodley miał więcej charyzmy od niego. To smutne, bo poziom charyzmy Tyrona Woodleya wynosi zero. Kawał gnoja.

Gość unikał mnie tak długo, gdy Glenn Robinson był jego menadżerem, że Glenn Robinson zmarł z tego powodu – bo tak bardzo unikał walki ze mną. To smutne. Gość jest fałszywy. Nikogo nie interesuje. Skończę go niebawem. Obiecuję to wam. Zapamiętajcie te słowa.

Nie tylko jednak Kamaru Usman jest obiektem medialnego ataku ze strony Colby’ego Covingtona. Chaos nie oszczędził też bowiem ponownie Jona Jonesa, który po sobotniej gali stwierdził, że Robbie Lawler zawiódł cały świat.

To pieprzony idiota. Jonie, spójrz w lustro – to ty zawiodłeś cały świat!

– stwierdził.

Robbie Lawler nie rozwala Bentleyów z dziwkami w środku. Robbie Lawler nie uderza w kobiety w ciąży na czerwonych światłach, potem uciekając z narkotykami z miejsca wypadku. Robbie Lawler nie łapie obcych dziewczyn za cipki w klubie ze striptizem. Robbie Lawler to porządny człowiek. Legenda. Nie waż się tak o nim mówić, Jonie Jonesie. Przyjadę i spuszczę ci wpierdol.

Wiem, że Jones zawsze płacze w kącie i ćpa kokę, gdy smagam go w mediach społecznościowych faktami – bo to kawał gnoja. Nie jest wcale gościem, na jakiego się stroi. „O, Jezus jest najważniejszy, robię to dla Boga”. Tak, jasne. Rodzinny człowiek. Tak, „jestem wspaniałym tatusiem”. Na pewno. Wspaniały tatuś, który kradnie kokainę i regularnie dyma dziwki na lewo i prawo. Tak, wspaniały tatuś i mąż. Fałszywy skurwiel.

Oficjalnie pojedynek Colby’ego Covingtona z Kamaru Usmanem nie został jeszcze ogłoszony, ale sternik UFC Dana White zapowiedział, że właśnie z Chaosem Nigeryjczyk stanie do pierwszej obrony pasa mistrzowskiego.

Jeśli zatem nie rozmija się z rzeczywistością amerykański promotor, wówczas przynajmniej na jakiś czas z gry o złoto wypada również roszczący sobie pretensje do tronu Jorge Masvidal. Nieszczególnie zdziwiło to Covingtona, który stwierdził, że sam Masvidal zdawał sobie od początku sprawę, że walka o tytuł nie jest dla niego. Klubowego kolegę z ATT Chaos z chęcią obejrzałby naprzeciwko Conora McGregora.

Rozparcelowałby Conora. To pewne. Żadnych wątpliwości.

– stwierdził.

Conor jest za mały. Mały koleś. Tyle.

Dopytany natomiast o potencjalne starcie z Natem Diazem, gdyby stocktończyk pokonał Anthony’ego Pettisa podczas gali UFC 241 w Anaheim, Colby Covington wyraził zainteresowanie taką konfrontacją, prognozując nawet zwycięstwo tego pierwszego. Zapewnił jednak, że Diaz nigdy nie przystanie na taki pojedynek.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego

Powiązane artykuły

Komentarze: 6

  1. Ręce z waty…:D A Colby to posyła na deski jednego za drugim ;) W sumie podobny styl.

    Ciekawy jestem czy dojdzie w końcu do jakiegoś spotkania za kulisami z Jonesem…Znowu będzie panika jak z Werdumem. Gość już zawsze będzie mi się kojarzył z tą sytuacją z boomerangiem :D

Dodaj komentarz

Back to top button