Wyniki UFC Tampa: Mike Davis brutalnie masakruje Thomasa Gifforda – VIDEO


Mike Davis przeokrutnie porozbijał Thomasa Gifforda podczas gali UFC on ESPN+ 19, w trzeciej rundzie kończąc męki rywala ciężkim nokautem.

Mike Davis (8-2) wziął walkę z Thomasem Giffordem (17-9) w zastępstwie na pięć dni przed galą UFC on ESPN+ 19 w Tampie – na dodatek w kategorii lekkiej, podczas gdy na co dzień walczy w piórkowej – ale ryzyko opłaciło się. Sprawił bowiem Giffordowi nieprawdopodobne – przez wiele minut kompletnie już bezsensowne – lanie, kończąc brutalnie walkę w trzeciej rundzie.

Davis rozpoczął pojedynek od piekielnie szybkich ataków bokserskich, dosięgając Gifforda kombinacjami na korpus i głowę. Wszystko uzupełniał o lowkingi na wysokości łydki. Gifford próbował wykorzystywać swój zasięg, aby trzymać rywala na dystans, ale bez większych sukcesów. Zmieniający od czasu do czasu pozycję na odwrotną Davis raz za razem skracał dystans jak Ferrari, obijając przeciwnika ślicznymi kombinacjami, tu i ówdzie kończąc je srogimi kopnięciami na korpus lub głowę. Gifford zainkasował masę czystych potężnych sierpów na głowę, ale sobie tylko znanym sposobem nie padał na deski. Do czasu jednak – w końcu bowiem Beast Boy rzucił go na siatkę kolejną kanonadą, zapoczątkowaną ślicznym kolanem na głowę. Na ogrodzeniu zasypał oponenta kolejnymi bombami – ciosami na głowę, na korpus, latającymi kolanami z tajskiej klamry – zaciągając go potem na deski. Sędzia był o włos od przerwania walki, ale Gifford wytrzymał, choć do narożnika schodził na miękkich nogach, okrutnie porozbijany.

Do drugiej odsłony Davis wyszedł niespiesznie, być może zbierając siły po tym, jak nie zdołał skończyć walki w pierwszej odsłonie. Gifford był nieco aktywniejszy, ale to nadal Davis trafiał lepszymi uderzeniami, gdy przedzierał się do półdystansu. Porozbijany Gifford nie składał jednak broni, mając nawet swoje pojedyncze momenty – starał się wywierać presję, co jakiś czas dosięgając szczęki znacznie mniej aktywnego niż wcześniej rywala. W końcu jednak Beast Boy okrutnie zachwiał nim kombinację lewego i prawego, następnie broniąc się przed desperacką próbą sprowadzenia. Szukającego przetoczenia z pleców Gifforda zdzielił uderzeniami. Thomas ponownie jednak przetrwał, a na minutę przed końcem rundy Davis zaprosił go do stójki. Tam jednak Davis ponownie przyspieszył, przeokrutnymi sierpami, frontalami i kolanami wstrząsając słaniającym się już na nogach rywalem. Nie oszczędził też korpusu Gifforda.

Również trzecią odsłonę Davis rozpoczął spokojnie, skupiając się głównie na defensywie. Gifford był aktywniejszy, trafiał częściej, ale jego uderzenia nie robiły na Davisie większego wrażenia. Szukał przeniesienia walki na dół, ale bez powodzenia. Na chwilę zdołał co prawda wciągnąć Davisa do parteru, ale niczego nie wyczarował. Nie był tego nawet bliski. W stójce natomiast Mike ściął go dwukrotnie z nóg potężnym lowkingami, a następnie zakończył ten bezsensowny od dwóch rund pojedynek przepiękną kombinacją lewego prostego po przekroku z potężnym prawym. Gifford padł na twarz, bez życia.




Mike Davis odnosi w ten sposób pierwsze zwycięstwo pod sztandarem UFC. W debiucie – również wziętym w zastępstwie – przegrał z Gilbertem Burnsem.

*****

UFC Tampa: Jędrzejczyk vs. Waterson – wyniki i relacja


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply