
Wskazał deadline! Jeśli nie dostanie walki, Khamzat Chimaev planuje przerwę od MMA: „Cały czas odkładam te operacje i odkładam”
Zniecierpliwiony oczekiwaniem na walkę od UFC, rozdający swego czasu karty w 185 funtach Khamzat Chimaev postawił Danie White’owi i spółce specyficzne ultimatum.
Były mistrz wagi średniej UFC Khamzat Chimaev od kilku miesięcy garnie się do walki, rzucając wyzwania na lewo i prawo.
Póki co jednak Czeczen nie dostał żadnej propozycji, co – jak przyznał w rozmowie z Adamem Zubayraevem – powoli zaczyna go niepokoić.
– Sytuacja jest trochę dziwna – powiedział. – Ani nie oddzwonili, ani nie było żadnego kontaktu. Nie było rozmowy. Poprosiłem ich o występ w Abu Zabi (na UFC 333). I nie pytałem o walkę o pas, bo wiem, że Strickland by tu nie walczył.
– Powiedziałem im, że nie chcę czekać roku albo dwóch lat, aż gość się zastanowi albo dojdzie do zdrowia. Gdy tylko im to powiedziałem, od razu dali tę walkę Imavovowi. Nie wiem, na ile jest to oficjalne, ale dali mu tę walkę. No ale jak dali, to dali. Powiedziałem, żeby dali mi kogokolwiek, aby zarobił jakieś pieniądze i odzyskał pas tak szybko, jak to możliwe.
Czeczen zastrzegł natomiast, że jego relacje z UFC nie uległy zmianie po porażce z Seanem Stricklandem. Jak stwierdził, zawsze zasadzały się na sprawach biznesowych i nadal tak pozostaje.
– Nie interesuje mnie, co tam sobie o mnie myślą – powiedział. – Cokolwiek myślą, są zobowiązani, aby zgodnie z kontraktem dać mi walkę. Wtedy zarobię.
Chimaev zapewnił, że wspomniana przegrana ze Stricklandem w żaden sposób nie wpłynęła na jego podejście do sportu. Szat nie rozdziera, walki nie rozpamiętuje.
– Jest tak, jak było wcześniej – powiedział. – Trenuję, wykonuję swoją pracę, robię swoje. Skoro tak miało być, to teraz trzeba odzyskać pas. Skoro zostałem bez pasa, to żyję bez pasa. Jest natomiast pewna żądza rewanżu, można rzec.
– Gdy opuszczałem wtedy oktagon, od razu pomyślałem o tym, że chcę tu jak najszybciej powrócić i znowu walczyć.
– Każda organizacja jest inna. Czasami faworyzują swoich gości i trochę im pomagają. To jednak nadal moja wina. Powinienem był skończyć walkę. Wtedy nie pozostawiłbym żadnych pytań. Nie jestem fanem decyzji sędziowskich, szczerze mówiąc.
Zastrzegając, że motywacji mu nie brakuje, Chimaev przyznał jednak, że gdy ma konkretny cel przed sobą – tj. datę walki i nazwisko rywala – życie staje się prostsze. Nie ukrywa, że w nieskończoność czekać nie zamierza. Ma już konkretne plany na wypadek, gdyby UFC nie przedstawiło mu żadnej oferty.
– Staram się teraz o walkę – powiedział. – Chciałem dostać jakąś w październiku, teraz staram się o nią w grudniu. Jeśli nie uda się w październiku lub grudniu, to chyba zrobię sobie przerwę.
– Mam sporo kontuzji. Muszę je zaleczyć. Cały czas odkładam te operacje i odkładam. Do każdej walki wychodzę z jakimś problemem. Nie lubię mówić o moich problemach czy kontuzjach.
– Ludzie wiedzą, że często choruję. Taki już mój urok. Nie mam połowy tarczycy. Siedem razy byłem pod znieczuleniem, sześć operacji, wiele urazów. I nadal walczę.
– Bóg taką drogę dla mnie wybrał, więc muszę nią podążać. Trzeba żyć dalej.
– Nie, nie będzie żadnego odrodzenia Khamzata. Urodziłem się raz i umrę raz.
Do akcji, tyle że w formule zapaśniczej, Wilk powróci już w piątek w Coral Gables na Florydzie, gdzie w walce wieczoru gali RAF 13 zmierzy się z Gilbertem Burnsem.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.








