(VIDEO) „O, Diego przedawkował, Diego popełnił samobójstwo!” – Sanchez boi się, że UFC go zamorduje, ruga White’a

Zwolniony w zeszłym tygodniu z UFC Diego Sanchez obawia się, że UFC może go zamordować.

Nie milkną echa zeszłotygodniowego zwolnienia Diego Sancheza z UFC. Przypomnijmy, że zaprawiony w bojach weteran i zwycięzca TUF 1 miał w sobotę skrzyżować rękawice z Donaldem Cerrone, ale nie był w stanie dostarczyć niezbędnej dokumentacji medycznej. O co konkretnie poszło?

Otóż, w drodze do walki z Kowbojem szalony trener i menadżer Diego Sancheza Joshua Fabia zażądał od UFC pełnej dokumentacji medycznej swojego zawodnika z ostatnich piętnastu lak – wyników wszystkich badań, testów itd., od tego warunkując dopełnienie medycznych formalności.




Rzecz jednak w tym, że to nie UFC, a stanowe komisje sportowe są w posiadaniu takowych dokumentów. Widząc, co się święci, organizatorzy zażądali od Sancheza pisemnego oświadczenia, iż jest w pełni zdrów fizycznie i mentalnie, od tego warunkując dopuszczenie go do walki z Cerrone. W odpowiedzi prawnik zawodnika obwieścił, że Sanchez nie jest lekarzem, wobec czego takowego oświadczenia wydać nie może. W rezultacie Dana White i spółka zwolnili Diego Sancheza, obawiając się, iż dopuszczając go do walki, mogliby później narazić się na pozew. Jednocześnie wypłacono Sanchezowi pełną gażę – za występ i zwycięstwo – za nieodbyte starcie z Cerrone.

Tymczasem w najnowszej odsłonie magazynu Sirius XM MMA Today pojawił się właśnie Diego Sanchez. Przejawiając stany lękowe i paranoidalne, 39-latek wyraził obawę o… swoje życie!




– Powiem wam szczerze, że boję się teraz o moje jebane życie – powiedział. – Boję się, że ta firma, ta warta miliardy dolarów monopolistyczna firma, która działa na całym świecie, dopadnie mnie. Coś może mi się ze mną stać za dwa lata. Może za kilka lat. Może będę miał wypadek samochodowy? Może „o, Diego przedawkował, Diego popełnił samobójstwo”. Nie wiem. Jednak znając poziom zła w tej organizacji, niczego bym nie wykluczył.

– Gdybym ujawnił pewne rzeczy, o których wiem… Bo byłem w tej jebanej firmie dłużej niż ktokolwiek inny i byłem jedynym, który przetrwał to gówno, mrocznym tunelem dochodząc do światła po drugiej stronie.

Sternik UFC zapewniał w ostatnich dniach, że uwielbia Diego Sancheza i życzy mu wszystkiego najlepszego, jego zwolnienie zrzucając na karb „jebanego dziwaka” Joshui Fabii, który miał zawładnąć jego życiem.

Diego Sanchez zdecydowanie jednak zdania byłego szefa nie podziela…



– Jak tam, Dano? – powiedział w wywiadzie, zwracając się do sternika UFC. – Stary, od dwóch lat próbowałem się z tobą spotkać. Jasna cholera, byłem w pierwszym TUFie. Czy ten program nie pomógł czasem jakoś firmie, gdy miała $60 mln długu? A te wszystkie walki wieczoru, które dałem? Te wszystkie walki w telewizji? Spike TV, Fox TV, EPSN i reszta? I nie możesz się nawet spotkać ze swoim ziomkiem?

– Jestem w Vegas i trenuję. Przyjechałem do Vegas i trenuję. Tydzień po tygodniu. Spędziłem 60-70 godzin w Instytucie Sportowym UFC, żeby tylko się z tobą spotkać, Dano. Żeby nasze drogi się jakoś przecięły. Ale nie spotkasz się ze mną, bo nie chcesz usłyszeć, co mam do powiedzenia? Nie chcesz ze mną rozmawiać? Nie chcesz rozmawiać z moim „pojebanym” menadżerem? Dlaczego? Bo może pokazać ci trochę światła? Bo może wnieść trochę świadomości o tym, co ukrywasz w mrokach? Nadal jestem otwarty na spotkanie, Dano. Bądź jebanym mężczyzną. Bądź prawdziwym, kurwa, szefem.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

– Gdy krwawiłem, gdy wyciskałem siódme poty… – kontynuował łamiącym głosem, z trudem powstrzymując łzy. – Płakałem! Płakałem dla tej jebanej firmy. Poświęciłem więcej, niż jesteś sobie w stanie, kurwa, wyobrazić. A ty nie znajdziesz 45 minut na spotkanie?

– Ale z Clayem Guidą się jednak spotkasz. Spotkasz się z Clayem Guidą i będziesz publikował to całe gówno. Ale z małym leciwym brązowym chłopakiem z Nowego Meksyku, który miał zostać rozjebany w The Ultimate Fighter… Przez którego musiałeś wszystko zmienić i wystawić mnie do walki z moim własnym klubowym kolegą Joshem Koscheckiem. Musiałeś zmienić pierdoloną narrację, bo wszystko ci rozpierdalałem. Wygrywałem, choć miałem nie wygrywać. I tak było przez całą moją karierę. Miałem zostać przeżuty, połknięty i wypluty dawno temu.




– Możecie mi wierzyć, że spierdoliłem wiele zakładów. Wiele pieniędzy przepadło. A wszyscy wiemy, że Dana ma problem z hazardem. Widziałem, jak publikowali, że „zawsze wygrywa w blackjacka”. Mieli go jakoby wykopać z The Palms bo ciągle tyle wygrywa. Cóż, wiesz, że nie we wszystkim wygrywasz. A ja wiem, że masz problem z hazardem.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Czeski artysta chaosu – jak daleko zajdzie Jiri Prochazka?

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply