UFC

(VIDEO) Jakby diabeł w niego wstąpił! Trener zrugał Chimaeva po drugiej rundzie! Wiemy, co krzyczał!

Wygląda na to, że otoczenie Khamzata Chimaeva nie składa się z potakiwaczy – a przynajmniej na to wskazywać może jego walka z Gilbertem Burnsem na UFC 273




Rzuciwszy w ostatnich sekundach drugiej rundy Gilberta Burnsa na ogrodzenie, Khamzat Chimaev zasypał Brazylijczyka gradem uderzeń, szukając skończenia walki. W swoich morderczych żądzach zapędził się jednak tak daleko, że kompletnie stracił czujność, co charakterny Durinho wykorzystał – trafił go potężnym prawym sierpem, po którym Czeczen prawie runął na deski, wyraźnie się zataczając.

Burns poprawił kolejnym prawym za głowę, posyłając Chimaeva na deski. Ten zdołał co prawda przetrwać, ratując się obaleniem, ale do narożnika schodził z minorową miną. Tam natomiast czekał na niego wściekły trener Andreas Michael.

Co konkretnie wykrzyczał do swojego podopiecznego trener Allstars?




– Nie idź w bójkę! – ryknął, ciskając ręcznikiem. – Nie idź z nim w bójkę! Nie idź z nim w bijatykę! Rozumiesz? Dawaj. Ciosy proste, o tak! Bam, bam!

W rozmowie z ESPN po walce Czeczen przyznał, że jego trener kontent w przerwie między drugą i trzecią rundą zdecydowanie nie był.

– Był na mnie wściekły – powiedział. – Gdy zszedłem do narożnika, wściekł się. Wiedziałem, że coś robię tutaj, kurwa, nie tak. Muszę zmienić plan. Musiałem ustawiać się na mańkuta, częściej korzystać z jabów. Z odwrotnej pozycji jestem szybszy, bo przez całą zapaśniczą karierę tak walczyłem. Dlatego kazał mi to zmienić.

– Zacząłem więc walczyć z obu ustawień, żeby podejść do tego mądrzej. Do samego końca walki wydawało mi się, że już za chwilę, już za sekundę, za minutę go skończę. Jednak tak się nie stało. Może gdyby było pięć rund, dałbym radę.

Także Andreas Michael zabrał głos na temat przerwy przed ostatnią rundą walki, z której przedstawione wyżej nagranie zrobiło prawdziwą furorę w świecie MMA.

– Ludzie pytają mnie, co powiedziałem mu między drugą i trzecią rundą – napisał w mediach społecznościowych. – Powiedziałem mu: „Przestań się bić, to nie jest ulica, zacznij używać ciosów prostych. Nie utrudniaj sobie zadania. To łatwa walka, jeśli nie będziesz szedł w bijatykę. Musisz tylko trzymać go na końcu jaba i zachować cierpliwość. Nie utrudniaj sobie tego ponad potrzebę”.




– Nie były potrzebne nawet zapasy. Wystarczyłyby tylko szybki jab i okolicznościowo prawy prosty oraz utrzymywanie dystansu, żeby nie narazić się na kontry sierpami. Tego od niego żądałem. Powiedziałem, żeby przestał wszystkich zadowalać i dawać widowisko. Prostota i nuda wystarczą. Plan na walkę polegał na tym, aby niczego nie robić na siłę. Po prostu być szybkim i lotnym. To był cały plan. To było prostsze od zapasów i grapplingu. Widzieliśmy to fragmentami.

– Gilbert to jednak oczywiście charakterny, twardy wojownik. Pełen szacunek i miłość dla niego. Goście dali widowisko dla fanów. Jednak jako trener mam gdzieś publikę – interesuje mnie najłatwiejsza droga do zwycięstwa z minimalnymi obrażeniami. Moja robota polega na tym, aby chronić zawodnika.

Rady trenera przyniosły skutek, bo w trzeciej rundzie Chimaev zaprezentował się lepiej od Burnsa, fragmentami wplatając zalecenia Michaela do swojej gry. Ostatecznie wygrał jednogłośną decyzją sędziowską, odnosząc piąte zwycięstwo z rzędu w UFC.

O tym, jakie ma przed sobą perspektywy i jakie wnioski można wyciągnąć z występu Czeczena, pisaliśmy tutaj.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

Dodaj komentarz

Back to top button