UFC Fight Night 100 – wyniki i relacja

Wyniki i relacja z gali UFC Fight Night 100 – Bader vs. Nogueira II w Sao Paulo, na której Krzysztof Jotko walczy z Thalesem Leitesem.

205 lbs: Ryan Bader (22-5) > Antonio Rogerio Nogueira (22-8) – TKO

Nogueira rozpoczął agresywniej, zmuszając Badera do krążenia przy siatce. Po jednej z wymian trafił mocno Amerykanina, ruszając następnie z ostrzą szarżą, aby go dobić. Bader jednak inteligentnie skontrował obaleniem. Tam unieruchomił Brazylijczyka pod siatką, wykluczając jego rękę i spuszczając potężne ciosy i łokcie na głowę bezradnego, ale dzielnie walczącego Nogueiry, okrutnie go rozbijając i rozcinając.

Zdając sobie sprawę, gdzie ma największą przewagę, Bader na początku drugiej rundy od razu poszukał obalenia i pomimo pewnego oporu ze strony Nogueiry dopiął swego. Pod siatką z góry kontynuował kontrolowanie i obijanie Brazylijczyka, zagrażając mu też duszeniem. Minotoro zdołał się wykaraskać, ale do końca rundy pozostał uwięziony na plecach pod siatką, przyjmując pojedyncze ciosy Amerykanina.

Również w trzeciej rundzie znacznie lepiej dysponowany kondycyjnie Bader szybko przeniósł walkę do parteru, wcześniej jeszcze trafiając kilkoma uderzeniami. Z góry zasypał ledwie żywego już Brazylijczyka gradem ciosów, zmuszając sędziego do przerwania tej nierównej walki.

Dla Amerykanina, dla którego była to ostatnia walka w kontrakcie z UFC, jest to drugie z rzędu zwycięstwo, a jednocześnie siódme w ostatnich ośmiu walkach.

135 lbs: Thomas Almeida (21-1) > Albert Morales (6-1-1) – TKO

Obaj zawodnicy w pierwszych minutach byli ostrożni, koncentrując się na defensywie. Szczególnie Almeida ochoczo pracował na nogach, starając się błyskawicznie odskakiwać po wyprowadzeniu ciosów. Zainkasował jednak kilka dobrych uderzeń od nieźle radzącego sobie Moralesa, który kilka raz wręcz wdał się w pogoń za Almeidą. Jednak Brazylijczyk z czasem zaczął rozczytywać rywala, coraz częściej trafiając. Jedną z kombinacji w kontrze na kopnięcie okrutnie go naruszył, a następnie ruszył za nim, aby skończyć walkę, ale nie zdołał tego zrobić, bo Amerykanin uratował się obaleniem.

Po krótkiej kotłowaninie zaszedł nawet stojącemu już pod siatką Brazylijczykowi za plecy, ale ten zdołał się wykaraskać.

Do drugiej odsłony Morales wyszedł już na miękkich nogach i choć zdołał jeszcze kilka razy trafić, dominacja świetnie dysponowanego Almeidy – cierpliwego i precyzyjnego – nie podlegała dyskusji. Brazylijczyk po raz kolejny naruszył Moralesa pod siatką – tym razem kontrą na niskie kopnięcie – rzucając go na siatkę i zasypując tam prawdziwą kanonadą ciosów. Sędzia mógł przerwać walkę znacznie wcześniej, bo Morales stał ledwie żywy przy siatce, ale ostatecznie pozwolił Almeidzie zmieścić jeszcze kilka mocnych ciosów. Po haku na korpus Amerykanin skulił się pod siatką i starcie w końcu zostało przerwane.

Almeida wraca w ten sposób na zwycięską ścieżkę po klęsce z Codym Garbrandtem, serwując Moralesowi pierwszą porażkę w karierze.

115 lbs: Claudia Gadelha (14-2) > Cortney Casey (6-4) – decyzja jednogłośna

Dwie pierwsze rundy wyglądały podobnie. Casey próbowała trzymać Gadelhę na dystans, ale w półdystansie o wiele szybsza Brazylijka trafiała mocnymi ciosami. Gdy natomiast Amerykanka szukała klinczu, była odwracana pod siatką i częstowana ciosami na rozerwanie. Gdy natomiast atakował zbyt agresywnie, Brazylijka dynamicznie schodziła do nóg, kładąc ją na plecach. Amerykanka całkiem nieźle radziła sobie co prawda z dołu, nie dając się skontrolować, ale sama też inkasowała sporo ciosów.

W trzciej rundzie stało się coś niespotykanego – Brazylijka po raz kolejny dynamicznie zeszła do nóg rywalki, kładąc ją na plecach, ale nie podążała za nią do parteru. Gdy natomiast Casey wstawała, Gadelha kopnęła ją w głowę, co było nieprzepisowe, bo Amerykanka była jeszcze w parterze. Casey padła na deski, trzymając się za głowę i wijąc się z bólu. Powtórki pokazały, że Brazylijka trafiła ją w czubek głowy. Po kilku minutach przerwy Amerykanka wróciła do walki. Dominacja Gadelhy nie podlegała już żadnej dyskusji – raz po raz w półdystansie karciła rywalkę soczystymi sierpami, przewracając ją, kiedy tylko miała na to ochotę.

Sędziowie zgodnie wypunktowali walkę w stosunku 30-27 dla Brazylijki.

185 lbs: Krzysztof Jotko (19-1) > Thales Leites (26-7) – decyzja jednogłośna

Jotko rozpoczął od serii kopnięć zakroczną nogą, nie dając się zamykać pod siatką. Jednak po 40 sekundach Leites wpadł na niego z impetem i przyszpilił go do siatki, szukając obalenia. Jotko dobrze jednak bronił się przy ogrodzeniu, kąsając Brazylijczyka krótkimi kolanami. Po minucie odwrócił Leitesa i na rozerwanie skarcił go jeszcze mocnymi ciosami. Akcja przeniosła się na środek oktagonu. Leites wpadł z ostrymi ciosami, jeden z nich doszedł celu, ale Polak nie dał się zamknąć na siatce. Jednak dokładnie w połowie rundy, Polak spróbował ataku kolanem, który Leites idealnie skontrował zejściem do nóg.

Brazylijczyk znalazł się w półgardzie, walcząc o przejście do dosiadu – Polak jednak złapał motylą gardę. Po krótkiej kotłowaninie jednak Leites znów miał półgardę. Nasz zawodnik jednak wykorzystał chwilę nieuwagi rywala i odwrócił pozycję, jednocześnie świetnie uwalniając się przed balachą.

Leites próbował zaatakować trójkątem z pleców, ale nasz zawodnik – dyrygowany przez Piotra Sobottę – pozostawał czujny. Na pół minuty przed końcem rundy, trafił krótkim łokciem z góry, a potem dołożył kolejne uderzenia, gdy Brazylijczyk bez powodzenia walczył o przetoczenie.

Polak trafił mocnym lowkingiem na otwarcie drugiej rundy. Potem jednak Leites zanurkował pod jego ciosami, w klinczu szukając obalenia. Nic z tego jednak! Jotko świetnie świetnie się wybronił i walka trafiła na środek oktagonu. Mobilny Polak trafił obrotówką na korpus. „Postrasz go trochę!” – krzyczał Sobotta z narożnika. Jednak po kolejnej próbie kopnięcia Leites złapał klincz, walcząc o obalenie. Nasz zawodnik jednak wybronił się, trafiając mocnym ciosem na rozerwanie – rzucił się na naruszonego Brazylijczyka, ale ten znów złapał klincz, walcząc o przewrócenie Polaka. Jotko jednak doskonale skontrował obalenie i znalazł się na górze, przez chwilę nawet w dosiadzie, spuszczając kilka mocnych ciosów. Leites wrócił do gardy, ale zawodnik z Ornety bardzo dobrze go kontrolował, od czasu do czasu rzucając ciosy z góry. Na dwie minuty przed końcem sędzia podniósł zawodników do stójki. Jotko kapitalnie zszedł po obalenie, od razu trafiając do półgardy i trafiając mocnym ciosem. Wyraźnie zaczął przejmować stery pojedynku w swoje ręce! Leites próbował się skręcać, ale nasz zawodnik dobrze go kontrolował i obijał z góry soczystymi ciosami i łokciami. Brazylijski czarny pas nie miał absolutnie nic do powiedzenia, przyjmując łokieć za łokciem! Runda druga dobiegła końca.

W trzeciej odsłonie Jotko nadal pozostawał lekki na nogach. Trafił soczystymi ciosami, naruszając Leitesa, ale ten odpłacił mu kontrą i nasz zawodnik zanurkował po nogi. Brazylijczyk spróbował gilotyny, ale nasz zawodnik zdołał się wykaraskać i trafił jeszcze ciosem na rozerwanie. Leites złapał klincz, walcząc o obalenie – nasz zawodnik jednak kapitalnie podparł się lewą ręką – identycznie jak czynił to Gegard Mousasi – i skontrował obalenia, lądując na górze w półgardzie.

leites_mousasi

Jotko doskonale wypracował sobie drogę do krucyfiksu, terroryzując Brazylijczyka ciosami. Ten wydostał się po chwili, spróbował wstać, ale nasz zawodnik utrzymał go na dole. Na minutę przed końcem Polak obijał z gardy zakrwawionego już i zmęczonego Leitesa. Ten próbował jeszcze skręcać się do balachy, ale bez powodzenia. Nasz zawodnik zakończył kanonadą ciosów, na sam koniec walki wstając i jak szef spoglądając z góry na poobijanego i nie garnącego się do powrotu na nogi byłego pretendenta do pasa mistrzowskiego kategorii średniej!

Sędziowie jednogłośnie wypunktowali walkę dla naszego zawodnika (30-27, 30-27, 29-27), który odnosi w ten sposób piąte z rzędu – i najcenniejsze! – zwycięstwo w UFC.

170 lbs: Kamaru Usman (9-1) > Warlley Alves (10-2) – decyzja jednogłośna

Pojedynek rozpoczął się od dobrych ciosów Alvesa, który dwukrotnie prawicą zdzielił Usmana. Brazylijczyk pozostawał mobilny, ale w pewnej chwili dał się zamknąć na siatce, inkasując dwa ciosy rywala. Nigeryjski Amerykanin był agresywniejszy, starając się spychać Brazylijczyka do defensywy. Ten operował niedaleko siatki, wystrzeliwując z krótkimi szarżami. Alves trafił soczystym prawym w krótkiej wymianie, potem dołożył podbródkowy, ale Usman nie przestawał ani na chwilę, nie robiąc sobie nic z uderzeń Brazylijczyka. Reprezentant Blackzilians trafił kilkoma prostymi na korpus, ale zainkasował mocne kopnięcia – na schaby i na nogi. Później przyjął jeszcze kolano na głwoę, ale w końcówce mocno przycisnął, kilkoma ciosami dzieląc salwującego się ucieczką przy siatce Alvesa.

Na początku drugiej rundy Usman poszedł po obalenie, ale Alves zagroził mu gilotyną i Amerykanin odpuścił. Wciskał jednak Brazylijczyka przez dobrą minutę do siatki, aż wreszcie ten poszukał kolejnej gilotyny, którą utorował sobie drogę na środek oktagonu. Szybko jednak Usman znów zepchnął go na siatkę i choć Alves bardzo dobrze pracował na nogach, to atakował z rzadka, na ogół kopnięciami, inkasując sporo ciosów rywala z uwagi na nisko opuszczoną gardę i brak miejsca na odskoczenie. Przewaga Usmana zaczęła rosnąć, rozkręcał się z minuty na minutę. Alves oddychał już bardzo ciężko. Amerykanin rozpuścił ręce pod siatką, trafiając kilkoma soczystymi uderzeniami. Rozluźnił się na tyle, że raz za razem zapraszał wymęczonego Brazylijczyka do wymian, ochoczo wykrzykując coś w jego kierunku.

Usman od razu zepchnął Alvesa do defensywy na otwarcie trzeciej rundy. Zainkasował co prawda kilka ciosów w kontrze, ale kontynuował natarcie. Zasypał rywala gradem ciosów pod siatką, szukając skończenia.

Następnie przewrócił Brazylijczyka, ale chwilę potem po krótkiej kotłowaninie musiał bronić się przed gilotyną. Po krótkiej walce zdołał się wykaraskać, znajdując się na górze. Zasypał rywala kanonadą ciosów z góry, następnie wykluczając jego ręce i kontynuując natarcie. Wymęczony Alves pokazał jednak kawał serca i zdołał się wykaraskać – ale trafił prosto w ciasno zapięty trójkąt rękami. Nie odklepał jednak, uratowany przez syrenę kończącą pojedynek.

Decyzja sędziowska była formalnością – sędziowie wypunktowali 29-27, 30-26 i 29-28 dla Usmana, który odnosi w ten sposób czwarte zwycięstwo z rzędu, serwując jednocześnie drugą kolejną porażkę Alvesowi.

Po walce Usman rzucił rękawicę Demianowi Mai, przekonując, że jest lepszym grapplerem od Brazylijczyka.

170 lbs: Sergio Moraes (9-2-1) > Zak Ottow (14-4) – decyzja niejednogłośna

Pierwsza runda przebiegała pod dyktando Moraesa, który po kilku pierwszych wymianach przeniósł walkę do parteru w kontrze na kopnięcie rywala. Z góry przez kilka minut kontrolował i od czasu do czasu obijał Amerykanina, choć nie był w stanie utorować sobie drogi do pozycji, z której mógłby zagrozić rywalowi poddaniem czy rozpuścić ręce.

Druga odsłona toczyła się na nogach, gzie Ottow wyglądał odrobinę lepiej – był bardziej aktywny, trafiał częściej, ograniczył kopnięcia i wybronił pojedyncze próby obaleń Brazylijczyka. Moraes też miał swoje momenty, ale większość rundy spędził w defensywie na siatce.

Minutę po rozpoczęciu ostatniej rundy Ottow zaatakował niskim kopnięciem, co okazało się błędem, bo po mocnym kontrującym prawym Moraesa wylądował na deskach. Brazylijczyk rzucił się na niego, próbując ustabilizować pozycję w parterze, ale Amerykanin zdołał wrócić na nogi. Tam obaj nie brylowali w defensywie bokserskiej, inkasując sporo ciosów. Raz chwiał się Moraes, by za chwilę jakimś sierpem zachwiać Ottowem. Amerykanin raz po raz zmieniał pozycje, spychając rywala na siatkę i choć sam trafiał, to inkasował też sporo kontrujących sierpów rzucanych z zamkniętymi oczami przez Moraesa.

Ostatecznie sędziowie niejednogłośnie wskazali na Brazylijczyka, punktując 2 x 30-27, 28-29. Dla Moraesa jest to piąta wygrana w ostatnich sześciu pojedynkach – poprzedni bowiem zremisował.

185 lbs: Cezar Ferreira (11-5) > Jack Hermansson (14-3) – poddanie

Pierwsza runda przebiegała pod dyktando Ferreiry, który prezentował się lepiej w wymianach bokserskich, trafiając częściej w krótkich wymianach w półdystansie oraz długim krosem ze swojej odwrotnej pozycji.

Hermansson wywierał co prawda presję, tańcząc na nogach i próbując ustawić sobie Brazylijczyka kopnięciami na kolano, ale poza jednym dobrym prawym Europejczyk był nieskuteczny i niezbyt aktywny.

Drugą rundę Szwed rozpoczął agresywniej, ale Brazylijczyk wykorzystał to przeciwko niemu, idealnie w tempo schodząc do swojego firmowego wejścia w nogi. Tam utorował sobie drogę do trójkąta rękami i choć Hermansson robił, co w jego mocy, aby wydostać się z tarapatów, nie był w stanie – odklepał.

Mutante odnosi w ten sposób trzecie zwycięstwo z rzędu, podczas gdy seria dziewięciu wygranych z rzędu Hermanssona – w tym debiutu w UFC – dobiega końca.

205 lbs: Gadzhimurad Antigulov (19-4) > Marcos Rogerio de Lima (14-4-1) – poddanie

Po krótkiej wymianie w stójce debiutujący w oktagonie Antigulov sprowadził pojedynek do parteru. Nie był jednak w stanie ustabilizować pozycji, a dodatkowo zainkasował potężne kopnięcie z dołu. Zdobył jednak pozycję boczną, a gdy Brazylijczyk spróbował się wydostać, Rosjanin złapał jego szyję, szukając gilotyny. Wydawało się, że nic z tego nie będzie, bo de Lima znalazł się na chwilę w pozycji bocznej, ale potem Rosjanin – cały czas trzymając głowę rywala – złapał półgardę, następnie gardę. Brazylijczyk znalazł się – w dużej mierze na własne życzenie – w piekielnie trudnej pozycji, ale zdecydował się rozpuścić ręce, atakując korpus i głowę ciągnącego duszenie Antigulova. Chwilę potem odklepał.

135 lbs: Johnny Eduardo (28-10) > Manny Gamburyan (15-10) – TKO

Pierwsza runda toczyła się wyłącznie w stójce. Mobilny Eduardo bardzo dobrze bronił się przed zapasami Gamburyana. Ten próbował wielokrotnie prawego cepa – i kilka raz doszedł on celu – ale zainkasował sporo niskich kopnięć.

W drugiej rundzie Brazylijczyk ustrzelił szarżującego rywala krótkim lewym prostym, posyłając go na deski i następnie zasypując gradem ciosów z góry, czym przekonał sędziego do przerwania pojedynku.

Reprezentant i trener w Nova Uniao udanie powraca w ten sposób po rocznej przerwie i porażce z Aljamainem Sterlingiem.

Z kolei Gamburyan ogłosił po walce zakończenie sportowej kariery.

265 lbs: Luis Henrique (10-2) > Christian Colombo (8-2-1) – poddanie

Dysponujący wyraźną przewagą szybkościową Luis Henrique zdominował mało aktywnego Christiana Colombo w pierwszej rundzie. Kilka razy soczyście trafił go krótkimi kombinacjami w stójce, poobijał go w klinczu krótkimi ciosami, dwa razy przeniósł walkę do parteru, z góry rozcinając Duńczyka soczystymi łokciami.

Już na początku drugiej odsłony Brazylijczyk ponownie przewrócił rywala, atakując z góry. Colombo zdołał jednak wstać przy siatce, ale Henrique nie wypuszczał go z klinczu – póki obu nie rozdzielił sędzia. Brazylijczyk oddychał już bardzo ciężko, ale chwilę potem ponownie przewrócił przeciwnika, kontynuując rozcinanie jego twarzy. Sędzia wezwał lekarza, aby ocenił obrażenia Duńczyka – oględziny wypadły korzystnie i walka wróciła do stójki, ale tylko na chwilę, bo Henrique szybko położył rywala po raz kolejny na plecach, bez większych problemów zdobywając pozycję boczną.

Trzecią odsłonę reprezentant kraju kawy rozpoczął od dobrych ciosów, zaskakując nimi spodziewającego się obalenia Colombo.

Potem jednak ponownie wjechał w jego nogi, kładąc Duńczyka na plecach i rozpoczynając łokciową kanonadę pod siatką. Gdy Colombo spróbował po krótkiej szamotaninie wstać, Henrique złapał go w gilotynę, zmuszając Duńczyka do klepania.

Dla 23-letniego Brazylijczyka jest to drugie zwycięstwo z rzędu w oktagonie UFC – i drugie przez poddanie.

135 lbs: Pedro Munhoz (13-2) > Justin Scoggins (11-3) – poddanie

Pierwsza odsłona toczyła się wyłącznie w stójce, gdzie karty rozdawał Scoggins – świetnie pracował na nogach, nie dając się zamknąć rywalowi pod siatką, raz po raz zmieniał pozycje, zaskakiwał Munhoza szybkimi niesygnalizowanymi kopnięciami z obu nóg na wszystkich wysokościach, dobrze kontrował. Brazylijczyk trafił kilkoma mocnymi lowkingami, które upodobał sobie, gdy Amerykanin zmieniał pozycję na odwrotną. Munhoz spróbował też kilku obaleń, ale bez powodzenia. Scoggins wywinął się też kilka razy z prób zapięcia gilotyny przez rywala.

W drugiej odsłonie Amerykanin nieco zwolnił. Nie kontrolował już dystansu tak dobrze, wdając się w wymiany w półdystansie, gdzie Munhoz trafił kilkoma dobrymi uderzeniami. Początkiem końca Amerykanina okazało się nieudane frontalne kopnięcie, po którym potknął się, lądując na deskach. Spróbował błyskawicznie wstać, ale Brazylijczyk błyskawicznie rzucił się na niego, zapinając ciasna gilotynę. Po krótkiej kotłowaninie Munhoz poprawił uchwyt, zmuszając Amerykanina do klepania.

Dla Brazylijczyka jest to drugie z rzędu zwycięstwo – i drugie przez gilotynę. Seria dwóch wygranych Scogginsa dobiegła końca.

205 lbs: Darren Stewart (8-0) > Francimar Barroso (18-6) – TKO

Otwierająca galę walka nie trwała długo. Stewart od razu poszukał obalenia, ale rzucając Barroso na siatkę, trafił go głową w policzek, co Brazylijczyk najwyraźniej bardzo mocno odczuł, bo w zasadzie przestał walczyć, trzymając się za twarz. Sędzia nie przerwał jednak walki, pozwalając, by Brytyjczyk przewrócił rywala i zasypał go gradem ciosów, kończąc walkę.

Stewart zwycięża w ten sposób w debiucie, podczas gdy Barroso ponosi drugą porażkę z rzędu.

Wyniki UFC Fight Night 100

Walka wieczoru

205 lbs: Ryan Bader (22-5) pok. Antonio Rogerio Nogueirę (22-8) przez TKO (gnp), R3, 3:51

Karta główna

135 lbs: Thomas Almeida (21-1) pok. Alberta Moralesa (6-1-1) przez TKO (ciosy), R2, 1:37
115 lbs: Claudia Gadelha (14-2) pok. Cortney Casey (6-4) przez jednogłośną decyzję (3 x 30-27)
185 lbs: Krzysztof Jotko (19-1) pok. Thalesa Leitesa (26-7) przez jednogłośną decyzję (2 x 30-27, 29-27)
170 lbs: Kamaru Usman (9-1) pok. Warlley’a Alvesa (10-2) przez jednogłośną decyzję (30-26, 29-27, 29-28)
170 lbs: Sergio Moraes (9-2-1) pok. Zaka Ottowa (14-4) przez niejednogłośną decyzję (2 x 30-27, 28-29)

Karta wstępna

185 lbs: Cezar Ferreira (11-5) pok. Jacka Hermanssona (14-3) przez poddanie (trójkąt rękami), R2, 2:11
205 lbs: Gadzhimurad Antigulov (19-4) pok. Marcosa Rogerio de Limę (14-4-1) przez poddanie (gilotyna), R1, 0:46
135 lbs: Johnny Eduardo (28-10) pok. Manny’ego Gamburyana (15-10) przez TKO (uderzenia), R2, 0:46
265 lbs: Luis Henrique (10-2) pok. Christiana Colombo (8-2-1) przez poddanie (gilotyna), R3, 2:12

Karta UFC Fight Pass

135 lbs: Pedro Munhoz (13-2) pok. Justina Scogginsa (11-3) przez poddanie (gilotyna), R2, 1:55
205 lbs: Darren Stewart (8-0) pok. Francimara Barroso (18-6) przez TKO (ciosy), R1, 1:34

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply