UFC 203 – wyniki i relacja

Wyniki i relacja na żywo z gali UFC 203 ze Stipe Miocicem i Alistairem Overeemem w rolach głównych.

265 lbs: Stipe Miocic (16-2) > Alistair Overeem (41-15) – KO

Miocic od początku zaczął wywierać presję, szukając skrócenia dystansu i ataku ciosami. Overeem dobrze krążył jednak po łuku, chwilami nawet wdając się w galop, walcząc głównie z odwrotnej pozycji. Chwilę potem trafił okrężnym kopnięciem na korpus. Zaczął markować różne ataki, by w końcu wystrzelić z potężnym krosem, którym posłał mistrza na deski. Rzucił się na niego, ale zamiast dobijać ciosami, spróbował gilotyny – Miocic jednak przetrwał.

Walka wróciła na nogi. Tam Amerykanin przycisnął, zamykając rywala na siatce i ostrzeliwując go niemiłosiernie. Reem odpowiedział jednak kolejnym krosem i podbródkowym, po których nogi ponownie ugięły się pod mistrzem. Miocic znów jednak przetrwał i ponownie przeszedł do ofensywy. Overeem próbował niemal wyłącznie odwoływać się już do potężnych krosów z odwrotnej pozycji, ale Miocic unikał ich już bez problemów. Amerykanin wkrótce w kontrze na kopnięcie na kolano zmęczonego pretendenta przeniósł walkę do parteru, trafiając do jego gardy. Kilka soczystych uderzeń z góry i Overeem leżał już nieprzytomny na deskach.

Tym samym Miocic broni pasa mistrzowskiego, jednocześnie przerywając serię czterech kolejnych zwycięstw Overeema.

Po walce Holender pogratulował zwycięstwa rywalowi, twierdząc jednocześnie, że ten odklepał gilotynę z początku walki. Powtórki nie potwierdziły jednak jego wersji.

265 lbs: Fabricio Werdum (21-6-1) > Travis Browne (18-5-1) – decyzja jednogłośna

Werdum rozpoczął walkę spektakularnym latającym kopnięciem na głowę, którym zachwiał Browne’a.

Wkrótce poszukał obalenia, ale bez powodzenia. W stójce był jednak znacznie agresywniejszy, atakując kombinacjami kickbokserskimi pasywnego Hawajczyka. Chwilę potem Browne zasygnalizował kontuzję palca. Walka została przerwana – ku wściekłości słusznie protestującego Werduma. Po chwili jednak została wznowiona. Werdum trafił soczystym kopnięciem na korpus, a potem mocnym krosem. Brazylijczyk ruszył do kolejnej ostrej szarży, trafiając kilkoma ciosami, po których nogi na chwilę ugięły się pod Hawajczykiem. Walka trafiła do klinczu, gdzie Brazylijczyk zdzielił rywala kilkoma krótkimi ciosami. Hapa nieco się przebudził, trafiając dwa razy na głowę Werduma krosami. Potem dołozył mocny sierpowy. Vai Cavalo odpłacił mu jednak soczystym prawym, po którym Browne padł na deski. Brazylijczyk błyskawicznie rzucił się na niego, zajmując plecy rywala i walcząc o duszenie. Nie dopiął swego, ale zdążył przed syreną kończącą pierwszą rundę jeszcze solidnie zdzielić Hawajczyka zza pleców.

Drugą rundę Browne rozpoczął od dobrej kombinacji, którą skontrował rywala. Chwilę potem Werdum odpowiedział celną kombinacją 1-2. Tempo walki spadło. Obaj zawodnicy oddychali już ciężko. Werdum trafił middlekickiem, ale działo się niewiele. Publiczność zaczęła gwizdać z dezaprobatą. Browne trafił dwoma frontalami, ale potem zainkasował serię ciosów w odpowiedzi. Brazylijczyk zdzielił rywala kilkoma kopnięciami na korpus i na nogi, próbując nawet latających technik rodem z arsenału Yaira Rodrigueza.

Hawajczyk odwzajemnił mu się frontalami.

Były mistrz lepiej prezentował się na początku trzeciej rundy, trafiając kilkoma ciosami i niskimi kopnięciami. Mało aktywny Browne odpowiadał z rzadka pojedynczymi kopnięciami i ciosami, najczęściej przestrzelonymi. Wybronił jednak próbę obalenia w wykonaniu Brazylijczyka. Minęła połowa rundy. Z oktagonu wiało nudą. Werdum chwilę potem nieci się rozkręcił, ale seria kopnięć i ciosów Browne’a ograniczyła jego zapędy ofensywne. Do końca walki działo się już niewiele – Werdum odchodził przed nieśmiałymi atakami Hawajczyka, starając się od czasu do czasu kontrować.

Najwięcej akcji pojawiło się po walce, gdy doszło do kłótni między oboma obozami, a Werdum kopnął Edmonda Tarverdyana.

Sędziowie wypunktowali walkę jednogłośnie dla Brazylijczyka (30-27, 29-27, 29-28), który podnosi się po klęsce ze Stipe Miocicem, serwując Hawajczykowi drugą porażkę z rzędu.

170 lbs: Mickey Gall (3-0) > Phil Brooks (0-1) – poddanie

Mickey Gall powalił agresywnie szarżującego CM Punka na deski już pierwszym obaleniem. Z gardy zasypał go kilkoma soczystymi ciosami, ale Punk starał się bronić. Gall zdobył jednak pozycję boczną. Chwilę potem był już w dosiadzie, rozpuszczając ręce. Punk oddał plecy, próbując chronić się przed ciosami. Na niewiele się to zdało, bo Gall kontynuował nawałnicę zza pleców Punka, w końcu przekładając rękę pod szyją Punka – ten wybronił się przed pierwszą próbą, ale po kolejnej zmuszony był odklepać.

Po walce Mickey Gall w ostrej przemowie – całkiem niezłej, trzeba przyznać – rzucił w żołnierskich słowach wyzwanie Sage’owi Northcuttowi.

CM Punk zapowiedział, że nie poddaje się i zamierza kontynuować przygodę z MMA.

135 lbs: Jimmie Rivera (20-1) > Urijah Faber (33-10) – decyzja jednogłośna

Faber już w pierwszych sekundach walki próbował obalić Riverę, ale bez powodzenia. W rezultacie pojedynek w pierwszej rundzie toczył się cały czas na nogach – Rivera czaił się na kontry, Faber starał się wywierać presję, ale atakował z rzadka. Celniejsze uderzenia zanotował Rivera, który kilka razy dobrze skontrował weterana pojedynczymi prostymi oraz lowkingami.

W drugiej odsłonie Rivera podkręcił nieco tempo, atakując częściej. Jednym z potężnych lowkingów powalił nawet Fabera na deski, a ten po powrocie na nogi błyskawicznie zmienił pozycję na odwrotną, wyraźnie utykając. Obaj zawodnicy nieustannie podrygiwali na nogach, ale faktycznej akcji nie było wiele. Rivera koncentrował się na okopywaniu nogi zawodnika z Kalifornii – ten natomiast szukał pojedynczych prawych zamachowych. Młodzian trafiał jednak częściej – nie tylko lowkingami, ale też kontrami bokserskimi.

Trzecia odsłona również toczona była pod dyktando Rivery, który kontynuował okopywanie wykrocznej nogi Fabera, trafiając go też ciosami w kontrze. Pojedynek został na chwilę przerwany w wyniku włożenia przez Fabera palców w oczy rywala. Po wznowieniu Kalifornijczyk próbował walczyć agresywnie, ale niestabilna wykroczna noga i świetne kontry Rivery czyniły jego ofensywę nieskuteczną. W drugiej części ostatniej rundy pojedynek nieco się wyrównał, a zaraz po jego zakończeniu Rivera wyznał, że nie widział na jedno oko po wspomnianym faulu Fabera.

Sędziowie punktowali zgodnie w stosunku 30-27 dla zawodnika z New Jersey.

Tym samym Rivera odnosi już czwarte zwycięstwo z rzędu w oktagonie i włącza się do walki o pas mistrzowski kategorii koguciej. Faber natomiast przegrywa drugą walkę z rzędu, co zdarza mu się po raz pierwszy w karierze.

115 lbs: Jessica Andrade (15-5) > Joanne Calderwood (11-2) – poddanie

Calderwood od początku próbowała utrzymywać Andrade na dystans kopnięciami, ale Brazylijka zdołała skrócić dystans, po minucie kładąc rywalkę na plecach. Szkotka zdołała wstać, ale tylko na chwilę – Brazylijka – rozcięta wcześniej nad okiem jedną z akcji Calderwood – znów rzuciła ją na deski, zdobywając pozycję boczną. Szkotka odzyskała gardę, ale wkrótce Andrade znów utorowała sobie drogę do bocznej – stamtąd atakowała wijącą się Calderwood krótkimi młotkami. Na niespełna minutę przed końcem pierwszej rundy zawodniczka ze Szkocji spróbowała wstać, ale Brazylijka wykorzystała to do zapięcia ciasnej gilotyny, zmuszając rywalkę do klepania.

Tym samym Andrade odnosi drugie z rzędu efektowne zwycięstwo w kategorii słomkowej, włączając się do wyścigu o pas mistrzowski kategorii słomkowej i jednocześnie przerywając serię trzech kolejnych wiktorii Calderwood.

135 lbs: Bethe Correia (10-2) > Jessica Eye (11-6) – decyzja niejednogłośna

Pojedynek obu pań toczył się niemal wyłącznie w płaszczyźnie kickbokserskiej. Eye była mobilniejsza, odrobinę precyzyjniejsza, płynniejsza w swoich ruchach oraz przede wszystkim aktywniejsza, ale na niewiele się to zdało, bo ostatecznie sędziowie niejednogłośnie orzekli o zwycięstwie częściej poruszającej się do przodu Brazylijki.

185 lbs: Brad Tavares (14-4) > Caio Magalhaes (9-3) – decyzja niejednogłośna

Pierwsza runda toczona była w dwóch płaszczyznach – w stójce karty rozdawał znacznie lepiej poukładany technicznie Brad Tavares, w klinczu natomiast to Caio Magalhaes na ogół wciskał rywala do siatki, walcząc o obalenie – bez powodzenia.

W drugiej odsłonie przewaga Tavaresa wzrosła – lepiej pracował na nogach, w stójce rozdawał karty, trafiając ciosami i niskimi kopnięciami i unikając większości cepów Magalhaesa. Także w klinczu Hawajczyk radził sobie lepiej, broniąc też wszystkich zapaśniczych prób Brazylijczyka.

Również w trzeciej rundzie dominacja Tavaresa nie podlegała dyskusji. Poza jedna sytuacją, w której musiał bronić się przed gilotyną, kontrolował walkę w stójce, raz po raz trafiając Magalahaesa. Podejmował jednak ryzyko, często wchodząc w półdystans, gdzie świszczały potężne ciosy Brazylijczyka – przede wszystkim pruły jednak powietrze.

Ostatecznie sędziowie niejednogłośnie – co musi zaskakiwać – wskazali na Tavaresa, który w ten sposób ratuje kontrakt z UFC, jednocześnie fundując Magalhaesowi drugą z rzędu porażkę.

155 lbs: Nik Lentz (27-7-2) > Michael McBride (8-2) – TKO

Lentz całkowicie zdominował debiutującego w UFC i biorącego walkę na kilka dni przed galą McBride’a w pierwszej rundzie. W stójce trafił kilkoma mocnymi ciosami, resztę rundy spędzając w parterze, z góry męcząc rywala ciosami. McBride próbował skręcać się po nogi, ale niewiele z tego wychodziło.

Niespodziewanie na początku drugiej rundy bardzo słabo prezentujący się na nogach McBride kanonadą pchanych ciosów zdołał naruszyć Lentza, próbując później obalenia. Była to zła decyzja, bo w walce na chwyty Lentz szybko zdobył dominującą pozycję, kontrolując i obijając rywala z góry. Próbował też poddań, ale defensywa grapplerska McBride’a wygladała całkiem nieźle. Wkrótce jednak Lentz zaszedł mu za plecy, rozciągnął na brzuchu i rozpuścił ręce, zmuszając sędziego do przerwania walki.

Jest to drugie z rzędu zwycięstwo Lentza od czasu, gdy powrócił do kategorii lekkiej.

155 lbs: Drew Dober (17-7) > Jason Gonzalez (10-3) – KO

Drew Dober nie miał problemów z rozmontowaniem debiutującego w oktagonie Jasona Gonzaleza. Od początku walki był zdecydowanie szybszym zawodnikiem od potężnie zbudowanego rywala, rażąc go szybkimi kombinacjami bokserskimi oraz lowkingami. Rozstrzygnięcie nadeszło po niespełna dwóch minutach walki, gdy Dober ostrą szarżą rzucił Gonzaleza na siatkę, tam rozpuszczając ręce i ubijając słabo broniącego się rywala serią ciosów.

Dober odnosi w ten sposób drugie z rzędu zwycięstwo pod banderą UFC – coś, czego nigdy wcześniej nie dokonał.

170 lbs: Yancy Medeiros (13-4) > Sean Spencer (12-6) – poddanie

Pierwsza ruda toczyła się wyłącznie w stójce, gdzie obaj wymieniali się ciosami. Spencer był odrobinę precyzyjniejszy i szybszy, trafiając częściej, szczególnie ciosami prostymi, ale to walczący z odwrotnej pozycji Medeiros zaliczył mocniejsze uderzenie, jednym z kopnięć na głowę wstrząsając i na chwilę powalając rywala.

Na początku drugiej rundy Medeiros ponownie trafił okrężnym kopnięciem na głowę – poprzedzonym krótkim prostym dla zmyłki – rzucając się następnie za naruszonym rywalem do parteru. Tam najpierw spróbował swojej firmowej gilotyny, ale Spencer zdołał się wykaraskać. Hawajczyk po krótkiej kotłowaninie zaszedł rywalowi za plecy, zapinając duszenie zza pleców i zmuszając rywala do klepania.

Tym samym Medeiros kontynuuje przeplatania zwycięstw z porażkami, serwując Spencerowi trzecią porażkę z rzędu i prawdopodobnie wyrzucając go za burtę UFC.

Walka wieczoru

265 lbs: Stipe Miocic (16-2) pok. Alistaira Overeema (41-15) przez KO (gnp), R1, 4:27

Karta główna

265 lbs: Fabricio Werdum (21-6-1) pok. Travisa Browne’a (18-5-1) przez jednogłośną decyzję (30-27, 29-27, 29-28)
170 lbs: Mickey Gall (3-0) pok. Phila Brooksa (0-1) przez poddanie (duszenie zza pleców), R1, 2:14
135 lbs: Jimmie Rivera (20-1) pok. Urijaha Fabera (33-10) przez jednogłośną decyzję (3 x 30-27)
115 lbs: Jessica Andrade (15-5) pok. Joanne Calderwood (11-2) przez poddanie (gilotyna), R1, 4:38

Karta wstępna

135 lbs: Bethe Correia (10-2) pok. Jessicę Eye (11-6) przez niejednogłośną decyzję (2 x 29-28, 28-29)
185 lbs: Brad Tavares (14-4) pok. Caio Magalhaesa (9-3) przez niejednogłośną decyzję (30-27, 29-28, 28-29)
155 lbs: Nik Lentz (27-7-2) pok. Michaela McBride’a (8-2) przez TKO (gnp), R2, 4:17
155 lbs: Drew Dober (17-7) pok. Jasona Gonzaleza (10-3) przez KO (ciosy), R1, 1:45

Karta UFC Fight Pass

170 lbs: Yancy Medeiros (13-4) pok. Seana Spencera (12-6) przez poddanie (duszenie zza pleców), R2, 0:49

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply