Typowanie UFC Fight Night 58 – Machida vs Dollaway

Redakcyjne typowanie gali UFC Fight Night 58, na której Lyoto Machida skrzyżuje rękawice z CB Dollaway’em.

Start gali w nocy soboty na niedzielę o godzinie 1:00.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

185 lbs: Lyoto Machida (21-5) vs CB Dollaway (15-5)

naiver: Dollaway jest w gazie. To pewne. Gdyby nie bardzo kontrowersyjna porażka z Timem Boetschem Amerykanin byłby na fali pięciu kolejnych zwycięstw. Machida ma już 36 lat i mimo wszystko lepszy już raczej nie będzie, a wysoce prawdopodobne jest, że wkrótce zacznie się regres jego formy – wieku nie oszuka. Pomimo tego jednak, że sobotnia gala odbędzie się prawdopodobnie w mniejszej klatce, co odrobinę zwiększa szanse Dollaway’a, nie sądzę, by Amerykanin miał wiele do powiedzenia. Brazylijczyk posiada dobrą obronę przed obaleniami, potrafi umiejętnie powracać do stójki, gdy ląduje na plecach, będzie dysponował dużą przewagą szybkości w stójce, pozostając nieuchwytnym dla Dobermana, którego szczękę i kondycję można kwestionować – zwłaszcza, że będzie to dla niego pierwsza w karierze walka na dystansie pięciu rund. Nie wykluczam tego, że Amerykanin może sprawić niespodziankę i pokonać Smoka, bo jeśli przyjmie taktykę Phila Davisa, jest w stanie tego dokonać. Ba, udowodnił przecież ostatnio, że całkiem nieźle radzi sobie też w stójce, więc i w tej płaszczyźnie starzejący się Machida będzie musiał uważać, ale…

Zwycięzca: Lyoto Machida przez (T)KO

Calo: Mocne strony obu zawodników są raczej wszystkim znane – atutem Machidy jest świetny striking w stylu karate, kapitalna szybkość i praca na nogach – Dollawaya z kolei – mocne zapasy i kontrola z góry. Na pierwszy rzut oka ciężko byłoby wskazywać Dobermana jako faworyta – finalista TUFa był w przeszłości nokautowany przez uderzaczy kilka klas gorszych od Smoka. Jeśli nie uda mu się sprowadzić walki do parteru – co jest opcją prawdopodobną , biorąc pod uwagę bardzo dobrą obronę przed sprowadzeniami Machidy – zostanie rozbity w stójce. Nie stawiam Lyoto w roli pewniaka (sam może rzucę parę drobnych na zwycięstwo Dollawya , z uwagi na zawyżony kurs), między innymi z uwagi na jego końcowy już etap kariery, niemniej jednak uważam go za solidnego faworyta.

Zwycięzca: Lyoto Machida przez (T)KO

Bolt: Postęp zrobiony przez Dollaway’a jest imponujący, ale… bądźmy szczerzy. Poddanie? Nie sądzę. Kontrola zapaśnicza? Wątpię, czy C.B. Zdoła przewrócić Machidę. Stójka? Mała klatka będzie mu sprzyjać, ale żaden z pokonanych przeciwników nawet w połowie nie prezentował sobą poziomu Smoka, a krucha szczęka predestynuje Amerykanina do podzielenia losu Ryana Badera.

Zwycięzca: Lyoto Machida przez (T)KO

135 lbs: Renan Barao (32-2) vs Mitch Gagnon (12-2)

naiver: Nawet nie chodzi o to, że najlepszym skalpem w dotychczasowej karierze Gagnona jest Dustin Kimura. Nie chodzi o to, że trenuje w przeciętnym gymie. Nie chodzi o to, że żaden z pokonanych przez niego rywali nie ma dodatniego bilansu w UFC. Nie chodzi nawet o to, że Kanadyjczyk będzie wyraźnie ustępował warunkami fizycznymi Brazylijczykowi. Wszystko bowiem sprowadza się do tego, że defensywne zapasy Renana Barao stoją na stratosferycznym poziomie – TJ Dillashaw nie był w stanie go obalać nawet wówczas, gdy Brazylijczyk był już w trybie zombie. Nie widzę możliwości, by Gagnon był w stanie przenosić walkę do parteru, a jeśli nawet jakimś cudem sztuki tej by dokonał, nie sądzę, by utrzymał Renana na plecach dłużej niż kilkanaście sekund. W stójce natomiast powinna to być gra do jednej bramki, nawet pomimo tego, że niedawno Brazylijczyk został obnażony przez Dillashawa. Gagnon jednak nie jest TJ-em i swoich nadziei musi raczej szukać w aspektach przygotowania fizycznego i mentalnego swojego rywala – istnieje bowiem ryzyko, że Barao miał kolejne złe ścinanie, a i presja związana z tym, że ma w tej walce furę do stracenia i relatywnie niewiele do zyskania, może wpłynąć destabilizująco na jego morale. Tak czy inaczej…

Zwycięzca: Renan Barao przez (T)KO

Calo: Jeśli były czempion UFC nie podoła wyzwaniu, jakim jest Gagnon, będzie mógł już raczej zapomnieć o walkach mistrzowskich. Barao jest lepszym zawodnikiem w każdej płaszczyźnie, ma świetną obronę obaleń i jeśli łomot, jaki spuścił mu TJ Dillashaw, nie odbije się na nim w jakiś nieprzewidywany sposób, powinien zwyczajnie zdeklasować Kanadyjczyka.

Zwycięzca: Renan Barao przez (T)KO

Bolt: Gangon nie pokonał nikogo chociażby dobrego, a poza sercem do walki i niezłym grapplingiem nie wykazał niczego szczególnie dobrego. Jego tak wysoka pozycja wykazuje pewną płyciznę w wadze koguciej. A Barao w każdej płaszczyźnie powinien go przemielić, chyba, że dotknie go syndrom Dos Santosa, w co bardzo wątpię.

Zwycięzca: Renan Barao przez (T)KO

205 lbs: Patrick Cummins (6-1) vs Antonio Carlos Jr. (4-0)

naiver: To nie jest walka łatwa do typowania. Niby mamy tu do czynienia z kapitalnym, silnym jak tur zapaśnikiem, ale… Cummins w stójce prezentuje się słabo. Bardzo słabo. Chwilami wręcz fatalnie. Pojedyncze celne ciosy zawdzięcza tylko i wyłącznie temu, że jego rywale obawiają się sprowadzeń. Szczęka Cumminsa jest podejrzana i kondycja mimo wszystko również. Niby 24-letni Antonio Carlos Jr. ma bardzo niewielkie doświadczenie w MMA, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że może być z niego nie lada talent. Doskonałe BJJ, siła, nokautujący cios w stójce, coraz lepsza technika szlifowana wspólnie z Juniorem dos Santosem. Brazylijczyk ma zadatki na to, by zamieszać w swojej dywizji. Jak najbardziej biorę pod uwagę scenariusz, w którym Cummins raz za razem obala Carlosa, kontrolując go z góry i unikając poddań, ale mimo wszystko wydaje mi się, że Brazylijczyk znajdzie jednak w którymś momencie drogę do szczęki Amerykanina. Ten ostatnio bowiem w swoich pojedynkach przed rozpoczęciem kariery w UFC prezentował się naprawdę przeciętnie (zero stójki, nienajlepsza kontrola z góry). Potem przegrał z Danielem Cormierem, pokonał biorącego w zastępstwie walkę w kategorii wyżej Rogera Narvaeza, by potem ubić powracającego po 2 latach przerwy Kyle’a Kingsbury’ego, który po walce skończył zresztą karierę. Antonio Carlos Jr. jest dobry, natomiast Cummins przeceniany.

Zwycięzca: Antonio Carlos Jr. przez (T)KO

Calo: Brazylijczyk powinien być lepszy w stójce i przede wszystkim – dużo lepszy w parterze. Rodzi się jednak pytanie – jak skuteczne okażą się jego umiejętności BJJ, jeśli po sprowadzeniu Cumminsa, wyląduje na plecach? Starcie to pełne jest znaków zapytania – nie widzieliśmy bowiem ani Durkina stającego naprzeciwko tak wybitnego grapplera, ani Cary de Sapato mierzącego się z amerykańskim zapaśnikiem. Bez przekonania stawiam na Brazylijczyka.

Zwycięzca: Antonio Carlos Jr. przez poddanie

Bolt: Cummins ma w tej walce tylko jeden, ale bardzo duży atut – zapasy. Może nimi stłamsić Juniora, który poza tym jednak dysponuje odczuwalną przewagą w stójce i zdecydowaną w parterze. Patrick może obawiać się kulanek z Brazylijczykiem, w czym oczekuję szansy zawodnika gospodarzy – Antonio to jeden z lepszych cięższych zawodników BJJ, więc może zagrozić zarówno poddaniem z dołu, jak i sierpem w stójce.

Zwycięzca: Antonio Carlos Jr. przez decyzję

155 lbs: Rashid Magomedov (17-1) vs Elias Silverio (11-0)

naiver: Arcyciekawie zapowiadający się pojedynek między dwoma zawodnikami, którzy wkrótce mogą dotrzeć do czołowej dziesiątki dywizji. Obaj bardzo dobrze czują się w stójce, choć ich style są diametralnie odmienne – Rosjanin to wyborny counterstriker, który świetnie kontroluje dystans, będąc z jednej strony niezwykle precyzyjnym, z drugiej – bardzo oszczędnym w ruchy, natomiast Brazylijczyk to typowy przedstawiciel muay thai – również nie grzeszy mobilnością, ale świetnie korzysta z kopnięć, nastawiając się raczej na mocne wymiany niż finezję, która cechuje jego rywala. Trudno powiedzieć, który z nich będzie przeważał w stójce, ale warto odnotować, że Silverio miał problemy z bardzo ruchliwym Ernestem Chavezem – a Magomedov szczególnie ruchliwy raczej nie jest. W walce, która może absolutnie pójść w obie strony, bez najmniejszego przekonania postawię na dysponującego lepszymi warunkami fizycznymi, odrobinę bardziej wszechstronnego (parter) i walczącego u siebie, 12 kilometrów od domu Silverio.

Zwycięzca: Elias Silverio przez decyzję

Calo: Obaj zawodnicy to bardzo utalentowani strikerzy, jednak to precyzyjny i techniczny do bólu Magomedov będzie chciał utrzymać walkę w płaszczyźnie kickbokserskiej. Silveiro dysponuje niezłymi zapasami, bardzo dobrym BJJ – w jego grze ciężko tak naprawdę znaleźć jakiekolwiek słabości. Przez jedną rundę miał wprawdzie nieduże problemy z Ernestem Chavezem, jednak Amerykanin prezentuje zupełnie inny styl walki od Rosjanina. Bez przekonania typuję zwycięstwo Xuxu, który korzystając ze swoich wszechstronnych umiejętności, jest w stanie wypunktować Magomedova na pełnym dystansie.

Zwycięzca: Elias Silverio przez decyzję

Bolt: Chyba najciekawsze starcie (uwielbiam Machidę i lubię Barao, ale nie oszukujmy się, to będą raczej jednostronne widowiska) na brazylijskiej karcie. Elias to bardzo „zrównoważony” striker, któremu nieobce również są zapasy i BJJ, nie lubi się natomiast z ruchliwymi rywalami (choć ostatniego takiego i tak skończył w trzeciej rundzie). Rashid z kolei preferuje oszczędność ruchów, ale jego niesamowita stójkowa precyzja połączona ze świetnym defensywnym parterem czynią go zagrożeniem dla każdego rywala. I tej precyzji zaufam, bo Silverio rzucający dużo, ale średnio silnych ciosów wydaje się być narażonym w czasie kombinacji na celny boks Magomedova.

Zwycięzca: Rashid Magomedov przez decyzję

170 lbs: Erick Silva (16-5) vs Mike Rhodes (6-3)

naiver: Silva ma wyraźnie problem w dwóch obszarach: ma słabiutką kondycję (po części z uwagi na chęć skończenia rywala każdym ciosem) oraz nie radzi sobie z rywalami walczącymi agresywnie, wywierającymi presję (Jon Fitch, Dong Hyun Kim, Matt Brown). Zresztą problemy te są ze sobą sprzężone. Czy Rhodes może zatem stanowić dla niego zagrożenie? Amerykanin debiutował w UFC w glorii utalentowanego zawodnika, ale po dwóch porażkach, w których wyglądał bardzo przeciętnie, demonstrując słabiutką aktywność, staje teraz przed ostatnią szansą. Podopieczny Duke’a Roufusa to przede wszystkim kickbokser, więc jeśli dysponujący świetnym parterem Silva przeniesie walkę do parteru, znajdzie się o krok od zwycięstwa. Jeśli jednak Rhodes przetrwa pierwszą rundę, do czego z pewnością będzie dążył, znając słabą kondycję rywala (której nie pomoże prawdopodobnie nawet zoperowana przegroda nosowa Silvy), w drugiej może zacząć zyskiwać przewagę. Faworyzuję tutaj Indio, ale nie skreślam całkowicie Amerykanina – zebrał już pierwsze doświadczenia w UFC, jeszcze nigdy nie przegrał przez (T)KO, więc nie stoi na straconej pozycji w konfrontacji z nieobliczalnym chwilami Silvą.

Zwycięzca: Erick Silva przez poddanie

Calo: Swego czasu Mike Rhodes wymieniany był jako jeden z największych talentów w wadze półśredniej. Dwa bardzo przeciętne występy Amerykanina sprawiły jednak, że teraz znajduje się na skraju zwolnienia z UFC. Od momentu debiutu Biggie walczy tak jakby – od niechcenia. W starciu z Erickiem Silvą, poza kondycją, nie przemawia za nim zbyt wiele argumentów – Brazylijczyk jest niesamowicie agresywny, uderza mocno, dobrze radzi sobie w parterze. Rhodes powinien zgubić się pod presją Indio, przegrywając starcie przez nokaut.

Zwycięzca: Erick Silva przez (T)KO

Bolt: Rhodes to zawodnik, którego nie mogę nazwać z czystym sumieniem słabym, ale w UFC niczego specjalnego nie pokazał, a teraz trafia na króla w niszczeniu zawodników z dołu dywizji (a także specjalisty od dawania się dominować i kończyć tym z topu). Silva chyba zmienił nieco swoje podejście do treningu, a także naprawił przegrodę nosową, co powinno poprawić jego wydolność. Także mimo stójkowej bazy Mike’a widzę go kończonego jakimś potężnym kolanem czy kopnięciem lub też poddawanego w parterze przez wywodzącego się ze sportów chwytanych Ericka.

Zwycięzca: Erick Silva przez (T)KO

145 lbs: Tom Niinimaki (21-7-1) vs Renato Carneiro (8-0-1)

naiver: Niinimaki póki co rozczarowuje w UFC – po doskonałym debiucie, w którym pokonał mocnego w parterze Rani Yahyę, przegrał dwa razy przez szybkie poddania – z Niklasem Backstromem i Chasem Skellym. Czy był to wypadek przy pracy, czy sygnał, że z 32-letnim Finem jest coś nie tak? Trudno rzec, niby posiada on wszystko narzędzia, by zwyciężać w UFC (stójka, zapasy, parter, siła, kondycja, mentalność), ale jednak daje się złapać w poddania. Carneiro to przede wszystkim mocny grappler z dobrymi warunkami fizycznymi, który całą karierę walczył w Jungle Fights. Na jego korzyść wpływa miejsce gali, na niekorzyść natomiast ledwie 10 dni na przygotowania oraz presja związana z debiutem. Stawiam na to, że będący pod ścianą Niinimaki w końcu przypomni sobie o swoich umiejętnościach i ku rozpaczy fanów zebranych na hali wypunktuje Brazylijczyka w szermierce na chwyty.

Zwycięzca: Tom Niinimaki przez decyzję

Calo: Carneiro to ciekawy nabytek największej organizacji świata. Swoją grę opiera głównie na bardzo dobrych umiejętnościach BJJ (4 zwycięstwa przez poddania, wszystkie za pomocą mataleo). Niinimaki również ma kapitalne umiejętności parterowe, co dobrze pokazała walka z Ranim Yahyą. Sukces Fina w tej walce będzie zależał w dużej mierze od tego, czy da on radę sprowadzić brazylijskiego oponenta do parteru. W pojedynkach, w których przeciwnicy Stoneface’a dysponowali solidną obroną przez sprowadzeniami (Backstrom) lub dobrymi zapasami (Skelly), zwyczajnie nie miał on pomysłu na walkę, ostatecznie przegrywając przez poddania w pierwszej rundzie. Myślę, że w czwartym boju dla UFC Niinimaki podoła, jednak biorąc pod uwagę jego ostatnie porażki, dobre BJJ przeciwnika i fakt, że gala odbywa się w Brazylii – typuję bez większego przekonania.

Zwycięzca: Tom Niinimaki przez decyzję

Bolt: Carneiro to dobry grappler, a tacy nie wiedzieć czemu sprawiają ostatnio porażki utytułowanemu fińskiego zapaśnikowi i chwytaczowi, który do tego posiada bazę w sportach uderzanych, co owocuje właściwym użyciem ciężkich rąk. Brazylijczyk wziął walkę w zastępstwie, ale może mimo to poddać Tima, który na papierze ma papiery na zawodnika z okolic pierwszej piętnastki. Myślę, ze tym razem ujrzymy jednak Niinikamiego takiego, jakim chcemy go oglądać – jako skupionego i wszechstronnego zimnego profesjonalistę.

Zwycięzca: Tom Niinimaki przez decyzję

205 lbs: Marcos Rogerio de Lima (12-2-1) vs Igor Pokrajac (25-11)

naiver: Dla obu zawodników będzie to debiut w kategorii średniej, co samo w sobie każe postawić kilka znaków zapytania odnośnie ich formy. Nie będę ukrywał, że z pewną podejrzliwością podchodzę do umiejętności de Limy (nie urzekł mnie w TUFie), ale trudno nie odnieść wrażenia, że 35-letni, mający ostatnio fatalną passę Chorwat został po prostu rzucony na pożarcie Brazylijczykowi, coby lokalny tłum miał trochę radości. Pomimo tego myślę, że w tej walce może wydarzyć się wszystko – jeden z nich może ustrzelić drugiego, jednemu może się bardzo szybko skończyć paliwo (przypominam o debiutach w 185 lbs). Stawiam jednak na walczącego u siebie i chyba jednak odrobinę bardziej wszechstronnego oraz, jak sądzę, silniejszego fizycznie Brazylijczyka. A skoro tak, to niechaj będzie nokaut, choć jeśli nie skończy Chorwata w pierwszej rundzie, potem może mieć mocno pod górkę…

Zwycięzca: Marcos Rogerio de Lima przez (T)KO

185 lbs: Daniel Sarafian (8-5) vs Antonio dos Santos Jr. (6-1)

naiver: Daniel Sarafian póki co rozczarowuje w UFC. Z czterech walk wygrał tylko jedną, a ostatnio próbował ratować się ścinaniem do kategorii półśredniej, co odbiło mu się czkawką – wyglądał fatalnie, błyskawicznie odklepując duszenie zza pleców Kiichi Kunimoto. Antonio dos Santos Junior to solidny zawodnik, który z pewnością jest w stanie pokonać chimerycznego krajana. Jeśli znajdzie się na plecach, na pewno będzie w poważnych tarapatach, ale w stójce dzięki ciężkim rękom ma szanse napsuć wiele krwi Sarafianowi. Problem jednak jest z nim taki, że wziął tę walkę ledwie 10 dni przed galą! Będzie to też dla niego debiut w UFC. Nie ma też na portalach zgody co do jego warunków fizycznych – jedni podają, że jest minimalnie wyższy od niskiego Sarafiana, inni, że niższy, a na planszy przed jego ostatnią walką w kolumnie „wzrost” widniało… 190 centymetrów (Sarafian ma 175-182 cm zależnie od źródła). W każdym razie wydaje się, że warunki fizyczne będą po stronie debiutanta, siła ciosu także, ale fakt, że wziął walkę tak niedawno nie pozwala mi na niego postawić. Bez większego przekonania zatem stawiam na zwycięstwo Sarafiana, który po powrocie do kategorii średniej nie powinien wyglądać tak tragicznie jak ostatnio.

Zwycięzca: Daniel Sarafian przez decyzję

145 lbs: Darren Elkins (18-4) vs Hacran Dias (21-3-1)

naiver: Elkins to kawał twardziela. Totalnie przewidywalnego twardziela. Amerykanin – jak na zapaśnika przystało – od początku szuka klinczu i obalenia, ale nie sądzę, by taka taktyka okazała się skuteczne w konfrontacji z Diasem. Brazylijczyk posiada bardzo mocne szlify zapaśnicze, minimalnie ulegając w ostatnim starciu Ricardo Lamasowi oraz wcześniej Nikowi Lentzowi, a więc dwóm zapaśnikom z wyższej półki niż ta, na której siedzi Elkins. W stójce zdecydowaną przewagę powinien mieć trenujący w Nova Uniao Brazylijczyk, który udanie broniąc prób obaleń (Elkins nie dał rady obalić ani Jeremy’ego Stephensa, ani nawet Lucasa Martinsa ostatnio!) łączącego treningi MMA z pracą zawodową Amerykanina i wykorzystując swoją dobrą kondycję, zapewni sobie wyraźne zwycięstwo na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Hacran Dias przez decyzję

Bolt: Elkins to Jon Fitch wagi piórkowej, ale nie składa pozwów, stara się czasem kończyć walki i ma mimo wszystko gorsze zapasy. Dias wykazał w tym aspekcie pewien progres i postawił twarde warunki Lamasowi, a w stójce jego boks stawiam wyżej od momentami budzących grymas na twarzy uderzanych poczynań Amerykanina.

Zwycięzca: Hacran Dias przez deczyję

135 lbs: Yuta Sasaki (18-1-2) vs Leandro Issa (12-4)

naiver: Wysoko cenię sobie umiejętności Yuty Sasakiego i gdyby ta walka nie odbywała się w Brazylii, uznałbym zestawienia Japończyka z Leandro Issą za swego rodzaju nieporozumienie. Brazylijczyk w swoich dotychczasowych dwóch walkach w UFC zaprezentował się słabiutko, najpierw odklepując trójkąt w starciu z Russellem Doanem, potem przegrywając dwie rundy ze słabeuszem Jumabieke Tuerxunem, by w trzeciej w końcu go poddać. Sasaki natomiast spektakularnie zaprezentował się w swoim debiucie w organizacji, zadając pierwszą porażkę przez poddanie weteranowi UFC, Rolandowi Delorme. Niby Issa robi, co może, szlifując stójkę w Evolve, ale uważam, że w każdym aspekcie ustępował będzie Sasakiemu, ostatecznie będąc zmuszonym do odklepania.

Zwycięzca: Yuta Sasaki przez poddanie

170 lbs: Marcio Alexandre Jr. (12-1) vs Tim Means (12-6-1)

naiver: Uważam Marcio Alexandre za przecenianego zawodnika, którego zdecydowanie za bardzo rozdmuchano w TUFie. Od Lyoto Machidy, z którym bywa porównywany, dzielą go lata świetlne. Dysponuje może dobrym rekordem oraz wieloma nokautami, ale już pobieżny rzut oka na jego ostatnich rywali daje do myślenia – walczył dotychczas ze słabeuszami, z których żaden (!!!) w momencie boju z nim nie miał dodatniego bilansu walk. Jasne? Tim Means do czołówki nigdy nie doczłapie, na domiar złego walczy na wyjeździe, ale jest znacznie wszechstronniejszym zawodnikiem niż Brazylijczyk, który dobrze czuje się tylko w dystansie. Myślę, że Means, nie obawiając się w ogóle o obalenia, pójdzie na wojnę w stójce, często klinczując i próbując przenosić walkę do parteru. Ma dobrą kondycję i tytanową szczękę, więc powinien zdzierżyć najmocniejsze uderzenia Alexandre w drodze do zwycięstwa na punkty.

Zwycięzca: Tim Means przez decyzję

185 lbs: Jake Collier (8-1) vs Vitor Miranda (9-4)

naiver: Na papierze jest to bardzo wyrównany pojedynek, w którym trudno wskazać faworyta. Gala odbywa się w Brazylii, co przemawiać powinno na korzyść Mirandy, podobnie jak i fakt, że będzie to dla niego już drugie starcie w UFC po tym, jak przegrał w swoim debiucie z Antonio Carlosem Juniorem. Collier to jednak solidny zawodnik, mistrz organizacji RFA, który dysponuje przyzwoitym kickboxingiem wspartym dobrymi warunkami fizycznymi oraz bardzo dobrym parterem. Miranda uderza mocniej, ale jest zdecydowanie mniej aktywny w stójce, a i 36 lat na karku sugeruje, że lepszy już nie będzie. Pomimo treningów u Nogueiry w parterze radzi sobie bardzo przeciętnie i jeśli walka tam trafi, spodziewam się, że przewaga Amerykanina – lubującego się w kimurze – będzie wyraźna. Ostatecznie stawiam właśnie na to, że wszechstronniejszy i o 10 lat młodszy Collier wypunktuje (a może i podda?) debiutującego w kategorii średniej (cardio?) Mirandę.

Zwycięzca: Jake Collier przez decyzję

PODSUMOWANIE

WalkanaiverCaloBolt
Lyoto Machida vs CB Dollaway
1.17 - 5.50
Machida Machida Machida
Renan Barao vs Mitch Gagnon
1.13 - 6.25
Barao Barao Barao
Patrick Cummins vs A. Carlos Jr.
1.57 - 2.55
A. Carlos Jr. A. Carlos Jr. A. Carlos Jr.
Rashid Magomedov vs Elias Silverio
1.63 - 2.40
Silverio Silverio Magomedov
Erick Silva vs Mike Rhodes
1.24 - 4.35
Silva Silva Silva
Tom Niinimaki vs Renato Carneiro
1.83 - 2.00
Niinimaki Niinimaki Niinimaki
Igor Pokrajac vs Marcos R. de Lima
3.60 - 1.29
de Lima de Lima Pokrajac
Daniel Sarafian vs Antonio dos Santos Jr.
1.61 - 2.35
Sarafian Sarafian Sarafian
Darren Elkins vs Hacran Dias
2.60 - 1.51
Dias Dias Dias
Leandro Issa vs Yuta Sasaki
4.50 - 1.21
Sasaki Sasaki Sasaki
Marcio Alexandre Jr. vs Tim Means
2.90 - 1.40
Means Means Means
Jake Collier vs Vitor Miranda
1.56 - 2.50
Collier Miranda Miranda
Ostatnia gala9-39-310-2
Łącznie182-94184-92178-91
Poprawne65,95 %66,66 %66,17 %

fot. Zuffa/UFC.com

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. Pingback: GRIP NEWS - Typowanie UFC Fight Night 58 – Machida vs Dollaway

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply