Typowanie UFC 259: Błachowicz vs. Adesanya

Analizy najciekawszych walk sobotniej gali UFC 259: Błachowicz vs. Adesanya oraz typowanie całej rozpiski.

Gala UFC 259 rozpocznie się w sobotę o godzinie 23:15 czasu polskiego w aplikacji UFC Fight Pass oraz na eFortuna.pl. Transmisja z karty głównej od 4:00 na Polsat Sport oraz eFortuna.pl.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

205 lbs: Thiago Santos (21-8) vs. Aleksandar Rakić (13-2)

Kursy bukmacherskie: Thiago Santos vs. Aleksandar Rakić 2.07 – 1.67

Bartłomiej Stachura: Thiago Santos to kowawadłoręki i kowadłonogi zawodnik, który dopóki będzie miał siły, aby utrzymać się na nogach, będzie bardzo groźny – uderza bowiem i kopie bardzo mocno, często z morderczymi intencjami. Owszem, tu i ówdzie trafi mu się walka, do której podejdzie w odrobinę bardziej wyrachowany sposób – vide chociażby konfrontacja z Janem Błachowiczem kilka lat temu, w której nie każdym uderzeniem próbował urwać Polakowi głowę – ale od lat dominuje ten sam schemat: wchodząc do oktagonu, Brazylijczyk wciela się w rolę rzeźnika.

Z wymienionych wyżej powodów nie skreślam go w potyczce z Aleksandarem Rakiciem. W każdej niemal sekundzie walki serbski Austriak będzie o jeden cios lub kopnięcie od wylądowania na deskach. Rzecz jednak w tym, że poza puncher’s chance nie widzę tutaj wielu scenariuszów na wiktorię Brazylijczyka. Nie ukrywam bowiem, że uważam Rakicia za najbardziej utalentowanego, najlepiej rokującego półciężkiego w UFC.




Aleksandar będzie miał po swojej stronie przewagę warunków fizycznych – wzrostu i zasięgu – oraz lepszą pracę na nogach. Jego kontrola dystansu również stoi na znacznie wyższym poziomie – w przeciwieństwie do lubującego się w mniej lub bardziej obszernych sierpach Brazylijczyka Austriak chętnie zaprzęga do działania ciosy proste oraz krótkie kombinacje kickbokserskie. Ma też smykałkę do kontr – kilka razy skarcił takowymi Volkana Oezdemira, szczególnie w pierwszej części walki prezentując się doskonale.

Na atomowe lowkingi na wysokości łydki Santosa może odpowiedzieć własnymi. Generalnie, uderzenia potrafi przygotować sobie znacznie lepiej, poprzedzając je różnorodnymi kiwkami. Także w defensywie prezentuje się sprawniej – porusza się lekko, jego głowa jest ruchoma, a gdy trzeba, zbiera uderzenia na gardę. W swoich poczynaniach jest ponadto bardzo wyrachowany, walcząc bezpiecznie – a to cenna umiejętność przed starciem z zawodnikiem pokroju Santosa.




Na tym jednak nie koniec, bo Rakić posiada też solidne zapasy, które jak najbardziej może zaprząc do działania, aby sponiewierać Brazylijczyka z góry lub – jeśli ten będzie w stanie się bronić – wprowadzić jeszcze więcej chaosu w jego poczynania stójkowe.

Innymi słowy, jeśli 29-latek – młodszy od Brazylijczyka aż o 8 lat! – nie popełni jakiegoś niebu obrzydłego grzechu w obszarze kickbokserskim, powinien wypunktować Santosa, choć absolutnie nie wykluczam też skończenia – albo uderzeniami (odrobinę bardziej prawdopodobny scenariusz), albo poddaniem (mniej prawdopodobny).

Zwycięzca: Aleksandar Rakić przez (T)KO

155 lbs: Islam Makhachev (18-1) vs. Drew Dober (23-9)

Kursy bukmacherskie: Islam Makhachev vs. Drew Dober 1.20 – 4.04

Bartłomiej Stachura: sytuacja nie jest tutaj szczególnie skomplikowana – Islam Makhachev powinien mieć po swojej stronie zdecydowaną przewagę zapaśniczą i parterową, podczas gdy Drew Dober będzie niebezpieczny w szermierce na pięści i kopnięcia.

Jeśli Dagestańczyk zainicjuje szybko grappling, spodziewam się, że rozprawi się z Amerykaninem gładko. Dober nie wyróżnia się bowiem pod kątem defensywy zapaśniczej. Przewracali go Beneil Dariush czy Alexander Hernandez – także gdy byli mocno naruszeni czy zmęczeni. Nie wykluczam, że Dagestańczyk będzie potrzebował jednego li tylko klinczu – nawet nie obalenia, ale właśnie klinczu – aby rozstrzygnąć ten pojedynek na swoją korzyść, ewentualnie wygrać rundę, kontrolując i obijając Dobera z góry, a także zagrażając mu poddaniami.

Z całą pewnością Islamowi służył będzie mały oktagon, w którym rozegra się walka. O zamknięcie na siatce Amerykanina będzie dzięki temu znacznie łatwiej.

Jestem też daleki od skreślania walczącego z odwrotnego ustawienia – jak Dober – Dagestańczyka w obszarze kickbokserskim, bo jego prawy sierpowy czy lewe kopnięcie są bardzo niebezpieczne, niesygnalizowane. Jednak na nogach Makhachev nie czuje się tak pewnie jak w parterze. Pomimo dobrej techniki czasami się gubi, brakuje mu jakby wiary we własny umiejętności, brakuje mu głowy. Dober zawsze wyróżniał się natomiast w stójce, choć wcześniej jego defensywa wołała o pomstę do nieba – teraz jednak mocno te luki załatał, wyraźnie poprawiając też boks. Mając zaś na uwadze, że szczękę ma z tytanu, to wojując z nim na nogach, Makhachev będzie igrał z ogniem. Na swoje szczęście, Islam nie jest typem zawodnika, który podejmowałby większe ryzyko w szermierce na pięści i kopnięcia – wyciągnął wnioski z klęski z Adriano Martinsem przed kilkoma laty.

Warto oczywiście mieć też na uwadze półtoraroczną przerwę Dagestańczyka. Być może w jakimś stopniu odbije się ona na jego wyczuciu czasu i dystansu w pierwszych minutach, co być może spróbuje wykorzystać Amerykanin. Doberowi oddać też trzeba, że prezentuje się solidnie od strony kondycyjnej.

Nie zmienia to jednak mojej oceny tego pojedynku – zapasy i parter to najbezpieczniejsza droga do zwycięstwa Islama Makhacheva i myślę, że nią właśnie podąży, za cel stawiając sobie przede wszystkim zwycięstwo, a nie zaspokojenie morderczych żądzy fanów just bleed.

Zwycięzca: Islam Makhachev przez poddanie

135 lbs: Petr Yan (15-1) vs. Aljamain Sterling (19-3)

Kursy bukmacherskie: Petr Yan vs. Aljamain Sterling 1.75 – 1.96

Bartłomiej Stachura: w ostatnich latach Aljamain Sterling – kiedyś przypominający swoimi kickbokserskimi poczynaniami Eliasa Theodorou – mocno rozwinął swoje umiejętności kickbokserskie. Nadal co prawda opiera je na masie różnorodnych kopnięć z obu ustawień i na wszystkich wysokościach, ale teraz czuje się znacznie pewniej niż onegdaj w obszarze pięściarskim. Tu i ówdzie smagnie rywala długim prostym, złoży krótką kombinację.



Jego niezwykle mobilny styl walki uzupełniony o szeroki arsenał długodystansowych broni, często trudnych do rozczytania, stanowi trudny problem do rozwikłania dla jego przeciwników. Nie tylko bowiem ruchliwy Amerykanin kąsa ich różnorodnymi uderzeniami, ale też nieustannie straszy zapaśniczo – a to oznacza, że jego rywale muszą wkalkulować w swoje poczynania także ryzyko obaleń.

Scenariusz, w którym pretendent wygrywa pierwszą rundę, jest ze wszech miar realny. Mistrz rozkręca się bowiem powoli, pierwsze minuty wykorzystując do zbierania informacji o przeciwniku. Jednak mam bardzo poważne wątpliwości, aby w drugiej rundzie – o trzeciej nie wspominając! – Yan nadal miał problemy w stójce ze Sterlingiem. Rosjanin jest bowiem w swoich poczynaniach niebywale metodyczny i zdyscyplinowany. Wywiera nieustanną presję, tłamsząc mentalnie i później fizycznie swoich rywali. Jego boks stoi na bardzo wysokim poziomie. 1-2 to klasa światowa. Uwielbia atakować korpus, chętnie zmienia ustawienie w trakcie kombinacji, po mistrzowsku zamyka oponentów na siatce.

Natomiast Sterling – pomimo iż znacznie lepszy w stójce niż jeszcze kilka lat temu – nadal bywa na nogach niebywale chaotyczny, chwilami płochliwy. To będzie woda na młyn dla tak dobrze poukładanego kickboksersko Rosjanina. Nawet niskie kopnięcia Amerykanina może wykorzystać on do kontr.

Pytanie oczywiście brzmi, czy Funk Master zdoła przewrócić Sybiraka? Otóż… Powątpiewam! Niby Petr lubi nacierać, czasami z mocnymi ciosami, co naraża go na obalenia, ale… Amerykanin nie jest tytanem, jeśli chodzi o kontry mocnymi zejściami do nóg. Raczej ustawia rywali na ogrodzeniu i tam próbuje przenieść walkę do parteru dzięki swoim świetnym szlifom technicznym. Istnieje jednak pewne ryzyko, że w jakiejś kotłowaninie zajdzie Yanowi za plecy – ten bowiem czasami oddaje je, próbując wracać na nogi.

Rzecz jednak w tym, że Rosjanin także we wszelkiego rodzaju kotłach zapaśniczych prezentuje się doskonale. Widać to szczególnie od czasu jego rewanżu z Magomedem Magomedovem. Nie uważam tego może za szczególnie prawdopodobne, ale nie spadłbym z krzesła, gdyby mistrz w którymś momencie sam zainicjował obalenie, choć oczywiście walka na chwyty z jamajskim Amerykaninem to jak gra w rosyjską ruletkę.




Grzechem byłoby nie wspomnieć o przewadze kondycyjnej Petra Yana. Aljamain Sterling bywał już bardzo mocno zmęczony w trzecich rundach – nawet w zwycięskim boju z Pedro Munhozem. Natomiast Petr Yan rozkręca się z minuty na minutę. Nawet jeśli przegra dwie pierwsze rundy, prawdopodobnie do trzeciej wyjdzie z nadal niezłomnym nastawieniem. Sterling natomiast, jak wspomniałem, bywa w swoich poczynaniach chaotyczne, niepoukładany, a nawet bojaźliwy – jeśli zainkasuje kilka uderzeń, a Sybirak pozdrowi go jakimś gestem… Coś tam może pęknąć!

Innymi słowy, nie odbieram całkowicie szans Sterlingowi, ale jeśli nie poskręca Yana w dwóch pierwszych rundach, wróżę mu sromotną klęskę.

Zwycięzca: Petr Yan przez (T)KO

145 lbs: Amanda Nunes (20-4) vs. Megan Anderson (10-4)

Kursy bukmacherskie: Amanda Nunes vs. Megan Anderson 1.07 – 6.83

Bartłomiej Stachura: sprawa nie jest tutaj szczególnie skomplikowana. W stójce Megan Anderson może zaskoczyć, nawet tam Amanda Nunes powinno dawać sobie radę z uwagi na przewagę szybkościową. Spodziewam się natomiast obalenia i ubicia Australijki lub jej poddania.

Zwycięzca: Amanda Nunes przez (T)KO

205 lbs: Jan Błachowicz (27-8) vs. Israel Adesanya (20-0)

Kursy bukmacherskie: Ketlen Vieira vs. Yana Kunitskaya 1.30 – 3.21

Bartłomiej Stachura: szczegółową analizę walki opublikowałem na Lowking.pl w trzech częściach:

Jan vs. Izzy #1 – dwa filary fenomenu Nigeryjczyka
Jan vs. Izzy #2 – polskie chwyty vs. nigeryjskie antyzapasy
Jan vs. Izzy #3 – byk czy matador? Typowanie!

Tam też szczegóły, do których zapraszam.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Zwycięzca: Israel Adesanya przez decyzję

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.
Błachowicz - Adsanya
2.41 - 1.50

Adesanya
Nunes vs. Anderson
1.07 - 6.83

Nunes
Yan - Sterling
1.75 - 1.96

Yan
Makhachev - Dober
1.20 - 4.04

Makhachev
Santos - Rakić
2.07 - 1.67

Rakić
Cruz - Kenney
2.16 - 1.62

Kenney
Benavidez - Askarov
2.07 - 1.67

Askarov
Phillips - Song
2.29 - 1.55

Song
France - Bontorin
1.65 - 2.11

France
Jones - Bautista
2.73 - 1.40

Bautista
Elliott - Espinosa
1.85 - 1.85

Espinosa
Brady - Matthews
1.45 - 2.55

Brady
Medic - Cruz
1.55 - 2.29

Medic
Ulberg - Nzechukwu
1.40 - 2.73

Ulberg
Souza - Lemos
2.55 - 1.45

Lemos
Ostatnia gala4-4
Łącznie2018-1120
Poprawne64,30 %

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply