UFCZapowiedzi gal UFC

Typowanie UFC 207 – Nunes vs. Rousey

Analizy i typowanie gali UFC 207 z Amandą Nunes i Rondą Rousey w rolach głównych.

Transmisja z gali rozpocznie się w nocy z piątku na sobotę o godzinie 1:30.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

135 lbs: Amanda Nunes (13-4) vs. Ronda Rousey (12-1)

Kursy UNIBET: Amanda Nunes vs. Ronda Rousey 2.20 – 1.70

Bartłomiej Stachura: Amanda Nunes to stylistycznie zupełnie inna zawodniczka od Holly Holm, która upokorzyła Rondę Rousey. Owszem, obie preferują walkę w stójce, ale też obie walczą zupełnie inaczej – o ile Amerykanka lubuje się w kontrach i utrzymywaniu dystansu kickbokserskiego, tańcząc przy tym nieustannie na nogach, to Brazylijka jest znacznie agresywniejsza i lubi wchodzić w dystans bokserski, by tam rozpuścić ręce.

Nie ukrywam, że styl Nunes powinien być znacznie bardziej przyjazny dla Rousey – także dlatego, że mistrzyni nie jest żadną specjalistką od kontr. Z jednej strony oznacza to, że jeśli Rowdy wyjdzie do walki agresywnie, szukając szybko klinczu, ryzyko nadziania się na kontrujące uderzenie nie będzie tak duże. Z drugiej natomiast, niewykluczone, że to sama Brazylijka będzie wpadała z ciosami – bo takie miewa tendencje, jeśli trafi jednym czy drugim uderzeniem.

Na niekorzyść Rousey na pewno działać będzie moc drzemiąca w pięściach Nunes – nigdy wcześniej bowiem Amerykanka nie mierzyła się z tak mocno bijącą rywalką. A skoro ciosy Holm doprowadziły do tego, że szarżowała bez ładu i składu, byle złapać klincz – to i do podobnych rezultatów mogą doprowadzić uderzenia Nunes.

Pewnikiem wydaje się, że Amerykanka w wymianach stójkowych nie będzie miała wiele do powiedzenia. Jej dziurawa jak szwajcarski ser defensywa, nieruchoma głowa, mechaniczne poruszanie się w liniach prostych – wszystko to czyniło będzie wchodzenie w jakiekolwiek wymiany z ciężkoręką mistrzynią bardzo ryzykownym. Rousey jakimś sposobem będzie jednak musiała przedrzeć się przez ręce i kopnięcia Nunes, jeśli będzie chciała przejść do klinczu – a oczywistym jest, że będzie to jej najważniejszy cel.

Klincz bowiem to królestwo Rousey – i choć Nunes posiada brąz w judo, to jeśli była w stanie przewracać ją Valentina Shevchenko, zrobi to też najprawdopodobniej Rowdy, jeśli dojdzie do zwarcia. Pomimo tego warto mieć na uwadze, że Nunes jest postawna i silna, co może mieć spore znaczenie w walce o utrzymanie akcji na nogach. Pomimo tego, że w parterze nie skreślam absolutnie mistrzyni, szczególnie jeśli znajdzie się jakimś sposobem na górze, to jednak wdając się w walkę na chwyty z Rousey, będzie musiała mieć się na baczności w każdej sekundzie, uważając na firmowe balachy Amerykanki.

Od razu jednak w tym miejscu drobne zastrzeżenie. Pomimo tego bowiem, że Rowdy to prawdziwa mistrzyni balach, które potrafi zapinać z różnych pozycji, to jednak mimo wszystko jest w swojej parterowej grze mocno jednopłaszczyznowa. Na ówczesną kategorię kogucią kobiet wystarczało to z nawiązką, ale kto wie, czy nadal tak będzie. Nie opadnie mi szczęka, jeśli szlify parterowe Nunes okażą się wystarczające, aby nie tylko uchronić się przed klepaniem, ale też przy okazji spuścić kilka mocnych ciosów na wijącą się Amerykankę.

Tym niemniej, nie ulega wątpliwości, że największą przewagę mistrzyni mieć będzie na nogach i to tam powinna utrzymać pojedynek, aby zapewnić sobie najmniej wyboistą drogę do obrony pasa.

Trudno powiedzieć, jak potoczy się walka, jeśli wyjdzie poza drugą rundę. Nunes znana jest z przeciętnej – co najwyżej! – kondycji i choć Rousey wraca po ponad rocznej przerwie i generalnie jej forma jest sporą niewiadomą, to w przeszłości udowodniła już, że potrafi bić się na dłuższym dystansie. Dlatego wraz z biegiem walki jej szanse powinny rosnąć – a nie spadać. Wiele zależeć będzie jednak też oczywiście od obrażeń, jakie będzie przyjmować w międzyczasie.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o psychicznej kondycji Amerykanki. Co my tutaj bowiem mamy? Kompletna ucieczka i zaszycie się w niedostępnym dla nikogo miejscu po porażce. Myśli samobójcze. Unikanie prasy. Obwinianie prasy. Zagwarantowanie sobie w kontrakcie, aby przed galą nie udzielać wywiadów – poza wybranymi mediami. Wszystko to sugeruje, że konstrukcja psychiczna Rousey jest bardzo krucha.

Dobrze prawi Brendan Schaub, który przypomina Conora McGregora po porażce z Natem Diazem – Irlandczyk na drugi dzień chciał rewanżu i robił, co w jego mocy, aby do niego doprowadzić. Tak zachowuje się pewny siebie zawodnik.

Dlatego o ile w aspektach technicznych nie odbieram Rousey szans, bo jak najbardziej może przedrzeć się do klinczu, gdzie będzie o krok od przewrócenia i poddania Nunes, to jednak jej fatalna stójkowa defensywa prowadzi mnie do wniosku, że nie zdzierży ciosów Brazylijki w drodze do tegoż klinczu. Mocne, soczyste uderzenie na szczękę i jej psychika runie jak domek z kart.

Uważam, że jeśli Nunes odrobinę poprawiła pracę na nogach, jeśli powstrzyma się przed kopnięciami (Rousey lubi je przechwytywać), jeśli mocno trenowała obronę przed obaleniami, to wcale nie będzie musiała znokautować pretendentki, aby obronić pas. Trzy, cztery dobre ciosy na twarz Amerykanki i jej psychika kompletnie się rozsypie. Nunes wygra przez techniczny nokaut, kończąc karierę Rousey.

Zwycięzca: Amanda Nunes przez (T)KO

135 lbs: Dominick Cruz (22-1) vs. Cody Garbrandt (10-0)

Kursy UNIBET: Dominick Cruz vs. Cody Garbrandt 1.44 – 2.88

Bartłomiej Stachura: Dominick Cruz nigdy wcześniej nie mierzył się z zawodnikiem, który jednocześnie byłby tak szybki i tak mocno bijący jak Cody Garbrandt. Biorąc natomiast pod uwagę, że sam Dominator nigdy do tytanów szybkości nie należał, daleki jestem od całkowitego skreślania pretendenta.

Nie tylko jednak dlatego, że uderza mocno i szybko, ale też dlatego, że cały czas wzbogaca swój ofensywny repertuar – ostatnio chociażby urozmaicając swoje kombinacje o atak w drugie tempo po zanurkowaniu pod ciosami rywala. Ponadto warto mieć na uwadze, że lubujący się w rozpracowywaniu rywali Cruz wcale nie musi znać całego arsenału swojego piątkowego rywala – ten bowiem zwykł kończyć swoich rywali w pierwszych rundach, nie mając okazji do zaprezentowania się w pełnej krasie. Nie sposób zatem wykluczyć, że posiada w zanadrzu narzędzia, które mogą mocno zaskoczyć mistrza.

Skoro już przy szansach pretendenta jesteśmy, pójdźmy dalej tym tropem. Otóż, Garbrandt potrafi kopać bardzo mocne lowkingi, a jeśli w ostatnich walkach Cruz pokazał jakąś słabość, to jest nią na pewno obrona przed lowkingami. Nie będę zdziwiony, jeśli element ten będzie jednym z głównych w planie na walkę dla pretendenta.

Kolejna rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę, to obrona przed uderzeniami w wykonaniu mistrza. Oczywiście wszyscy doskonale wiemy, jak trudno jest go trafić, wobec czego czepianie się jego obrony może wydawać się dziwne, ale… abstrahując od tego, że Cruz w zasadzie nie trzyma gardy, opierając całą defensywę na pracy na nogach, to jego taniec bardzo rzadko jest wynikiem reakcji na ciosy rywala. W zdecydowanej większości są to wcześniej wyćwiczone schematy. Oczywiście Cruz posiada ma ich całą masę i jak nikt inny potrafi płynnie przechodzić między nimi, mieszać je. Jednak obszerne sierpy Garbrandta w połączeniu z jego szybkością oraz wspomnianymi właśnie tendencjami Cruza do bujania głową na lewo i prawo nie w reakcji na ciosy rywala, ale w zgodzie ze schematem, potęgują ryzyko zainkasowania ciosu przez mistrza.

Ostatni element, o którym chciałem wspomnieć w kontekście szans pretendenta, to widoczna w ostatniej walce skłonność Cruza do osadzania nóg przy wyprowadzaniu ciosów. Wcześniej jego uderzenia nie niosły ze sobą jakiejś dewastującej siły, bo wyprowadzane były w locie. Pomagało to jednak w jego defensywie, czyniąc go piekielnie trudnym do trafienia. Jeśli jednak w konfrontacji z Garbrandtem również spróbuje wyprowadzać mocne ciosy, ryzyko zainkasowania kontry z uwagi na utratę mobilności mocno wzrośnie.

Czy opisana wyżej tendencja Cruza była w walce z Urijahem Faberem jedynie wynikiem chęci ubicia rywala za wszelką cenę, czy też może regresem wynikłym ze stanu zdrowia i upływających lat – nie rozstrzygam, choć zdecydowanie bliżej mi jednak do tego pierwszego. Zaznaczam jednak, że próby ubicia Garbrandta – postawienia na moc kosztem mobilności – mogą się dla mistrza skończyć bardzo źle.

Powyżej ulubiona kombinacja Cody’ego Garbrandta – prawy sierpowy, zejście, lewy sierpowy już z odwrotnej pozycji – dzięki temu w każdy cios może wkładać maksymalną moc.

Tym niemniej – trudno nie faworyzować w tym starciu Dominatora. Jeśli wyjdzie do walki w takiej formie i z takim nastawieniem (bezpiecznym!) jak w ostatnich pojedynkach, trudno spodziewać się, by Garbrandt – niesłynący przecież z umiejętności trzymania swoich nerwów na wodzy, walczący bardzo emocjonalnie – był w stanie go dosięgnąć swoimi szarżami. Pretendent najczęściej atakuje bowiem w linii prostej, tylko odrobinę od czasu do czasu zmieniając kąty natarcia – w rezultacie swoją pracą na nogach Cruz powinien być w stanie albo go wymanewrować (najbezpieczniejsza opcja), albo wymanewrować i skontrować, albo też skontrować obaleniem – te dwie ostatnie: ryzykowniejsze.

Ponadto Garbrandt nie jest żadnym mistrzem ani w wywieraniu presji, ani w zamykaniu rywali na siatce – a to dwa piekielnie istotne aspekty, jeśli marzy się o pokonaniu Cruza. Mistrz powinien być w stanie unikać przyszpilenia pod siatką, frustrując wkładającego masę mocy w każde niemal uderzenie rywala.

Augusto Mendes – grappler, który wziął walkę na kilka dni przed galą – cofa się powyżej w linii prostej na siatkę, a i tak jest w stanie skontrować nacierającego swoją ulubioną kombinacją Cody’ego Garbrandta soczystym lewym, po którym animusz Amerykanina mocno spadł na dobre kilkadziesiąt sekund. Takie ataki będą wodą na młyn dla Dominicka Cruza.

Nie byłbym też w najmniejszym stopniu zdziwiony, gdyby plan na walkę Dominatora obejmował permanentne próby obaleń – Cruz bowiem jest absolutnym mistrzem, jeśli chodzi o bezwysiłkowe kładzenie rywali na plecach, idealnie wyczuwając moment, aby przerwać ich akcję zejściem po nogi.

Garbrandt będzie oczywiście bardzo groźny w pierwszej rundzie, ale spodziewam się, że Cruz podejdzie do niej z bardzo niską akceptacją ryzyka, przede wszystkim skupiając się na pracy w obronie. Gdy rozpracuje schematy pretendenta, od drugiej rundy rozpocznie prowadzenie swojej metodycznej gry, której przyświeca filozofia: „trafiać i nie być trafianym”. Ostatecznie zwycięży pewną decyzją sędziowską.

Zwycięzca: Dominick Cruz przez decyzję

135 lbs: TJ Dillashaw (13-3) vs. John Lineker (29-7)

Kursy UNIBET: TJ Dillashaw vs. John Lineker 1.36 – 3.15

Bartłomiej Stachura: TJ Dillashaw ma w sobie to, co najlepszego przeciwko Johnowi Linekerowi mieli do zaoferowania dwaj zawodnicy, którzy w ostatnich walkach byli najbliżsi pokonania Brazylijczyka – Francisco Rivera oraz John Dodson. Otóż, TJ to zawodnik, który z jednej strony będzie karał Linekera za otwarte szarże (wbrew zapowiedziom Brazylijczyka, pewnikiem wydaje się, że do nich prędzej czy później dojdzie, bo w walce na dystans Amerykanin będzie miał przewagę) ciosami, podobnie jak Rivera, ale bez porównania bardziej technicznie i precyzyjnie. Z drugiej natomiast strony, gdy nastanie taka konieczność, będzie oddalał się przed atakami Linekera niczym Dodson – ale nie wtedy, gdy ma już za plecami siatkę (tylko wcześniej), i nie bez ładu i składu, byle uciec – tylko najpewniej z ciosami albo wymanewrowaniem rywala i zdobyciem dominującego kąta.

Naturalnie, nie sposób wykluczyć jakieś bomby kowadłorękiego Linekera, która może zmienić obraz walki, zapewniając mu ostatecznie zwycięstwo. Ba, presja, którą będzie wywierał, na pewno spodoba się sędziom punktowym, co jak najbardziej może mieć znaczenie. Dodatkowo, nie zapominajmy, że Dillashaw chociażby w drugiej walce z Renanem Barao z o wiele większą ochotą wdawał się w ostre wymiany niż w ich pierwszej potyczce. Jeśli z podobnym nastawieniem wyjdzie do Linekera, może go to drogo kosztować, bo ten uderza znacznie mocniej i w sztuce półdystansowych wymian jest znacznie bardziej władny od swojego krajana.

Wątpię jednak, aby Amerykanin wdawał się w wymiany z Brazylijczykiem. Spodziewam się, że Dillashaw szukał będzie jednego, może dwóch ciosów, może wplecie do tego jakieś próby zapaśnicze, by następnie łapać dystans. Innymi słowy – będzie nieuchwytnym celem, ani przez moment nie pozostając w miejscu. A to oznacza, że Linekerowi piekielnie trudno będzie zamknąć go na siatce, co przecież tak bardzo lubi, łamiąc wówczas unieruchomionych tam rywali mentalnie i fizycznie. Szlify techniczne, kapitalna praca na nogach, umiejętność płynnego przechodzenia między defensywą i ofensywą każą widzieć Dillashawa w roli faworyta.

Zwycięzca: TJ Dillashaw przez decyzję

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.Szymon B.Wilk
Nunes - Rousey
2.20 - 1.70

Nunes

Rousey

Rousey
Cruz - Garbrandt
1.44 - 2.88

Cruz

Cruz

Cruz
Dillashaw - Lineker
1.36 - 3.15

Dillashaw

Dillashaw

Dillashaw
Kim - Saffiedine
1.67 - 2.20

Kim

Kim

Kim
Smolka -Borg
2.10 - 1.73

Borg

Borg

Smolka
Hendricks - Magny
2.20 - 1.67

Magny

Magny

Hendricks
Carlos Jr. - Vettori
1.67 - 2.20

Carlos Jr.

Carlos Jr.

Carlos Jr.
Pyle - Garcia
2.50 - 1.53

Garcia

Garcia

Garcia
Thatch - Price
1.53 - 2.50

Thatch

Thatch

Thatch
Oliveira - Means
1.95 - 1.85

Means

Means

Oliveira
Ostatnia gala7-68-46-7
Łącznie763-443606-391385-263
Poprawne63,26 %60,78 %59,41 %

Powiązane artykuły

Back to top button