KSWPolskie MMATypy KSW

Typowanie KSW 72: Romanowski vs. Grzebyk

Analizy najważniejszych walk i typowanie całej gali KSW 72: Romanowski vs. Grzebyk, która odbędzie się w Kielcach.

Przypominamy, że dla Czytelników Lowking.pl, którzy nie są jeszcze graczami FORTUNY, przygotowaliśmy też Zakład Bez Ryzyka do 600 PLN. Szczegóły – tutaj.




Gala rozpocznie się w sobotę o godzinie 19:00 czasu polskiego w aplikacji Viaplay.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

77,1 kg: Robert Maciejowski (5-4-1) vs. Arkadiusz Kaszuba (3-1)

Kursy bukmacherskie: Robert Maciejowski vs. Arkadiusz Kaszuba 1.58 – 2.38

W obszarze stójkowym trudno wskazać tutaj sprawniejszego zawodnika – wydaje się, że Arkadiusz Kaszuba posiada lepsze szlify techniczne, zwłaszcza pod kątem kontruderzeń – ale Robert Maciejowski też ułomkiem na nogach nie jest.

Natomiast Robert powinien mieć sporą przewagę w parterze, jeśli zdoła przewrócić Arkadiusza. Czy zdoła? Tutaj robi się problematycznie, bo Maciejowski gigantem zapaśniczym na pewno nie jest. Z drugiej zaś strony, Kaszubę też o elitarną obroną obaleń posądzić nie sposób.

Podsumowując, zagrożenie zapaśnicze, jakie wniesie do klatki Maciejowski, pozwoli mu nie odstawać stójkowo – a gdy w końcu przeniesie walkę do parteru, rozbije rywala, tym samym ratując się przed zwolnieniem z organizacji.

Zwycięzca: Robert Maciejowski przez (T)KO

70,3 kg: Hubert Szymajda (9-5) vs. Yann Liasse (7-1)

Kursy bukmacherskie: Hubert Szymajda vs. Yann Liasse 2.96 – 1.40

Niełatwa do wytypowania walka. Przyznam szczerze, że nie ujmuje mnie swoim stylem walki Yann Liasse. Walczy jakby leniwie, koordynacją ruchową nie grzesząc. A i jego defensywa stójkowa chwilami woła o pomstę do nieba. Owszem, pokonał w debiucie w KSW Oskara Szczepaniaka, ale Polak pokazał wówczas dramatyczną formę.

Przyznam szczerze, że jestem tutaj bardzo daleki od skreślania Huberta Szymajdy, który może zagrozić Luksemburczykowi szczególnie w obszarze zapaśniczym i parterowym. Zresztą nawet stójce długie kombinacje, od jakich Polak nie stroni, mogą Liasse sprawić problemy. Pytanie natomiast, jak Hubert zniesie ścinanie wagi do 70 kilogramów?




Niewiadomych jest tutaj fura, a i poziom sportowy obu jak na KSW jednak nieco dyskusyjny, co utrudnia prognozę walki – tym samym wzrasta znaczenie czynnika losowego. Stawiam jednak bez najmniejszego przekonania na bardziej mimo wszystko poukładanego i prawdopodobnie silniejszego fizycznie Polaka.

Zwycięzca: Hubert Szymajda przez decyzję

61,2 kg: Patryk Surdyn (6-2) vs. Gustavo Oliveira (8-1)

Kursy bukmacherskie: Patryk Surdyn vs. Gustavo Oliveira 2.34 – 1.60

Obejrzawszy kilka walk przybysza z Brazylii, stwierdzam, że jeśli Patryk Surdyn spróbuje tutaj wymierzyć Brazylijczykowi sprawiedliwość w stójce, może się bardzo przeliczyć – pomimo iż sam w obszarze kickbokserskim ostatnimi czasy się rozwinął. Na nogach Oliveira jest bowiem bardzo groźny – lubi składać kombinacje kończone kopnięciami, ma smykałkę do kontr i generalnie widać, że szermierka na pięści i kopnięcia to jego królestwo. Czuje się tam jak ryba w wodzie, tu i ówdzie pozwalając sobie nawet na różnorodne prowokacje.

Pytanie zatem, czy Patryk Surdyn będzie w stanie zaprząc do działania zapasy i parter – bo w tym obszarze jego szanse na wiktorię wzrosną. Nie wykluczam absolutnie scenariusza, w którym Polak rzeczywiście zamęcza Brazylijczyka w parterze, ale… No jednak Oliveira nawet z pleców lebiegą nie jest – vide chociażby trójką z pleców, jaki zafundował swego czasu Gustavo Carvalho. Także jego defensywa zapaśnicza najgorsza nie jest.

Warto natomiast zaznaczyć, że obaj zawodnicy są jeszcze młodzi, obaj się rozwijają. Niewykluczone zatem, że obaj załatali kilka luk w swojej grze, nabywając jednocześnie nowych umiejętności. Uważam jednak, że Oliveira jest zbyt mocny w stójce i zbyt sprawny w aspektach zapaśniczo-parterowych, aby skończyć tutaj na tarczy.

Zwycięzca: Gustavo Oliveira przez (T)KO

93 kg: Oumar Sy (6-0) vs. Bartłomiej Gładkowicz (8-2)

Kursy bukmacherskie: Oumar Sy vs. Bartłomiej Gładkowicz 1.20 – 4.56

Sprawa nie jest tutaj szczególnie skomplikowana pod kątem stylów walki – Oumar Sy to przede wszystkim grappler, Bartłomiej Gładkowicz – uderzacz. O ile jednak Francuz w stójce jest naprawdę bardzo przeciętny, to Polak lebiegą parterowym absolutnie nie jest – vide zwycięstwa przez poddania, jakie odnosił.

Rzecz jednak w tym, że nie dość, iż Bartłomiej wziął ten pojedynek w zastępstwie – będzie to też jego debiut w KSW, co oczywiście może rodzić kilka pytań nt. potencjalnego stresu – to jeszcze przenosi się do kategorii półciężkiej, podczas gdy w ostatnich latach wojował w średniej, a wcześniej nawet w półśredniej. Spodziewam się zatem, że Sy może mieć tutaj przewagę gabarytów, wagi oraz szczególnie siły – a ta ostatnia może mieć kapitalne znaczenie w bojach klinczersko-zapaśniczo-parterowych.



Z drugiej zaś strony, Gładkowicz jest w tej potyczce skazywany na pożarcie, co może zdjąć z niego sporo presji. Jeśli będzie w stanie utrzymać walkę na nogach odpowiednio długo – w czym na pewno pomoże mu mobilność – jak najbardziej może ustrzelić Sy, którego obrona stójkowa jest dziurawa jak szwajcarski ser. Wygrana Polaka przez jakiś nokaut jest tym bardziej możliwe, że nasz zawodnik powinien tutaj być znacznie szybszy.

Mimo wszystko typ na mającego za sobą pełen obóz przygotowawczy Sy, który na dodatek wydaje się zawodnikiem zdającym sobie dobrze sprawę ze swoich niedostatków kickbokserskich – co objawia się stronieniem od wymian i poszukiwaniem klinczu – jest jednak znacznie bezpieczniejszy. Francuz będzie rozdawał karty w obszarze zapaśniczo-parterowym, kończąc zmęczonego Polaka w rundzie drugiej lub trzeciej.

Zwycięzca: Oumar Sy przez (T)KO

77,1 kg: Michał Pietrzak (10-5-1) vs. Brian Hooi (17-8)

Kursy bukmacherskie: Michał Pietrzak vs. Brian Hooi 1.32 – 3.15

Brian Hooi to holenderski chuligan Feyenoordu Rotterdam. Trzeba chłopu oddać, że walczył w ultra-brutalnych formułach – a mianowicie na niszowych galach King of the Streets, gdzie pojedynki odbywały się na betonie, na gołe pięści, praktycznie bez zasad – dozwolone były soccer kicki, kolana na głowę, łokcie z każdej pozycji, uderzenia głową. Rąbać można też jak najbardziej było w tył głowy. Holender to więc kawał ulicznika.

Z bardziej sportowych walk, z których nagrania są dostępne w sieci, oceniam go jako stójkowicza z niezłymi warunkami fizycznymi. Odwrotne ustawienie, długie proste, kopnięcia na każdej wysokości. Może imponować spokój i opanowanie, jakie wnosi do klatki, co w sumie nieszczególnie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę, że tłukł się na gołe pięści na betonie w spartańskich warunkach.

Holender prezentuje się też bardzo przyzwoicie pod kątem kondycji – vide chociażby ostatnia walka w Bellatorze, którą co prawda przegrał, ale w rundzie trzeciej zdecydowanie rozdawał karty. Hooi posiada też niezłą defensywę zapaśniczą, nie będąc łatwym do skontrolowania na dole – od razu się wije, kręci, szuka powrotu na nogi. Ma antyzapaśniczy dryg!

Wydaje się, że jego piętą achillesową w stójce są kopnięcia na głowę ze strony klasycznie ustawionych rywali. Sporo takowych przyjął, a nawet lądował po nich na deskach. Lewej ręki najwyżej nie trzyma…

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

W ogólnym jednak rozrachunku scharakteryzowałbym to zestawienie jako pojedynek sportowca z ulicznikiem. Tym pierwszym jest oczywiście Michał Pietrzak. W warunkach i na zasadach sportowych – a w takowych przecież odbędzie się to starcie – trudno nie stawiać na sportowca, szczególnie jeśli ten będzie miał po swojej stronie nie tylko przewagę umiejętności – zwłaszcza zapaśniczych – ale także wagi. Rzecz bowiem w tym, że Holender stoczył masę walk w wadze lekkiej, wobec czego pod kątem siłowym Pietrzak będzie tutaj prawdopodobnie wyraźnie rozdawał karty.

Innymi słowy, jeśli reprezentant Czerwonego Smoka wplecie w swoje poczynania zapasy, powinien pokonać debiutanta bez większych problemów – choćby poprzez kontrolę na siatce, gdzie Holender miewa problemy. Hooi będzie oczywiście niebezpieczny w stójce – ma niezłe gabaryty, szybkość, długie ciosy, kopnięcia – ale czy tak groźny jak Roberto Soldić czy nawet Tomasz Romanowski? Nie sądzę.

Zwycięzca: Michał Pietrzak przez decyzję

65,8 kg: Patryk Kaczmarczyk (8-1) vs. Dawid Śmiełowski (9-0)

Kursy bukmacherskie: Patryk Kaczmarczyk vs. Dawid Śmiełowski 1.52 – 2.53

Dawid Śmiełowski to oczywiście typ finishera, który wszystkie walki w karierze wygrał przed czasem. Dysponuje kapitalnymi warunkami fizycznymi jak na kategorię piórkową i korzysta z szerokiej gamy uderzeń – od różnorodnych ciosów przez kopnięcia na wszystkich wysokościach, kolana, na łokciach kończąc. To przede wszystkim stójkowicz.

Znamienne jest oczywiście – nawet jeżeli jest to teza odrobinę naciągana, bo głowy nie dam, czy rzeczywiście tak jest – że Dawid jeszcze nigdy w karierze nie wygrał żadnej rundy, pomimo iż jego bilans walk jest nieskazitelny. Świadczy to o tym, że Śmiełowski często walki przegrywa aż do momentu, gdy kończy swojego rywala. Na ogół przełamuje ich swoją odpornością, charakterem – i oczywiście umiejętnościami, których nie można mu odmówić. To typ solidnego kondycyjnie, twardego zawadiaki, któremu wychodzenie z opresji nie jest obce. Walczy do końca, wiary w zwycięstwo nie tracąc ani na sekundę – nawet jeśli chwieje się akurat na nogach.

Patryk Kaczmarczyk może jednak okazać się dla niego bardzo skomplikowanym przeciwnikiem. To bowiem zawodnik bardzo wszechstronny, który potrafi łączyć odrobinę chwilami karatecką stójkę z zapasami – i oddać mu trzeba, że świetnie prezentuje się we wszelkiego rodzaju kotłach zapaśniczych i kulankach parterowych. O ile w stójce Śmiełowski jest groźniejszy pod kątem zdolności do kończenia walk – kopie na głowę, szuka kontrujących lewych sierpów, atakuje kolanami, nie stroni od łokci – tak przewaga zapaśnicza, którą powinien mieć po swojej stronie Kaczmarczyk, jak najbardziej może rywalizację na nogach wyrównać.




Zwracam uwagę, że Dawid nie jest najbardziej chyżonogim zawodnikiem, co może narażać go na niskie kopnięcia na wysokości łydki – a takowymi Patryk kopać bardzo lubi. Spodziewam się też, że zawodnik z Radomia, który do walki przygotowywał się między innymi z Marianem Ziółkowskim, będzie tutaj poszukiwał schabów rywala – sukcesy w tym obszarze w starciu z Dawidem Śmiełowskim notował chociażby Filip Pejić.

Jestem jednak daleki od skreślania Śmiełowskiego, bo zawodnika o jego charakterystyce – twardego, nieustępliwego, solidnego kondycyjnie, odpornego i zdolnego do skończenia walki w każdym niemal momencie – skreślać nie sposób. Uważam natomiast, że wszechstronność Kaczmarczyka, jego przewaga szybkościowa oraz pewnego rodzaju wyrachowanie – nie będzie za wszelką cenę szukał skończenia – przesądzą o jego wiktorii. Mieszając stójkę z zapasami, radomianin ugra decyzję.

Zwycięzca: Patryk Kaczmarczyk przez decyzję

77,1 kg: Tomasz Romanowski (15-8) vs. Andrzej Grzebyk (18-5)

Kursy bukmacherskie: Tomasz Romanowski vs. Andrzej Grzebyk 2.53 – 1.52

Mając na uwadze styl walki obu zawodników, dystans kickbokserski powinien faworyzować Andrzeja Grzebyka, a półdystans Tomasza Romanowskiego. Rzeszowianin będzie miał tutaj sporą przewagę gabarytów, a i oddać mu trzeba, że nieźle korzysta z długich prostych czy niemałego arsenału kopnięć.

Rzecz jednak w tym, że Andrzej chętnie atakuje też w kombinacjach, które mogą ułatwić mającemu smykałkę do kontr Tomaszowi do wstrzelenia się między uderzenia. Po drugie natomiast – Grzebyk mimo wszystko nie jest typem zawodnika, który hasałby nieustannie do boków, kontrolując dystans i z dużej odległości rozbijając rywali. Nie – były podwójny mistrz FEN nie stroni od wdawania się w ostre wymiany w półdystansie. Ma tendencje do tego, aby osadzić mocno nogi na podłożu i wchodzić w wymiany. Uważam natomiast, że Romanowski jest pod kątem pięściarskim sprawniejszy, lepszy technicznie i prawdopodobnie szybszy. W ogóle nie zdziwię się też, jeśli Tommy będzie tutaj polował na długi korpus rywala – czy to prostymi, czy też jakimiś hakami.

Zwracam też uwagę na odwrotne ustawienie Berserkera, który dobrze korzysta z niskich kopnięć z obu nóg. Mając zaś na uwadze, że spodziewam się, iż Grzebyk będzie starał się chronić złamaną swego czasu prawą nogę, to oznaczać może to, iż walczył będzie wyłącznie z klasycznej pozycji, nie mieszając ustawienia. Powinno być to korzystne dla stargardzianina.




Także pod kątem zapaśniczym spodziewam się delikatnej przewagi po stronie Romanowskiego, nie wykluczając, że tu i ówdzie spróbuje obalenia – choćby po to, aby dodatkowo obciążyć bitewny procesor swojego przeciwnika.

Wreszcie, last but not least, byłym nieco zaskoczony wypowiedziami Andrzeja Grzebyka po ostatniej porażce z Adrianem Bartosińskim. Przyznał wówczas – parafrazując – że „szkoda nogi, nie było sensu ryzykować”. Jeśli zestawić to z pewnego rodzaju sportową złością i zacięciem, z jakimi na ogół wchodzi do klatki świetnie sobie ostatnio radzący Tomasz Romanowski, to… Tak, widzę Tommy’ego w roli minimalnego faworyta. Będzie trafiał mocniej w półdystansie, polował na schaby Grzebyka, okopywał jego wykroczną nogę, być może straszył obaleniami. Wygra na punkty.

Zwycięzca: Tomasz Romanowski przez decyzję

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 2

Dodaj komentarz

Back to top button