Typowanie KSW 56: Materla vs. Soldic

Analizy i typowanie wszystkich walk gali KSW 56 z Michałem Materlą i Roberto Soldiciem w rolach głównych.

65,8 kg: Robert Ruchała (3-0) vs. Michał Domin (3-1)

Pojedynek dwóch debiutantów zapowiada się na klasyczne starcie uderzacza w osobie Michała Domina z grapplerem w osobie Roberta Ruchały. Ten ostatni w stójce prezentuje się nieco chaotycznie, często wyprowadzając sporo nieprzygotowanych obrotówek. Jest mobilny, ale pod presją cofa się na siatkę, w jego poczynania wdaje się bałagan.

Szczerze mówiąc, dziwi mnie tak mocne faworyzowanie Ruchały. Owszem, oddać mu trzeba, że jest bardzo konsekwentny w swoich poczynaniach – tj. gdy złapie w klinczu, to męczy i męczy, aż obali, później kontrolując i obijając z góry, ale… Michał Domin miał w pierwszej rundzie starcia z Nikolayem Grozdevem bardzo dobre momenty, prezentując się w stójce naprawdę dobrze. Scenariusz, w którym utrzymuje walkę na nogach, tam będąc skuteczniejszym, jest realny.

Jako że dla obu zawodników będzie to debiut pod sztandarem KSW, jest tutaj sporo niewiadomych, ale… Bezpieczniejsza opcja to jednak Ruchała. Jeśli nie zdoła obalić, będzie męczył w klinczu. Wygra na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Robert Ruchała przez decyzję

65,8 kg: Daniel Torres (10-4) vs. Max Coga (22-6-1)

Max Coga to solidny rzemieślnik, wszechstronny, groźny także w walce na chwyty – pod warunkiem, że nie mierzy się akurat z mocnym zapaśnikiem, który potrafi unieruchomić go z góry. Jeśli zdoła obalić i ustabilizować Daniela Torresa na dole, jak najbardziej może wyjść z tego pojedynku obronną ręką.

Rzecz jednak w tym, że mam wątpliwości, czy będzie w stanie to zrobić. Torres dobrze odnajduje się w parterowych kotłowaninach, a ponadto potrafi zagrozić szukającemu sprowadzeń rywalowi gilotyną. O jej finalizację łatwo jednak nie będzie, bo Niemiec jeszcze nigdy w karierze nie przegrał przez poddanie.

Zresztą nawet w stójce nie skreślam debiutującego pod sztandarem KSW Cogi. Nie wyróżnia się tam może niczym szczególnym, ale potrafi czasami skontrować sierpem, wplata do swojej gry kopnięcia, odwołuje się do prostych, jest ruchliwy.

Spodziewam się jednak, że o wyniku tej walki zadecydują przede wszystkim takie czynnik jak agresja, presja, aktywność i charakter. A w tych aspektach przewagę daję charakternemu Brazylijczykowi, który – co warto podkreślić – dysponuje w stójce morderczymi lowkingami na wysokości łydki, a i od czasu do czasu chętnie poszuka obalenia. Mieszając różne płaszczyzny i będąc agresywniejszym, wygra na punkty.

Zwycięzca: Daniel Torres przez decyzję

68 kg: Sebastian Rajewski (9-5) vs. Filip Pejić (14-4-2)

Filip Pejic to oczywiście bardzo niebezpieczny uderzacz, szczególnie w obszarze kontruderzeń, ale Sebastian Rajewski w tej właśnie płaszczyźnie – najmocniejszej Chorwata – prezentuje się jeszcze lepiej. Polak potrafi walczyć z obu pozycji, dysponując przebogatym arsenałem ciosów i kopnięć oraz umiejętnościami doskonałego ich kamuflażu.

Innymi słowy, Pejic zmuszony będzie tutaj wcielić się w role zapaśnika i parterowca – a to nie są jego domyślne role. Mam poważne wątpliwości, czy Chorwat będzie w stanie przenosić walkę do parteru, choć trzeba odnotować, że zagrożenie zapaśnicze, jakie prawdopodobnie wniesie do klatki, może odrobinę ułatwić mu szermierkę na pięści i kopnięcia – Rajewski zmuszony będzie bowiem uważać także właśnie na zapasy.




Rzecz w tym, że już dobrze poukładany technicznie Filip Wolański sprawił Chorwatowi sporo problemów – a pod tym względem Sebastian Rejewski jest jeszcze lepszy. Świetnie kontroluje dystans, wyprowadza uderzenia na różnych płaszczyznach, inicjuje ataki, szuka kontr. Do wyboru, do koloru.

Jeśli dodać do tego fakt, że Filip Pejic wziął ten pojedynek w zastępstwie, to w roli faworyta widzieć trzeba Sebastiana Rajewskiego. Polski zawodnik utrzyma walkę na nogach – tam z uwagi na lepsze szlify kicbokserskie będąc skuteczniejszym – wystarczająco długo, aby zyskać uznanie w oczach sędziów punktowych.

Zwycięzca: Sebastian Rajewski przez decyzję

73 kg: Mateusz Legierski (6-0) vs. Francisco Barrio (7-1)

Pojedynek zapowiada się na konfrontację stójkowicza – Polaka – z grapplerem – Argentyńczykiem. W stójce prym zdecydowanie wieść powinien Mateusz Legierski, w czym na pewno nie zaszkodzi mu spora przewaga gabarytów.

Jeśli przewróci, ustabilizuje i przedrze się do dogodnej pozycji, Francisco Barrio może oczywiście wygrać – ba, jeśli trafi jakiś cepem w półdystansie, też może sprawić niespodziankę – ale scenariusz taki uważam za mało prawdopodobny. Argentyńczyk nie wyróżnia się bowiem szlifami zapaśniczymi, a w stójce jego defensywa woła chwilami o pomstę do nieba.

Innymi słowy, Mateusz Legierski obroni nieskazitelny bilans, udanie debiutując pod sztandarem KSW.

Zwycięzca: Mateusz Legierski przez (T)KO

77,1 kg: Andrzej Grzebyk (17-3) vs. Marius Zaromskis (22-9)

W poważnej walce Marius Zaromskis nie był widziany od, uwaga, prawie sześciu lat. Na karku ma już natomiast lat 40, co – wespół z długą przerwą – z całą pewnością nie odbije się korzystnie na jego szybkości i refleksie, a więc elementach, które stanowiły jego największe atuty przed dekadą. Kreatywność bez szybkości nic nie znaczy.

Dodatkowo, Grzebyk będzie miał po swojej stronie sporą przewagę gabarytów. Polak narzuca mocne tempo, na co pozwala mu solidna kondycja. Potrafi walczyć z obu pozycji. Ma niezłą szczękę i mocny charakter, nie zrażając się niepowodzeniami. Powinien górować nad rywalem pod kątem szybkości i wytrzymałości.

Forma Litwina stanowi oczywiście pewną zagadkę, ale… To ostatni etap jego kariery, może jedna z ostatnich walk. Młodszy o dziesięć lat Polak narzuci tempo, którego Zaromskis nie wytrzyma.

Zwycięzca: Andrzej Grzebyk przez (T)KO

56,7 kg: Karolina Owczarz (3-0) vs. Justyna Haba (2-1)

W stójce przewaga należeć powinna do Justyny Haby, a w parterze do Karoliny Owczarz. Co się wydarzy? Bóg jeden raczy wiedzieć! Myślę, że Owczarz znajdzie sposób na przeniesienie walki do parteru, tam zwyciężając przez poddanie.

Zwycięzca: Karolina Owczarz przez poddanie

93 kg: Tomasz Narkun (17-3) vs. Ivan Erslan (9-0)

Ivan Erslan to poważny sprawdzian dla Tomasza Narkuna – przynajmniej tak wygląda to na papierze.

Chorwat potrafi odnaleźć się w każdej płaszczyźnie. W stójce wygląda dobrze od strony pięściarskiej, korzysta z prostych, czasami zaprzęgając do działania krótkie kombinacje. Uderza na korpus i głowę, jest mobilny. Potrafi też skontrować prawym sierpem czy podbródkiem. Jest dobrze poukładany i chwilami wręcz wyrachowany na nogach – widać, że wszystko jest przemyślane, przećwiczone. Raz na jakiś czas Erslan ustawi się też odwrotnie.

W potyczce z Tomaszem Narkunem bardzo przydać mogą się Chorwatowi zapasy – a także tutaj oddać mu trzeba, że prezentuje się solidnie. Nie tylko dobrze broni się przed obaleniami, ale gdy trzeba, sam potrafi położyć przeciwników na plecach – rzutami, haczeniami czy wyniesieniami.

To jednak nie wszystko, bo Erslan prezentuje się też naprawdę dobrze z góry. Ciasna kontrola, okolicznościowe uderzenia, przechodzenie pozycji. Wszystko dobrze poukładane. Wiadomo, Żyrafa jest bardzo groźny z pleców, ale o poddanie Erslana z tego położenia łatwo z pewnością nie będzie.



Tym niemniej, stójkowy chaos Tomasza Narkuna stanowić może poważny problem dla technicznego zawodnika, jakim jest Ivan Erslan. Widać zresztą, że pomimo tegoż chaosu, stargardzianin cały czas poprawia swoje umiejętności kickbokserskie, czego dowodem kilka ładnych kontr i kombinacji z walki z Przemysławem Mysialą. Różnorodne kopnięcia – głównie te frontalne – mogą mocno uprzykrzyć życie pretendentowi. Presja i aktywność polskiego mistrza mogą okazać się przeszkodą nie do pokonania dla lubiącego spokojne, metodyczne tempo walki Chorwata. Narkun ma też już doświadczenie z walki na 5-rundowym dystansie, a spodziewam się, że od strony kondycyjnej będzie rozdawał karty. Nawet jeśli zostanie wywrócony, wówczas i tak będzie prawdopodobnie aktywniejszy z pleców niż Erslan z góry.

Podsumowując, jestem bardzo daleki od skreślania chorwackiego pretendenta. To może być piekielnie trudna przeprawa dla Narkuna. Jeden błąd w stójce może przypłacić porażką. Jednak jego asynchroniczna stójka wespół z dużą aktywnością i przewagą kondycyjną zaprowadzą go do zwycięstwa.

Zwycięzca: Tomasz Narkun przez poddanie

83,9 kg: Michał Materla (29-7) vs. Robert Soldić (17-3)

Nie ukrywam, że nieco dziwią mnie kursy bukmacherskie na ten pojedynek, wedle których Roberto Soldic jest zdecydowanym faworytem. Chorwat będzie zapewne przeważał pod kątem szybkościowym – może nawet wyraźnie! – ale nie zapominajmy, że nie jest przyzwyczajony do rywalizacji w warunkach bojowych w 84 kilogramach. Przybierając na wadze, może stracić odrobinę na szybkości i kondycji.

Wiele mówi się o porażkach Michała Materli ze Scottem Askhamem czy problemach, jakie sprawił Polakowi Aleksandar Ilic. Obaj – podobnie jak Robocop – to mańkuci. Zwracam jednak uwagę, że Brytyjczyk i Serb zdecydowanie górowali nad Polakiem pod względem warunków fizycznych. Domyślam się też, że zasięg ich ramion był znacznie lepszy aniżeli ten Roberto Soldicia. Mogli kopać i uderzać z większego dystansu. Oczywiście, Chorwat jest zrywniejszy od obu, ale czy nadrobi w ten sposób deficyty fizyczne?

Ponadto, pomimo iż Materla ma wyrobioną opinię rębajły – tj. zawodnika, który nie stroni od ostrych, nietechnicznych cepów – to jego boks wcale nie jest tak ograniczony. Cipao udowodnił wielokrotnie w starciach z mańkutami – Askhamem, Silvą czy Iliciem – że potrafi też doskonale zanurkować pod ich ciosami, odpowiadając kontrą. A zwracam uwagę, że w obszarze pięściarskim Roberto odwołuje się przede wszystkim do swojej lewicy. Jego prawa ręka jest mocno ograniczona. Prawe sierpy? Od wielkiego dzwona! Jaby? Podobnie. To ten sam typ mańkuta co Conor McGregor czy lata temu Mirko Filipovic, którym prawica służyła niemal wyłącznie do kiwek i zmyłek, stanowiąc jedynie kamuflaż dla lewicy.

Roberto Soldic zaprezentował się bardzo przeciętnie w potyczce z Michałem Pietrzakiem. Ten napsuł mu wiele krwi na cztery sposoby. Po pierwsze – szukał okazji do obaleń, także poprzez przechwytywanie kopnięć. Po drugie – hasał do swojej lewej strony, a zatem z dala od mocniejszych ręki i nogi Soldicia. Po trzecie – nieustannie swoją lewicą okupował prawicę Chorwata, mogąc dzięki temu pełnię uwagi poświęcić jego lewicy. Po czwarte wreszcie – regularnie smagał rywala frontalami na korpus i kopnięciami na kolano. Jego śladami jak najbardziej może pójść Michał Materla – nie sądzę bowiem, aby obawiał się wylądowania na plecach po nieudanym kopnięciu.

O tym, dlaczego daleki jestem od skreślania Michała Materli, opowiedziałem szerzej – także na przykładach konkretnych akcji – w czwartkowym magazynie Koloseum. Zainteresowanych zapraszam tutaj.




Jednak pomimo tego, iż Soldic tytanem kondycji nie jest… Pomimo iż Materla w stójce nie będzie prawdopodobnie tak bezbronny, jak wielu zdaje się sądzić… Pomimo iż szczecinianin może mieć nad Chorwatem przewagę kilku kilogramów, co może mieć znaczenie przy bojach zapaśniczych… Pomimo iż z góry Berserker będzie piekielnie niebezpieczny i Bóg jeden raczy widzieć, czy do zwycięstwa nie wystarczy mu jedno li tylko obalenie i ustabilizowanie rywala na dole… Jednak faworyta tego pojedynku widzę w Roberto Soldiciu.

Jeśli Michał przetrwa pierwszą rundę, do drugiej wychodząc bez znaczących uszczerbków na zdrowiu, jak najbardziej może wyjść z tej walki obronną ręką. Czy jednak przetrwa?

Zwycięzca: Roberto Soldic przez (T)KO

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply