„Srają na swój produkt” – Colby Covington ruga UFC i Danę White’a


Colby Covington zabrał głos na temat zestawienia walki Tyrona Woodleya z Kamaru Usmanem oraz swoich dalszych planów sportowych.

Gdy w czerwcu zeszłego roku zdobywał tymczasowy pas mistrzowski wagi półśredniej, pewnie pokonując Rafaela dos Anjosa, wydawało się, że w kolejnym pojedynku będzie walczył o pas mistrzowski. I scenariusz ten nadal nie jest wykluczony – ale nie w najbliższej przyszłości. To nie Colby Covington otrzymał bowiem szansę walki o złoto z Tyronem Woodleyem, ale rozpędzony dziewięcioma zwycięstwami Kamaru Usman.

Ostatecznie nie dostałem tej walki z powodu polityki.

– powiedział Covington w Ariel Helwani’s MMA Show, reagując na zestawienie Woodleya z Usmanem.

Chcą odsłaniać kurtynę, to dzisiaj ją odsłonimy. Dana White mnie okłamał, UFC mnie okłamało. Obiecali mi walkę z Tyronem Woodleyem w MSG w listopadzie, potem w Kalifornii w styczniu, a nagle dają ją gościowi, który jest za mną. Nawet fani nie chcą go oglądać. Jeśli już, to Dana i UFC srają na swoich fanów.

Covington przywołał liczne ankiety w mediach społecznościowych, które nie pozostawiały żadnych wątpliwości, że fani to właśnie jego najchętniej zobaczyliby naprzeciwko Tyrona Woodleya – a nie Nigeryjczyka. Ba, nawet garnący się do walki z Covingtonem T-Wood utworzył podobną ankietę, która nie pozostawiła w tym temacie złudzeń.

Tyron Woodley wręcz błagał o walkę ze mną. Prawie mi go szkoda.

– powiedział Colby.

Jego rekord w walkach, do których chciał doprowadzić to teraz jakieś 0-6. Dowiedzieliśmy się też, że Tyron Woodley nie ma nic do powiedzenia.

To po prostu biznes, także dla mnie. Będę dalej szlifował formę w American Top Team. Nie ma człowieka, który może mnie pokonać, więc się nie martwię.




Dlaczego zatem UFC i Dana White okłamali Colby’ego Covingtona, jak twierdzi zawodnik? Wszak jeszcze kilka miesięcy temu sternik amerykańskiego giganta doprowadził do jego spotkania z prezydentem Donaldem Trumpem!

Nie jestem pewien. Zrobiłem wszystko, czego ode mnie chcieli.

– odparł Chaos.

Latałem po różnych krajach dla nich. Byłem w Australii, żeby wspierać ich galę i nigdy mi nawet nie zapłacili – wbrew obietnicom. Oszukali mnie więc już wcześniej i jestem pewien, że jeszcze tak będzie. Nie wiem, dlaczego mnie okłamują.

W toku rozmowy Amerykanin przyznał jednak, że brak zapłaty i wcześniejsze odesłanie do domu z Australii były pochodną jego scysji z Fabricio Werdumem. Jak jednak przekonuje, to właśnie dzięki temu zrobiło się wtedy o gali głośno, to on ją wypromował – tym więc większe jego zdziwienie zachowaniem pracodawcy.

Dana White i spółka chcieli co prawda, aby 30-latek stanął we wrześniu zeszłego roku do walki z Tyronem Woodleyem – ostatecznie wziętej przez Darrena Tilla – ale przekonuje, że jeszcze w dniu zwycięstwa z Rafaelem dos Anjosem informował UFC, że do akcji będzie mógł wrócić w listopadzie – z powodu problemów zdrowotnych.

Ba, naprawiając wtedy przegrodę nosową, udał się najpierw do lekarzy UFC – i to oni wykluczyli jego walkę z Woodleyem podczas UFC 228. Dlatego też Covington nie sądzi, aby tamta sytuacja jakkolwiek rzutowała na decyzję White’a o przyznaniu walki o złoto Usmanowi.

Jeśli mieliby mi to za złe, dlaczego zaproponowali mi walkę z Tyronem Woodleyem w listopadzie w MSG?

– powiedział Covington.

Dlaczego zaproponowali mi walkę w styczniu w Kalifornii w Anaheim? I obie walki zaakceptowałem. Byłem gotowy do walki.

I nagle odbierają mi walkę? Mówią, że nie mogę walczyć w marcu, gdy Tyron Woodley jest dostępny? To nie ma sensu. Srają na mnie, srają na wszystkich fanów. Jeśli chcą dać fanom gównianą wersję swojego produktu, a fani i tak za tym pójdą, bo „to UFC, a UFC musi być najlepsze!”, to mam to gdzieś. Możecie rozwadniać swój biznes i srać na fanów.

Gdy dowiedział się o walce o pas dla Usmana, chciał spotkać się z Whitem, porozmawiać, ale głównodowodzący UFC był nieosiągalny. Byłego tymczasowego mistrza dziwią takie decyzje, bo w wielu podobnych przypadkach – Amerykanin wspomniał o Maksie Hollowayu i Rose NamajunasUFC wykazuje o wiele więcej cierpliwości.

Daleki jest jednak od rozdzierania szat.

Lubię te czasy próby, przeszkody do pokonania.

– zapewnił.

Dzięki temu sukces smakuje jeszcze lepiej. Zaczynam od początku. Nie imprezuję cały czas. Trenuję w ATT, poprawiam się, doskonalę. To jeszcze podkręca moją pasję do sportu.

Będą żałowali, że nie dali mi tej walki o pas. Będę największym magnesem w sportach walki. Nie mówię tylko o UFC. Mogę walczyć gdziekolwiek indziej. Nie potrzebuję UFC – to UFC potrzebuje mnie.

Prowadzący podpytał Covingtona, czy przypadkiem jego niechęć do walki z Usmanem na okoliczność odwołanej ostatecznie gali UFC 233, która miała odbyć się w styczniu w Anaheim, nie przesądziła o decyzji przyznania titleshot Nigeryjczykowi – ale Amerykanin nie ma tutaj wątpliwości. Twierdzi, że nie było żadnego sensu, aby akceptował starcie z Usmanem, podczas gdy Woodley zapowiadał gotowość do walki za ledwie sześć tygodni.

W ostatnich dniach wyzwanie Colby’emu Covingtonowi rzucił Darren Till, celując w walkę podczas marcowej gali UFC on ESPN+ 5 w Londynie, ale Amerykanin nie jest zainteresowany.

Jeśli nie dzwonią w sprawie walki o pas, nie mam im nic do powiedzenia.

– powiedział.

Nie potrzebuję tego. Chcą mnie zwolnić? Niech mnie zwalniają. Nic wielkiego.




Jakie są więc najbliższe plany Colby’ego? Otóż – jeśli mowa o UFC, bo nie wyklucza też innych opcji – zamierza poczekać na zwycięzcę pojedynku Woodleya z Usmanem, którzy skrzyżują rękawice 2 marca w co-main evencie gali UFC 235 w Las Vegas.

Te dwa głąby walczący o pas chcą walczyć ze mną – w tym się obaj zgadzają.

– powiedział.

Jestem największą walką w dywizji – i wiedzą to. Sprzedaję walkę z kimkolwiek w dywizji. Wszyscy chcą obejrzeć moją walkę.

Poczekam więc na to, na co zasłużyłem i na co zapracowałem. Nie interesuje mnie nic mniejszego. Nie walczę z gośćmi po porażkach. Nie o mniejszą stawkę niż ta, którą sobie wypracowałem. Mam już pas mistrzowski.

Chcą mnie przetrzymać? Nie ma problemu. Mogę walczyć gdzieś indziej. Stworzyłem już swoją markę. Mogę robić cokolwiek. Mogę iść do WWE, mogę iść do Hollywood, mogę zacząć gadać o Kardashianach na TMZ.

Na tym nie koniec, bo Colby Covington zasugerował też możliwość przejścia do Bellatora, aby tam powalczyć z niegdysiejszym oprawcą Tyrona Woodleya, czyli Rorym MacDonaldem.

Mam niedokończone interesy z Woodleyem. Wszystko sięga jeszcze naszych pierwszych treningów w ATT. Wie dobrze, kto jest tatuśkiem. Nie będę w pełni zadowolony, dopóki tego nie dokończę.

– powiedział.

Są też inne duże walki. W Kanadzie jest gość, który mu solidnie wpierdolił, a walczy teraz dla innej organizacji. Może więc uważać się za najlepszego na świecie.

Jest wiele opcji. Mam wiele opcji i decyzje do podjęcia. Jeśli więc zaczną grozić mi, że nie biorę walk, możecie mnie zwolnić. Jeśli nie widzą we mnie wartości…

Próbowali mnie zwolnić po walce z Demianem Maią! Tak głupie jest UFC. Próbowali mnie wtedy zwolnić. Powiedzieli: „Bez względu na to, co stanie się w walce, zwalniamy cię”. I co się stało? Mam obok siebie pas, biłem się z RDA.

Powiedzieli, że nie przyciągałem fanów, nie dawałem rozrywki i nie mogli mnie wykorzystać.

Mogę zbudować walkę z mopem. Nie ma znaczenia, z kim walczę. Wszystkich bardziej ciekawiłaby moja walka z mopem niż cokolwiek, co robi Tyquil Woodley.

Chodzi mi tylko o to, aby pozwolili mi walczyć, robić to, co kocham. Nie próbujcie mnie kontrolować, bo to się nie uda. Nie jestem gościem, który na polecenie „skacz” pyta „jak wysoko?”. Takie teksty to do Tyrona Woodleya.

Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi reprezentant American Top Team zapewnił też, że nie żałuje żadnej ze swoich decyzji, żadnego ze swoich ruchów – w oktagonie i w mediach.

Wychodziłem do każdej walki, jaką chcieli, nigdy nie odrzuciłem ani jednej.

– zapewni.

Nigdy nie potrąciłem kobiety autem, uciekając z miejsca wypadku, nigdy nie oblałem dopingu, nigdy nie przestrzeliłem wagi. Zawsze na czas, zawsze profesjonalny. Nie żałuję niczego. Zrobiłem dla firmy wszystko.

Jaką wiadomość skierowałby na koniec do UFC?

Pierdolcie się, UFC.

*****

„Nie pamiętasz gościa, który mówił, że jest tu dla dziedzictwa – a nie dla pieniędzy?” – fan pyta, Khabib odpowiada


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *