Sierpem #67 – jak Daniel Cormier zdetronizował Stipego Miocica


Szczegółowa techniczna analiza walki wieczoru gali UFC 226, w której Daniel Cormier strącił z tronu dywizji królewskiej Stipego Miocica.

Nie był bukmacherskim faworytem, ale podołał – mistrz kategorii półciężkiej Daniel Cormier w walce wieczoru gali UFC 226 w Las Vegas zdetronizował dotychczasowego króla 265 funtów Stipego Miocica, nokautując go w pierwszej rundzie i w ten sposób zapisując się na kartach historii.

Czy zaskoczyło mnie zwycięstwo Daniela Cormiera? Absolutni nie. To właśnie jego typowałem bowiem na zwycięzcę, obszernie uzasadniając swój typ w szczegółowej technicznej analizie przed walką. Analizie, do której będę się w niniejszej odwoływał regularnie – aby nie wymyślać koła na nowo. W sobotniej batalii widzieliśmy bowiem mnóstwo elementów, o których pisałem w tymże tekście.




Czy natomiast zdziwiło mnie, że DC znokautował Stiopica? Oczywiście. Szczęka byłego już mistrza nigdy tytanowa co prawda nie była – ale bardzo solidna? Jak najbardziej. Reprezentant American Kickboxing Academy nigdy natomiast nie słynął z kowadeł w pięściach. Nie znaczy to oczywiście, że nie da się tegoż nokautu nijak wyjaśnić – ale do tego przejdziemy później.

W niniejszej analizie skupię się na kluczowych elementach technicznych, jakie zapewniły triumf Cormierowi oraz próbach znalezienia na nie odpowiedzi przez Miocica – ostatecznie nieudanych.

Kluczowe elementy techniczne

Nurkowanie Cormiera do prawej

Wszyscy Czytelnicy, którzy mieli okazję czytać wspomnianą wyżej analizę, na pewno pamiętają, jak rozwodziłem się o zakorzenionym głęboko w pamięci mięśniowej i nie tylko tendencji Daniela Cormiera do mocnego odchylania się do swojej prawej strony. Odwołując się do tego nawyku w wielu poprzednich walkach, igrał z ogniem. Przypomnę, że rozciął go w ten sposób lata temu Josh Barnett, wielokrotnie zdzielił stepującymi kolanami Alexander Gustafsson, pogruchotał nos kopnięciem Anthony Johnson, trafił kilkoma lewymi Volkan Oezdemir i wreszcie znokautował – tj. utorował sobie drogę do nokautu – Jon Jones.

Wszystko z powodu nurkowania Cormiera do prawej.

W starciu ze Stipe Miocicem DC nie miał jednak żadnych powodów, żeby z tegoż nawyku rezygnować – a to dlatego, że były już mistrz 265 funtów nie dysponuje żadnymi szczególnie niebezpiecznymi narzędziami ze swojej lewej strony – nie słynie ani z lewego sierpa, ani z lewego podbródka, ani z kopnięcia lewą nogą na głowę po przekroku, ani z ataków lewym kolanem.

Z czego natomiast słynie? Jaka broń zapewniła mu wszystkie niemal dotychczasowe wiktorie w oktagonie? Oczywiście – prawy sierpowy i prawy prosty. Jak jednak sięgnąć tymi ciosami regularnie nurkującego do prawej Cormiera? Cóż, było to piekielnie trudne…

Do tematu jednak wrócimy, bo teraz przejdę do drugiego elementu, który okazał się kluczowy dla przebiegu i rezultatu pojedynku…

Podbródki i sierpy z klinczu

Właśnie… W starciu z Miocicem Cormier doskonale połączył wspomniane nurkowanie do prawej z terroryzowaniem rywala krótkimi ciosami w zwarciu. Tj. w dystansie, który był dla niego najkorzystniejszy.

Przypominam bowiem, że Stiopic nie jest typem zawodnika, który utrzymuje cię na końcach swoich pięści. Nie – zamiast tego pozwala, byś przedarł się nieco bliżej, do półdystansu. Tam dysponuje piekielnie ciężką prawicą, będąc w stanie wygenerować ogromną moc na niewielkiej przestrzeni. Tak właśnie rozstrzygał większość walk w UFC.

Co zrobił Cormier? Nurkował do prawej, jednocześnie od razu lewicą próbując chwytać Miocica za kark/głowę/szyję – aby uniknąć wymian w tymże niebezpiecznym dystansie, zamiast tego przenosząc ją do tego, w którym czuje się najlepiej – czyli klinczu.

W rewanżu z Jonesem wyglądało to tak:

Daniel Cormier nurkuje do prawej, przepuszczając krosa Jona Jonesa, a jednocześnie chwytając go lewicą za głowę – kontrolując go w ten sposób, trafia dwoma soczystymi podbródkami, wybijając rywalowi ochraniacz na zęby. Jones próbuje dystansować lewym łokciem na szyję rywala, ale niewiele to pomaga, choć w końcu łapie dystans.

Jak natomiast podwójny mistrz notorycznie czynił to – czyli nurkował do prawej przed prawicą rywala, lewicą chwytając go i atakując prawymi podbródkami – w starciu z Miocicem?

Na pierwszym przykładzie sam początek walki. Cormier cofa się nieco chaotycznie na siatkę. Miocic kręci bączka lewicą, na co DC reaguje nurem do prawej. W końcu Stiopic wyprowadza 1-2, ale Daniel ponownie nurkuje do prawej, unikając krosa (ześlizguje mu się za tyłem głowy). Lewa Cormiera już jednak chwyta Stipego za szyję i nowy mistrz szykuje prawe podbródki. Stiopic kontynuuje jednak krótkie uderzenia, a potem dystansuje lewym łokciem i DC ostatecznie podbródka nie wyprowadza.

Na drugiej animacji jest już inaczej. Miocic rusza ze swoją firmową kombinacją 3-2 (ewentualnie 1-2), ale jego uderzenia nie dochodzą celu, bo Cormier odchyla się do prawej, jednocześnie chwytając rywala lewą ręką. To dla niego instynkt – nurkuję do prawej, a lewa już wędruje za szyję/głowę/kark rywala, sciągając go. Miocic próbuje odpychać mniejszego przeciwnika, ale ten podąża za nim, kontroluje jego głowę i zanim Miocic ucieka, inkasuje dobrego podbródka.

Bliźniaczo podobną akcję widać powyżej na pierwszym przykładzie. Stiopic rzuca wewnętrznego lowkinga i rusza ze swoją firmówką. Daniel jednak po raz kolejny doskonale nurkuje do prawej, lewicą chwytając przeciwnika za szuję – i traktuje go soczystym podbródkiem z prawicy. Miocic jednak nie odpuszcza i ponownie rusza z kombinację lewego i prawego – ale ponownie pruje powietrze, bo Cormier nurkuje do prawej. Oczywiście – chwyta lewicą Stiopica za szyję, ale ten tym razem wbija go na siatkę, uniemożliwiając reprezentantowi AKA rozpuszczenie prawicy.

Na kolejnym przykładzie mamy natomiast nieco lepszą akcję w wykonaniu byłego mistrza. Co prawda jego firmowy prawy nie dochodzi – Cormier nurkuje do prawej – ale trafia rywala wcześniej lewym sierpem i – najważniejsze! – utrzymuje dystans, dzięki czemu wędrująca automatycznie za jego głowę lewica DC przeszywa powietrze.

Na obu przykładach powyżej widzimy podobny mechanizm. Najmocniejsza broń Stiopica – prawy prosty/ciasny sierp – ponownie nieskuteczna wobec defensywy nurkującego do prawej Cormiera. Na pierwszej akcji DC nadal próbuje lewicą zagarnąć głowę Miocica, ale tym razem nie jest w stanie z uwagi na blokującą mu dostęp prawą Stipego.




Innymi słowy, prawa ręka Stipego Miocica – czyli, powtarzam, absolutnie kluczowa technika w jego arsenale, której zawdzięcza… całą karierę! – była nieskuteczna. Wyeliminowana. Owszem, byłemu mistrzowi kategorii ciężkiej zdarzyło się na przestrzeni walki dosięgnąć Cormiera prawym, ale z uwagi na maniakalne odchylanie się tego ostatniego do prawej, ciosy te były amortyzowane. Przyjrzyjmy się tym akcjom – najlepszym Miocica w całym pojedynku.

Na pierwszym przykładzie Cormier przerywa splatanie rąk (hand-trapping, do którego wrócimy później), atakując z lewym sierpem – czyli rzadko stosowaną przez siebie bronią. Częściowo trafia. Potem ponawia atak, ale dokłada prawego. Oba ciosy prują powietrze, bo Cormier nurkuje do prawej, ale… Ale Stiopic kontynuuje natarcie i raz jeszcze rozpuszcza lewego i prawego, podczas gdy Cormier jest mocno pochylony. Lewy nie trafia czysto, ale prawy dochodzi ucha DC.

Na drugiej animacji DC skraca dystans z szybkim lewym prostym – i trafia. Miocic odpowiada jednak kontrą lewego i prawego – i ten drugi cios wchodzi czysto. Rzecz w tym, że Cormier zainicjował już proces odchylania się do prawej, amortyzując uderzenie. W rezultacie nawet się po nim nie zachwiał.

Innymi słowy, brak morderczych narzędzi Miocica z lewej strony był aż nadto widoczny. Cormier niemal bezkarnie nurkował do prawej strony, nie martwiąc się o lewe sierpy, podbródki czy kopnięcia po przekroku lewą nogą.

Wydaje się, że skoro już Stiopic nie pokusił się o dodanie tych technik do swojego arsenału na okoliczność starcia z Comierem, upierając się przy swojej prawicy, to więcej sukcesów przyniosłoby mu akcje takie jak pierwsza z powyższych – tj. ponowienie. Gdy Cormier instynktownie nurkuje do prawej, ponawiasz od razu atak – zwróćmy bowiem uwagę, że odchylony do prawej Cormier, który nie zdołał złapać cię za szyję lewicą, jest w zasadzie bezbronny. Takowych akcji – ponowień – jednak Miocic nie stosował.

Wspomniałem zatem o odchylaniu się Cormiera do prawej oraz jednoczesnym przechwytywaniu przezeń głowy rywala lewicą, aby rozpuścić prawicę. Miało to kluczowe znaczenie także dla ostatniej akcji w pojedynku, ale do tego dojdziemy. Wcześniej chciałbym jeszcze poruszyć temat hand-trappingu Daniela Cormiera.




Hand-trapping Daniela Cormiera

O tym, w jaki sposób DC wyklucza ręce rywali, splata je, unieruchamia, by potem nagle wystrzelić z ciosami – albo wystrzelić od razu, sugerując, jakoby zamierzał je spleść – rozpisywałem się obszernie we wspomnianej analizie. Jeden zatem tylko przykład z poprzednich potyczek Luizjańczyka.

DC chwyta lewicę Jonesa, następne strasząc go, ostatecznie zblokowanymi, lewymi sierpami. Wszystko po to, by przy kolejnym przechwyceniu rąk rywala, błyskawicznie zerwać uchwyt i zdzielić Jona dobrym prawym sierpem. To jednak nie wszystko, bo chwilę potem DC markuje, że znów spróbuje unieruchomić ręce Bonesa, zamiast tego dzieląc go dwoma soczystymi sierpami – lewym i prawym.

Innymi słowy, hand-trapping to jedna z najbardziej niedocenianych umiejętności Daniela Cormiera. Oczywiście w dużym stopniu wymuszona jego kiepskimi warunkami fizycznymi. Nie jest bowiem łatwo przedzierać się do półdystansu/klinczu, jeśli twój rywal ma znacznie dłuższe ręce, a ty nie spróbujesz ich wcześniej częściowo choćby wykluczyć.

Przejdźmy do szczegółów. Cormier kilka razy pokazał bowiem Miocicowi, że w sztuce hand-trappingu jest niezrównany. Stipe z czasem znalazł co prawda na to częściową odpowiedź, ale do tego przejdę później.

Na pierwszym przykładzie nie wygląda to jeszcze źle, bo Miocic pierwszy zrywa uchwyt, wyprowadzając firmowe 3-2, ale DC niewiele sobie z tego robi, nawet ostentacyjnie to pokazując – ciosy nie trafiły bowiem czysto. Przed ponownym spleceniem rąk to DC wyskakuje z 1-2 – i podobnie jak Miocic, nie trafia czysto.

Na drugiej animacji Cormier wystawia ręce, chwytając prawą lewą Miocica i sugerując jakoby chciał to też zrobić z prawą ówczesnego mistrza. Zamiast tego częstuje jednak rywala szybkim lewym prostym, który wchodzi czysto.

Nie inaczej ma się sprawa na powyższych przykładach. Na pierwszym DC ponownie splata lewicę rywala, karcąc go szybkim lewym prostym. Na drugim ponownie szuka rąk Miocica – i znajduje je. Gdy tylko jednak jego lewica dosięga prawicy rywala (czyli Cormier jest bezpieczny), wyprowadza szybkiego ciasnego sierpa, który wchodzi jak w masło.

Nie mylił się zatem Cormier przed walką, przypominając, że Miocic nie jest zawodnikiem, który walczy na długim dystansie. Tak bowiem w istocie jest. I miało to duże znaczenie dla hand-trappingu właśnie – a na tym elemencie mały Cormier zjadł zęby – bo musiał. Dla Miocica całe to wykluczanie rąk, splatanie ich i cała gra, która się wtedy odbywa, stanowiły pewnego rodzaju nowość. Szczególnie, że mierzył się z szybszym od siebie rywalem.

Jak jednak wspomniałem, Stiopic spróbował znaleźć odpowiedź na ten element gry DC – i częściowo go znalazł. O co chodzi?

Otóż, z czasem Stipe postanowił nie wdawać się w żadne splatanie rąk z Danielem. Zamiast tego odpalał szybkie lewe sierpy – i notował w tym obszarze pewne sukcesy, jak widać na obu powyższych przykładach. Przypominam jednak, że lewy sierp nie jest najgroźniejszą bronią w arsenale Miocica. Nikogo lewym nie narusza ani nie nokautuje.

Miocic spróbował więc smagać Cormiera lewym, zanim ten przechwycił jego ręce, ale w ostatecznym rozrachunku nie miało to większego znaczenia.

Zanim przejdę do kolejnych aspektów – tych finalnych – pozwólcie, że zwrócę jeszcze uwagę na fragmenty klinczerskie pod siatką.

Poprawki zapaśnicze Cormiera

Na początku pojedynku DC został przyszpilony do siatki przez Miocica – i spędził z plecami na niej dobre kilkadziesiąt sekund, nie będąc w stanie się uwolnić.

Stiopic wciska rywala do siatki, kontrolując go prawym podchwytem i jednocześnie wykluczając jego prawą rękę – przechwycił ją w przegubie.

Cormier miał poważne problemy z wydostaniem się z tej pozycji, inkasując okolicznościowe kolana. Przypominam jednak to, o czym pisałem wcześniej – tj. w poprzedniej analizie – klincz to absolutne królestwo DC. I było to doskonale widać w tej walce.

Na pierwszym przykładzie widzimy, w jaki sposób Cormier uwolnił się z niekorzystnej pozycji, o której pisałem wyżej. W końcu skręcił się do prawej, lewą ręką odpychając głowę rywala, czym utorował sobie drogę do przełożenia jej i przechwycenia przegubu lewej ręki byłego mistrza. Z uwagi na swoje ustawienie ryzykował co prawda oddanie pleców, ale Cormier nie z tych, którzy przejmują się takimi drobnostkami. W rezultacie Miocic od razu puszcza jego prawą rękę i oddala się.

Na drugim przykładzie widzimy bliźniaczo podobną sytuację – ale teraz DC działa natychmiastowo. Od razu robi sobie dystans lewą ręką – i tym razem nie próbuje chwytać nią lewicy Miocica, zamiast tego zachodząc go i chwytając w pas – w ten sposób to on jest bliski zajścia rywalowi za plecy! Ostatecznie Miocic broni się nachwytem, ale zostaje odwrócony i przyszpilony do siatki.

Innymi słowy, klinczowanie z Cormierem, brak natychmiastowych prób złapania dystansu, gdy ten skracał go w poszukiwaniu klinczu właśnie, okazało się dla Miocica brzemienne w skutkach.




Pierwsze ostrzeżenie – i nokaut

W nokaucie nie było oczywiście najmniejszego przypadku. Złożyły się na niego wszystkie omawiane przeze mnie powyżej elementy – z nurkowaniem Cormiera do prawej i przechwytywaniem Miocica lewicą na czele.

Niemal równo minutę przed skończeniem Stipe został ostrzeżony – po raz pierwszy i ostatni (pierwszy gif poniżej). Później był już tylko wyrok (gif drugi).

Na pierwszej akcji Miocic z uporem maniaka atakuje kombinacją lewego i prawego, a Cormier po raz -enty unika ciosów nurem do prawej. Jego lewa wędruje instynktownie w górę w poszukiwaniu ciała Stiopica, ale go nie znajduje. Miocic ponawia atak – ale w trzecie tempo, a nie tak, jak w jednej z omówionych wyżej akcji. W rezultacie Cormier zdążył się wyprostować, przyjąć pozycję walki i ponownie zanurkować do prawej, szukając Miocica instynktownie lewą. I tym razem znajduje go – ale nie za szyją, tylko w podchwycie. Co to oznacza? Oznacza to prawego sierpa! I tak też DC czyni na rozerwanie klinczu, końcówką pięści dosięgając Miocica.

W tym miejscu drobna uwaga. Jeśli swoją lewicą Cormier zagarniał głowę/szyję/kark rywala po odchyleniu do prawej, wówczas atakował znacznie naturalniejszymi z tej pozycji podbródkami prawą ręką – lewą ściągając go na dół. Natomiast gdy lewicą łapał pochwyt, wówczas do działania zaprzęgał prawego sierpa.

Przejdźmy do ostatniej akcji walki, widocznej na drugim przykładzie powyżej. Miocic ponownie poluje na prawicę, próbując utorować sobie do niej drogę lewicą. Cormier doskonale jednak skraca dystans, doskakuje, nurkuje standardowo do prawej, lewą ręką zagarniając szyję/głowę rywala – po tym jak najpierw zdzielił go wyprostowanymi palcami po twarzy (oczach?). Miocic chwyta prawy przegub rywala. Tymczasem Cormier kapitalnie przekłada lewą rękę zza szyi rywala pod jego pachę – czyli łapie podchwyt. Pozwala mu to uwolnić kontrolowaną przez Miocica prawicę i ustawia w idealnej pozycji pod prawego sierpa na rozerwanie. Stiopic natomiast – zamiast dystansować, uciekać, gdzie pieprz rośnie jak na poprzednim przykładzie – chwyta kark Cormiera prawą, zapominając o lewej. W rezultacie inkasuje rozstrzygającego prawego sierpa, po którym nie ma co zbierać.

I z innego ujęcia, na którym lepiej widać położenie rąk obu zawodników.

Wracając do poruszonego na początku tematu mocy w uderzeniach Cormiera i odporności szczęki Miocica. Otóż, ten ostatni nie widział prawego sierpa, co zapewne miało kapitalne znaczenie w tym, że padł na deski jak kłoda. Ponadto nie zapominajmy, że DC ważył jednak w tej walce ponad 245 funtów! To jak najbardziej mogło wpłynąć na siłę jego uderzeń – szczególnie, że technicznie stoi teraz na znacznie wyższym poziomie niż lata temu, gdy rywalizował w 265 funtach.

Warto też dodać, że przed ostatnią akcją walki Miocic zainkasował kilka mocnych uderzeń i nie sposób wykluczyć, że odegrały one rolę w tym, że potem nie starał się natychmiast uciekać ze zwarcia. Naruszeni rywale mają tendencję do szukania „odpoczynku” w klinczu. W walce z Cormierem nie mogło się to jednak dobrze skończyć – i tak się nie skończyło.

Przyjrzyjmy się jednak tej przedostatniej akcji, o której wspomniałem.

DC zaprasza Stiopica do hand-trappingu, ale ten nie jest zainteresowany, dobrze schodząc do lewej przed jabem rywala. Miocic utrzymuje jednak bliski dystans. Cormier smaga go wewnętrznym lowkingiem, Miocic próbuje odepchnąć go lewym, ale nadal pozostaje w zasięgu rażenia. Daniel dosięga go szybkim prawym prostym. Stipe pozostaje nadal w dystansie, a na kombo lewy-prawy przeciwnika próbuje odpowiadać swoim firmowym przepuszczeniem i kontrą – jest jednak zbyt blisko. Nie trafia, a sam inkasuje prawego na czubek głowy. I wydaje się, że na milisekundę jego błędnik szaleje. DC łapie dystans, kontrolując go lewą, a potem uchyla się przed prawym sierpem. Fatalnie jednak wówczas ustawiony Miocic – w odwrotnej w zasadzie pozycji – nadal nie ucieka, pozostając na miejsc. Szybkie kombo lewego z prawym w wykonaniu Cormiera dochodzi celu.

Innymi słowy, powyższa akcja jak najbardziej mogła przyczynić się do zachowania Miocica w kolejnej – ostatniej. Wyglądał na odrobinę naruszonego.

Inne smaczki techniczne

Na koniec dwa słowa o innych elementach, które były widoczne w walce.

Wiele mówiło się o kombinacji lewej z prawą Miocia, zapominając, że jest to też jedna z ulubionych akcji Cormiera – co pokazał w oktagonie.

Na pierwszym przykładzie Cormier razi lewym sierpem z prawym prostym Oezdemira (kluczowy moment tamtej walki), na drugim natomiast w ten sam sposób dosięga Miocica.

Ponadto walka ta była koronnym dowodem na to, że nie warto publicznie opowiadać o swoich słabych stronach czy też technikach, które sprawiają ci najwięcej problemów. A tak o lowkingach na łydkę swego czasu wypowiadał się Stipe Miocic, przytaczając walkę z Juniorem dos Santosem. Zdradził, że nienawidzi tych kopnięć, że przez długi czas nie mógł potem wchodzić po schodach. Oto efekty…

Cormier chętnie atakował Miocica niskimi lowkingami – właśnie na wysokości łydki. I notował w tym obszarze pewne sukcesy, jak widać powyżej.

Wreszcie przejdźmy na koniec do palców w oczy, jakimi Cormier potraktował Miocica.

Powyższy przykład jest niestety ewidentny. Cormier nie próbuje odpychać się, utrzymywać dystansu. Nie, wyprowadza lewą rękę ze środka – czyli nie jako cios – na koniec wyprostowując palce i trafiając w oko Miocica.

Bardzo nieładnie.

Niewykluczone też, że na kilkanaście sekund przed nokautem DC ponownie trafił w oczy Stiopica, ale ten ostatni akcji nie przerwał, nie sygnalizując w żaden sposób, że rywal zaatakował niezgodnie z przepisami. Zresztą, wszystko odbywał się przy skracaniu dystansu, a jak pokazywałem, wówczas Cormier regularnie próbował łapać rywala za szyję lewicą.




Innymi słowy, wcześniejszego ataku otwartą dłonią w wykonaniu Cormiera nic nie usprawiedliwia, ale czy był to element decydujący o przebiegu czy rezultacie walki? Nie.

Czy będzie rewanż, którego chciałby Miocic?

Biorąc pod uwagę dokonania zawodnika z Cleveland, aktualną sytuację w dywizji oraz wiele przypadków w przeszłości, gdy mistrzowie dostawali natychmiastowy rewanż – drugie starcie jak najbardziej ma rację bytu.

Czy do niego dojdzie? Szczerze wątpię.

A jeśli jednak dojdzie, trudno nie widzieć faworyta w Danielu Cormierze. Miocic musiałby w wieku 35 lat mocno zmienić swój styl walki – zaprzęgnąć do działania lewą rękę, lewą nogę, utrzymywać większy dystans, być mobilniejszym, szybszym – aby znaleźć odpowiedź na poczynania DC. A starego psa nowych sztuczek nie jest łatwo nauczyć…

*****

Jak być może zauważyliście, w prawej górnej kolumnie na Lowking.pl pojawiła się opcja wsparcia portalu darowizną. Jeśli podobają się Wam treści i analizy publikowane na portalu oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, będę zobowiązany za każdy datek. Szczegóły – tutaj. Dziękuję!

*****

Wszystkie analizy są dostępne w tej sekcji.

*****

Śledź autora tekstu na Twitterze.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *