UFC

„Przez cały tydzień powtarzałem, że znokautuję go w minutę…” – co poszło nie tak? Khamzat Chimaev wyjaśnia!

Khamzat Chimaev podsumował ciężko wywalczone zwycięstwo z Gilbertem Burnsem, jakie odniósł na UFC 273.




W drodze do walki z Gilbertem Burnsem, która odbyła się w Jacksonville w ramach gali UFC 273, ociekający pewnością siebie Khamzat Chimaev buńczucznie zapowiadał ubicie Brazylijczyka w minutę.

Zgodnie z zapowiedziami z pojedynku wyszedł co prawda obronną ręką, ale Durinho zawiesił mu poprzeczkę piekielnie wysoko. Dość powiedzieć, że nie brakowało momentów, w których wydawało się wręcz, że Brazylijczyk zada Czeczenowi pierwszą w zawodowej karierze porażkę.

Ostatecznie sędziowie wskazali jednogłośnie na Wilka, ale przebieg walki kompletnie odbiegał od prognoz Czeczena. Co poszło zatem nie tak?




– Za bardzo chciałem go znokautować – powiedział Khamzat podczas konferencji prasowej po gali. – Przez cały tydzień powtarzałem wszystkim, że znokautuję go w minutę. Próbowałem więc go znokautować. To było złe nastawienie od samego początku.

– Gość był twardy. Nie zaakceptowałem tego. Był twardy od pierwszej do ostatniej sekundy, a próbowałem go skończyć. Następnym razem podejdę do tego trochę mądrzej. Poturbuję wszystkich.

– Nie chodzi o to, że cokolwiek mnie u niego zaskoczyło. To były po prostu moje błędy. Trener cały czas powtarzał mi, że uwielbiam się bić, a powinienem być bardziej techniczny. A po prostu chciałem urwać mu głowę. Następnym razem nad tym popracuję.

Chimaev stwierdził, że być może obejrzy później jeszcze raz pojedynek, aby przyjrzeć mu się bliżej, ale nie jest mu to potrzebne do zidentyfikowania błędów, jakie w nim popełnił.

– Wiem, co zrobiłem źle – zapewnił. – Od początku próbowałem urwać mu głowę. Trener powtarzał mi, żebym zaczął wolno, żebym pracował za jabem i bronił się. A wyszedłem i odjebałem. Gdy posłałem go na deski, jeszcze bardziej się podpaliłem. Próbowałem go skończyć. Powinienem był wtedy poczekać, aż wróci na górę i wtedy go znokautować.

Pomimo iż w drodze do walki Czeczen nie oszczędzał werbalnie Burnsa, w nieszczególnie wyrafinowany sposób dając mu do zrozumienia, że skończy marnie, po wszystkim oddał Brazylijczykowi szacunek – nie tylko w oktagonie, ale także poza nim.

– Ludziom wydaje się, że nie szanuję gości w UFC – powiedział. – Ale to tylko gra. Próbowałem po prostu wejść mu do głowy. Doprowadzić do tego, żeby popełni jakiś błąd. Uwielbiam tę grę. Oglądam UFC od dawien dawna. Próbuję uczyć się od innych. Szanuję wszystkich rywali. Wszyscy robią to dla swoich rodzin.

– W zasadzie to było mi trochę ciężko, bo spotkałem przed walką jego dzieci. Podeszły do mnie i mówią: „walczysz z moim tatusiem”. Pomyślałem, że no kurwa, jeszcze mi tego potrzeba… Nie chcę walczyć z czyimś tatusiem! Chcę mieć naprzeciwko siebie takiego rzeźnika jak ja, nie chcę myśleć o takich sprawach. Podszedłem do niego potem i powiedziałem, że go szanuję, że przepraszam za uderzenia, że robimy to wszyscy dla naszych rodzin.

Pomimo iż pojedynek potoczył się inaczej, niż zakładał, Czeczen zapewnił, że jest z niego bardzo zadowolony. W głębi duszy pragnął bowiem oktagonowej wojny i dostał ją.



– Uwielbiam to wszystko – powiedział. – Uwielbiam, gdy moja twarz jest zakrwawiony, spocona, gdy kopię, uderzam. Zarabiam pieniądze. Dostałem 50 koła. Jestem szczęśliwy.

– Wcześniej nie toczyłem takiej walki. To było pierwszy raz. Bardzo mi się podobało. Czekałem na taką walkę od dawna. Miałem dziesięć walki i dziesięć skończeń, ale w końcu dostałem taką walkę. Krwawiłem, pociłem się i przewalczyłem trzy rundy.

Pokonując Burnsa, Chimaev odniósł piąte zwycięstwo z rzędu pod sztandarem UFC. Mając na uwadze, że Brazylijczyk był sklasyfikowany na 2. miejscu w wadze półśredniej, Czeczen najprawdopodobniej trafi do czołowej trójki dywizji.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Przed sobotnią galą Dana White zapowiadał, że jeśli Khamzat Chimaev pokona Gilberta Burnsa, w kolejnej walce pójdzie w tan z Colbym Covingtonem. Podczas konferencji prasowej po wydarzeniu potwierdził te plany. Co na to Czeczen?

– Jeśli gość nie zadzwoni po policję, a Dana White nie trafi do więzienia za zestawienie tej walki, chętnie wyjdę do gościa i rozbiję mu twarz – powiedział. – Oczywiście, że go znokautuję.

– Już mówiłem, że jestem gotowy na wszystkich. Burns był na 2. miejscu, ja na 11. i mówili, że ta walka jest bez sensu dla Gilberta. Kogo to w ogóle interesuje? Wszyscy chcemy walczyć ze wszystkimi i zarabiać pieniądze. Walczymy dla naszych rodzin. Nie dbam o to, z kim się biję. Dostaję pieniądze, nokautuję kogoś i jestem zadowolony.




28-latek zapowiedział, że po powrocie do Szwecji odpocznie, a potem jest gotów do powrotu.

– Mam teraz jeszcze więcej motywacji, bo nie skończyłem gościa – powiedział. – Chcę kończyć wszystkich.

Całe nagranie poniżej.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button