„Nie zawsze wiedziałem, czego chcę w życiu – ale zawsze cholernie dobrze wiedziałem, czego nie chcę” – GSP zakończył karierę


Jeden z najlepszych zawodników w historii MMA, Georges Saint-Pierre oficjalnie zakończył karierę sportową.

Zgodnie z wczorajszymi zapowiedziani, dziś legendarny Georges Saint-Pierre – były mistrz kategorii półśredniej i średniej UFC – ogłosił zakończenie swojej sportowej kariery podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej w Montrealu.

Nie ma łez. Jestem bardzo zadowolony.

– powiedział GSP.

To był w mojej głowie długi proces, ale już pora, aby to uczynić. Zawsze powtarzałem, że chcę odejść na własnych warunkach – a nie usłyszeć, że mam przejść na emeryturę. Potrzeba dużo dyscypliny, aby odejść na szczycie. Dużo dyscypliny, aby przestać, gdy wciąż czujesz, że jesteś w najlepszej formie fizycznej i mentalnej, ale zawsze planowałem odejść, gdy jestem na szczycie i w dobrym zdrowiu.

Kanadyjczyk podziękował serdecznie braciom Lorenzo i Frankowi Fertittom, Danie White’owi, całemu UFC, wszystkim trenerom, sparingpartnerom, rywalom oraz fanom i rodzinie.

Gdy byłem młody, zacząłem MMA, bo oglądałem, jak furorę robił Royce Gracie, gdy wygrał pierwsze UFC.

– powiedział.

W tamtej chwili wiedziałem dokładnie, co chciałem robić. To dziwne, jakbym miał wizję. Chcę więc podziękować Royce’owi Gracie za inspirację. Dziękuję też Jeanowi-Yvesowi Theriaultowi za inspirację – nie tylko jako sportowca, ale także jako przykład do naśladowania. Dziękuję tez Wayne’owi Gretzky’emu. Prawdopodobnie najlepszy sportowiec na świecie bez podziału na dyscypliny. Jego rekordy prawdopodobnie nigdy nie zostaną pobite. Jest nie tylko niewiarygodnym sportowcem, ale dla mnie był też wzorem do naśladowania w mojej karierze. Zawsze próbowałem czerpać wzór z Wayne’a Gretyzky’ego.

Przygodę z zawodowym MMA GSP rozpoczął w 2002 roku, czterema zwycięstwami torując sobie drogę do UFC, gdzie zadebiutował na początku 2004 roku. Łącznie stoczył w oktagonie dwadzieścia trzy pojedynki, obronną ręką wychodząc z dwudziestu jeden. Jedynymi zawodnikami, którzy znaleźli na niego sposób, byli Matt Hughes i Matt Serra. Obu jednak srodze się zrewanżował – a Hughesowi nawet dwukrotnie.

Ostatnią osobą, do której dociera, że już pora przejść na emeryturę, jest sam zawodnik.

– kontynuował St. Pierre.

Nie zawsze, wiedziałem, czego chciałem w życiu. Ale cholernie dobrze wiedziałem, czego nie chciałem – przejść na emeryturę za późno.

Do końca życia zamierzam trenować i praktykować MMA – i nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, jak nowa generacja zawodników zabiera ten sport w przyszłość.

Nie mam w sobie już tego samego głodu. Pomimo tego, że od strony fizycznej jestem w szczytowej formie, głód walki nie jest ten sam. Mógłbym walczyć w pojedynczych, wybranych walkach, ale byłoby to trochę samolubne. To biznes, a w MMA liczy się to, co będzie dalej. Nie to, co się wydarzyło, nie to, co się dzieje w tej chwili, ale to, co będzie następne.

Kanadyjczyk przyznał, że ostatecznie o jego decyzji o zawieszeniu rękawic na kołku zadecydowały zakończone niepowodzeniem próby doprowadzenia do walki z Khabibem Nurmagomedovem – zawodnikiem, który był jego wymarzonym rywalem i z którym był gotowy walczyć bez pasa mistrzowskiego wagi lekkiej na szali.

Dagestańczyk zaapelował wczoraj do GSP, aby ten wstrzymał się z emeryturą, proponując mu walkę w limicie 155 lub 160 funtów w listopadzie. Rush odczytał tę wiadomość, ale przyznał, że nie wszystko jest zależne od nich, zawodników.

Żeby zestawić walkę, potrzeba trzech ludzi. Dwóch zawodników i organizatora.

– powiedział w temacie niedoszłej walki z Nurmagomedovem.

Po prostu się nie udało. Życzę Khabibowi wszystkiego najlepszego. Jestem wielkim fanem i uważam, że jest obecnie najlepszym zawodnikiem. Nie mogę się doczekać jego kolejnej walki i jestem pewien, że poradzi sobie dobrze.




Na tym jednak nie koniec, bo pomimo formalnego zakończenia sportowej kariery, dopytany o potencjalny powrót, Kanadyjczyk nie spalił za sobą mostów.

Jeśli kiedykolwiek pojawiłoby się coś i Dana zadzwoniłby do mnie z czymś ciekawym, zobaczylibyśmy.

– powiedział 37-latek.

Jak w scenariuszu filmu – o, wraca. Zobaczymy. W tej chwili jednak o tym nie myślę. Skończyłem.

*****

Lowing.pl trzy miesiące z Patronite.pl


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *