„Nie muszę na niego czekać, bo…” – Yoel Romero odpowiada na apel Paulo Costy

Yoel Romero zabrał głos na temat niedoszłej walki z Paulo Costą na UFC Fight Night 143 oraz wyjaśnił, dlaczego nie czuje się w obowiązku czekać na Brazylijczyka do marca.

Kilka dni temu gruchnęły doniesienia o odwołaniu pojedynku Yoela Romero z Paulo Costą, który miał stanowić walkę wieczoru zaplanowanej na 9 stycznia w Brooklynie gali UFC Fight Night 143. Powód? Kontuzja Brazylijczyka.

Borrachinha błyskawicznie zaapelował do Kubańczyka, aby ten poczekał na niego do marca, przypominając, że on sam wcześniej czekał na niego trzy miesiące.

Brazylijczyk nawiązał oczywiście do niedoszłej walki z Żołnierzem Boga, która wedle medialnych doniesień miała dojść do skutku podczas listopadowej gali UFC 230 w Nowym Jorku.

Romero nie czuje się jednak w obowiązku czekać jeszcze dwa miesiące na powrót Costy do zdrowia – i w programie Ariel Helwani’s MMA Show wyjaśnił dokładnie dlaczego.

Gdy UFC skontaktowało się ze mną, żebym walczył na gali w Nowym Jorku, nie byłem gotowy.

– powiedział Kubańczyk.

Wszyscy wiedzą o problemach z okiem, jakie miałem, więc powiedziałem im, że muszę poczekać. Teraz czuję się już świetnie, robię sparingi, z moim okiem wszystko w porządku. Wszystko jest fantastycznie.

Tydzień temu zadzwonił do mnie menadżer i powiedział mi, że gość, z którym miałem się bić w Brooklynie, wypadł. Nie walczy. Powiedział, że próbują znaleźć mi innego gościa.

Nie wiem, kto wtedy opublikował jakieś informacje o naszej walce w listopadzie. To nie miało sensu. Gdy zobaczyłem, że w mediach pojawiły się te doniesienia, zadzwoniłem do menadżera i pytam go, co to w ogóle jest? Nadal przecież przechodziłem rehabilitację po kontuzjach. To nie miało sensu. Mój menadżer odpowiedział, że nie ma pojęcia, nikt do niego w tym temacie nie dzwonił, nic o tej walce nie wie.

Mój menadżer zadzwonił do UFC, zapytać ich, o co tu chodzi. Ludzie z UFC przeprosili i powiedzieli, że też nie wiedzą, o co chodzi.

Rozmawialiśmy wtedy z menadżerem i powiedział mi, że muszę to publicznie wyjaśnić, bo wielu fanów się zainteresowało i sądzili, że dojdzie do tej walki. Ludzie z UFC powiedzieli, że muszą to naprawić. Nie miałem żadnego problemu z walką z Paulo Costą. Żaden problem. Problemem jest tylko rehabilitacja. Brak czasu. UFC pyta mnie więc, czy mogę walczyć z tym gościem. Oczywiście! Dlaczego nie? Mówią więc, że ok i pytają, czy dojdę do siebie na styczeń. Mówię im, że tak, fantastycznie, żaden problem. Tak to było.

Nie rozumiem więc, dlaczego mówi teraz, że musiał na mnie czekać, skoro nie mieliśmy żadnej walki w listopadzie. Nie muszę więc na niego teraz czekać. Gdy więc teraz opowiada, że muszę na niego poczekać, jest to nieprawda. Nie wiem, co UFC albo inni ludzie powiedzieli mu o walce w listopadzie. Nie wiem tego. Ale nikt, absolutnie nikt nie rozmawiał z moim menadżerem o walce w listopadzie.




Żołnierz Boga nie był widziany w oktagonie od czerwca zeszłego roku, gdy po krwawej i wyniszczającej walce przegrał niejednogłośną decyzją z mistrzem Robertem Whittakerem. Nie ukrywa, że potrzebuje walki już teraz – i chce pozostać w rozpisce styczniowej gali, gdzie nadal czeka na niego miejsce w walce wieczoru.

Ma też na oku konkretnego rywala, z którym najchętniej poszedłby w oktagonowe tany w Brooklynie. Jest nim Anderson Silva.

Zawsze chciałem z nim walczyć, bo… To nie jest sprawa osobista. Nie ma między nami problemu.

– powiedział Żołnierz Boga.

Anderson jest najlepszym zawodnikiem w historii MMA. Dziękuję Bogu, że jestem w tej samej dywizji co on.

Gdy walczysz w kategorii średniej i nie bijesz się z czołową dziesiątką, nie wiesz, na jakim dokładnie poziomie jesteś. Jeśli naprawdę chcesz poznać swoją wartość, musisz bić się z Andersonem Silvą, bo jest najlepszy. Mam mnóstwo szacunku dla Anderson, bo jest najlepszy. W historii MMA i UFC nie ma nikogo takiego. Wielki szacunek. Jako osoba jest też bardzo dobrym człowiekiem, bardzo dobrym ojcem. Ale to sport.

Kubańczyk przyznał, że póki co nie ma żadnej odpowiedzi ze strony Brazylijczyka. Liczy jednak na to, że zgodzi się on na walkę.

*****

Kalendarz MMA: dwadzieścia pięć lat temu w Denver…

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply