„Nadal mam duszę” – Rory MacDonald o wojnach z Robbiem Lawlerem, Bogu i planach sportowych


Mistrz kategorii półśredniej Bellatora Rory MacDonald zabrał głos na temat pojedynku z Jonem Fitchem i słynnego już wywiadu, jakiego udzielił po walce.

Zremisowawszy większościową decyzją z Jonem Fitchem podczas kwietniowej gali Bellator 220 i tym samym utorowawszy sobie drogę do półfinału Grand Prix, mistrz wagi półśredniej Rory MacDonald udzielił osobliwego wywiadu w klatce, poddając w wątpliwość kontynuację kariery.

Szybko jednak wystosował oświadczenie, zapewniając, że nigdzie się nie wybiera – i zgodnie z planem stanie 14 czerwca do walki z Neimanem Gracie w półfinale Grand Prix.

Nie ma we mnie żadnego konfliktu, jeśli chodzi o to, że jestem chrześcijaninem i jednocześnie walczę.

– powiedział Kanadyjczyk w najnowszej odsłonie Ariel Helwani’s MMA Show, nawiązując do starcia z Fitchem.

Bardziej w tamtym pojedynku chodziło o uczynienie kolejnego kroku, jeśli chodzi o moją rolę w tym, co robię dla Boga. Mówiłem o emocjach, jakie czułem w klatce – o tym, czym jest moja pasja do walki, dlaczego walczę. Co mnie motywuje do ciężkiej pracy, do pokonania trudności. Każdy potrzebuje czegoś, co go zmotywuje.

Tamta walka była czymś w rodzaju przejścia przez most łączący dawnego mnie i nowego mnie. Podczas tej walki targały mną sprzeczne emocje, niezrozumienie. Jednak po przemyśleniu wszystkiego mam wrażenie, że zrozumiałem już siebie. Nie będzie w moich poczynaniach żadnego zawahania w walce z Neimanem. W swoim sercu i w głowie wiem, co muszę zrobić jako sportowiec.

Zobacz także: Tony Ferguson spotkał się z Daną Whitem i zapowiedział powrót

Wielkiej duchowej przemiany Rory MacDonald doznał kilka miesięcy temu, gdy za namową żony zaczął regularnie uczęszczać do Kościoła Zielonoświątkowego.

Dlatego też z dużym dystansem podchodzi to pojawiających się często wśród fanów głosów, wedle których za jego zmienione nastawienie do życia i walki odpowiada uszkodzenia mózgu na skutek licznych wojen w klatce czy też dusza, którą miał skraść mu Robbie Lawler w ich słynnym i brutalnym rewanżu.

Szczerze mówiąc, czuję się bardzo zdrowy.

– powiedział w temacie, śmiejąc się, MacDonald.

Mam teraz jaśniejszy umysł niż kiedykolwiek. Nie martwię się więc uszkodzeniami mózgu.

Nadal mam też duszę.

Podczas wspomnianego wywiadu w klatce po pokonaniu Fitcha MacDonald stwierdził też, że w trakcie pojedynku rozmawiał z Bogiem, co wywołało lawinę komentarzy mniej lub bardziej mu przyjaznych.

Nie wiem, czy dobrze to wyjaśniłem. Raczej po prostu mówiłem wtedy, co przychodziło mi do głowy.

– powiedział Kanadyjczyk.

Po prostu w trakcie walki analizowałem, jak się czułem, przez co przechodziłem. Głęboko nad tym myślałem, zamiast skupić się na walce. Nie mówię, że była to modlitwa, ale pojawiły się na przykład myśli, jaki to ma wszystko cel? Jaki jest powód? Dlaczego tak się czuję? A oczywiście moje relacje z Bogiem w dużej mierze wpływają na to, jak myślę.




Zapytany natomiast o potencjalne zakończenie kariery, 29-latek zapowiedział, że nie ma takich planów – nawet jeśli wygra Grand Prix, zgarniając milion dolarów, nie planuje zawieszać rękawic na kołku.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. Szef

    8 maja 2019 at 19:20

    Szacunek dla niego ! Nie wstydzę się Jezusa !

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *