„Moja noga już tam nigdy nie postanie” – Michał Oleksiejczuk ujawnia kulisy rozstania z trenerem Oknińskim

Michał Oleksiejczuk opowiedział o kulisach rozstania z Mirosławem Oknińskim, odpowiadając też na zarzuty pod swoim adresem.




Od kilku dni przewodnim tematem na nadwiślańskiej scenie MMA jest rozstanie trenera Mirosława Oknińskiego z Akademii Sportów Walki Wilanów z braćmi Michałem i Cezarym Oleksiejczukami.

Swoim zwyczajem warszawski trener szczególnie w język się nie gryzł, nie stroniąc też od epitetów pod adresem wyrzuconych zawodników.

W czwartek głos w temacie zabrał Cezary, natomiast dziś do sprawy szeroko odniósł się też Michał, udzielając obszernego wywiadu FightSport.pl.




– Popsuły nam się relacje już troszkę wcześniej – powiedział. – Tak uważam. Co mogę powiedzieć? Na ostatnim FEN-ie doszło do takiego apogeum tego wszystkiego. Nie zgadzałem się z trenera radami – bo tak było. Trener się ze mną pokłócił, powiedział, że nie będzie stał w narożniku. Powiedziałem, że jak trener nie chce, niech nie stoi.

– Przygotowaliśmy na walkę co innego, bo to jest cały team, nie tylko trener Okniński. Oprócz trenera Oknińskiego mam jeszcze trzech trenerów, którzy bardzo ciężko pracują na to, żebyśmy mieli sukces. Czarek trenował co innego. Trenowaliśmy boks i obronę obaleń. I to w sumie na walce wyszło, bo Czarek miał bardzo dobre defensywne zapasy i gdy Aigun znajdował się na dole, to po swoich błędach. Czarek go nie wywracał. Trener miał taką wizję, żeby go w pierwszej rundzie obalać. Ja powiedziałem, że nie i to było takie apogeum tego wszystkiego. Z tym się nie zgadzaliśmy. Pokłóciliśmy się.

– Ale tak naprawdę o zakończeniu mojej kariery w Akademii dowiedziałem się z Facebooka. Tak samo jak mój brat, jak Bartek Szewczyk. Moja noga na pewno tam już nie postanie. Niestety tak się rozstaliśmy.

– Widzę, że trener też obraża mnie na Facebooku w postach, wyzywa mnie od tumanów, mówi, że mi odbiła sodówka, podczas gdy to już moja siódma walka w UFC, z czego pięć tak naprawdę wygrałem i tylko dwie przegrałem. Nie rozumiem tego zachowania. Mam nadzieję, że nie będziemy szli w jakiś konflikt, bo mi to jest w ogóle niepotrzebne.

– Zresztą uważam, że do czasu tego rozstania wcale jakichś złych relacji nie mieliśmy. Większość tego czasu jakoś udawało nam się porozumiewać. Też od trenera nauczyłem się wielu rzeczy, ale uważam, że trener za bardzo przypisuje wszystkie zasługi sobie, a to wcale tak nie jest. Widzę, że teraz wielu ludzi mówi, że to wszystko to zasługa trenera Oknińskiego, że to on jest ojcem sukcesu, a tutaj tak naprawdę na te dwa zwycięstwa ostatnie i na wcześniejsze też to pracowało bardzo wielu ludzi. Także team, który założyłem i od trzech lat rozwijam, bo też trzeba dać ludziom do wiadomości, że to nie zostało teraz założone chaotycznie, tylko ten team ma już trzy lata.



– Z chłopakami bardzo ciężko trenuję, zatrudniam trenerów, inwestuję pieniądze – i to duże – w to wszystko, rozwijam się. I ten team jest mocny. Pomimo tego, że od trenera odszedłem, team jest silny i będę go dalej rozwijał. Nie zostałem na lodzie, bo mam takie same możliwości jak wcześniej. Niestety tutaj się rozstaliśmy, ale idziemy dalej.

– Niech będzie, że to moja wina. Nie będę się z nikim przekrzykiwał. Po prostu chcę progresu, chcę rozwoju. Na pewnym etapie czułem, że trener nie jest już tak zaangażowany w moje przygotowania. Tyle. Jak trener będzie słyszał ten wywiad, może się z tym nie zgodzić, ale taka jest moja racja, taka jest Czarka racja. Jeśli tak mamy to zakończyć, rozumiem, szanuję. Tyle.

– Po powrocie z Wrocławia chyba Czarek pokazał mi na Facebooku, że trener kończy z nami współpracę – powiedział. – Poczułem się słabo. Potraktował nas trener trochę jak śmieci, które można wyrzucić, kiedy się chce.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

– Jeszcze bym to zdzierżył, gdyby sprawa została tak załatwiona, ale trener dokłada, widzę, że chce konfliktu, chce, żebym się odzywał. Na razie nie padnie ode mnie żadne słowo obrazy w stronę trenera. Zobaczymy, jak to się potoczy dalej. Na razie powiedziałem, jak ja to widzę.

– Miałem wielu trenerów – kontynuował Michał. – Jak się rozstawaliśmy, to każdy mówił, że mnie wytrenował. Później mijało trochę czasu i ci trenerzy nie mieli już żadnego zawodnika, który stoczyłby poważną walkę choćby na polskim podwórku, nie mówiąc już o UFC. Tutaj największą pracę robię ja, to ja tracę zdrowie, to ja wkładam całe serce w przygotowania, to ja nadstawiam karku – a to jest niebezpieczny sport i jestem już pokontuzjowany.

– Przyszedłem do trenera już jako zawodnik UFC, już po pierwszej wygranej walce. Wygraliśmy walki, jakieś też przegraliśmy. Dużo od trenera wyciągnąłem, ale od pewnego momentu popsuły się i u mnie relacje, i u Czarka relacje. Nie zgadzaliśmy się w narożniku, co było też słychać w telewizji.

– Trener mówi, że się nie znam na uderzeniach, a ja uważam, że się naprawdę znam. Bardzo dużo się nauczyłem od wielu trenerów, bardzo dużo czasu na to poświęciłem, dużo w tej stójce widzę.




– Jeszcze przed tym, jak byłem u trenera Oknińskiego, Czarek stoczył około 70 walk, w tym bardzo dużo amatorskich – około 60. Wygrywał walki zawodowe, gdy nie mieliśmy nawet sali, nie mieliśmy z kim trenować, więc ja wiem, co Czarkowi potrzeba, jeśli chodzi o uderzenia. Nie znam się na wszystkim, ale skupiam się na uderzeniach. I uważam, że tutaj razem z moim trenerem Ivanem mieliśmy dobrą taktykę, która się sprawdziła.

– Trener mówiąc, że ja czy Ivan jesteśmy tumanami i nie znamy się na boksie, na uderzeniach, jest w dużym błędzie.

Husarz ocenił, że najprawdopodobniej to nie kwestie finansowe wpłynęły na decyzję trenera Oknińskiego, choć… Przyznał, że doszły go słuchy, że trener narzeka, jakoby nie otrzymywał odpowiedniej części gaży.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

– Uważam, że przestaliśmy się rozwijać, a trener był mnie zaangażowany niż wcześniej – ocenił Michał. – Do tej walki sam ściągałem sparingpartnerów, sam jeździłem wszędzie, budowałem ten team. Mnie zależy na rozwoju. Nie chcę też żadnych konfliktów przed walką i po walce, a to też się pojawiało. Takie małe rzeczy się zawsze kumulują. Nie lubię pracować w takiej atmosferze.

– Tutaj pokłóciliśmy się. Trener uważa, że to moja wina, bo się sprzeciwiłem, a trener jest taki, że nikt nie ma prawa mu się sprzeciwić. Ja to zrobiłem. Wielokrotnie też z innymi trenerami, gdy współpracowałem, to też się sprzeciwiałem, gdy mi się coś nie podobało. I zawsze będę mówił swoje zdanie, bo to jest moja kariera i pomimo tego że wygraliśmy teraz te dwie walki, musiałem powiedzieć swoje zdanie.

Michał stwierdził, że nie może powiedzieć złego słowa na sparingpartnerów w Akademii, bo zawsze stali oni na wysokim poziomie. Natomiast uważa też, że rozstanie z warszawskim klubem w pewien sposób pozwoli na zerwanie kajdan. Nie jest bowiem tajemnicą, że trener Okniński nie patrzył zbyt przychylnie na sparingi w innych klubach. Teraz natomiast Michał i reszta ekipy zamierzają odwiedzać nie tylko inne kluby w Polsce ale także za granicą.




– Oceniam tę współpracę pozytywnie, tylko było kilka niepotrzebnych rzeczy – powiedział. – A na tym poziomie, na jakim jestem, chcę po prostu iść do góry i rozwijać się.

Rozpędzony dwoma zwycięstwami w UFC Husarz podkreślił kilkukrotnie, że od pewnego czasu nie czuł tak dużego zaangażowania ze strony trenera Oknińskiego.

– Minął miesiąc od mojej ostatniej walki i nie było żadnej analizy – powiedział. – Z innymi już analizowałem walkę, wiem, co poprawiać. Z trenerem nie analizowałem.

– Myślę, że gdyby się to inaczej potoczyły, gdybyśmy więcej rozmawiali, to ta współpraca by było. Ale stało się, jak się stało. Teraz już nic na to nie poradzimy.

Zapytany natomiast, czy planuje dołączyć do innego klubu – może Ankosu MMA albo WCA – na ten moment Michał Oleksiejczuk wykluczył taki scenariusz.

– Mam dość afer, jestem na wysokim poziomie, chcę wejść do Top 15 – powiedział. – Nie chcę się na tę chwilę wiązać z żadnym klubem. Mam swój team. Do wiadomości wszystkich: mam trenerów i to nie jest tylko trener Okniński. Każdy teraz pisze, że on nas stworzył, a tak wcale nie jest, bo jest trener od boksu Ivan, jest trener od siły, jest trener zapasów, jest trener mentalny, więc tych trenerów jest wielu. Pracuję z nimi bardzo długo i to jest ten team.

– A jeśli chodzi o sparingi, to odzywały się do mnie kluby z całej Polski i jestem otwarty na współpracę i w tych klubach się pojawię na sto procent – jako sparingpartner. Aby pomóc i chłopakom, i sobie.

Czy istnieje natomiast jeszcze szansa na to, aby zwaśnione strony usiadły do rozmowy choćby po to, aby rozstać się w zgodzie?




– Uważam, że takiej rozmowy już nie będzie – zapowiedział. – Mógł trener nie pisać, nie obrażać nas, to na pewno byłbym skory do rozmowy. Teraz już nie chcę rozmawiać i na pewno w Akademii już się nie pojawię. Mimo fajnych wspomnień. Mam tam nadal wielu kolegów, ale po tym wszystkim moja noga już tam nigdy nie postanie. Ze mną tak jest, że jak się ktoś ze mną pokłóci i zrobi mi takie coś, to się od takiej osoby odbijam. Współpraca jest już zakończona definitywnie i nic mnie nie przekona, żeby tam wrócić.

Kolejny pojedynek pod sztandarem UFC Husarz chciałby stoczyć w marcu lub kwietniu przyszłego roku.

Cały wywiad poniżej.

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

2 Comments

  1. czungumangu

    3 grudnia 2021 at 11:32

    No cóż, Mirasa palenie mostów jest dla neigo brzemienne w skutkach. Musi zacząć budować od początku nowy narybek.

  2. jujiteiro

    3 grudnia 2021 at 16:30

    Z tego rozstania to najbardziej cieszyć się będzie Kwieciński bo z tego co pamiętam to Czarek go chciał obić za Mirasa a tak to mu się już chyba upiecze 😁

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply