KSW 34 – wyniki i relacja na żywo

Wyniki i relacja na żywo z gali KSW 34 w Warszawie.

120 kg: Karol Bedorf (14-2) > James McSweeney (15-14) – TKO

Dość zaskakująco Anglik próbował wykorzystywać kopnięcia Polaka do przenoszenia walki do klinczu, gdzie próbował walczyć o obalenia, przy okazji okopując też uda Bedorfa. Po jednej z szarży Bedorf trafił mocnym kolanem na głowę, naruszając McSweeney’a ale ten złapał klincz, gdzie zasypał mistrza potężnymi kolanami na korpus, który wyraźnie wstrząsnęły Bedorfem. Walka wróciła na środek oktagonu, ale Polak szybko ostrą kombinacją, którą poprzedził kopnięciami na głowę i na korpus, rzucił pretendenta na siatkę, zasypując go tam gradem ciosów oraz łokci. McSweeney długo starał się bronić przed uderzeniami, a dwa razy nawet spróbował odpowiedzieć, ale Polak nie przestawał atakować – w końcu pod nawałnicą uderzeń Anglik padł na deski, pieczętując swój los.

https://twitter.com/ZProphet_MMA/status/706244615217790976

Dla niepokonanego od 2011 roku Bedorfa jest to już ósme z rzędu zwycięstwo w karierze.

93 kg: Tomasz Narkun (12-2) > Cassio Barbosa de Oliveira (17-7-1) – TKO

Brazylijczyk trafił dwoma mocnymi kopnięciami, ale potem przeniósł walkę do parteru – tylko po to, by wpaść w piekielnie groźną gardę Żyrafy, który raz po raz zagrażał mu poddaniami. W pewnym momencie jednak Polak trafił – niezbyt mocno, ale trafił – kopnięciem w głowę rywala znajdującego się w parterze i sędzia przerwał walkę. Wznowił ją chwilę później z Narkunem na plecach – Brazylijczyk wstał i wtedy właśnie Polak trafił go mocnym kopnięciem z pleców, po którym Barbosa wyraźnie się zachwiał. Narkun zerwał się na nogi i ruszył za chwiejącym się Brazylijczykiem, ostatecznie powalając go na deski prześlicznym latającym kolanem i kończąc ciosami z góry.

https://twitter.com/ZProphet_MMA/status/706239886752423936

Doskonała dyspozycja Polaka!

66 kg: Artur Sowiński (17-7) > Fabiano Jacarezinho (26-7) – decyzja jednogłośna

Kornik rozpoczął pojedynek bardzo spokojnie, skutecznie raz po raz kąsając prostymi malutkiego Brazylijczyka. Ten w końcu – po przyjęciu solidnej porcji uderzeń – popracował nad obaleniem i dopiął swego. Ale tam nie był w stanie skontrolować Sowińskiego, który nieustannie zagrażał Brazylijczykowi skrętówkami. W końcu wykorzystał defensywę Jacarezinho i sam zaszedł mu za plecy, efektownie wcześniej ciskając nim o matę.

Również drugą rundę Polak rozpoczął bardzo dobrze, na pełnym luzie terroryzując ciosami bezradnego w stójce Brazylijczyka, który desperacko zaczął szukać obaleń – bez rezultatu. Sowiński kontynuował masakrowanie pretendenta pojedynczymi prostymi, choć na trzy minuty przed końcem rundy Jacarezinho w końcu dopiął swego, obalając trochę nonszalancko już walczącego mistrza i stabilizując pozycję w gardzie. Kornik nie był zbyt aktywny z pleców, dając się trafić sporą ilością uderzeń z góry. Brazylijczyk pozostał na górze do końca rundy.

W ostatniej odsłonie Kornik walczył uważniej. W stójce niemal każdy lewy, jaki wyprowadzał, dochodził celu. Tym razem nasz zawodnik nie dał się już obalić. W końcówce jednak Sowiński mocno już osłabł, w jego poczynania wkradło się nieco chaosu i przyjął kilka mocnych ciosów, nie będąc już w stanie tak efektywnie utrzymywać Brazylijczyka na końcu swoich pięści.

Ostatecznie sędziowie jednogłośnie wskazali na Polaka, który w ten sposób po raz pierwszy broni pasa mistrzowskiego kategorii piórkowej.

77 kg: Aslambek Saidov (18-4) > Yasubey Enomoto (14-7)- decyzja jednogłośna

Pierwsza runda przebiegała zdecydowanie pod dyktando Yasubey’a Enomoto. Co prawda, gdy wpadał w półdystans, Aslambek Saidov był w stanie trafiać go sierpami, to takich sytuacji nie było wiele – Enomoto bowiem, korzystając z przewagi zasięgu i szczególnie szybkości, raz po raz kąsał odwrotnie ustawionego Czeczena ciosami prostymi i soczystymi kopnięciami na korpus, trafiając nawet latającym kolanem.

Również druga runda rozpoczęła się dobrze dla Savova, który kontynuował swoje wyczyny z pierwszej. Saidov znalazł jednak w końcu obalenie, ale po kilkudziesięciu sekundach Enomoto wrócił do stójki. Jednak mocno już zmęczony Czeczen znalazł jeszcze dwukrotnie drogę do parteru i choć nic z tego nie wynikło, a w końcówce sam musiał bronić się przed skrętówką, to obalenia mogły mieć znaczenie przy punktacji sędziów.

Trzecia odsłona była już bardziej wyrównana – w stójce aktywniejszy był co prawda nadal Enomoto, ale Saidov dobrze blokował większość jego ciosów, a w połowie rundy przeniósł walkę do parteru, utrzymując tam już do końca walki Szwajcara.

Ostatecznie Czeczen wygrał jednogłośną decyzją sędziowską.

84 kg: Antoni Chmielewski (32-14) > Svetlozar Savov (15-6) – TKO

Antoni Chmielewski zanotował kapitalny powrót do organizacji KSW, pokonując faworyzowanego Svetlozara Savova! Polak rozpoczął walkę ostrożnie, choć już na początku zdzielił rywala potężnym lowkigiem. Gdy jednak ostrożnie walczący Bułgar przyspieszył, naruszył wycofującego się Chmielewskiego kopnięciem na korpus, które śmignęło też głowę. W zwarciu to jednak Polak prezentował się lepiej, szybko obalając Savova. Gdy pojedynek powrócił do stójki, Bułgar zaatakował śmielej, ale ponownie doszło do zwarcia i ponownie judockie korzenie Chmielewskiego okazały się kluczowe – rzucił Savova na deski, a ten upadł tak niefortunnie, że praktycznie stracił przytomność – ciosy, którymi zasypał go z góry Polak nie miały już większego znaczenia.

https://twitter.com/ZProphet_MMA/status/706212904694104065

77 kg: Maciej Jewtuszko (12-3) > Krzysztof Kułak (26-15-2) – poddanie

Żaden z zawodników nie miał wyraźnej przewagi w otwierającej rundzie. Aktywniejszy w stójce był Kułak, ale trafiał rzadko. Również i Jewtuszko nie prezentował szczególnej agresji, cho dwa razy obalił Kułaka. Ten ostatni jednak miał swoje chwile w klinczu, obijając Irokeza kolanami.

W drugiej rundzie Jewtuszko szybko przeniósł walkę do parteru, gdzie błyskawicznie zdobył pozycję boczną, z której rozpoczął bombardowanie próbującego skręcać się – ale bez rezultatu – Kułaka, mocno go rozcinając. Gwoździem do trumny częstochowianina okazało się mocne kolano na korpus, które zainkasował, będąc w żółwiu. Chwilę potem, nieustannie obijany, zaczął klepać, ale niedowidzący – choć dobrze ustawiony sędzia – postanowił trochę go pomęczyć i dopiero po jakimś czasie okazał swą litość.

https://twitter.com/ZProphet_MMA/status/706207810523107328

120 kg: Szymon Bajor (15-6) > Jędrzej Maćkowiak (4-1) – decyzja jednogłośna

Ciężcy dali morderczą, krwawą walkę na pełnym dystansie. W pierwszej odsłonie swoje momenty miał Jędrzej Maćkowiak, ale to lepiej poukładany technicznie Szymon Bajor trafiał częściej. W rezultacie w drugiej odsłonie Ankosiak zdecydował się zaprzęgnąć do działania swoje zapasy, zdecydowaną jej większość spędzając na górze. Również trzecią rundę bardziej zmęczony od rywala Maćkowiak rozpoczął od udanego obalenia. Z góry próbował atakować ciosami i łokciami, ale zmęczenie oraz dobra defensywa Bajora mocno utrudniały mu pracę. Na półtorej minuty przed końcem walki sędzia podniósł akcję do stójki i tym razem to Bajor najpierw powstrzymał kolejną zapaśniczą próbę Ankosiaka, by następnie położyć go na plecach. Do końca rundy terroryzował wyczerpanego już i mocno porozbijanego giganta z Poznania mocnymi i w większości celnymi ciosami, będąc w samej końcówce nawet bliskim skończenia go.

W ten sposób Bajor udanie podnosi się po porażce z Michałem Włodarkiem, poprawiając swój rekord pod banderą KSW do 2-1.

93 kg: Marcin Wójcik (8-4) > Tomasz Kondraciuk (11-6)- TKO

W swoim powrocie do organizacji KSW Marcin Wójcik w bardzo dobrym stylu rozprawił się Tomaszem Kondraciukiem. Nowy nabytek największej polskiej organizacji górował na rywalem w każdej płaszczyźnie, a na uznanie zasługiwała jego praca w stójce – raz po raz kąsał Kondraciuka soczystymi kopnięciami na każdej wysokości, z obu nóg, wplatając je czasami do kombinacji. Świetnie wyglądały też jego ręce, zwłaszcza prawy sierpowy, a i defensywa spisywała się bez zarzutu – spokojnie unikał wszystkich szarż Ankosiaka, dobrze schodząc z linii ataku. Do swojej gry wplótł też mocne zapasy, obalając Kondraciuka pod w połowie pierwszej rundy i do jej końca trzymając go na plecach.

W drugiej natomiast zmęczony już reprezentant Ankosu MMA był już tylko tłem dla świetnie dysponowanego, a jednocześnie metodycznego i cierpliwego debiutanta. Wójcik ostatecznie skończył rywala w 1:31.

https://twitter.com/ZProphet_MMA/status/706183753744457728

Wyniki

Karta główna

120 kg: Karol Bedorf (14-2) pok. Jamesa McSweeney’a (15-14) przez TKO (ciosy), R1, 3:33
93 kg: Tomasz Narkun (12-2) pok. Cassio Barbosę de Oliveirę (17-7-1) przez TKO (latające kolano i uderzenia), R1, 1:46
66 kg: Artur Sowiński (17-7) pok. Fabiano Jacarezinho (26-7) przez jednogłośną decyzję
77 kg: Aslambek Saidov (18-4) pok. Yasubey’a Enomoto (14-7) przez jednogłośną decyzję
84 kg: Antoni Chmielewski (31-14) pok. Svetlozara Savova (15-6) przez TKO (slam), R1, 1:41
77 kg: Maciej Jewtuszko (12-3) pok. Krzysztofa Kułaka (26-15-2) przez poddanie (ciosy), R2, 2:18

Karta wstępna

120 kg: Szymon Bajor (15-6) pok. Jędrzeja Maćkowiaka (4-1) przez jednogłośną decyzję
93 kg: Marcin Wójcik (8-4) pok. Tomasza Kondraciuka (11-6) przez TKO (ciosy), R1, 1:31

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply