KSW 23 – idzie nowe? Typowanie

No, może niekoniecznie nowe, ale wynik trzech walk na KSW 23 może w istotny sposób wpłynąć na funkcjonowanie oraganizacji Martina Lewandowskiego i Macieja Kawulskiego, tańczących do dźwięków granych zza ciemnej kotary przez Mariana Kmitę.

Działalność biznesu zwanego KSW zasadza się na dwóch filarach – rozrywkowym oraz sportowym, z których ten pierwszy od czasu wystrugania z banana Mariusza Pudzianowskiego i wsadzenia go między liny oraz odkrycia wynikających zeń profitów nieustannie zyskuje na znaczeniu, a drugi – skierowany do mało liczebnej i wymizerniałej grupy konserwatywnych fanów MMA – stopniowo odstawiany jest na boczny tor i minimalizowany. Biznesowo jest to model dobry, o czym nikogo z czytających przekonywać chyba nie trzeba.

Wracając jednak do wspomnianych na wstępie trzech pojedynków, ich wpływ na przyszłość KSW możemy – przy pójściu na pewne uproszczenia – rozpatrywać w kategoriach opisanych wyżej filarów, a zatem rozrywkowym oraz sportowym, a także ich kombinacji rozrywkowo-sportowej.

Mamed Khalidov vs Melvin Manhoef

Starcie Czeczena z Melvinem Manhoefem należy, naturalnie, analizować w kontekście rozrywkowo-sportowym. Z jednej bowiem strony tylko ociekający pianą i zaślepieni nienawiścią do Mameda Khalidova fani polskiego MMA mogą odmawiać Czeczenowi umiejętności sportowych, z drugiej natomiast, daje się wyraźnie zauważyć, że wpełzający różnymi kanałami do telewizji, czy to w formie gościa programów rozrywkowych, aktora czy twarzy kampanii reklamowej, Mamed Khalidov stał się postacią o wyraźnych naleciałościach celebryckich. Samo w sobie nie jest to, rzecz jasna, złe, co najwyżej może trącić pewną próżnością w odczuciu niektórych, ale w świecie twardych wojowników MMA, których sensem całego życia winno być trenowanie i walka, oddawanie się celebryckiej fali, która ponosi zawodnika na usta gospodyń domowych, najzwyczajniej w świecie uznania wzbudzać nie musi – i nie wzbudza. Również i poczucie humoru Khalidova, które Czeczen ostatnio coraz bardziej ochoczo eksponuje, wyraźnie wskazywać może na to, że pewnych różnic kulturowych zatrzeć raczej nie sposób.

Do rzeczy jednak – Mamed jest zdecydowanym faworytem tego starcia, co nie zmienia faktu, że od pewnego czasu każda niemal walka Czeczena w KSW jest dla losów polskiej organizacji bardzo istotna. Oczywiście, porażka Khalidova nie spowoduje, że Maciej Kawulski z Martinem Lewandowskim zwiną swoje zabawki i opuszczą piaskownicę polskiego MMA, ba, być może nie przypłacą nawet tego ewentualnego dramatu Czeczena jedną choćby nieprzespaną nocą, czy nawet jej godziną, a fala krytyki, która w wypadku przegranej Khalidova na pewno pojawi się w branży, spłynie po nich jak po kaczce – co akurat wydaje się wysoce prawdopodobne – ale.. Czy kreowany dotychczas na niezwyciężonego wojownika Mamed po porażce będzie miał równie wysoką wartość marketingową – rozumianą, rzecz jasna, jako zdolność przyciągnięcia przed telewizory przeciętnego Kowalskiego czy też zdolność sięgnięcia do kieszeni odrobinę bardziej zorientowanych fanów MMA przy okazji transmisji PPV – jak do tej pory? W pewien sposób na pewno w oczach tłuszczy wyjście na tarczy z tego pojedynku przez Khalidova rekompensowane byłoby kolorem skóry oraz muskulaturą Melvina Manhoefa („Hej, czarny, umięśniony, więc nie wstyd przegrać!”), ale byłby to dla KSW i samego Czeczena upadek z naprawdę gigantycznego, starannie wypudrowanego medialnym przekazem konia. Gloria Victis w sporcie? Nie…

Typowanie:

Na szczęście dla KSW i głównego zainteresowanego powyższy scenariusz jest stosunkowo mało prawdopodobny. Będzie to tak – Khalidov powalczy w stójce przez dwie, może trzy minuty, w międzyczasie przyjmie jeden lub dwa mocniejsze ciosy, a jakaś petarda świśnie mu koło nosa. Wtedy zdecyduje się na obalenie, które mu się nie powiedzie, więc obaj zawodnicy spędzą jakiś czas w klinczu i tak skończy się pierwsza runda. Do drugiej obaj wyjdą mocno zmęczeni (jak Khalidov przeciwko Grove), ale fakt, że miejscem toczenia pojedynku jest ring a nie klatka, wyraźnie premiuje w „zamykaniu dystansu” i sprowadzeniach zawodnika, który chce walczyć w parterze i w końcu sztuka ta uda się Czeczenowi, a nie posiadający się z oburzenia Manhoef odklepie, pieczętując swoją porażkę. Khalidov przez poddanie.

Mariusz Pudzianowski vs Sean McCorkle

Ta walka, wbrew temu co sugerują niektóre rankingi, w których Mariusz Pudzianowski należy do pierwszej dziesiątki polskich ciężkich, ma wyłącznie charakter rozrywkowy. Czyli, dla włodarzy organizacji KSW – kluczowy, bo najbardziej dochodowy. I nic w tym złego, rzecz jasna. Pozwolę sobie oszczędzić klawiatury na rozpisywanie się na temat samego przebiegu walki, bo z pewnością nie należy ona do tych, które łatwo przewidzieć (choć, oczywiście, tutaj można się spierać, ale nie wbijajmy już kolejnej szpilki w momentami aż przesadnie wystawione zady KSW). Stwierdzić za to należy, że w im gorszym stylu przegra Pudzianowski, tym bliżej będzie mu do zakończenia kariery. Piszący te słowa uważa, że w przypadku porażki przed czasem z Amerykaninem ryzyko zakończenia kariery przez polskiego strongmana zwabionego do MMA – ku wątpliwej radości właścicieli KSW – stanie się wręcz namacalne, nawet dla odrętwiałych kończyn.

Koniec przygody Mariusza z MMA byłby dla KSW prawdopodobnie porównywalnym problemem, co porażka Khalidova. Oczywiście, mocno obcięłoby to mocno obciążone przez Pudzianowskiego koszty funkcjonowania organizacji i, zgadza się, Lewandowski i Kawulski od dawna zdają i zdawali sobie sprawę, że ich koń pociągowy wiecznie walczył nie będzie, spędzając na trybuny i przed telewizory masy ludzi. Nie ulega też wątpliwości, że KSW od pewnego czasu mocno inwestuje w Mameda Khalidova, Jana Błachowicza czy – do niedawna – Michała Materlę, którzy mieliby pociągnąć ten wózek dalej, wypełniając pustkę po Pudzianowskim, ale.. Czy Konfrontacja naprawdę jest przygotowana na konsekwencje zakończenia kariery przez Mariusza? Teorie o tym, że Mamed Khalidov jest już gotowy do objęcia schedy po Pudzianowskim – budowane na kruchej i wątpliwej podstawie wyższej oglądalności, jaką Czeczen zanotował na ostatniej gali, na której razem walczyli – należy raczej przyjąć z pobłażliwym uśmiechem, mając na uwadze, że o takiej a nie innej liczbie oglądających pojedynki obu zawodników zadecydowało wówczas przede wszystkim opóźnienie w rozpoczęciu gali KSW 19 – czego z oczywistych powodów nie chcą dostrzegać niektórzy komentatorzy.

Trzeba jednak oddać Martinowi Lewandowskiemu i Maciejowi Kawulskiego do spółki z Marianem Kmitą, że zbroją się, jak mogą, by przygotować się na nieubłaganie spadający cios w postaci zakończenia kariery przez Mariusza Pudzianowskiego. Poza promowaniem swoich najlepszych zawodników w końcu bowiem zainwestowali też mocniej w „projekty” długofalowe w postaci Mateuszów – Gamrota, Zawadzkiego czy Piskorza.

Typowanie:

Mariusz Pudzianowski wygra przez TKO.

Michał Materla vs Kendall Grove

Starcie mistrza kategorii średniej, Michała Materli, z Kendallem Grove rozpatrywane może być przede wszystkim z uwagi na wartości sportowe. Innymi słowy zatem, dla organizacji KSW nie jest szczególnie istotne, czego zresztą sami zainteresowani nie kryli, produkując długi trailer do gali KSW 23, w którym pojedynkowi o pas między Cipao a Hawajczykiem poświęcono tyle czasu, co jednooki kot napłakał. Wydaje się, że Lewandowski z Kawulskim są przygotowani na to, że krok po kroku zbliża się czas rozstania z Michałem Materlą.

Paweł Kowalik wspomniał niedawno, że kontrakt Melvina Manhoefa z KSW zakłada stoczenie kolejnej walki w polskiej organizacji, której stawką będzie pas mistrzowski – i to bez względu na wynik starcia holendersko – czeczeńskiego na KSW 23. Przyjmując zatem, że Kowalik ma rację.. wróć, przyjmując, że tak mu powiedział Manhoef, któremu zgodnie z zapisami kontraktowymi taką radosną nowinę przekazał zapewne jego menadżer.. A zatem jeśli Kowalik, Manhoef i jego menadżer się nie mylą, to w wypadku zwycięstwa Michała Materli z Kendallem Grove oraz porażki Melvina Manhoefa z Mamedem Khalidovem (oba wyniki prawdopodobne), Cipao znalazłby się na trzecim z kolei kursie kolizyjnym z odpadem po Czeczenie. Nie ulega chyba dla nikogo wątpliwości, że tego byłoby już za wiele – o czym zresztą swego czasu wspominał menadżer Materli, Norbert Sawicki. Zwycięstwo Polaka będzie zapewne oznaczać jego rychłe pożegnanie z duetem K&L, na co jednak ci ostatni chyba są całkiem nieźle przygotowani. Jego porażka z Hawajczykiem spowoduje natomiast, że to włodarze KSW przejmą inicjatywę w trudnych ostatnio relacjach z Michałem Materlą.

Typowanie:

Nie ma chyba większych wątpliwości co do tego, że starcie z Kendallem będzie bardzo trudne dla naszego zawodnika. Duża przewaga wzrostu i zasięgu Hawajczyka, niezła stójka i dobry parter czynią z niego bardzo niewygodnego rywala. Co jest kluczem do zwycięstwa Michała? Wydaje się, że lowkingi, których Grove bardzo nie lubi. Odpowiednio mocno poobijane kończyny dolne Hawajczyka powinny spowodować, że stanie się on mniej mobilny, co ułatwi Michałowi szybkie skracanie dystansu i rażenie Grove’a kombinacjami bokserskiemi. Michał Materla po ciężkim boju zwycięży przez decyzję.

Pozostałe walki

Aslambek Saidov > Ben Lagman
Karolina Kowalkiewicz < Marta Chojnoska
Mateusz Zawadzki < Mateusz Gamrot
Mateusz Piskorz > Luiz Ricardo Simon

fot. konfrontacja.com

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

37 Comments

  1. noodles

    6 czerwca 2013 at 19:11

    Ja tylko dodam, że kursiwo na Grove’a jest aż 4,00. O ile Pawlęga nie pomoże to stawiam na Amerykanina

  2. Burrick

    6 czerwca 2013 at 19:14

    Materla będzie miał mega ciezka przeprawę, ale jak pokona Grove to świat stoi przed nim otworem. Porazka Mameda byłaby.. interesująca. Oj, dzialoby się..

  3. skintrader

    6 czerwca 2013 at 19:23

    Ja uważam, że oprócz opóźnienia rozpoczęcia gali, o wynikach oglądalności ostatnich walk KSW 19 zadecydował jeszcze jeden czynnik. Mój znajomy oglądał to widowisko w telewizji, a pojedynek Pudzianowskiego przegapił tylko dlatego, że poprzedzał ją pięciominutowy, a nie piętnastominutowy blok reklamowy. Zawsze w czasie przerw zmieniał kanał i wracał do Polsatu po kilkunastu minutach. Mam wrażenie, że nie tylko on miał takie podejście, co w realny sposób przełożyło się na oglądalność ostatniej, w sumie krótkiej i do bólu przewidywalnej, żenującej „walki”.

  4. naiver

    6 czerwca 2013 at 19:34

    W sumie słuszna uwaga, skintrader. Mogło to też odegrać sporą rolę. Tak czy inaczej, uważam, że podnoszenie wyników oglądalności KSW 19 jako argumentu na rzecz tezy, że Mamed => Pudzian pod względem popularności jest nie na miejscu.

    Noodles, kurs 4.0 to raczej na Manhoefa ;)

  5. GrzesiX

    6 czerwca 2013 at 19:42

    A gdzie mozna typowac walki KSW?

  6. naiver

    6 czerwca 2013 at 19:45

    GrzesiX, chociażby na betsafe.com – a jeśli masz jakiekolwiek pytania odnośnie zakładów bukmacherskich w MMA, to zapraszam też do tego tematu –> http://www.lowking.pl/betting-club-ufc-on-fuel-tv-10-typowanie-kursy-bukmacher/

  7. noodles

    6 czerwca 2013 at 19:48

    Naiver, sprawdź bet at home :)

    Na Manhoefa jest aż 6,2

  8. naiver

    6 czerwca 2013 at 19:53

    Masz rację.. jakby to rzec, zamurowało mnie z tym Grove. Ja tu daje 60/40 dla Materli, a kurs kosmiczny. Buki muszą mieć jakąś tajemną wiedzę na temat tej walki! :D

  9. noodles

    6 czerwca 2013 at 20:05

    Wg mnie w MMA dobrze jest właśnie grać z tego względu, że pewni zawodnicy są tak mocno reklamowani jako mistrzowie a nawet przereklamowani, że przeciwnika się nawet nie dostrzega.

    Tak było np w Lesnar vs Velasquez czy Big Foot vs Overeem

    Jedynie mnie martwi właśnie decyzja sędziowska, jak Grove nie wygra zdecydowanie to mu nie dadzą zwycięstwa. Jak pamiętam Pawlęga bodajże dał 10-8 Materli w walce z Horwichem…to mnie wtedy wątpliwości nachodzą. Ale może warto zaryzykować :)

  10. noodles

    6 czerwca 2013 at 20:33

    Pozwolę się jeszcze odnieść do pojedynku pań, który średnio mnie interesuje ale za to typowania co po niektórych i ich uzasadnienia mnie z deczko dziwią.

    Ostatnia walka Karoliny Kowalkiewicz mogła się podobać bo była widowiskowa, ale nie oszukujmy się jej poziom nie był zachwycahący. Spotkały się dwie panie bez większego doświadczenia i poszły na wymiany. Dla mnie to był poziom dwóch zawziętych amatorów męskiego MMA albo toczących swoje pierwsze zawodowe walki niemyślących za bardzo taktycznie i idących na żywioł świeżaków.

    Śmieszą mnie argumenty za Kowalkiewicz, mówiące o jej przewadze parterowej ale nie ze względu na jej wybitne umiejętności w tym aspekcie tylko dlatego, ze Chojnoska ma slabe treningi bjj.

    Karolina Kowalkiewicz to nie jest Roger Gracie czy Jacare. Mało tego, każdy trenujący wie, że złapanie jakieś dźwigni w walce MMA jest niebywale trudne i naprawdę trzeba być niezłym w tym elemencie by się to udało. Moim zdaniem Kowalkiewicz nie ma aż takich umiejętności by poddać Martę.

    Walka rozstrzygnie się w stójce gdzie wygra Chojnoska ze swoim arsenałem kickbokserskim.

  11. naiver

    6 czerwca 2013 at 21:22

    Kobiecemu MMA mówię „nie”, ale jak już jest, to.. w tej walce stawiam na Chojnoską. Karolina to, oczywiście, sympatyczna dziewczyna i niech jej się wiedzie, ale tak naprawdę „nic jeszcze nie widziałem”. Wygrała z Bońkowską po efektownej walce, ale – może jestem trochę ignorantem – czy Kowalkiewicz to nie jest typowa kickbokserka? Tak ją chyba nawet przedstawiano wtedy na KSW? A teraz się okazuje, że jednak to parter ma wybitny, więc.. powiem szczerze, że w falach zachwytu nad Karoliną trochę się nie odnajduję :D Tzn. może rzeczywiście jest bardzo dobra i będzie trzeba zweryfikować zdanie, ale.. „jeszcze nic nie widziałem”.

    Podobnie można powiedzieć o Marcie, ale na ważeniu dało się zauważyć wyraźną różnicę fizyczną – Chojnoska sprawia wrażenie, że to kawał twardej zawodniczki w porównaniu do delikatnej Kowlkiewiczowej. A w pojedynkach kobiecych właśnie siła i twardy charakter (Chojnoskiej, na oko, do tego bliżej) mogą okazać się istotniejsze niż przewaga techniki, którą być może posiada Karolina.

    Podsumowując – kto je tam wie!

  12. noodles

    6 czerwca 2013 at 21:37

    Moim zdaniem zadecyduje właśnie psychika a jeśli mowa już o technice to ta jest po stronie Marty (KB)

    Też nie rozumiem fenomenu Kowalkiewicz, no ale nie chce żeby znowu mi ktoś zarzucił, że nie lubię kobiet :)

  13. Daniel

    6 czerwca 2013 at 22:11

    Ja liczę na Mateusza Gamrota i jego dobrą postawę podczas KSW 23. Słyszałem wiele dobrego o nim od osób, które trenowały z nim zapasy jeszcze w Miliczu. Bardzo sumienny i zdyscyplinowany chłopak, który w niedługiej perspektywie może namieszać w hierarchii wagi lekkiej w Polsce. Co do starcia pań to również nie jestem w stanie wskazać faworytki, bo o ile Karolina pokazała trochę swoich możliwości, to nie wiem czego możemy się spodziewać po Marcie, a ocenianie jej parteru jako słabego to trochę jak wróżenie z fusów. Co do starcia Mameda i Michała to jestem spokojny o wyniki i uważam, że Michał w ładnym stylu rozprawi się z Kendallem, którego wielu chyba przecenia. Jest bardzo sympatyczny i miły, jednak nie jest to rywal przy którym Michał wypada słabo.

  14. noodles

    6 czerwca 2013 at 22:38

    Szczerze to mnie Materla nie przekonuje. Owszem ma serce do walki, ale przeanalizujmy jego ostatnie starcia (nie liczę Wallace’a z którym nie miał okazji zaprezentować pełnych umiejętności.

    1 Silva – wyrównana walka, która w pewnym momencie wydawała się, ze będzie na korzyść kolegi Soszyńskiego

    2 Horwich – kolejna wyrównana walka z przeciętnym zawodnikiem, gdzie Amerykanin nawet urwał rundę Michałowi.

    3 Zikic – z tego co pamiętam pewna wygrana, ale kto to jest Zikic, w dodatku 2 rundowa walka.

    Podsumowując, Michał walczył z przeciętnymi zawodnikami i z żadnym nie pokazał jakieś zdecydowanej wyższości a wręcz się z nimi męczył. Fajnie, że znokautował Wallace’a ale jednak patrząc na kilka ostatnich pojedynków to mnie nie przekonuje.

    Grove to z kolei zawodnik, który wydaje się, że chce jeszcze zadbać o swoją karierę i mu zależy. Czyli można się spodziewać, że przyjedzie przygotowany. W dodatku to będzie najbardziej wymagający przeciwnik z ostatnich,

    Niestety przewiduję czarny scenariusz, wyrównana walka po której wygrywa Kendall ale Pawlęga daje 10-4 dla Polaka i wygrywa Materla

    Choć oczywiście życzę wygranej Materli, najlepiej przed czasem

  15. Miedziak

    6 czerwca 2013 at 22:44

    Naiver miałem okazję widzieć Ground & Pound w wykonaniu Karoliny na żywo (w walce, nie na manekinie bądź na sparingu) i zapewniam Cię, że robi spore wrażenie ;)

    Swoją drogą nie pokusiłeś się o ani jedno zdanie na temat ewentualnego przebiegu walki Pudziana z McCorklem. Czyżbyś wyszedł z założenia, że skoro i KSW, i Pudzianowski zaakceptowali taką walkę, to nie ma on prawa jej przegrać? :)

  16. Slipmych

    6 czerwca 2013 at 22:55

    Ja od siebie dodam, że Materla powinien szukać swojej okazji w wymianach bokserskich. Grove nigdy nie nauczy się trzymać dobrze gardy i nie zdziwię się jak Michał wygra przez KO

    Walka kobiet to dla mnie pojedynek bez historii i w ogóle mnie nie interesuję kto ją wygra. Obydwie mają 50% szans na wygraną i niech się dzieje co chcę

  17. naiver

    6 czerwca 2013 at 22:58

    Noodles,

    Materla nie miał okazji zmierzenia się z naprawdę wysoką półką zawodniczą, co zresztą nie dziwi, bo w KSW jej po prostu nie uświadczy, ale da się dostrzec progres chociażby w umiejętnościach stójkowych. Uważam, że twardy łeb i ogromne serce do walki, które demonstruje Michał, są atutami, które mogą złamać nie jednego zawodnika o teoretycznie wyższych umiejętnościach. Podniósł się po przegranej pierwszej rundzie z Horwichem (i to – o ile pamiętam – dość wyraźnie, Matt siłowo w parterze był tam nie do okiełznania) czy po kopnięciu na kolano z Silvą. Ciągle pracuje nad sobą, jeździ za granicę, rozwija się – zgodzę się, że na podstawie dotychczasowych przeciwników ciężko cokolwiek wyrokować o tym, jak Materla sprawdziłby się ze średniakami UFC, ale uważam, że w Michale drzemie jeszcze spory potencjał, a Kendall Grove to dobry zawodnik, żebyśmy mogli zobaczyć, gdzie znajduje się dzisiaj Cipao.

    Mam jednak obawy co do tego pojedynku, bo po pierwszych sekundach drugiej rundy Grove vs Mamed oczami wyobraźni już widziałem porażkę wypompowanego Khalidova. Grove jak na swoje warunki naprawdę nieźle kontrolował dystans w tamtej walce.

    Miedziak,

    będę Ci musiał zatem uwierzyć na słowo co do Karoliny, choć przyswajanie jakiejkolwiek wiedzy w temacie kobiecego MMA idzie mi cholernie opornie :D

    Co zaś się tyczy Pudzianowskiego, to w nawiasie w pierwszym akapicie poświęconym tej walce pozwoliłem sobie w zawoalowany sposób przedstawić drobną teorię spiskową, choć.. naprawdę, nie mam pojęcia, jak potoczy się ten pojedynek – gdybym miał łeb pod topór podstawić, to postawiłbym na Pudziana, bo na jego przegranej wszyscy mają zbyt wiele do stracenia ;)

  18. steyr

    6 czerwca 2013 at 23:07

    Po pierwsze primo argument o reklamach jest do kosza bo chyba nikt nie wylacza tv wychodzac do kibla na reklmach? Watpie zeby respondeci posiadajacy w domu urzadzenia telemetryczne byli zobligowani do klikania na pilocie ze wychodza z pokoju.

    Po drugie primo argumentami za parterem Kowalkiewicz sa dobry trener i dobry główny sparingpartner. Oczywiscie Chojnoska moze miec przewage silowa ale tych argumentow nikt nie uwzglednil

    I wreszcie po trzecie primo noodles nie wzial po uwage ze: z Zikiciem to byla pierwsza walka po kontuzji, z Silva byla akcja z noga ktora mocno wplynela na obraz walki, a teraz jest po campach w AKA, wizytach w Ankosie i kolejnych treningach bokserskich u siebie. generalnie jest jednym z niewielu polskich zawodnikow na wysokim poziomie ktory w kazdej kolejnej walce jest lepszy

  19. naiver

    6 czerwca 2013 at 23:12

    Steyr, odnośnie pierwszego primo – wydaje mi się, że chodzi tu raczej o to, że zmieniali kanał, a nie o to, że wychodzili z pokoju. A zmiana kanału – o ile się nie mylę – to konieczność odnotowania tego. Więc zaczynała się reklama, gość zmienia kanał z Polsatu na inny, zaznacza to, i dopiero po kilkunastu minutach wraca na Polsat, zaznaczając to – ale spóźnia się na walkę Pudziana.

    EDIT: co do trzeciego primo, to pomimo, że się z nim generalnie zgadzam, to pierwsza walka po kontuzji Michała była przeciwko Babene, nie Zikicowi.

  20. noodles

    7 czerwca 2013 at 06:55

    trochę mnie przekonaliście co do Materli, no ale zobaczymy w sobotę :)

  21. Comber

    7 czerwca 2013 at 12:18

    Po krótce, bo niestety brak czasu doskwiera.
    Materla w pierwszej rundzie obali Kendalla i poskręca. Skoro surowy Jay Silva zdołał poddać Grove’a to Materla tym bardziej.
    Podobnie będzie z Mamedem. Jeśli nie nadzieje się na bobmę Melvina, wejdzie w nogi i dokończy dzieła.
    Pudzianowski musi za wszelką cenę utrzymać walkę w stójce, w innym wypadku zostanie poddany. Myślę, że uda się Mariuszkowi i wygra przez TKO w drugiej rundzie.
    Jeśli chodzi o pojedynek Pań mam mieszane uczucia. Pod względem umiejętności wyżej stawiam Kowalkiewicz, jednakże Chojnowska wygląda monstrualnie przy swojej drobnej przeciwniczce, co może mieć wpływ na przebieg walki.

  22. maras

    7 czerwca 2013 at 12:39

    Chojnoska moim zdaniem jest dużo silniejsza fizycznie od Kowalkiewicz i to może zadecydować. Zresztą nie skreślałbym parteru Marty, tylko dlatego, że odeszła od Różala i trenowała z jakimś gościem. Różal jak wiadomo w parterze jest „Zabójcą”, a nie wiem czy w jego klubie jest jakiś super ekspert od bjj. Zresztą Marta trenowała judo i umie je zastosować w walce, co było widać w jej pierwszym występie na KSW. Nagle tego przecież nie zapomniała.

  23. zeddd

    7 czerwca 2013 at 16:42

    Edit by naiver – a idźże pan z takimi pierdołami

  24. noodles

    7 czerwca 2013 at 17:36

    @up

    chyba chciałeś wejść na mmarocks.pl

    Kurs na Grove’a już 4,2 :D skusiłem się :)

  25. noodles

    7 czerwca 2013 at 17:37

    na Chojnoską też niezły 2,7

  26. Orestos

    7 czerwca 2013 at 20:13

    Liczę na Cipka – nie ukrywam, że pokładam nim moje wygłodniałe nadzieję jako w zawodniku, który ma „wszystko” począwszy od umiejętności kończywszy na menagerze ażeby dostać się do pierwszej ligi MMA.

    Po cichu chciałbym również przegranej Mameda, jak to ładnie Naiver napisał jestem zaślepiony nienawiścią do Śnieżynki ;).

  27. naiver

    7 czerwca 2013 at 20:40

    Orestos, zapomniałeś jeszcze o pysku ociekającym pianą ;D A tak poważnie to chodziło o tych, którzy dezawuują umiejętności sportowe Khalidova, a nie tych, którzy mu nie kibicują czy go nie lubią. Nie twierdzę, że jest jakimś wymiataczem, ale mianem solidnego światowego średniaka można go chyba określić.

  28. Orestos

    7 czerwca 2013 at 20:42

    Zgadzam się w 100%, umiejętności sportowych nie można mu odmówić. Jednak jako persona odrzuca mnie kompletnie i będę się cieszył z jego porażki. Może to głupio brzmi, ale nie mogę na niego patrzeć, no dosłownie mój pysk ocieka pianą :D

  29. noodles

    7 czerwca 2013 at 20:55

    Ja też go nie lubię, może nie aż tak bardzo jak Ty Orestos :)

    Wkurzają mnie goście mocno przereklamowani a Śnieżynka jest kreowany na jakiegoś niepokonanego mistrza a po mojemu to na pewno nie jest top 10 UFC.

    Cieszyłbym się z KO Melvina ale pewnie Czeczen o polskim sercu jak tylko poczuje odrobine zmęczenia bo kondycji raczej za dobrej nie ma to wkręci mu się w nogi (raczej nie będzie obalał) i go podda.

  30. maniac

    7 czerwca 2013 at 21:17

    Mamed to niestety klasyczny przykład sportowca, ktoremu sodówa uderzyla do glowy. Uwierzył przesadnie w swoja wielkość, stał się stalym bywalcem programów tv, na siłę probuje się do tego dostosowac i być zabawnym, co mu wychodzi żałośnie, a do tego zaczyna miec wyjebane od strony sportowej – 87kg.

  31. Fresh

    8 czerwca 2013 at 11:29

    Co do walki Pań to jedna i druga maja tak mala ilosc walk w mma ze ciezko cokolowiek o nich powiedziec poza tym ze jedna znich na ksw zdobyla bonus za wlake wieczoru. Temu ze jest populrana nie ma co sie dziwic skoro obraca sie w takim towarzystwie:
    http://www.youtube.com/watch?v=IxJ3iIXVZ_4&feature=player_embedded

  32. naiver

    8 czerwca 2013 at 18:56

    Ta pewność komentatorów co do zwycięstwa Karoliny Kowalkiewicz trochę przypomina mi sytuację przed walką Pudzianowskiego z Piliafasem, kiedy wróżono temu drugiemu łatwą wygraną. Tak tam jak i tu, w mojej opinii, trochę brakowało jakichś solidnych, „namacalnych” ku temu podstaw. Sam zresztą chyba wtedy uległem temu nastrojowi i stawiałem na Greka.. :D

    Jak będzie tym razem w walce pań, zobaczymy, mam tylko nadzieję, że panie obie wyjdą z tych pojedynków z ładnymi buziami, bo tak, jak kiedyś pisałem, mogę oglądać łamane kończyny Noga, zakrwawionego BigFoota, czy zmasakrowanego JDS (akurat sami Brazylijczycy mi się tu trafili..), ale widok obijanych po twarzy kobiet średnio mi się podoba.

    Przy okazji, mam nadzieję, że Materla się zregenrował, bo w wywiadach wyglądał na mocno wymęczonego, co zresztą dla stawiających czyni wysoki kurs na Hawajczyka jeszcze atrakcyjniejszym.

  33. noodles

    8 czerwca 2013 at 21:55

    Boże ta walka kobiet to mega żenia :D

    Co ta Chojnoska chciała zrobić ? Zamiast trzymać w stójce to sama się wjebała w parter. Jeszcze zero pojęcia jak wyjść z tego mataleo, myślałem ze przynajmniej będzie próbowała robić pasywność a tu oddała żółwia i już formalność…

    Ehh.. teraz będzie propaganda Kowalkiewicz do znudzenia :)

  34. noodles

    8 czerwca 2013 at 23:20

    No i myliłem się co do Materli – wygrał zasłużenie po ciężkim boju. Szacunek

  35. naiver

    8 czerwca 2013 at 23:40

    Chojnoska próbowała skorzystać ze swojego Judo i oddała plecy. Materlę na żywo punktowałem 29-28 Grove po 3 rundach, ale ta druga to dyskusyjna kwestia, więc..

  36. noodles

    9 czerwca 2013 at 00:02

    ja

    1 10-9 Grove

    2 10-10

    3 10-9 Materla

    i dogrywka Materla 10-9

    Ale po co Chojnoska w ogole tego judo chciała używać ? Ona powinna tą walkę spokojnie rozstrzygnąć w stójce. Judo to mogło jej się przydać do obrony obaleń a tak to wpakowała się w wodę nie umiejąc pływać i poszła na dno

  37. noodles

    9 czerwca 2013 at 00:37

    Oceniając całą galę jakoś nie jestem zachwycony. Niby nic jakichś wielkich potknięć nie było oprócz Brodnera ale jakoś strasznie męczyło mnie oglądanie tej gali. Nie wiem może to już efekt przejedzenia.
    Szczęśliwie wygrałem PPV i nie mam wyrzutów sumienia płacenia 40zł :)

    Materla w mojej opinii, mimo, że wygrał nie jest zawodnikiem który będzie podbijał UFC. Ale trzymam kciuki zeby tam poszedł i się utrzymał przez kilka walk.

    Na koniec mała poważna refleksja. KSW to program bardziej rozrywkowy niż sportowy co mnie bardzo wkurza ale cieszę się, że mamy taką organizację bo robi naprawdę świetną reklamę naszemu krajowi. Uważam, że te pochwały od Mccorckla nie są jakoś sztucznie udawane. Maciek z Martinem rzeczywiście dbają o zapraszanych gości a organizacyjnie wszystko jest perfekcyjne i dopięte na ostatni guzik. Brawo

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply