Bellator – Marcin Held vs Rodrigo Cavalheiro

W zgiełku wywołanym zbliżającą się galą KSW 26 oraz wielkim rewanżem Mauricio Shoguna Ruy z Danem Hendersonem umyka nam nie lada pojedynek.

Marcin Held (16-3, jeden z najlepszych w Europie zawodników młodego pokolenia, w nocy z piątku na sobotę powróci do okrągłej klatki Bellatora przy okazji gali oznaczonej numerem 113, by zmierzyć się z Rodrigo Cavalheiro (14-2) w ćwierćfinale turnieju wagi lekkiej. Kim jest Brazylijczyk i jak przedstawiają się szanse Polaka na przejście do półfinału?

Młodzian

Cavalheiro to 31-letni brazylijski striker, który poważną karierę w MMA rozpoczął dopiero w wieku 27 lat. Na swoim koncie uzbierał 14 zwycięstw, a jedyne dwie porażki zanotował przeciwko byłym zawodnikom BellatoraThiago Michelowi oraz UFCIvanowi Jorge. Obie te walki wziął na kilka dni przed galami.

Poza Goiti Yamauchim (obecnie 16-2) i Alexandre Ramosem (obecnie 7-1) nie ma na swoim rozkładzie żadnych znaczących nazwisk, a i te dwa szału nie robią. Nie warto jednak się tym szczególnie sugerować, bo Rodrigo z lokalnymi zabijakami robi dokładnie to, czego wymagalibyśmy od zawodnika, który aspiruje do walk na wyższym poziomie – nokautuje ich.

Prawie jak Machida?

Obejrzałem kilka ostatnich pojedynków Brazylijczyka i uważam, że Marcina Helda czeka trudna przeprawa. Rodrigo Cavalheiro to uderzacz – ponad wszystko. Jest mańkutem, co samo w sobie może sprawiać nie lada problemy naszemu zawodnikowi. Na domiar złego raz po raz zmienia pozycję na klasyczną, siejąc zamęt w głowie rywala – wszak arsenał dostępny klasykom jest mocno różny od tego, którym dysponują mańkuci. W starciu z Cavalheiro Polak będzie musiał być przygotowany na oba.

Brazylijczyk jest zawodnikiem niezwykle cierpliwym, momentami aż do przesady. Pierwsze minuty walki poświęca na wyczucie stylu rywala. Nieustannie balansuje tułowiem i głową, porusza się bardzo lekko na nogach. Jego defensywą są nogi, kontrola dystansu – dobrze schodzi z linii ciosów, nie dając się zamykać pod siatką, nawet pomimo tego, że czasami demonstruje niebezpieczny nawyk opuszczania rąk bardzo nisko. Tak czy inaczej, nie trzeba szczególnie długo mu się przyglądać, by dostrzec luz i płynność jego ruchów charakterystyczne dla zawodników, którzy w płaszczyźnie kickbokserskiej czują się jak ryba w wodzie. Cavalheiro preferuje walkę z kontry, tańcząc wokół rywala i zapraszając go do wyprowadzenia ciosu. Gdy decyduje się na kontrę, jego dynamika i wyczucie czasu mogą robić wrażenie.

Jego zdecydowanie najgroźniejszą bronią są łokcie, ale na nasze szczęście te nie są dozwolone w ćwierćfinałach turnieju, co wytrąca mocną kartę z talii Brazylijczyka. Cavalheiro nie jest szczególnie poukładanym bokserem, choć widać, że z każdą walką notuje postęp w tej płaszczyźnie. Szczególnie jednak trzeba uważać na jego kopnięcia. Nieustannie je markuje, wystrzeliwując w końcu albo ciosem prostym (rzadziej), albo faktycznie kopiąc na głowę – zarówno lewą, mocniejszą, nogą, jak i prawą. Marcin Held w stójce będzie musiał cały czas mieć się na baczności, bo defensywny styl Brazylijczyka (skojarzenia z Lyoto Machidą, owszem – mocno przesadzone, ale same przychodzą na myśl) – Rodrigo tak rzadko wyprowadza ofensywę, jest tak oszczędny w rzucaniu ciosów, że może tym uśpić swojego rywala.

Jak wspomniałem, Brazylijczyk w swoim tańcu sporo balansuje tułowiem i głową. Czyni to trafienie go w te części ciała trudnym, ale… jeśli nieustannie balansujesz górną częścią ciała, twoje nogi stają się łakomym kąskiem. W przypadku Cavalheiro taktyka lowkingów jest tym bardziej zasadna, że, jak pisałem, od strony bokserskiej Brazylijczyk nie prezentuje się szczególnie dobrze, stąd ryzyko przyjęcia kontrującego ciosu nie jest duże.

Z drugiej jednak strony, sam Rodrigo lubi korzystać z lowkingów, które uderza mocno i szybko, zwłaszcza, gdy poczuje, że zdają one rezultat.

Brazylijczyk świetnie korzysta z kolan, zarówno w tajskim klinczu, jak i w parterze, gdy jego rywal jest w żółwiu. Marcin będzie musiał na to bardzo uważać, bo Cavalheiro wykorzysta każdą okazję, by pokarać odsłonięte żebra rywala, w czym odrobinę przypomina Abela Trujillo.

ADCC poza zasięgiem

Trudno powiedzieć mi cokolwiek o parterze Cavalheiro czy jego defensywnych zapasach. Wiem natomiast dwie rzeczy. Po pierwsze – nie będzie łatwym zadaniem złapanie go w klincz (dobrze kontroluje dystans na nogach, odchodząc od siatki). Po drugie – Brazylijczyk nie ma pojęcia o ofensywnym BJJ – gdy jest na górze, skupia się tylko na ciosach, nawet pomimo tego, że czasami ma doskonałe okazje do zapięcia jakiejś techniki kończącej. Wyobrażam sobie, że jeśli znajdzie się na plecach, będzie bezradny. Ba, uważam, że sam Marcin może próbować wciągać go do gardy czy wkręcać się po nogi, gdy nadarzy się okazja. Ważne tylko, by nie wystawiać swoich żeber na ostrzał kolan Cavalheiro.

Brazylijczyk w starciu z Marcinem będzie dysponował niewielką przewagą warunków fizycznych. Jego kondycja jest bardzo dobra, przynajmniej wtedy, gdy walka toczy się w stójce. Do drugich rund wychodził niemal jak do pierwszych, a różnica w jego dynamice była w zasadzie niezauważalna. Jego szczęka wydaje się co najmniej solidna, choć przyjmuje niewiele ciosów. Za to, co istotne, mocno przyciśnięty, odrobinę się gubi. Mimo wszystko szarża na zawodnika, który cały czas zachęca rywala do ataku, jest mocno ryzykowna.

Jak ubić?

Uważam, że Marcina Helda czeka trudne zadanie i pomimo tego, że wierzę, iż mocno poprawił swoją stójkę – czego dowodem ostatni nokaut na Ryanie Healym – to sądzę, że powinien on szukać okazji do przeniesienia walki do parteru. Jako jednak, że może okazać się to trudnym zadaniem z uwagi na dobrą pracę nóg Brazylijczyka, to myślę, iż Marcin powinien sporo uderzać w stójce, niekoniecznie z pełną mocą. Jeśli uderzenia Marcina (lowkingi!) będą dochodzić celu, w pewnym momencie Brazylijczyk będzie zmuszony w końcu zaatakować i nadarzy się tym samym okazja do przeniesienia walki do parteru. Podobnie jak Machidę (wiem, wiem…) można pokonać większą aktywnością, tak i Cavalheiro może być na taką taktykę podatny.

Trzymając kciuki…

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

11 Comments

  1. Kapitan M.

    20 marca 2014 at 23:15

    Ale masz wenę ostatnio. Silva, UFC i teraz Cavalheiro. Szacuneczek. I oczywiście war Marcin! Choć z tego co wyżej to łatwo nie będzie..

  2. Charlie

    21 marca 2014 at 00:11

    Wiem, że to zaznaczałeś, ale przypomnę, żebyśmy nie stracili odpowiedniej perspektywy – Cavalheiro pokonywał bumów. Czy w walce z poważnym rywalem będzie równie dobry zobaczymy. Zgadzam się jednak z tym, że bukmacherzy zawyżyli kurs na Brazyliczyka.

    • naiver

      21 marca 2014 at 00:33

      Zgadza się, zaznaczałem to, ale – tak, jak pisałem – robił z nimi to, co powinien. Każdy zaczynał od bumów, także najwięksi na świecie. Nie jest to, oczywiście, argument na rzecz tego, że Cavalheiro podąża ścieżką Fedora ;), ale jak najbardziej argument za tym, żeby z pewną dozą ostrożności podchodzić do tematu pt. „pokonywał tylko bumów”.

      W mojej opinii kurs powyżej 4.0 na Cavalheiro jest mocno przesadzony, choć nie wiem, czy byłbym w stanie na niego postawić, ściskając kciuki za Helda. Brakuje mi chyba chłodnej kalkulacji ;)

  3. Pingback: GRIP NEWS - Bellator – Marcin Held vs Rodrigo Cavalheiro

  4. maerkx

    21 marca 2014 at 09:44

    Po ostatniej zachęcie w postaci nokautu, obawiam się, że w początkowej fazie walki Held może będzie chciał spróbować walki w stójce. Takie próby w przeszłości były dla trzymających kciuki za Marcina bardzo nerwowe, jak np. pojedynek z Keenigtonem. Rywal anonimowy, a tacy często okazują się bardzo wymagający i nieprzewidywalni. Sądzę jednak, że Marcin to już znacznie wyższa półka, i z takim zawodnikami może jedynie przegrać przez „wypadek przy pracy”.

  5. Marco

    21 marca 2014 at 23:29

    Obejrzałem kilka walk Brazola i stwierdzam, że jeśli Held będzie bił się w stójce, to źle to się skończy. Mam nadzieję, że szybko poszuka parteru. War!

  6. Miedziak

    22 marca 2014 at 10:03

    No i Held wykonał plan należycie. Krótka walka i niewielkie odniesione obrażenia z pewnością będą działać na jego korzyść z uwagi na niewielki czas do następnej walki.

    http://cdn1.sbnation.com/fan_shot_images/323965/Derek_Anderson__vs._Brandon_Girtz_medium.gif

    To KO Andersona napawa mnie niepokojem. Refleks i timing tego kolana na obniżającego pozycję przeciwnika robi wrażenie. Held będzie musiał skorzystać ze swojej specjalności – bezpośredniego wkręcania się do jednej nogi.

    W stójce Derek Anderson jest bardzo niebezpiecznym zawodnikiem, niemniej w zasięgu możliwości Helda.

  7. Burrick

    22 marca 2014 at 10:29

    Dobre sprowadzenie zadecydowało, bo już się bałem, że Marcin chce wymieniać ciosy z Brazolem. Świetny timing, chociaż Cavalheiro kilka ładnych akcji pokazał.
    I jeszcze jedna kwestia, wiem, że Held młody, rośnie, nabiera masy,ale czy naprawdę nie mógłby zejść do piórkowej? Z tego co pisał, to podczas walki waży 77kg a Hallmann 80 o takim Tibau nie wspominając.

  8. Pingback: Dziennik MMA - 27 stycznia 2015 - Lowking.pl

  9. Pingback: Typowanie KSW 30 - Mańkowski vs Bahari - Lowking.pl

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply