Dziennik MMA – 7 lutego 2015


Najciekawsze wiadomości MMA z Polski i zagranicy z 7 lutego 2015.

Lawler zawsze gotowy

Robbie Lawler wypowiedział dla MMAJunkie na temat swoich najbliższych planów.

Oczywiście, zawsze jestem gotowy do walki. Zawsze jestem dwa – trzy tygodnie od bycia przygotowanym do toczenia kolejnego pojedynku. Ale racja, to był pracowity rok i chciałem przerwy. I tyle.
Mój trener (Kami Barzini) powiedział mi, żebym sobie trochę odpoczął. Powiedział: „Miałeś długi rok. Od walki do walki. Nie wychodź z formy. Mentalnie i fizycznie musisz odpocząć.” Nie mam na myśli odpoczynku, po prostu nie przygotowuję się do walki.

Moje ciało staje się świeższe. Mentalnie staję się świeższy. Ostatni rok to była katorga. To było coś, czego dawno nie robiłem. To był pracowity czas. To była masa trenowania. Ale teraz myślę, że staję się świeższy. Teraz mam czas do pracowania nad różnymi rzeczami, a nie tylko staram się uzyskać formę. Mogę popracować nad siłą, mogę popracować nad szybkością, mogę popracować nad techniką. To nie przygotowywanie się na rywala. To koncentracja na samym sobie.

Lawler ma bardzo lubiane przeze mnie podejście do budowania swojej kariery – po prostu urywać ludziom głowy, a wszystko jakoś się potoczy. Dlatego absolutnie nie przeszkadza mi jego pauza – jestem przekonany, że jeśli utrzyma status mistrza, to da nam w tym roku przynajmniej ze trzy obrony.

Robbie dyplomatycznie także odniósł się do ewentualnej walki z Hectorem Lombardem:

Sprawa wygląda tak: nasze drogi się skrzyżują, gdy nadejdzie pora. Nie ma sensu mówić o czymś, co może się nawet nie zdarzyć. Jeśli będzie trzeba, to pogadamy z trenerami i rozwiążemy sprawę. Ale teraz to nie problem. Nie myślę o tym.

Ciekawe, czy Lombard odpowie z klasą, czy może po raz kolejny zacznie rzucać groźby i wyzwiska.

| Bolt |

Leites chce Kennedy’ego

Wedle MMAJunkie Thales Leites (25-4) chciałby zmierzyć się z Timem Kennedym (18-5). Jak mówi sam Brazylijczyk:

Zazwyczaj nie wybieram sobie rywali i zostawiam to UFC, ale wierzę, że Tim Kennedy byłby najlepszą opcją. Zawsze chcę być wśród najlepszych i szanuję moich rywali. Jest twardy, jest wysoko w rankingu, byłaby to interesująca walka.

Pojedynek ma sens, mimo że Kennedy wraca po ciut kontrowersyjnie przegranym starciu z Yoelem Romero (afera „gorsze jest chwytanie za rękawicę czy dodatkowe minuty odpoczynku dla półżywego zawodnika?”). Amerykanin to bowiem numer 8 w rankingu, podczas gdy Leites to numer 11, który właśnie odprawił pechową trzynastkę w osobie Tima Boetscha. Thales odniósł się też do tego pojedynku.

Zawsze dążę do poddania, ale wiem, że walka zaczyna się w stójce i jak się sprawy mają. Coraz trudniej obalać mi kolejnych rywali, a jeszcze ciężej utrzymywać ich na ziemi. Uczucie poddania rywala jest niesamowite. Jestem gościem od jiu – jitsu i uwielbiam trenować w gi z moimi przyjaciółmi. To część mojej pracy, ale także jedno z hobby.

Serio nie brakuje mu przy kulankach overhandów i lowkingów?

| Bolt|

Faber nie chce Almeidy. Albo chce. Ale odrzucił walkę. A jednak nie.

Jak być może już wszystkim wiadomo, według serwisu Combate, Urijah Faber (32-7) dostał ofertę zastępczego rywala za kontuzjowanego Rafaela Assuncao. Miał nim być jeszcze nieznany, ale mający przed sobą świetlaną przyszłość Thomas Almeida (17-0). Amerykanin miał odrzucić walkę, ponieważ uznał, że takie nazwisko niczego mu nie da. Oczywiście istotnym czynnikiem mogły być także umiejętności brazylijskiego strikera – pamiętajmy, że Urijah deklarował przed walką z Masanorim Kaneharą, w której ostatecznie zastąpił go Alex Caceres, że nie ma problemu z walkami z tak niszowymi nazwiskami.

W chwili obecnej Faber zaprzecza jednak temu na Twitterze:

Wyczekuję większej ilości szczegółów, tym bardziej, że mimo olbrzymiego szacunku i sympatii dla Fabera łatwo zauważyć w ostatnich walkach pewien regres – całkiem częste strzały od Caceresa, przegrana pierwsza runda z Francisco Riverą. Almeida w płaszczyźnie uderzanej stoi od tej dwójki kilka poziomów wyżej.

| Bolt |

Demetrious trafia na czołówki

Wreszcie! Mistrz kategorii muszej, Demetrious Johnson, który w wywiadzie z MMAJunkie stwierdził, że nie znosi całego tego marketingu (widać, widać!), wypowiedział się na temat możliwości walki z Johnem Linekerem, uznając, że waga Brazylijczyka nie miałaby znaczenia.

Mam to gdzieś. Jeśli mielibyśmy walczyć i na ważeniu przekroczyłby limit, ok, walka nadal by się odbyła. Będziemy się bić przez pięć rund, nie dostaniesz pasa nawet, jeśli wygrasz, dodatkowo biorę twoje 20%, ale nie odwołujemy walki.

Dobra, tłumaczyłem „na żywo”, wydawało mi się, że Johnson bardziej stanowczo się wypowiedział… Że zaoferował postawienie pasa na szali nawet w wypadku przekroczenia limitu (inna rzecz, że nie mógłby tego zrobić) lub coś w ten deseń, a on po prostu za wszelką cenę chce walki, co nieszczególnie dziwi.

Jakoś tak im bardziej nijaki Johnson, tym więcej sympatii mam do niego, bo mi zwyczajnie chłopa żal, że wszyscy (fani) mają go w głębokim poważaniu.

A tak marketing – nawet średnio się starając – robi Jorge Masvidal

| naiver |

Masvidal: Iaquinta to kilka kroków wstecz dla mnie

Jorge Masvidal, który 4 kwietnia na gali UFC Fight Night 63 zmierzy się z Alem Iaquintą, nie wydaje się szczególnie zadowolony z tego zestawienia, swoje wątpliwości przedstawiając w rozmowie z MMAJunkie. Jest rozczarowany, że nie doszło do jego walki z Donaldem Cerronem, którą obaj zgodzili się kilka dni wcześniej.

On się zgodził i ja się zgodziłem. Na ogół jak masz dwóch notowanych w rankingu zawodników, którzy chcą walki – szczególnie takich jak ja i on, którzy wchodzą, żeby naprawdę się bić – to do niej dochodzi. Nie wiem, co się dzieje. Ktoś tam na górze ma jakiś powód, żeby nie doszło do tej walki.

Al Iaquinta? Cóż…

Gość tym starciem idzie kilka kroków do przodu, a ja kilka kroków do tyłu. Dzieciak jest utalentowany i w ogóle, ale nie mam żadnego interesu w tym, żeby z nim walczyć. Ludzie się emocjonują, bo pokonał Joe Lauzona. Witaj w klubie, stary. Skopałem jego tyłek osiem lat temu.

O, i tak się to robi!

| naiver |

Fitch na dopingu

Podczas gdy świat MMA gorąco debatuje na temat dopingowej afery Andersona Silvy, kolejnym zawodnikiem nakrytym na stosowaniu nielegalnych substancji okazał się były pretendent do pasa UFC, Jon Fitch, który w grudniu przegrał starcie o mistrzostwo World Series of Fighting z Rousimarem Palharesem.

Informację tę kilka godzin temu przekazał do wiadomości Steven Marocco z MMAJunkie.com. Komisja antydopingowa nie podała nazwy niedozwolonej substancji, jaką Amerykanin miałby stosować, jednak wedle niepotwierdzonych źródeł, powodem „oblania” Fitcha miał być zawyżony poziom testosteronu w jego organizmie. Zawodnik ukarany został rocznym zawieszeniem i karą finansową w wysokości 2,500 dolarów.

Cóż, przed dwoma laty Jon Fitch zadeklarował się jako zagorzały przeciwnik terapii testosteronowej, twierdząc, że nie potrzebuje sztucznego wspomagania produkcji męskich hormonów, bo nie zrujnował sobie organizmu sterydami…

| Calo |

fot. MMAWeekly.com

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *