UFC

Charles Oliveira nie chce Paddy’ego Pimbletta, odpowiada Armanowi Tsarukyanowi, wyjaśnia zamieszanie z walką z Diego Lopesem

Były mistrz wagi lekkiej UFC Charles Oliveira nie pozostawił wątpliwości co do swoich dalszych planów startowych, odnosząc się też do spekulacji nt. walk z Armanem Tsarukyanem, Diego Lopesem i Paddym Pimblettem.

Charles Oliveira od pewnego czasu był bitewnie łączony z przenoszącym się do wagi lekkiej Diego Lopesem. Wszystko za sprawą kilku wpisów tego ostatniego, a także wypowiedzi Armana Tsarukyana, który w zeszłym tygodniu zasugerował takie brazylijsko-brazylijskie zestawienie.

Jednak goszcząc na kanale Olhar da Luta Do Bronxs postawił w tym temacie sprawę jasno.

– Mam nadzieję, że nikt nie zinterpretuje tego źle ani nic w tym rodzaju – powiedział Charles. – Jednak ta walka nigdy nie była planowana, nie było nawet plotek, że miałaby się odbyć. Uważam jednak, że nikt nie jest głupi – wszyscy wiedzą, że UFC to biznes, to gra, prawda? Więc każdy post, które publikujesz, każda wypowiedź, którą wygłaszasz, daje ci szum. A kiedy pojawia się szum, UFC daje to do myślenia.

– Nie wiem, czy powiedzieli Diego coś, żeby opublikował to zdjęcie, filmik, na którym ogląda moją walkę. Nie wiem, ale jeśli o mnie chodzi, to nie dotarła do mnie żadna informacja o jakiejkolwiek walce. Uważam, że jestem następny w kolejce do walki o tytuł. Tak właśnie myślę i na tym się skupiam.

W ostatnich spekulowano też o rewanżu Brazylijczyka ze wspomnianym Armanem Tsarukyanem. Ostatecznie jednak Ormianin w 5-rundowym co-main evencie wrześniowej gali UFC 331 zmierzy się z Mauricio Ruffym. Tsarukyan zarzucił natomiast Oliveirze, że ten splamił przed nim nogawkę, wykorzystując śmierć swojego przyjaciela Allana Nascimento do wycofania się z zawodów.

Jak wyglądało to z perspektywy Do Bronxsa?

– Wiele osób wykorzysta najmniejszy pretekst, żeby zrobić zamieszanie – powiedział Charles o słowach Armana. – Porozmawiajmy o tym. Tsarukyan napisał, że nie wie, dlaczego nie zgodziłem się na walkę, a potem zobaczył, jak wróciłem na matę. Bardzo cię szanuję. Nie boję się z tobą walczyć. Zmierzę się z tobą w dowolnym terminie, w każdej chwili. Jednak nigdy nie rozmawialiśmy o tej walce. Jedyne, o co mnie zapytano, to czy walczyłbym teraz, a ja odpowiedziałem, że nie, nie walczyłbym teraz, bo zamierzam walczyć później, w listopadzie.

– Ani UFC się nie zgodziło, ani nie odmówiło. Potem wydarzyła się ta sprawa z Allanem i słyszę coś w stylu: „Och, ale on wrócił do treningów, nie rozumiem”. Wiele osób wykorzystuje te fragmenty, by mnie atakować lub wywołać szum wokół czegoś, co nie istnieje. Bardzo go szanuję, ma ogromny talent, jest bardzo twardym facetem, ale w żadnym wypadku nie uciekłem od tej walki. W żadnym wypadku nie uciekłem od tej walki. Gdyby walka była zaplanowana na ten termin i doszłoby do tego, co stało się z Allanem, postąpiłbym tak samo, niezależnie od tego, czy chodziłoby o walkę z tobą, czy o tytuł.

– Wycofałbym się z walki z każdym na świecie, ponieważ w życiu są rzeczy ważniejsze niż pas mistrzowski, ważniejsze niż cokolwiek innego. Są w życiu rzeczy o wiele ważniejsze. Szacunek, sympatię i miłość, jakie żywiłem do Allana, są o wiele większe niż pas mistrzowski, o wiele większe niż cokolwiek innego. Gdyby więc walka została zaplanowana, gdybym podpisał kontrakt, i tak wycofałbym się z niej.

– Ale nie wycofałem się z tej walki, bo w żadnym momencie nie podpisano umowy, ani też ta walka nie została mi zaproponowana w tym listopadowym terminie. Chcę więc to jasno podkreślić. Nigdy nie uciekam przed walkami. Właściwie, niech mi ktoś wskaże choćby jedną walkę, która mi została zaproponowana, a przed którą uciekłem. Nigdy nie uciekłem. Walczyłem z kontuzjami i mimo to stawiałem się na placu walki. Nigdy nie uciekałem przed żadnym starcie. Dlatego nigdy nie będę dźwigał na barkach ciężaru oskarżeń, że uciekłem przed walką, ponieważ nigdy się z niej nie wycofałem. Zawsze stawiałem czoła każdej walce, do której zostałem wezwany.

Zapytany jednak o potencjalne zestawienie z Paddym Pimblettem, który też kusi już powrotem, Brazylijczyk nie zawahał się.

– Z całym szacunkiem, ale nie patrzę za siebie, tylko patrzę przed siebie – powiedział. – Chcę walczyć o pas. Do tego dążę i na tym się skupiam.

– UFC podoba się ta historia (rewanżu z Gaethje). Nasza pierwsza walka miała się odbyć w Brazylii, potem przeniesiono ją do Stanów Zjednoczonych, a na koniec do jego miasta. Kiedy byłem mistrzem, działo się wiele rzeczy. Była ta sprawa z wagą. Jestem w 100% pewien, że zostałem oszukany na wadze.

– Moja walka z nim ma więc swoją historię. To twardy facet, poczuł mój cios, powaliłem go i zmusiłem do poddania się. Teraz to on jest mistrzem. Nie musi to być w Brazylii. Potrzebuję tylko telefonu z ustaleniem daty i godziny. Jeśli UFC chce historii, to czy jest jakaś większa od tej?

Brazylijczyk zdaje sobie sprawę, że Justin Gaethje do akcji zamierza powrócić dopiero w przyszłym roku, ale nie stanowi to dla niego żadnego problemu.

– Nigdzie mi się nie spieszy – powiedział Charles. – Mogę poczekać.

Poniżej najnowsza odsłona Q&A.


Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!


Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button