Analizy UFC 263: Leon Edwards vs. Nate Diaz

Techniczna analiza i typowanie pojedynku Leona Edwards z Natem Diazem, który odbędzie się na UFC 263.

Leon Edwards jest gigantycznym bukmacherskim faworytem – największym w całej rozpisce – w starciu z Natem Diazem, do którego dojdzie w sobotę w Glendale w ramach gali UFC 263.

Czy rzeczywiście bad boy ze Stockton nie ma żadnych szans na zwycięstwo?

170 lb: Leon Edwards (18-3) vs. Nate Diaz (20-12)

Kursy bukmacherskie: Leon Edwards vs. Nate Diaz 1.17 – 5.05

Owszem, na papierze Nate Diaz nie ma niemal żadnych narzędzi, aby wyjść obronną ręką z pojedynku z Leonem Edwardsem, co zresztą zmusza do pewnej zadumy nad decyzją Amerykanina o tym, aby to właśnie Jamajczyka wybrać sobie na okoliczność powrotu do oktagonu. Czy wie coś, czego my nie wiemy?




Rocky niemal na pewno będzie miał tutaj przewagę siłową, która przyda mu się w bojach zapaśniczych i parterowych z Amerykaninem. Zresztą, szczerze mówiąc, właśnie obalenia i praca z góry Jamajczyka wydają się najbezpieczniejszą dlań drogą do zwycięstwa. Diaz posiada co prawda sprawniejsze technicznie jiu-jitsu, a i może złapać próbującego obalać rywala w jakąś gilotynę, ale… Rocky może tutaj obalać na różne sposoby – zejściami do nogi czy nóg, technikami z klamry, wyniesieniami, haczeniami. Obrona przed obaleniami Diaza nigdy bowiem nie należała do elitarnych, delikatnie rzecz ujmując.

Z góry natomiast, jeśli Edwards podejdzie do walki taktycznie, kładąc nacisk przede wszystkim na kontrolę kosztem ofensywy, Jamajczyk jak najbardziej może utrzymać Diaza na dole, okolicznościowo zrzucając jakieś uderzenia – trochę podobnie, jak lata temu uczynili to Rafael dos Anjos czy Benson Henderson, a krótkimi chwilami także Jorge Masvidal.




Klincz? W sukurs rozpędzonemu ośmioma zwycięstwami Rocky’emu ponownie przyjdą siła fizyczna, przewaga zapaśnicza oraz… srogie łokcie. W zwarciu Leon potrafi rewelacyjnie korzystać z łokci, głównie na rozerwanie, ale nie tylko. Mając zaś na uwadze, że Nate Diaz ma od zawsze papierową skórę na twarzy, to już jedno dobre uderzenia łokciem może doprowadzić do gigantycznego rozcięcia. Owszem, Diaz w 2019 roku mocno porozbijał w klinczu Anthony’ego Pettisa, ale Showtime w tym elemencie może co najwyżej czyścić buty Leonowi Edwardsowi. Zresztą, także wspomiany Gamebred zdołał kilka razy zdzielić Diaza ostrymi łokciami przy ogrodzeniu, rozdając tam karty.

Stójka? Tutaj robi się nieco ciekawiej… Na pozór Edwards to znacznie sprawniejszy i szybszy kickbokser, który na dodatek potrafi walczyć z obu pozycji. W przeciwieństwie do Diaza, zaprzęga też chętnie do działania kopnięcia. Potrafi świetnie przygotować sobie kiwkami czy też ciosami kopnięcia na głowę i na pewno w tym elemencie Diaz będzie musiał mieć się na baczności. Być może na okoliczność walki ze stocktończykiem Leon z większą intensywnością zacznie też rąbać lowkingami. Jego kombinacje 1-2 z obu pozycji stanowić mogą spore ryzyko dla niesłynącego przecież z elitarnej defensywy Amerykanina.

Istnieje jednak kilka aspektów, które mogą dawać nadzieje Diazowi na nawiązanie równorzędnej walki w stójce. Po pierwsze – zasięg. Leon Edwards ma identyczny zasięg ramion jak Conor McGregor – czyli o 5 centymetrów krótszy od stocktońskiego bad boya. W obu walkach z Amerykaninem stanowiło to spory problem dla Irlandczyka – szczególnie w pierwszej z nich. Próbując dosięgać rywala, wpadał w zasięg rażenia, inkasując mnóstwo kontr. Tymczasem Leon Edwards… Też często wpada z ciosami, zostawiając za sobą nogi, co oczywiście czyni go wtedy mocno narażonym na kontry – także dlatego, że po wyprowadzonych uderzeniach nie wraca z rękami do głowy.



Należy oczywiście słusznie odnotować, że przecież Nate z kowadeł w pięściach nie słynie – i jest to najprawdziwsza prawda, nawet pomimo tego, że Leon z kolei nie słynie z tytanu w szczęce. Natomiast w tej konkretnie walce kapitalne znaczenie może mieć mentalność. Jeden, dwa kontrujące stocktońskie liście mogą jak najbardziej zbudować mentalnie Diaza, podkopując pewność siebie Edwardsa. Jamajczyk nie jest typem charakternego bitnika – lubi duży dystans kickbokserski, w którym czuje się względnie bezpiecznie, oraz klincz, parter, gdzie również potrafi minimalizować ryzyko. To nie jest zawodnik idący chętnie na wymiany.

Ba! Jamajczyk miewa w swoich walkach delikatne chwilę zwątpienia, zawahania – czy jakkolwiek to zwać. Gdy zainkasuje kilka uderzeń, potrafi chaotycznie oddać pole, poszukać desperackiego prawie obalenia. I w takich właśnie momentach Nate Diaz może poszukać swoich szans na zbudowanie przewagi mentalnej, która odbije się na poczynaniach Jamajczyka w oktagonie. A – i to też niezwykle ważne – stocktończykowi naprawdę nie potrzeba wiele, aby poczuł krew i złapał wiatr w żagle. Niepewna mina rywala, brak uśmieszku – i Diaz włącza piąty bieg.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Nie mając pełnego zaufania do kondycji Edwardsa, uważam, że z każdą upływającą rundą prawdopodobieństwo, iż dojdzie do takiego momentu, w którym Jamajczyk nie zdoła ukryć, że nie chce już być w oktagonie, będzie rosło. Oczywiście – wiele zależy od przebiegu walki, ale w tym akurat temacie panuje pewien consensus, z którym sam się zresztą w dużej mierze zgadzam – a mianowicie w pierwszych rundach przewaga Rocky’ego będzie prawdopodobnie wyraźna. Czy na tyle wyraźna, by skończyć Diaza albo tak go porozcinać, aby sędzia przerwał zawody? Niewykluczone. Jeśli jednak do rundy trzeciej lub czwartej Diaz wyjdzie z uśmiechem na ustach i fakami z narożnika, wtedy… Tak, sytuacja Edwardsa może się skomplikować.

Po drugie – wracając do elementów stójkowych – wobec mimo wszystko niesprawdzonej na 5-rundowym dystansie w starciu z tak aktywnym jak Diaz zawodnikiem kondycji Edwardsa oraz jego przewagi masy poddaję w wątpliwość różnicę szybkościową między oboma – szczególnie w późniejszych rundach. Czy Edwards jest dzisiaj szybszy niż McGregor w 2016 roku? Nie ma takiej możliwości. Natomiast, owszem, z dużym prawdopodobieństwem dzisiaj Diaz nie jest tak szybki jak pięć lat temu. Pomimo tego, mając na uwadze kondycję i zasięg Diaza z jednej strony oraz masę Edwardsa z drugiej, powątpiewam, aby z biegiem pojedynku przewaga szybkościowa zawodnika z Birmingham była tak wyraźna jak w początkowych rundach.




Z drugiej zaś strony, Nate Diaz ma już na karku 36 lat. W akcji nie był widziany od półtora roku. Wydaje się co prawda, że w szczęce nadal tytan, ale… Kto wie! Ponadto mocno zaszkodzić może mu wspomniana papierowa skóra, podatna na rozcięcia od byle ciosu.

Typowanie

Leon Edwards to jeden z najlepszych półśrednich na świecie. Z uczciwymi półśrednimi – tj. zawodnikami, którzy posiadają naprawdę gabaryty na 170 funtów, a nie przeszli do kategorii półśredniej tylko na walkę ze stocktończykiem – Nate Diaz nie walczył od… 2011 roku. Został wówczas zdominowany zapaśniczo przez Rory’ego MacDonalda oraz Dong Hyun Kima, choć zgadza się, z Koreańczykiem miał w ostatniej rundzie bardzo dobre momenty.

Podsumowując, szans Nate’a Diaza upatruję w jego charakterze do walki – na jednej udanej akcji potrafi zbudować ciąg zdarzeń, który odwraca jej losy – kondycji oraz zasięgu ramion wespół z lukami Edwardsa w rzemiośle pięściarskim. W mniejszym stopniu na jakiejś sytuacyjnej gilotynie w kontrze na obalenie.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Aby jednak Amerykanin wyszedł z tej walki obronną ręką, w zasadzie wszystko musiałoby ułożyć się po jego myśli – tj. każdy z jego największych atutów musiałby błyszczeć, podczas gdy każda z luk w oktagonowej grze Jamajczyka musiałaby zostać okrutnie obnażona. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza nie jest duże. O ile w aspektach mentalnych Diaz najprawdopodobniej jest nadal gigantem, to nie sądzę, aby jego atuty fizyczne i techniczne okazały się wystarczające na wykorzystanie niewielkich mimo wszystko luk w grze Edwardsa. Wieku nie oszukasz.

Taktycznie usposobiony, nieskory do podejmowania ryzyka Edwards będzie mieszał walkę w stójce z klinczem i obaleniami, torując sobie drogę do zwycięstwa na kartach sędziowskich lub też technicznego nokautu – z powodu rozcięć – w rundach mistrzowskich.

Zwycięzca: Leon Edwards przez decyzję

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Czeski artysta chaosu – jak daleko zajdzie Jiri Prochazka?

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. cesellolaroma

    11 czerwca 2021 at 19:03

    Edwards przez wysokie kopnięcie.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply