UFC

Justin Gaethje: „Joanna może mówić, co chce – i pełen szacunek dla niej – ale…”

Justin Gaethje opowiada o sobotniej konfrontacji z Dustinem Poirierem w walce wieczoru gali UFC on FOX 29 oraz ostatnich wydarzeniach w świecie MMA.

Cztery miesiące po morderczej batalii z Eddiem Alvarezem – i pierwszej w karierze porażce – Justin Gaethje powróci do oktagonu, w walce wieczoru sobotniej gali UFC on FOX 29 w Glendale krzyżując pięści z Dustinem Poirierem.

Jestem wielkim fanem MMA. Oglądałem jego walki. Bił się ze wszystkimi.

– powiedział Justin w rozmowie z MMAJunkie.com.

Ma ogromne doświadczenie i jest świetnym zawodnikiem. Czołowa piątka dywizji. Wiele razy potwierdził swoją wartość. Pełen szacunek – ale jednocześnie zamierzam odebrać mu wszystko, co zdobył.

Jestem bardzo wdzięczny za tę walkę, bo mogli mnie zestawić z jakimś gówniarzem pokroju Jamesa Vicka, który nic nie robi, tylko płacze i nie zamyka gęby.

Boże… Ten gość musi dostać po twarzy. Nazwał mnie w internecie dziwką, więc gdy go tylko spotkam, dopierdolę mu solidnie. Nie podoba mi się to. Zachowuje się jak mały dzieciak, który drze japę, bo rodzice nie potrafią dać mu po dupie.

Gaethje zgadza się z opiniami, że w dystansie kickbokserskim to Poirier może mieć przewagę, ale nie ukrywa, że swoim zwyczajem zamierza wywrzeć presję, nie dając rywalowi ani przestrzeni, ani czasu na wyprowadzenie uderzeń.

W dystansie może mieć lepsze szlify, ale nikt nie czuje się ze mną komfortowo, gdy robi się chaos, a walka przechodzi do półdystansu.

– powiedział.

Im więcej półdystansu, tym gorzej będzie się czuł. Moje niskie kopnięcia będą bardzo ważne w tej walce, bo wszyscy pamiętamy jego pojedynek z Jimem Millerem. Będę trzymał go w niepewności – atakował nogi, obalał, atakował głowę.

W kategorii lekkiej w zeszłą sobotę doszło do sporych przetasowań. Na jej tronie zasiadł Khabib Nurmagomedov, który wypunktował w walce wieczoru gali UFC 223 Ala Iaquintę.

26-0. Na papierze numer jeden na świecie. Potwierdził to wielokrotnie.

– powiedział o Dagestańskim Orle Gaethje, przyznając jednak, że nie podoba mu się wyzwanie, jakie nowy mistrz rzucił Georgesowi Saint-Pierre’owi.

Ale dojdę do tego pojedynku o pas.

Gdybym nie wierzył, że zostanę mistrzem, mógłbym równie dobrze przejść teraz na emeryturę. Absolutnie uważam, że mogę go pokonać – rozbić jego nogi. Trzyma szczękę wysoko, a ja jestem amerykańskim zapaśnikiem, więc uważam, że jestem w stanie zatrzymać jego obalenia.

Gala w Brooklynie miała dla Justina Gaethje szczególne znaczenie, bo w co-main evencie do rewanżu – zwycięskiego – z Joanną Jędrzejczyk stanęła Rose Namajunas, a więc jego klubowa koleżanka.

To szalone oglądać bliską osobę w takiej bitwie, gdy sam nie możesz tak naprawdę nic zrobić – tylko patrzeć i liczyć, że będzie dobrze.

– powiedział.

Fantastyczna walka. Wyszła tam i udowodniła, że jest najlepsza na świecie. Joanna może mówić, co chce – i pełen szacunek dla niej – ale Rose jest lepsza i była lepsza. Style robią walki, a to jest dla niej złe zestawienie.

*****

Ojciec Khabiba o występie syna: „Nie możesz tak robić. To była anarchia”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button