UFC

Michael Bisping o walce z GSP: „Krytycy mówiący, że powinienem teraz bić się z Yoelem, mają absolutną rację, ale…”

Michael Bisping wyjaśnia okoliczności, w jakich doszło do zestawienia jego walki z Georgesem Saint-Pierrem, która odbędzie się w drugiej połowie tego roku.

Mistrz kategorii średniej Michael Bisping marzył o kasowej walce, narzekając, że inni zarabiają znacznie więcej – i w końcu ją otrzymał. W drugiej połowie tego roku w swojej drugiej obronie złota skrzyżuje bowiem rękawice z powracającym po prawie czteroletniej przerwie byłym dominatorem w 170 funtach, legendarnym Georgesem Saint-Pierrem.

Pierwotnie Brytyjczyk dostał propozycję walki z GSP w październiku zeszłego roku i choć robił w mediach, co mógł, aby przekonać Kanadyjczyka do walki, to ostatecznie musiał obejść się smakiem. Rush nie dogadał się bowiem z UFC.

Zacząłem wtedy myśleć o innych pretendentach.

– powiedział w programie UFC Tonight Bisping.

Ale jakiś tydzień temu dostałem telefon od Dany White’a: „Walka jest znów aktualna. Georges chce się bić z tobą i to będzie duża walka”. Oczywiście, że powiedziałem „tak”.

Georges St. Pierre to legenda. Miał jedną z najlepszych karier – jeśli nie najlepszą – w historii tego sportu. Dominował w kategorii półśredniej przez długi, długi czas – pokonał masę gości – a dodatkowo jest jednym z najlepszych, potwierdzonych gwiazd PPV, jakie kiedykolwiek walczyły dla tej firmy. Więc wzięcie tej walki było oczywistością.

Zestawienie Bispinga z St. Pierrem spotkało się z ogromną krytyką, stając się niejako symbolem nowych, kolorowych rządów WME-IMG, w których elementy sportowe, drabinkowe, rankingowe zostały zepchnięte na absolutny margines. W rezultacie rozpędzony fantastyczną serią ośmiu zwycięstw Yoel Romero będzie musiał jeszcze poczekać na swoją szansę walki o złoto.

Wiem, że będą ludzie, którzy będą mnie teraz krytykować, mówiąc, że powinienem bić się z pretendentem numer jeden, Yoelem Romero – i mają absolutną rację.

– powiedział 38-letni Hrabia, który niedawno zapowiedział, że planuje stoczyć jeszcze tylko dwie walki w karierze.

Ale teraz wyobraźcie sobie, że jesteście Yoelem Romero, Lukiem Rockholdem, Jacare Souzą albo jednym z tego typu gości: jeśli dostajecie propozycję walki z GSP, bardziej niż pewne jest, że ją bierzecie – więc dlaczego ja miałbym tego nie zrobić?

Zasłużyłem na tę wypłatę. Zasłużyłem na tę walkę. Nie chodzi tylko o wypłatę – chcę tej walki dla swojego dziedzictwa. Pokonałem Dana Hendersona, pokonałem Andersona Silvę. A Georges Saint-Pierre jest kolejną legendą, którą chcę dodać do swojego CV.

Bisping nie ma też wątpliwości, że GSP chciał walczyć właśnie z nim, dlatego że jest pewien, że wyjdzie z tej walki zwycięsko.

Trenowaliśmy razem dawno temu – 11 lat temu – i Georges porobił mnie zapaśniczo. Wtedy jednak byłem kickbokserem z Anglii.

– powiedział Hrabia.

Nie znałem wejścia w obie nogi. Za każdym razem, gdy trenowaliśmy, obalał mnie – i sądzi, że nadal jestem tym samym gościem. Uważa, że jestem łatwym rywalem. Wybrał mnie na powrót po emeryturze, przenosząc się do cięższej kategorii, gdzie nie będzie miał prawie nic do stracenia. A jeśli mnie pokona, stanie się legendą.

Żywię wyłącznie szacunek wobec Gerogesa. Znam go od dawna. Dla mnie pokonanie Georgea, pokonanie Andersona Silvy, pokonanie Dana Hendersona, pokonanie Luke’a Rockholda i wszystkich tych świetnych gości to jak wykrzyknik na końcu mojej kariery. GSP nie jest legendą przez przypadek. Gdy go pokonam, będzie to wyglądać świetnie. Będzie wyglądać świetnie w moim sportowym CV, świetnie w mojej karierze i gdy będzie już po wszystkim, będę szczęśliwym człowiekiem.

*****

Sierpem #53 – Dagestański Orzeł czy El Cucuy?

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button