UFC

Dustin Poirier zapowiada zmiany przed UFC 208: „Będę bardziej odpowiedzialny w defensywie”

Sklasyfikowany na 10. miejscu w rankingu kategorii lekkiej Dustin Poirier zapowiada powrót na zwycięską ścieżkę na gali UFC 208, na której zmierzy się z Jimem Millerem.

We wrześniu zeszłego roku na gali UFC Fight Night 94 jego seria czterech zwycięstw przed czasem w kategorii lekkiej, do której przeniósł się z piórkowej, oraz marzenia o szybkim przebiciu się do ścisłej czołówki legły w gruzach, gdy w ledwie 95 sekund rozbił go w pył Michael Johnson.

Wyprowadził cios w idealnym momencie, a je popełniłem błąd bokserski w pracy na nogach i ustawieniu, gdy otrzymywałem uderzenie.

– powiedział Dustin Poirier, bo o nim mowa, w rozmowie z FOXSports.com.

Wiele rzeczy składa się na cios, po którym gość pada na deski. Wiele zależy od twojego ustawienia i sposobu, w jaki otrzymujesz cios – a ja nie byłem w ogóle chroniony wtedy. Moje stopy nie były nawet osadzone na podłożu. Wiele rzeczy musi się złożyć na to, żeby ktoś tak padł na deski.

28-letni Amerykanin zawsze wyróżniał się niezwykle agresywnym stylem walki, nieustannie poszukując skończeń. Często jednak wdawał się też w szalone wymiany, w których pięści świszczały na lewo i prawo, podejmując ogromne ryzyko.

Teraz, przed galą UFC 208 w Brooklynie, na której zmierzy się z Jimem Millerem, zapowiada zmiany.

Ważne jest, abym się bronił. Nie mam w sobie żadnego strachu, gdy tam wychodzę, a muszę bardziej szanować tych gości.

– powiedział, przyznając, że w walce z Johnsonem nadał rządziły nim emocje.

W parze 4-funtowych rękawic każdy jest niebezpieczny. Wiem, że jestem od nich lepszy, choć wiem, że też walczą o to, aby wyżywić swoje rodziny.

Od tego obozu przygotowawczego będę bardziej odpowiedzialny w defensywie. Gdy będziecie oglądać mnie w klatce, będziecie widzieć rozważniejszego zawodnika. Ale nie zamierzam być nudziarzem – nadal będę podejmował ryzyko, ale będzie bardziej wykalkulowane.

Trenujący od kilku lat w American Top Team Diamond za czasów swojej młodości regularnie sparował prawie każdego dnia, także z o wiele cięższymi zawodnikami. Od czasu gdy przeprowadził się jednak na Florydę, zrozumiał, że nie tędy droga, mocno ograniczając sparingi na rzecz treningów technicznych. Teraz, wracając po nokaucie, jeszcze bardziej zmienił przygotowania pod względem sparingów.

Podczas tego obozu robiłem najmniej sparingów w swojej karierze.

– przyznał Poirier, ujawniając, że sparował maksymalnie dwa razy w tygodniu, a najczęściej tylko raz.

Oczywiście nadal bardzo dużo trenuję, ale sparingów jest mniej i są bardziej rozłożone w czasie. Chcę walczyć jeszcze przez siedem albo osiem lat, więc próbują podejść do tematu mądrze.

Luizjańczyk przyznał, że nigdy nie miał na swoim radarze Jima Millera, ale szanuje go i docenia.

To gość, który wykorzystuje swoje szanse. Nie pakuje się w problemy, gdy obala, a jego zapasy i jiu-jitsu są jego mocnymi stronami. Walczył ze wszystkimi, ale ja jestem innego rodzaju uderzarzem. Był trafiany przez wielu gości, ale nie sądzę, aby kiedykolwiek był trafiony przez kogoś takiego jak ja.

– podsumował świeżo upieczony ojciec.

https://www.instagram.com/p/BOdKXGNDI2k/

*****

Marcin Tybura o Justinie Willisie: „Pod względem sylwetki jest dość niepozorny”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button