
Kamaru Usman nie dostanie walki z Islamem Makhachevem, odrzucił pojedynek z Dricusem Du Plessisem
Rozdający swego czasu karty w 170 funtach UFC Kamaru Usman odrzucił ofertę walki z innym byłym mistrzem Dricusem Du Plessisem.
Nie jest kontent były mistrz wagi półśredniej UFC Kamaru Usman. Wygląda na to, że medialna kampania, jaką prowadził – wspierany przez menadżera Aliego Abdelaziza – na rzecz doprowadzenia do walki z Islamem Makhachevem, również zresztą do niej dążącym, spełzła na niczym.
Nigeryjczyk przekazał te hiobowe dla siebie wieści w najnowszej odsłonie podcastu P4P.
– Chciałem oczywiście walki z Islamem i czułem, że ta walka byłaby świetna nie tylko dla mnie i dla Islama, ale też dla firmy, dla świata, aby ją obejrzeć – powiedział. – Ludzie ciągle mnie skreślają, ale jedno wiem na pewno: podchodzę uczciwie do swoich możliwości i jestem szczery z ludźmi. Jeśli wychodzę i mówię, że zrobię to, czy zrobię tamto, to nie żartuję, mówię poważnie.
– Nie jestem taki jak inni goście, którzy opowiadają, że „wyjdę tam i zabiję gościa, nie wytrzyma rundy!”. A potem walka okazuje się nudna i trwa trzy rundy. Albo „skończę gościa w drugiej rundzie”, a potem nudy przez trzy rundy. Jest, jak jest. Ja podchodzę do tematu szczerze. Gdy zatem mówię, że nadal mogę walczyć na wysokim poziomie, dokładnie to mam na myśli.
– Z jakiegoś powodu rozmowa potoczyła się inaczej i Hunter (Campbell) widzi to inaczej. Mówi, że może jednak nie i chce spróbować innej drogi. Nie wiemy jeszcze, jak to się rozegra. Jeszcze nie wyszli i nie ogłosili, że Islam wyjdzie do tego gościa czy tamtego gościa, czy do mnie. Przerzucaliśmy się argumentami.
Wypowiedzi te Kamaru Usmana zdają się potwierdzać krążące w przestrzeni medialnej spekulacje o walce Islama Makhacheva z Ianem Garrym, który szlifuje obecnie zapasy w Gruzji.
Co zaś tyczy się Nigeryjskiego Koszmaru, który w zeszłym roku pokonał Joaquina Buckleya, powracając na zwycięskie tory po trzech porażkach, to matchmakerzy UFC mieli pewien na niego pomysł…
– Zaproponowano mi inne rzeczy – powiedział Kamaru. – Potencjalnie Dricusa Du Plessisa. Zaproponowano mi go. Innych gości też. No i słuchaj, Henry, wiesz o mnie jedno: gdy dzwonią i wskazują tego gościa czy tamtego gościa, nie odpowiadam: „może, może…”. Odpowiadam: „tak”.
Okazuje się jednak, że zasada ta nie miała zastosowania w przypadku pojedynku z Dricusem Du Plessisem.
– Ze mną chodzi teraz o to, że ta walka musi coś znaczyć – powiedział. – Na tym etapie mojej kariery ta walka musi coś znaczyć i gdzieś mnie prowadzić. Nie jestem już tutaj, żeby stoczyć walkę dla samej walki. Musi mieć znaczenie. Jeśli prowadzi mnie do titleshota, który jest moim celem, to takiej walki chcę.
Dlaczego Kamaru Usman odrzucił walkę ze zdetronizowanym w zeszłym roku przez Khamzata Chimaeva Dricusem Du Plessisem? Czy nie uzyskał na przykład zapewniania, że zwycięstwo nad Afrykanerem katapultowałoby go do gry o pas wagi średniej? Nie odpowiadała mu kategoria wagowa? Wynagrodzenie? Tego nie wiadomo.
Obchodzący w maju 39. urodziny zawodnik na koniec obwieścił, że nie wie jeszcze, z kim i kiedy pójdzie w bitewne tany. Nie wyklucza żadnej opcji.
Poniżej najświeższa zaduma nad kolejnym rywalem dla Mateusza Gamrota.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




