
„Chcę być twarzą UFC” – Arman Tsarukyan ujawnia plan B, jeśli nie dostanie walki o pas mistrzowski
Rozpędzony serią pięciu zwycięstw Arman Tsarukyan rozrysował swoje sportowe scenariusze na 2026 rok w UFC.
Tak blisko – bo od dawna jest sklasyfikowany na 1. miejscu w rankingu wagi lekkiej – a jednocześnie tak daleko – bo został przez Danę White’a odstawiony na boczny tor w rajdzie po pas. Arman Tsarukyan marzy jednak, aby w tym roku sięgnąć po tytuł mistrzowski UFC, choć zdaje sobie sprawę, że wszystko zależeć będzie od rzeczy, na które wpływu nie ma – tj. wyniku walki o tymczasowy pas pomiędzy Justinem Gaethje i Paddym Pimblettem oraz terminu powrotu prawowitego mistrza Ilii Topurii.
Nawet jednak jeśli karty nie ułożą się dla Ormianina korzystnie, liczy on na sięgnięcie po pas w 2026 roku – choć nie tan prawowity…
– Może pas BMF – powiedział Arman w najnowszym wywiadzie, jakie udzielił Arielowi Helwaniemu. – Oczywiście, chcę prawowity pas, ale nie chcę też czekać do przyszłego roku. Ilia walczy raz w roku. Może obroni pas w czerwcu i powie, że wraca za rok. I co wtedy mam zrobić? Czekać? Aż taki młody nie jestem.
– Gdyby więc wtedy dali mi walkę o pas BMF, byłoby świetnie. Jeśli wygrałby Charles Oliveira, dobrze by się składało, bo mamy już wspólną historię. Zdobyłbym ten pas, a potem ten prawdziwy. Podtrzymałbym aktywność. Grappling, zapasy, wszystko to fajne, ale jestem tutaj dla UFC.
– Są teraz dla mnie tylko dwa nazwiska: Oliveira i Holloway. Mistrz z tej walki. Albo też… Najlepszy scenariusz dla mnie to taki, w którym Ilia już w tym roku nie walczy – wtedy w czerwcu biję się o pas ze zwycięzcą Gaethje vs. Pimblett.
– Max to też dobre nazwisko. Jeśli pokona Oliveirę, to… Chociaż UFC lubi Maxa, więc…
Przywołany przez Ormianina rewanż Maxa Hollowaya z Charlesem Oliveirą, na szali którego ten pierwszy położy pas BMF, odbędzie się podczas marcowej gali UFC 326 w Las Vegas.
Ahalkalakets ma też konkretne oczekiwania względem wspomnianego starcia Highlighta z Baddym, nie ukrywając, komu i dlaczego będzie kibicował.
– Mam nadzieję, że Paddy przegra, bo jeśli wygra, będę znowu miał problemy – powiedział Arman. – Spróbuje mnie unikać. (…) Prawdopodobnie UFC będzie musiało go zmusić. Chociaż w sumie UFC go uwielbia, więc jak mogą zestawić go ze mną? Wiedzą, że przegra. Może ściągną mu więc Maxa albo kogoś innego z Top 15, żeby wygrał i zarobił dla UFC duże pieniądze.
Ahalkalakets podkreślił, że jego relacje z UFC są bardzo dobre. Zdradził, że przed starciem z Danem Hookerem podpisał nowy, atrakcyjny kontrakt, a na galę UFC 324 dostał od organizacji miejscówki przy samym oktagonie.
Ormianin zdaje sobie sprawę, że po tym, jak zaatakował fana w drodze do walki z Charlesem Oliveirą, później wycofując się z mistrzowskiego rewanżu z Islamem Makhachevem, a następnie odrzucając rewanż… Znaczy, akurat odrzucenie rewanżu z Mateuszem Gamrotem taktownie pomija. Tak czy inaczej, jest świadom, że po wybrykach z ostatnich lat – w tym ataku z główki Dana Hookera na ważeniu, którego, jak przyznał, żałuje – Dana White i spółka mają do niego ograniczone zaufanie.
29-latek wierzy jednak, że przyszłość należy do niego. Zamiera wojować jeszcze 5-6 lat i ma ambitne plany.
– Jestem tu na długo – powiedział. – Zamierzam ustanowić swoje rządy i zostać twarzą UFC.
Najbliższe plany Arman Tsarukyana obejmują natomiast zapaśniczy bój z Michaelem Chandlerem. Ormianin chciałby pokazać Amerykaninowi, gdzie raki zimują przy okazji lutowej gali RAF.
Poniżej nagranie, w którym wyłaniamy kolejnego rywala dla Mateusza Gamrota.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






