UFC

Bez entuzjazmu! Jon Jones po raz pierwszy o walce Adesanya vs. Błachowicz

Były mistrz kategorii półciężkiej UFC Jon Jones po raz pierwszy zabrał publicznie głos na temat zestawienia Jana Błachowicza z Israelem Adesanyą.

Były dominant kategorii półciężkiej UFC Jon Jones kilka miesięcy temu zarzekał się co prawda, że w debaty na temat najlepszego zawodnika MMA bez podziału na kategorie wagowe wdawał się nie będzie, zostawiając to fanom i dziennikarzom, ale kilka tygodni temu przy okazji emerytury Khabiba Nurmagomedova udowodnił, że jest to jednak dla niego okrutnie drażliwy temat.

Trudno zatem dziwić się, że gdy w poniedziałek Daniel Cormier obwieścił – a w zasadzie powtórzył, bo mówił to wielokrotnie – że Bones nie może być brany pod uwagę przy ustalaniach GOAT-a MMA – a to z uwagi na wpadki dopingowe – ten okrutnie się zeźlił. W serii wpisów zaatakował DC, przypominając mu chociażby, że zakończył karierę dwoma porażkami.

Gdy w serii kilkunastu wpisów rozprawił się już z Danielem Cormierem, Bones poszedł za ciosem, przechodząc do innego zawodnika, do którego sympatią z całą pewnością nie pała, a mianowicie mistrza kategorii średniej Israela Adesanyi.

Zapytany przez jednego z fanów, czy kiedyś dojdzie do walki z Nigeryjczykiem, od dawna garnący się do niej Amerykanin, który teraz jednak przenosi się do wagi ciężkiej, postawił sprawę jasno.

– Jasne, dokładnie tak, jak on to sobie zaplanował – zakpił Jones. – Na stadionie i tak dalej. Nie ma na ziemi człowieka, który powiedziałby mi, co mam robić. Sam sobie jestem panem. Nie będzie red panty night dla Izzy’ego beze mnie. Może po prostu będę trzymał go dalej w biedzie.

Bones w nieszczególnie zawoalowany sposób przyznał też, że w pełni zgadza się z sugestią jednego z fanów, który stwierdził, iż nieprzypadkowo teraz – tj. po odejściu Jona Jonesa – Israel Adesanya zdecydował się przenieść do wagi półciężkiej.

– Cieszę się, że dostrzegacie, jakie to pojebane – stwierdził Jon. – Nie ma dla mnie nic większego niż złoto wagi ciężkiej. Skończyłem bawić się w jakieś gierki.

Nigeryjczyk zapowiedział co prawda, że gdy upora się z Janem Błachowiczem, chętnie podąży za Jonem Jonesem do wagi ciężkiej, ale Amerykanin podchodzi do tych wypowiedzi z pewną rezerwą, delikatnie rzecz ujmując.

– Możecie wierzyć w każdą bzdurę – napisał. – Był zbyt przestraszony, żeby spotkać się ze mną w wadze półciężkiej, a teraz wierzycie, że wyjdzie do mnie w wadze ciężkiej? Łykacie to jak pelikany.

Jak natomiast zapatruje się na starcie – niepotwierdzone oficjalnie ale zapowiedziane przez Danę White’a – swojego następcy na tronie wagi półciężkiej Jana Błachowicza z Israelem Adesanyą?

– Naprawdę mam to gdzieś – stwierdził lakonicznie. – Nie ma dla mnie nic większego niż złoto wagi ciężkiej.

Bones podkreślił, że potencjalne starcia z Israelem Adesanyą i Janem Błachowiczem w żaden sposób nie budują jego dziedzictwa – w przeciwieństwie do potyczki z mistrzem królewskiej dywizji Stipe Miociciem.

Póki co nie wiadomo natomiast nic o debiucie Amerykanina w 265 funtach. Wedle nieoficjalnych doniesień, w marcu może dojść do rewanżu na szczycie dywizji pomiędzy Stipe Miociciem i Francisem Ngannou.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

Dodaj komentarz

Back to top button