UFC

WEC Aldo, Marlon jak Różal i szalony Brazylijczyk – cztery wnioski po UFC Fortaleza

Podsumowanie sobotniej gali UFC on ESPN+ 2 w Fortalezie, w której aż osiem z dwunastu walk zostały rozstrzygniętych bez pomocy sędziów punktowych.

To była sroga gala. Ba, gdyby nie dwie walki kobiet, które zdecydowanie nie porwały – cóż za nowość! – wówczas sobotnie UFC on ESPN+ 2 w Fortalezie mogłoby kandydować do miana najlepszej gali w ostatnich miesiącach.

UFC Fortaleza: Assuncao vs. Moraes II – wyniki i relacja

Oto pięć najważniejszych wniosków z gali!

Jose Retro Aldo

Dwóch walk z rzędu przez skończenia legendarny Jose Aldo nie wygrał od 2009 roku, gdy ubijając ekspresowo Cuba Swansona, następnie sięgnął po koronę wagi piórkowej WEC, nokautując Mike’a Browna.

Tymczasem w sobotę ledwie 32-letni Brazylijczyk – po nie lada przejściach i dramatach w ostatnich latach – powtórzył ten wyczyn. I to z nie byle kim, bo Renato Moicano to bezwzględnie jeden z najlepszych piórkowych na świecie, dla którego starcie to stanowiło eliminator do boju o złoto.

Wyniki UFC Fortaleza: Jose Aldo ubija Renato Moicano – VIDEO

Nie ukrywam, że po pierwszej rundzie i pierwszych kilkudziesięciu sekundach drugiej miałem jednak wrażenie, że młodszy z Brazylijczyków łapie wiatr w żagle, nabiera rozpędu – niby Aldo nadal efektownie przepuszczał wiele ciosów prostych Moicano, ale coraz więcej z nich dochodziło jednak jego głowy.

Z perspektywy czasu nie wykluczam jednak, że nie rozmijał się z rzeczywistością Scarface, twierdząc podczas konferencji prasowej po gali, że pierwsze pięć minut poświęcił na próby rozczytania rywala. Wszak nie byłoby to nic nowego w jego karierze, bo w przeszłości nie raz, nie dwa oddawał otwierające walki rundy, by zebrać dane niezbędne do przejęcie ich sterów w swoje ręce w kolejnych odsłonach.

O ile po drugiej klęsce Jose Aldo z Maxem Hollowayem – po raz kolejny przez nokaut w rundzie trzeciej – w głowie nie mieściło mi się, aby kiedykolwiek doszło do trylogii, to teraz… No, wyobraźcie sobie, że Brazylijczyk staje teraz w szranki z Brianem Ortegą i wygrywa przez nokaut. Trzy zwycięstwa z rzędu przez skoczenia. Jeremy Stephens, Renato Moicano, Brian Ortega. Legendarna przeszłość. Jak nie dać mu trylogii z Błogosławionym?

Oczywiście, sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, bo nie tylko Aldo nigdy nie był ulubieńcem UFC, ale też nikt nie zaproponuje mu walki o pas w ostatnim starciu na kontrakcie – obecnie zostały mu bowiem w umowie z amerykańskim gigantem dwa pojedynki.

Warto jednak w tym kontekście odnotować, że Jose zaczyna delikatnie mięknąć w kontekście planów emerytalnych, które miał wcielić w życie jeszcze w tym roku. Wspomniał bowiem po gali, że gdyby pojawiła się walka o pas, byłby w stanie zastanowić się nad tematem, zdając sobie sprawę, że najprawdopodobniej musiałby wówczas przedłużyć umowę z UFC.

Wiele paradoksalnie zależy też od Hollowaya w kontekście aspiracji mistrzowskich Aldo. Gdyby bowiem Hawajczyk przeniósł się do kategorii lekkiej, wakując złoto w piórkowej…

Brazylijczyk potwierdził podczas konferencji prasowej, że chętnie stanąłby w rewanżowe szranki z Conorem McGregorem, ale wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę, że Irlandczyk w takim pojedynku nie miałby wiele do ugrania, wobec czego nie jest on szczególnie prawdopodobny.

A wracając do walki z Moicano… Czy to nie najlepszy w historii oktagonowy układ choreograficzny? Mógłbym patrzeć na to godzinami!

A nieprawdopodobny skok z karata widzieliście?

Ciągnie wilka do lasu… Tzn. ciągnie Aldo do ludu – bo i z ludu się wywodzi, o czym nie zapomniał nigdy.

Marlon Moraes jak Marcin Różalski

W walce wieczoru, która prawdopodobnie interesowała wyłącznie najbliższych przyjaciół i rodziny Marlona Moraesa i Raphaela Assuncao – z całym szacunkiem dla umiejętności obu – ten pierwszy rozbił tego drugiego w pył i udusił, srodze rewanżując mu się za porażkę sprzed półtora roku.

Jego wywiad po walce, w którym w pierwszych słowach obwieścił, że miał okrutną biegunkę w drodze do gali – niewątpliwie wywołując uśmiech zrozumienia na twarzy Marcina Różalskiego – dobrze skomponował się z poziomem zainteresowania, jakie wywoływało to starcie. Nieprzypadkowo matchmakerzy UFC to Jose Aldo chcieli wystawić do walki wieczoru.

Co zaś tyczy się sytuacji w kategorii koguciej… Obślizgły egipski menadżer Ali Abdelaziz, który z dnia na dzień potrafi o 180 stopni zmienić zawsze pełną dyrdymałów narrację medialną, ma teraz pod swoimi skrzydłami dwóch zawodników, którym należy się starcie z mistrzem TJ-em DillashawemHenry’ego Cejudo, który garnie się do 135 funtów, i właśnie rozpędzonego serią czterech zwycięstw, w tym trzech ostatnich przed czasem, Marlona Moraesa.

Kogo forsował będzie zatem jako pretendenta?

Otóż, prawdopodobnie tego, na którym zarobi więcej.

Showman Johnny

Nie będę ukrywał, że o ile od strony sportowej wiele sobie po Johnnym Walkerze – a w zasadzie Walkerze Johnnym – obiecywałem, nieprzypadkowo to właśnie w nim upatrując czarnego konia kategorii półciężkiej w 2019 roku, to jednak jego zapędy striptizerskie i ultra-biznesowe podejście wykastrowane z jakiegokolwiek patriotyzmu odrobinę mnie raziły.

Wyniki UFC Fortaleza: Johhny Walker spektakularnie demoluje Justina Ledeta – VIDEO

Z drugiej zaś strony… Jak można nie lubić tego szaleńca? Niby kręci tyłkiem na lewo i prawo, wychodząc do oktagonu – słusznie wywołując pewną konsternację u Michaela Bispinga i każdego zdrowego faceta – ale jest tam tyle emocji, tyle niezmąconej niczym radości, że jednak można przymknąć na to oko – zwłaszcza, że w oktagonie to absolutny wulkan energii.

Jego wiktoria z Justinem Ledetem była idealna – łącznie z przestrzeloną próba soccer kicka na głowę (korpus), która jeszcze podkręciła jego wizerunek oktagonowego szaleńca i showmana. A te cieszynki po walce? Co to było?!

Jest oczywiście zbyt wcześnie, aby wróżyć 26-letniemu Brazylijczykowi jakieś ogromne sukcesy w dywizji zarządzanej przez Jona Jonesa, ale… Nie ulega wątpliwości, że Walker to absolutnie materiał na gwiazdę oraz… Pamiętacie, z kim Bonesowi walczyło się najtrudniej? Otóż z Ovincem St. Preuxem – a to dlatego, że lubujący się w rozkładaniu rywali na czynniki pierwsze mistrz miał ogromne problemy ze znalezieniem schematów w chaotycznym i niepoukładanym w swoich oktagonowych poczynaniach Haitańczyku. Johnny Walker jest w tym elemencie podobny.

Charles Oliveira pokonał demony przeszłości

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto – wcielając się w rolę kanapowego psychologa – nie widział oczami wyobraźni pękającego Charlesa Oliveiry w pewnym etapie pierwszej rundy jego walki z Davidem Teymurem. Gdy w co drugiej akcji Brazylijczyk chciał przerywać pojedynek, narzekając na palce w oczy, miał wrażenie, że powrócił stary Do Bronx, który przewracał się dwie sekundy po ciosie Cuba Swansona czy odmawiał dalszej walki z Maxem Hollowayem.

Ale nie! Brazylijczyk przetrwał te trudne chwile, złapał wiatr w żagle i najzwyczajniej w świecie zajechał Szweda, nie dając mu ani miejsca, ani przestrzeni na rozpuszczenie kopnięć.

Wyniki UFC Fortaleza: Charles Oliveira rozbija i dusi Davida Teymura – VIDEO

A ten łokieć z dołu, którym Brazylijczyk naruszył rywala w drugiej rundzie, widzieliście? Maestria!

Teraz rekordowy Charles Oliveira – trzynaste poddanie w UFC! – garnie się do walki z Kevinem Lee – i choć nie jest jedynym, bo na oktagonowe usługi Amerykanina łakomym wzrokiem patrzą też Islam Makhachev czy Michael Johnson, to… Nie miałbym nic przeciwko!

Jednym zdaniem

  • Demian Maia potwierdził, że pomimo zaawansowanego wieku nadal może pokonać każdego nie-zapaśnika
  • Oglądanie dzikusa Markusa Pereza to prawdziwa przyjemność – może nie podbije wagi średniej, ale jego walki to must watch
  • Said Nurmagomedov wyglądał w końcu jak milion dolarów – po rozczarowującym i zdaniem wielu przegranym debiucie
  • Thiago Alves – niby stary człowiek, a nadal może!
  • Jairzinho Rozenstruik pokazał ciekawą stójkę – jak na kickboksera przystało – ale zapasy i parter nie wróżą mu najlepiej

*****

Lowing.pl trzy miesiące z Patronite.pl

Powiązane artykuły

Komentarze: 2

Dodaj komentarz

Back to top button