Jake Matthews zabrał głos po rażącym faulu Jinglianga Li


Jake Matthews skomentował faul, jakiego dopuścił się Jingliang Li, próbując uciec przed gilotyną w drugiej rundzie walki podczas gali UFC 221.

Gdy w drugiej rundzie walki Jake’a Matthewsa z Jingliangiem Li podczas sobotniej gali UFC 221 w Perth ten pierwszy złapał ciasną gilotynę, a ten drugi obronił się przed nią, po prostu wbijając Australijczykowi palce w oczy, nie lada oburzenie przetoczyło się przez cały świat MMA.

Okazuje się jednak, że główny poszkodowany, który ostatecznie wygrał z Chińczykiem jednogłośną decyzją sędziowską, podszedł do tematu z niespotykaną wyrozumiałością.

Wszystko jest w porządku. To tylko powierzchowna sprawa. Nie było głęboko. Nie mam żadnych pretensji. Takie rzeczy zdarzają się w walkach. Życzę mu wszystkiego najlepszego w kolejnych starciach i mam nadzieję, że pójdzie mu dobrze.

– powiedział w rozmowie z Megan Olivii Jake Matthews, dodając później w wywiadzie z Submission Radio:

Szczerze, nie mam żadnych pretensji. To walka, adrenalina buzuje. Reagujesz instynktownie, nie zdajesz sobie nawet z tego sprawy.

Miałem potem zamglony obraz. Poczułem krew, zamglony obraz, ale nie czułem tego z powodu adrenaliny. Myślałem, że po prostu jakaś krew pojawiła się w oku, ale to chyba był palec. Przez jakiś czas nie widziałem dobrze na prawe oko, ale potem się poprawiło.

Jak jednak mówiłem, nie mam pretensji, takie rzeczy się zdarzają, ludzie chwytają rękawic, robią, co się da, żeby wygrać.

Dopytany, czy gdyby Li nie wsadził mu palców w oczy, poddałby go rzeczoną gilotyną, przyznał, że była dopięta ciasno, jednocześnie zaznaczając, że Chińczyk był już śliski, co mogło utrudnić wykończenie.




Dla 23-latka było to drugie zwycięstwo od czasu, gdy przeniósł się z kategorii lekkiej – gdzie stoczył wcześniej siedem walk, zwyciężając cztery – do kategorii półśredniej. I nie ukrywa, że zmiany tej absolutnie nie żałuje.

Gdy biłem się w 155 funtach, nie mogłem nawet trenować, nie mogłem jeść, byłem bardzo apatyczny – i wszystko to wnosiłem do walki.

– przyznał.

A teraz w tygodniu poprzedzającym walkę dobrze się bawię. Robię pełne obozy przygotowawcze, mogę jeść, a radość z tego wszystkiego ma znaczenie w walce. Moją jedyną misją w tej walce – bez względu na jej wynik – było wyjście tam i dobra zabawa. I to właśnie zrobiłem.

*****

Lowkin’ Talkin’ MMA #12 – podsumowanie UFC 221


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.






Dodaj komentarz na forum lub w polu poniżej (będzie również widoczny na forum)!


Nie jesteś zalogowany / zarejestrowany



Nie możesz pisać komentarzy



Wskazówka: Zaloguj się lub zarejestruj, by móc komentować i uzyskać wiele dodatkowych funkcjonalności!