„Zróbmy to” – Francis Ngannou wyzwany do walki po ubiciu Curtisa Blaydesa

Wygląda na to, że demolka, jaką Francis Ngannou zafundował w Chinach Curtisowi Blaydesowi, nie zrobiła większego wrażenia na Alexeyu Oleiniku.

Dominującym zwycięstwem ze świetnie radzącym sobie ostatnimi czasy Curtisem Blaydesem w walce wieczoru gali UFC Fight Night 141 w Pekinie Francis Ngannou przypomniał, dlaczego jeszcze niedawno uchodził za postrach dywizji ciężkiej, zostawiając w oktagonie trupa za trupem.

Okazuje się jednak, że zaprawiony w boju Alexey Oleinik, który ma też doświadczenie z prawdziwej wojaczki, kowadeł Kameruńczyka się nie lęka – i chętnie poszedłby z nim w oktagonowe tany.

Dobra robota, Francisie Ngannou. Cieszę się, że wróciłeś na zwycięskie tory. Zróbmy to, spróbuj tego samego z boa dusicielem.




Sklasyfikowany na 8. miejscu w wadze ciężkiej 41-letni Rosjanin znajduje się na fali dwóch zwycięstw – z Juniorem Albinim i Markiem Huntem. Obronną ręką wyszedł też z czterech spośród ostatnich pięciu pojedynków, jakie stoczył pod flagą amerykańskiego giganta, jedynej porażki doznając w konfrontacji z Curtisem Blaydesem.

Nie wiadomo póki co, jak na potencjalne starcie z rosyjskim Boa Dusicielem zapatruje się kameruński Predator. Ubiwszy Curtisa Blaydesa, wyraził bowiem gotowość do walki z Juniorem dos Santosem, Alexandrem Volkovem i Stipe Miocicem.

*****

Skromny Franciszek, holenderski wyga i polsko-niemiecki nieszczęśnik – cztery wnioski z UFC Pekin

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.